Po godzinach

Pokazowe dzieci PRL. Gdańskie pięcioraczki kończą 40 lat

„W tym roku obrodzi nam nie tylko na polach. W gdańskim szpitalu – sensacja na skalę światową!” – informował radosnym głosem lektor Polskiej Kroniki Filmowej. Dokładnie 40 lat temu – 12 maja 1971 roku – przyszły na świat słynne gdańskie pięcioraczki. Piotr, Adam, Roman, Agnieszka i Ewa ważyli razem 8,5 kg. Polska oszalała na ich punkcie. A dziś? Każde z nich prowadzi normalne życie, mają rodziny i unikają rozgłosu, który towarzyszył im przez całe dzieciństwo.

Rodzice – sierżant wojskowy Bronisław Rychert i Leokadia Rychert - kucharka i pracownica baru „Zacisze” - mieli już dwóch synów. Czekali na córkę. I doczekali aż dwóch naraz, a na dodatek dziewczynki pojawiły się w towarzystwie kolejnych trzech chłopców. Rychertowie nie mieli pojęcie o tym, że na świat przyjdą pięcioraczki. Wtedy nikt nie słyszał przecież o czymś takim jak usg.

Pani Leokadia w Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych Akademii Medycznej spędziła 3 ostatnie miesiące ciąży. Lekarzy niepokoił bowiem bardzo duży obwód brzucha. Wstępne rozpoznanie: wielowodzie. Nic nie zapowiadało sensacji na skalę Polski, a wówczas także na skalę światową. Aż do 12 maja…

Inkubator od władz i mieszkanie po dygnitarzu

Bóle porodowe pojawiły się przed południem, a potem wszystko rozegrało się błyskawicznie. Pojawienie się pierwszych dwóch chłopców nie wywołało zdziwienia. Można przecież było spodziewać się bliźniaków. - Potem jednak wysłuchaliśmy jeszcze jedno tętno, a potem jeszcze jedno. Na koniec sprawdziliśmy i okazało się, że w środku jest jeszcze jedno dziecko – wspomina w filmie Elżbiety Lewandowskiej „Pokazowe dzieci PRL”, prof. Jerzy Mielnik z gdańskiego szpitala. – No i zrobił się popłoch, bo nie mieliśmy odpowiedniej liczby inkubatorów. O wszystkim dowiedziały się władze lokalne i dostaliśmy inkubator! Dzieci wymagały intensywnej opieki. Powstał właściwie oddzielny sztab pediatrów i neonatologów, który się nimi zajmował – dodaje profesor.

Maluchy wyszły ze szpitala dopiero po trzech miesiącach. Była prasa, radio, telewizja i delegacja władz. Po rodziców i dzieci podjechały samochody. Nastąpiło oficjalne pożegnanie na dziedzińcu kliniki, a z balkonu machały tłumy pielęgniarek. Rodzina pojechała od razu do nowego mieszkania. Wcześniej Rychertowie mieszkali w Pruszczu, ale zwolniło się piętro willi po jednym z miejscowych dygnitarzy i cała dziewiątka mogła przeprowadzić się do nowego lokum w Gdańsku Wrzeszczu. I tak było ciasno, biorąc pod uwagę, że przy dzieciach 24 godziny na dobę czuwały pielęgniarki.

Pięcioraczki idą do szkoły (Fot. PAP/CAF)
Honorowi opiekunowie z rozdzielnika

Przy sławnych maluchach nie mogło oczywiście zabraknąć przedstawicieli władz. Imiona nadano dzieciom podczas uroczystości w miejskim urzędzie w Gdańsku. Każde miało tzw. honorowego opiekuna i byli to najwyżsi rangą dygnitarze m.in. Wojciech Jaruzelski i Piotr Jaroszewicz.

– Nie pamiętam czy to była moja inicjatywa, ale wyraziłem taką wolę. Nastąpił rozdzielnik kto komu będzie patronował. Mi przypadła opieka nad Adamem. Wiem, że został wojskowym, co dla mnie jest szczególnie miłe – mówił w „Pokazowych dzieciach PRL” Jaruzelski.

Zdecydowanie mniejsze zainteresowanie wzbudziły chrzciny maluchów, które odbyły się w wigilię Bożego Narodzenia w parafii MB Nieustającej Pomocy w Pruszczu. Rodzina Rychertów była wierząca. Bronisław Rychert, jako wojskowy, miał nawet z tego powodu kłopoty w pracy.

Telefon od ministra, serwis od fabryki porcelany

Po narodzinach pięcioraczków życie Rychertów zmieniło się o 180 stopni. Adam, Piotr, Roman, Agnieszka i Ewa musieli przywyknąć do błysku fleszy i życia pod obstrzałem. Prezenty sypały się jak z rękawa. Od wózków i sanek, przez buciki i mebelki, po polisy ubezpieczeniowe, książeczki mieszkaniowe i pianino.

Jeden z zachodnich dziennikarzy przygotowujący reportaż o pięcioraczkach zwrócił uwagę na aparat telefoniczny stojący w mieszkaniu Rychertów. Do zwykłego aparatu przewiercona była tabliczka z napisem „Dar ministra Poczty i Telekomunikacji. Na półce zaś stał serwis w darze od fabryki w Lubljanie.

Dzieci były też wszechstronnie badane i traktowane jako swojego rodzaju zjawisko. Całej piątce zrobiono np. odciski linii papilarnych z nóżek i rączek, aby przeanalizować jak bardzo są do siebie podobne.

Pięcioraczki lecą samolotem, idą do szkoły, mają urodziny…

- Właściwie ciągle jeździła tam ekipa. Dzień w dzień coś się działo- wspomina w filmie o pięcioraczkach Wiktor Niemiro, realizator dźwięku z OTV Gdańsk.

Filmowano urodziny pięcioraczków, pokazywano jak spędzają urodziny, jak lecą samolotem z lotniska w Rębiechowie, jak przyjmują prezenty od Mikołaja (koniecznie z logo sponsora – przedsiębiorstwa Społem) i jak idą do szkoły.

W szkole podstawowej pojawienie się pięcioraczków jak wszędzie wywołało sensację. Nawet klasa, której uczęszczały specjalnie była mniej liczna i miała niewiele ponad 20 uczniów, co wówczas było ewenementem. – Bałam się, że nie będę potrafiła ich rozpoznać, ale okazało się, że dzieci były zupełnie inne - opowiada Zofia Hryniewicz, wychowawczyni piątki Rychertów.

Głosowanie w 1989 roku (Fot. PAP/CAF)
Koniec z rozgłosem

Po latach rodzina Rychertów zgodnie stwierdziła, że ma dosyć rozgłosu. W błysku fleszy odbyło się jeszcze głosowanie w wyborach do Sejmu w 1989, gdy pięcioraczki skończyły 18 lat. Potem było jeszcze kilka wywiadów i decyzja: więcej nie występujemy, ani o sobie nie opowiadamy.

Co dziś u nich słychać? Cała piątka ułożyła sobie życie. Chłopcy wybrali służbę mundurową m.in. w marynarce wojennej. Jedna z dziewcząt jest laborantką przy szpitalu, w którym urodziła się cała piątka, druga pracuje jako terapeutka w szkole. Nie chwalą się, że są z tych słynnych pięcioraczków. Ich współpracownicy o tym fakcie dowiadywali się przypadkiem. Mają dzieci, ale żadnemu z nich nie przytrafiła się piątka maluchów za jednym razem.

Teraz to już nie sensacja

Mali Rychertowie wywołali zdecydowanie największą sensację, jeśli chodzi o narodziny pięcioraczków w Polsce. Potem, wraz z rozwojem metody in vitro zaczęło się pojawiać coraz więcej mnogich ciąż, na świat zaczęły przychodzić także pięcioraczki.

Piątka maluchów przyszła chociażby na świat w 1995 roku w Opolu. W 2000 roku w Łodzi urodziły się cztery dziewczynki i chłopiec. Rok później, też w łódzkim Centrum Zdrowia Matki Polki, urodzili się czterej chłopcy i dziewczynka. W 2003 r urodziło się w klinice w Krakowie dwóch chłopców i trzy dziewczynki.

Przy pisaniu tekstu korzystałam z filmu „Pokazowe dzieci PRL”
Zdjęcie główne: Szczęście razy 5. Gdańskie pięcioraczki mają kilka miesięcy (Fot. PAP/CAF)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.