Felietony

Olga Tokarczuk zakładniczką polityki? Gratulacje od prominentnego działacza społeczności żydowskiej

Otwarte lansowanie przez pisarkę dyskursu mniejszościowego musi zyskiwać poklask w wielkim świecie. A to wywołuje w Polsce entuzjazm zwolenników rewolucji kulturowej, którzy są bardzo łasi na pochlebstwa zagranicznych kręgów opiniotwórczych.

Literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk wywołał w Polsce olbrzymie emocje. Nie zabrakło głosów, że Akademia Szwedzka uhonorowała w istocie pisarkę, która znana jest z ojkofobicznych wypowiedzi, więc należy w tej decyzji dopatrywać się politycznych podtekstów.

Czy Tokarczuk kala własne gniazdo? Kiedy dowiedziałem się o tym, że przypadł jej spóźniony Nobel za rok 2018, pomyślałem sobie zgoła o czymś innym. Autorka „Biegunów” wpisuje się w kanoniczny nurt kultury polskiej, którego źródła sięgają romantyzmu. Tokarczuk bliższe są – by nawiązać do słów Wieszcza – „czucie i wiara” niż „mędrca szkiełko i oko”.

W tym kontekście twórczość Tokarczuk jest arcypolska. Pisarka kontynuuje poniekąd dzieło innego literackiego noblisty – Czesława Miłosza. Ów bądź co bądź krajan Adama Mickiewicza swoje credo wyłożył choćby w „Ziemi Ulro” – zbiorze szkiców, w którym zastanawiał się nad ograniczonością horyzontów wyznaczonych kulturze europejskiej przez racjonalizm, oświecenie, pozytywizm i inspiracji szukał u takich mistyków, jak William Blake czy Emanuel Swedenborg.
Olga Tokarczuk na Manifie 8 marca 2010 we Wrocławiu. Fot. PAP/Grzegorz Hawałej
Inna rzecz, że „czucie i wiara” Tokarczuk o wiele bardziej bliższe są neopogaństwu, newage’owym klimatom niż chrześcijaństwu: to nie Bóg Starego i Nowego Testamentu jest tu w centrum kultu, lecz przyroda, żywioły. Z kolei taka chtoniczna, telluryczna duchowość zdaje się też przenikać poezję i eseistykę Jarosława Marka Rymkiewicza, któremu nikt nie śmie odmawiać patriotyzmu.

Skądinąd autor „Kinderszenen” uchodzi w oczach wielu literaturoznawców nad Wisłą – i to ponad podziałami politycznymi – za największego żyjącego polskiego poetę. Tyle że Nagroda Nobla rządzi się swoimi prawami. Być może to, iż Rymkiewicz w roli nie poety, lecz komentatora polskiego życia publicznego, wielokrotnie narażał się lewicowo-liberalnym salonom w Polsce sprawia, iż pozbawiony jest szans na to, żeby zyskać uznanie Akademii Szwedzkiej. Wróćmy jednak do Olgi Tokarczuk. Kilka dni temu Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała w swoim serwisie (eKAI) korespondencję z USA, w której przytoczone zostało kilka zdań skerowanych pod adresem pisarki przez Abrahama Foxmana, byłego dyrektora Anti-Defamation League (ADL, Ligi Przeciw Zniesławieniom).

Z tego materiału można się dowiedzieć, iż Foxman uważa Nobla dla Tokarczuk za znak. Choć świat o nagrodzie dowiedział się w czwartek 10 października, to były szef ADL przypuszczalnie zakłada, że sama decyzja Akademii Szwedzkiej zapadła dzień lub dwa wcześniej, czyli w święto Jom Kipur, w „Sądny Dzień, dzień rachunku sumienia z Wszechmogącym” (w tym roku owo święto trwało od wieczora 8 do wieczora 9 października).

Nobel dla Tokarczuk i Handkego – królewski figlik Gustawa XVI

Nad Wisłą spora część populacji nie lubi noblistki nie za splątanie losów Markiza w „Podróży ludzi Księgi”, lecz za dredy.

zobacz więcej
Dalej zaś w eKAI padają następujące słowa Foxmana: „tak naprawdę to mniejszości zmieniają świat. Ludzie samotni, wyobcowani, pogardzani, bizarni i diasporalni. Kiedy ktoś strzela do ludzi przed synagogą w Jom Kipur, Twoje «Księgi Jakubowe» biją dzwonem prawdy”.

Były dyrektor ADL miał na myśli powieść Tokarczuk, poświęconą wydarzeniom na Podolu sprzed ponad 250 lat. Wtedy karierę zrobił tam Jakub Frank. To guru sekty mieszającej elementy chrześcijaństwa i judaizmu, ekscentryczny Żyd będący wzorem do naśladowania dla wszelkich buntowników, dysydentów, heretyków.

W tym kontekście czytając w eKAI korespondencję z Ameryki, można dojść do wniosku, że Foxman chcąc nie chcąc podrzuca argumenty antysemitom. Oto lider żydowskiej organizacji wychwala wykorzenienie, które stanowi paliwo rozmaitych rewolucji. Były szef ADL odwołuje się do wywodzącej się z kabały zasady tikkun olam (termin ten w języku hebrajskim oznacza „naprawa świata”).

Nie może więc dziwić, że Foxman znany jest z tego, że nie tylko wojuje z antysemityzmem, lecz popiera także postulaty organizacji LGBT, czyli środowisk dążących do zburzenia moralnych i społecznych filarów cywilizacji zachodniej.

I jak się tu dziwić nadreprezentacji Żydów w ruchu komunistycznym? – mógłby ktoś zapytać, zwłaszcza jeśli ma za sobą lekturę książek Kevina MacDonalda. Ten amerykański psycholog wysunął bardzo kontrowersyjną tezę, że progresywistyczne, wywrotowe idee – propagowane przez ludzi, jak powiedziałby Foxman, „bizarnych i diasporalnych” – służą Żydom do osłabiania narodów, wśród których żyją, i czerpania z tego tytułu dla siebie korzyści.
Jakub Frank, guru sekty mieszającej elementy chrześcijaństwa i judaizmu. Fot. Culture Club/Getty Images
Swoją drogą, „Księgi Jakubowe” nie zostały jeszcze przełożone na język angielski. Ciekawe zatem, czy Foxman czytał tę powieść w oryginale. I ta uwaga niekoniecznie musi być złośliwym żartem.

Trzeba bowiem wziąć pod uwagę fakt, że były dyrektor ADL urodził się w roku 1940 w Baranowiczach, na terenie dzisiejszej Białorusi. Wówczas były to okupowane przez Sowietów ziemie II Rzeczypospolitej. Potem zostały one najechane przez Niemców. Foxman znalazł się pod opieką polskiej niani, która nie tylko go ocaliła przed śmiercią z ich strony, lecz sprawiła, iż… przyjął on katolicki chrzest. Do USA zaś wyemigrował z rodzicami dopiero w wieku 10 lat.
Lider ADL Abraham Foxman w 2014 roku został uhonorowany gwiazdą w Hollywoodzkiej Alei Gwiazd. Fot. Kevork Djansezian/Getty Images
Natomiast biorąca udział w paradach równości Olga Tokarczuk po otrzymaniu Nobla staje się w Polsce jeszcze bardziej poręcznym totemem w rękach uczestników międzyplemiennych walk światopoglądowych. Otwarte lansowanie przez pisarkę dyskursu mniejszościowego musi zyskiwać poklask w wielkim świecie.

A to wywołuje w Polsce entuzjazm zwolenników rewolucji kulturowej, którzy są bardzo łasi na pochlebstwa zagranicznych kręgów opiniotwórczych. Tyle że w tym kontekście arcypolskość Tokarczuk traci na znaczeniu, a jej utwory stają się zakładnikami polityki.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Benefis Olgi Tokarczuk w listopadzie 2014 roku w Studiu Muzycznym Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański
Zobacz więcej
Felietony Poprzednie wydanie
Apostoł Zła. Przeciwnik Stalina, który chciał zastąpić Boga
Był rozwiązłym playboyem i piekielnie inteligentnym człowiekiem. Zamachowiec zabił go uderzeniem czekana w tył głowy.
Felietony Poprzednie wydanie
Malarz ludzkiej pracy, który wyglądał na boksera
Do malowania używał nawet twarożku.
Felietony Poprzednie wydanie
Wilki
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Bzzz
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Wcieliła się w Violettę Villas, jest urodzoną królową balu
Łukasz Orbitowski: To ona rozdaje karty. Żadnej pracy się nie boi