Historia

Od cebulek tulipanów po kredyty hipoteczne. Ranking kryzysów światowych

Maklerzy skaczący z wieżowców okazali się „clickbaitem” epoki żądnych sensacji brukowców. W rzeczywistości jesienią 1929 roku w USA liczba samobójstw nie różniła się znacznie od statystyk z roku 1928, a była nawet niższa niż latem.

90 lat temu czwartek 24 października 1929 roku – słusznie nazwany „czarnym” – wstrząsnął światową gospodarką. Załamanie Wall Street niczym kostki domina rujnowało kolejne spółki doprowadzając do globalnego kryzysu. Ale przed nim i po nim były też inne.

Krach kiełkuje na dobrobycie

Kryzysy, w których jedni tracą dorobek życia, a inni dorabiają się fortun to powtarzający się scenariusz gospodarczej historii świata. Co ciekawe, ekonomiczne spekulacje okazują się zjawiskiem starszym niż kapitalizm. Pierwsza w historii i będąca finansowym tsunami miała miejsce, zanim w Europie na dobre wykształcił się ten system. Tulipomania, spekulacyjna bańka finansowa z początku XVII wieku, jest brutalnym potwierdzeniem tego, że krach kiełkuje na... dobrobycie.

Cztery wieki temu na płótnach niderlandzkich malarzy Jana Breughla Starszego, Jakoba Marrela czy Hansa Bollongiera gościł powtarzalny motyw florystyczny. Tulipany. Dziś asortyment każdej kwiaciarni, wtedy dobro luksusowe sprowadzane przez Imperium Osmańskie aż z gór Tien Szan i Pamiru. Na początku XVII wieku w przeżywającej ekonomiczny rozkwit Holandii stały się wyjątkowo pożądane przez mieszczan i bogatych kupców.
Alegoria tulipomanii na satyrycznym obrazie pędzla Jana Brueghla młodszego z 1640 roku. Fot. Heritage Images/Getty Images
Gdy botanicy nauczyli się krzyżować odmiany, a wirus atakujący kwiaty w Europie powodował efekt w postaci wyjątkowych i nieprzewidywalnych pstrokacizn, posiadanie cebulek unikatowych i wymyślnie nazywanych odmian stało się obsesją ludzi zamożnych. Tulipany były lokatą kapitału i wyznacznikiem statusu.

10 cebulek jednego szczególnie wdzięcznej odmiany Semper Augustus kosztowało tyle, co kamienica w centrum Amsterdamu – w przeliczeniu na dzisiejszą siłę nabywczą jedna cebulka mogła mieć wartość ok. 1 miliona złotych.

Ludzie sprzedawali majątki, zastawiali dorobek życia, by zamówić zamorski towar. Zysk był oddalony w czasie, jak i sama dostawa. Wielotygodniowy transport cebulek znad Bosforu ugruntował tzw. windhandel, dziś znany pod nazwą kontraktów terminowych. „Towar widmo” zamawiany jesienią poprzedniego roku dopiero wiosną pojawiał się w Holandii.

Gdy 3 lutego 1637 roku w tawernach położonego na zachód od Amsterdamu miasta Haarlem rozeszła się plotka, że ceny cebulek spadają, wybuchła panika. Każdy, kto ulokował oszczędności w cebulkach, usiłował jak najprędzej je spieniężyć, co powodowało lawinowy spadek cen.

Wtedy doszło do jednej z pierwszych interwencji państwa na rynku kapitałowym – królewska komisja, próbując ratować choć część majątku mieszczan, nakazała bezwarunkowe wykupienie wszystkich zawartych wcześniej kontraktów za cenę co najmniej 3,5 proc ustalonej wcześniej wartości, jednak nie powstrzymało to bankructwa wielu obywateli Niderlandów.

Tulipomania na wiele lat stała się symbolem irracjonalnej ekonomicznej psychozy. W ostatnich latach XVII-wieczny krach przywoływany jest, gdy mowa o handlu kryptowalutami. Dziś osiągają rekordowe wartości, ale czy wkrótce ta kolejna bańka pęknie z hukiem?

Wall Street i milion dolarów Churchilla

Rzucający się z drapaczy chmur na Wall Street amerykańscy maklerzy to symbol krachu nowojorskiej giełdy w roku 1929. Obraz do dziś funkcjonuje nie tylko w kulturze popularnej, ale – o dziwo – także w poważnych debatach ekonomistów analizujących historię wstrząsu.

Prawdą jest, że Czarny Czwartek (24 października 1929 roku) i następujący po nim Czarny Wtorek (29 października) pogrzebały nowojorską giełdę na kilka lat. Na giełdę w krótkim czasie trafiło kilkanaście milionów akcji, które błyskawicznie traciły na wartości. Wyprzedaż akcji spółek skutkowała ich upadek, co oznaczało, że w krótkim czasie zwolniono tysiące pracowników.

Maklerzy skaczący z wieżowców okazali się jednak „clickbaitem” epoki prasy drukowanej, wytworem żądnych sensacji brukowców. W rzeczywistości jesienią 1929 roku w USA liczba samobójstw nie różniła się znacznie od statystyk z roku 1928, a była nawet niższa niż latem.

Elita straciła kontakt z rzeczywistością. Gardzi Januszami i Grażynami z prowincji

Media tak bardzo zagapiły się na stolicę i rynki finansowe, że nie mogły uwierzyć w wygraną prawicy. Do końca śpiewały, że zwycięża establishment.

zobacz więcej
Jedną z finansowych ofiar krachu był Winston Churchill. Po wyborach 1929 roku i odejściu że stanowiska kanclerza skarbu znalazł się w politycznym niebycie. Wybrał się w podróż do USA i znaczną część majątku zainwestował na przeżywającej wyjątkową prosperity giełdzie nowojorskiej. Chwalił się publicznie zdobytymi tam pieniędzmi. Aż do feralnych dni. Przyszły brytyjski premier stracił majątek, który dziś wart byłby 1,125 mln dolarów. Na własne oczy, siedząc w giełdowej loży, widział jak gwałtownie spadają ceny akcji.

I tak miał szczęście, że grał za własne pieniądze, nie zaś na kredyt. Wielu giełdowych graczy zaciągało zobowiązania, których przy spadających cenach akcji nie byli w stanie spłacić. A skoro oni byli stali się niewypłacalni, to w takiej samej sytuacji byli kredytodawcy.

W wyniku krachu, w latach 1929-1933, upadło ponad 5 tysięcy amerykańskich banków. Produkcja przemysłowa zmniejszyła się o 40 procent. Upadały także instytucje finansowe w Europie: w Austrii i Niemczech, a Wielka Brytania zawiesiła wymienialność funta na złoto.

Wielki Kryzys był pierwszym krachem globalnym, do tego mającym bardzo dotkliwe skutki polityczne. W takich krajach, jak Niemcy bieda i bezrobocie stanowiły doskonałe podglebie dla rodzącego się nazizmu i przejęcia przez Hitlera władzy w roku 1933.

Z kolei Amerykanie pod wodzą nowego prezydenta Franklina D. Roosevelta odbudowali ekonomicznie kraj wprowadzając tzw. New Deal. Nowatorski system interwencjonizmu państwa w gospodarkę skierował USA na ścieżkę rozwoju. Powstały państwowe firmy, wprowadzono mechanizmy kontrolne w bankowości i ubezpieczenia społecznych. Rynek pracy uratował system robót publicznych, dzięki któremu powstała m.in. sieć autostrad.

Koniec epoki krążowników szos

Słynny singiel „Money” zespołu Pink Floyd, do znudzenia wykorzystywany w czołówkach audycji gospodarczych, został wydany w roku 1973. Kilka miesięcy później światem wstrząsnął kryzys inny niż poprzednie. „Szok naftowy” nie był może tak efektowny medialnie, jak krachy giełdowe czy pękające bańki spekulacyjne, ale przyniósł konsekwencje odczuwane do dziś.

Po wojnie kwitł boom motoryzacyjny, możliwy dzięki bardzo niskim cenom paliwa. W dużej mierze były one rezultatem neokolonialnych reguł wydobycia surowca. Siedem największych firm rafineryjnych (tzw. Siedem Sióstr — pięć amerykańskich, po jednej holenderskiej i brytyjskiej) od lat 30. kontrolowało 85% rynku wydobycia będąc de facto kartelem narzucającym ceny światu i państwom mającym złoża surowców.
Na stacjach paliw w USA w 1973 roku często brakowało benzyny. Na zdjęciu kierowca pchąjcy swój samochód w Bostonie. Fot. Spencer Grant/Getty Images
Zasobne w ropę kraje arabskie (Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt, Katar, Libia) dzieliło wiele, ale jednoczył wspólny wróg: Izrael. W październiku 1973 koalicja arabska niespodziewanie napadła na Państwo Żydowskie w dniu święta Jom Kipur (Dzień Pojednania). Wsparcie militarne USA pozwoliło armii Izraela na odparcie ataku i przekroczenie Kanału Sueskiego. Reakcja szejków była gwałtowna. Embargo na eksport ropy do USA wstrząsnęło amerykańską gospodarką, a jej ceny szybko wzrosły aż czterokrotnie.

Najbardziej wpłynęło to na motoryzację, kończąc epokę amerykańskich krążowników szos, a rozpoczynając karierę małolitrażowych aut japońskich. W samych Stanach Zjednoczonych jeszcze w tym samym roku wprowadzono krajowe ograniczenie prędkości do 55 mil na godzinę (co odpowiada 89 km/h), co także miało skutkować zmniejszeniem zużycia paliwa.

Gwałtowny wzrost cen zburzył podstawy gospodarki opartej na tanich źródłach energii i miał daleko idące konsekwencje w postaci demontażu kwitnącego po II wojnie światowej w Europie Zachodniej państwa dobrobytu. Na rynku surowców rozpoczęło się poszukiwanie nowych złóż (np. pod dnem morskim), w szerszym zakresie zaczęto wykorzystywać też gaz ziemny. Kryzys 1973 roku rozpoczął się proces deindustrializacji w krajach Zachodu. W książce „Kronika kryzysów gospodarczych” prof. SGH Wojciech Morawski stwierdził, że szok naftowy i następujący po nim tzw. zwrot monetarystyczny w światowej ekonomii był początkiem znacznego zadłużenia krajów rozwijających się, w tym Polski. Można więc uznać, że upadek ekipy Edwarda Gierka i powstanie „Solidarności” były skutkiem wydarzeń z października 1973.

Internetowe „gruszki na wierzbie”

„Historia nie powtarza się, ale rymuje”. Cytat z Marka Twaina często jest przywoływany, gdy w kolejnych dekadach nie wyciągamy wniosków z przeszłości. Tzw. bańka internetowa (ang. dot-com bubble) wzięła swą nazwę od rejestrowanych domen licznych firm internetowych z końca XX wieku.

Był to czas wielkiej rewolucji technologicznej. Okazało się, że sieć będzie służyć nie tylko do przesyłania e-maili, ale zadecyduje o praktycznie każdym elemencie naszego życia, na nowo zdefiniuje handel i usługi. „Białe kołnierzyki” z Wall Street zdawały sobie sprawę, że internet to przyszłość, ale kto miał im wytłumaczyć, jak będzie działał biznes nowego typu?

Studenci informatyki zakładali w garażach kolejne start-upy mające powielić sukces Apple Steve’a Jobsa i Microsoftu Billa Gatesa. Nowe przedsięwzięcia wchodzące na giełdę i zasilane milionami dolarów na poczet przyszłych miliardowych zysków w rzeczywistości okazywały się „gruszkami na wierzbie”.

Efekt Trumpa. Ameryka staje się ponownie wielka

Już można dostrzec, że w Białym Domu zamieszkał biznesmen. W USA rosną ceny nieruchomości, sprzedaje się więcej samochodów, korporacje albo przenoszą fabryki do domu albo planują nowe inwestycje.

zobacz więcej
Pets.com – dostawca artykułów dla zwierząt wykupywał za ponad 11 mln dolarów reklamy w najlepszym czasie antenowym mając nieco ponad 0,5 mln dolarów realnych przychodów. Webvan.com chciało dostarczać Amerykanom świeżą żywność nie mając jeszcze sieci dystrybucji i szybko tracąc ponad 800 mln dolarów.

Pojawiali się wizjonerzy, którzy twierdzili, że muzyki będziemy słuchać przez internet, podobnie jak oglądać w nim treści wideo… Ritmoteca.com, Pixelon, Pseudo.com – ich twórcy doskonale przewidywali przyszłość, ale innowacyjne usługi nie mogły działać w świecie brzęczących modemów o prędkości 128 kbps.

Bańka dot-com była napędzana szybką kapitalizacją spółek wchodzących na giełdę. Często były to środki, które demoralizowały młodych innowatorów i wręcz nie zachęcały do utrzymania biznesu na rynku.

W październiku 1999 roku zawyżona obłędnie wartość firm tworzących nowy sektor gospodarki wynosiła aż 450 miliardów dolarów, podczas gdy wartość ich sprzedaży tylko 21 mld. A przychody? Nie było żadnych, tylko w sumie ponad 6 mld dolarów strat. Upadek „dot-comów” trwał od marca 2000 do października 2004 roku. Przetrwały tylko nieliczne firmy dziś będące praktycznie monopolistami na rynku swoich usług.

Wiara nie do odbudowania?

„To było gospodarcze Pearl Harbor. Kryzys z roku 1929 przy tym to małe piwo” – powiedział o wydarzeniach z roku 2008 Warren Buffet. Ówczesny lider listy najbogatszych ludzi świata „Forbesa” stracił w ciągu roku 25 miliardów dolarów.

Dwa historyczne tąpnięcia gospodarki, pierwsze z 1929 i drugie z 2008 są często porównywane. Wywołały podobne skutki w postaci recesji i pauperyzacji społeczeństwa amerykańskiego. Odbudowywanie gospodarki po krachu banku Lehman Brothers i niewypłacalności ubezpieczyciela AIG trwało kilka lat. Odbudowanie wiary w samoregulacyjną moc wolnego rynku być może już nie jest możliwe.

Jakie były przyczyny tego wstrząsu? Przede wszystkim przymykanie przez państwo oka na działanie instytucji finansowych nowego typu. Oferowały one milionom klientów nieobwarowany w praktyce żadnymi gwarancjami kredyt hipoteczny, spełniający amerykański sen o własnym domu. Szybko okazało się, że wielu nabywców nie było w stanie spłacać kredytu. W dodatku ceny nieruchomości spadały i stały się niższe od zobowiązań.
Ratowanie gospodarki USA po krachu Lehman Brothers trwało kilka lat. Na zdjęciu pracownicy banku w jego nowojorskiej sieedzibie we wrześniu 2008 roku. Fot. REUTERS/Chip East/Files
Gdy banki zaczęły upadać, przed widmem upadku stanęła cała amerykańska gospodarka. Administracja G.W. Busha ratowała system finansowy wpompowując w niego blisko 700 miliardów dolarów. Pieniądze niekiedy jednak nie służyły polepszaniu kondycji firm, a trafiały do kieszeni ludzi współodpowiedzialnych za krach, jako milionowe odprawy.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: "Wall Street w panice po krachu na giełdach" - głosił 24 października 1929 na czołówce dziennik "Brooklyn Daily Eagle". Fot. FPG/Getty Images
Zobacz więcej
Historia Poprzednie wydanie
Posełki w pierwszym Sejmie niepodległej Polski
50 parlamentarzystek II RP – nie stały się czarownicami i powychodziły za mąż.
Historia Poprzednie wydanie
Zapomniany gigant z Domu pod Gigantami
Był jednym z największych darczyńców w dziejach Polski, hojniejszym od najbogatszych magnatów. Jego dzieła zna niemal każdy Polak, choć prawie nikt nie wie, jak się nazywał.
Historia wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Jak zabić czerwonego cara. Stalin na celowniku
Ribbentrop zaproponował Hitlerowi, że zaaranżuje konferencję z udziałem sowieckiego satrapy, podczas której osobiście zastrzeli go ze specjalnego długopisu pistoletu.
Historia wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Seks w służbie proletariatu
Ulicami przejeżdżały parady miłości, ich uczestnicy poprzebierani byli za duchownych, jedni całowali się i obmacywali, inni wykonywali sprośne gesty. Po rewolucji bolszewickiej w Rosji wybuchła rewolucja seksualna.
Historia wydanie 25.10.2019 – 1.11.2019
Zaszczuty polski bohater. Czyli czarnowidz, który miał rację
Przeciwko niemu ruszyła machina FBI, wywiad wojskowy i komuniści w USA. Przeciwnika sojuszy z Sowietami okrzyczano pomocnikiem Hitlera. Od obywateli Niemiec i Japończyków odróżniało go to, że nie siedział w obozie.