Cywilizacja

Nie wie strona lewa, co czyni prawa – czyli co mają wspólnego Arystoteles, Lady Gaga i Barack Obama?

Przykładów na wciąż funkcjonującą dyskryminację leworęcznych w zastanej przez nas kulturze jest wiele. Choć to im często zawdzięcza ona swój rozwój. Czy na przykład zwrócili Państwo kiedy uwagę, że na słynnym fresku w Kaplicy Sykstyńskiej Bóg wyciąga do Adama rękę prawą, ale ów pierwszy człowiek wyciąga do Boga lewą? Tak witają się jedynie leworęczni – tacy, jak Michał Anioł.

Czy je widelcem i pisze ołówkiem „lewa” lub „prawa” ręka, czy też „lewy” lub „prawy” mózg? Skąd się bierze dysleksja i czy można ją wyleczyć? Co jest tu ważniejsze: natura czy kultura? Czy wirtuoz akordeonu jest oburęczny i czy oburęczność jest problemem? Czy sposób zapisu używanego języka buduje jakieś struktury w mózgu? Czy czytanie nut jest tym samym co czytanie liter? Pytań sporo, odpowiedzi niełatwe, ale postaram się przedstawić, co nauka ma do powiedzenia w kwestii dotykającej co dziesiątego z nas, a mianowicie leworęczności.

Temat nie sprowadza się zresztą wyłącznie do niej i nosi poważną, naukową nazwę: lateralizacja.

Najchętniej zaczęłabym jednak od końca, czyli tego, co wydarzyło się we wrześniu 2019 r., choć być może bardziej klikbajtowo będzie wymienić leworęcznych celebrytów współczesności i tytanów przeszłości. Kogo na tej liście nie ma? Arystoteles, Juliusz Cezar i Aleksander Macedoński, Karol Wielki i oczywiście Napoleon, Leonardo da Vinci i Sting, Henry Ford i Pablo Picasso, Beethoven i Jimy Hendrix, Rafael i Rubens, Einstein i Nitsche, Paul McCartney i Bill Gates, Robert de Niro i Keanu Reeves, Nicola Tesla i Maria Skłodowska-Curie, królowa Wiktoria i Charlie Chaplin, Lady Gaga i Barack Obama oraz najgenialniejsze muzycznie dziecko w spisanej historii świata, czyli Wolfgang Amadeus Mozart.

Pogódźmy się z tym – nasza cywilizacja została wzniesiona i jest utrzymywana na jakim takim poziomie przez mańkutów, nawet jeśli na liście są też Justin Biber i Tom Cruise. Takim sposobem zdecydowana mniejszość wyznacza trendy dla dominującej większości, a wieloznaczność tego sformułowania niech da nam do myślenia.

Badania na gigantyczną skalę

A teraz o tym, co wydarzyło się we wrześniu 2019 roku. Otóż, we wrześniowym numerze czasopisma neurologicznego „Brain” ukazał się artykuł opisujący wyniki masowych – przeprowadzonych aż na ponad 400 tys. uczestników – badań nad leworęcznością od strony jej podłoża genetycznego oraz neurologicznego. To pierwsze w historii tak kompleksowe i na tak wielkiej próbie badanie związków genetyki i leworęczności. Przeprowadzili je i opisali uczeni z Uniwersytetu Oksfordzkiego, kierowani przez Dominica Furnissa. Żeby było nieco zabawnie - specjalistę od chirurgii plastycznej.
Na liście leworęcznych znajdziemy brytyjską królowę Wiktorię (1819 - 1901). Fot. W & D Downey/Getty Images
Wielka skala badania była możliwa dzięki wykorzystaniu danych z „UK Biobank”. To największa dziś na świecie medyczna baza danych genetycznych i zdrowotnych, dostępna dla celów wyłącznie badawczych (dostęp umożliwiają granty naukowe) i zbierająca dane o obywatelach Wysp. Umożliwia ona m.in. przeprowadzenie analizy populacji zwanej GWAS [1]. Technika informatyczna GWAS nie wymaga żadnych eksperymentów, korzysta z gigantycznych baz danych, jest ściśle analityczna, ale dostarcza przeciekawych informacji dotyczących prawdopodobieństwa wystąpienia jakiś predyspozycji, np. zdrowotnych, u konkretnych osób, których genom jest znany. Siła wyniku pochodzi z ilości zanalizowanych danych [2].

Uczeni z Oxfrodu badający leworęczność dodatkowo przestudiowali dostępne obrazy tomograficzne mózgu dla ok. 9 tys. spośród owych 400 tys. uczestników. Porównanie ich z wykonanymi u praworęcznych pokazało zwiększoną u mańkutów gęstość funkcjonalnych połączeń pomiędzy sieciami neuronowymi odpowiedzialnymi za język, rozlokowanymi tak w prawej, jak w lewej półkuli. Jest gęściej – czyli ma miejsce więcej komunikacji.

Dla psychologów rozwoju i logopedów to nie nowina, że dysleksja ma związek z lateralizacją. Teoretycznie można by sądzić, że to leworęczni będą mieli predyspozycje do dysleksji, jednak obserwacje kliniczne wskazują, że dyslektykami są niemal wyłącznie ludzie praworęczni. Ukrywa się tu być może związek dysleksji ze skrajną lateralizacją, jej skrajnym brakiem, czyli oburęcznością, lub możliwym nieprawidłowym uformowaniem podczas życia płodowego narządu równowagi, znajdującego się w uchu wewnętrznym każdego z nas. Do tych zagadnień jeszcze wrócę.

Nawet bliźnięta jednojajowe wymagają odrębnej terapii. Medycyna „szyta na miarę”

Wszystkie choroby są genetyczne. A każdy z nas to genetyczny unikat. Indywidualnie dobrane kuracje nadchodzą więc wielkimi krokami.

zobacz więcej
Podsumowując publikację z wrześniowego numeru „Brain”, analiza GWAS udokumentowała istnienie czterech miejsc w genomie znaczących dla leworęczności. Trzy z nich znajdują się w genach lub obszarze kontrolującym geny zaangażowane w procesy rozwojowe mózgu. Jeden z tych nowoodkrytych, istotnych dla leworęczności SNP, koreluje również w wynikach wcześniejszych badań z chorobą Parkinsona i objawami schorzeń psychiatrycznych (schizofrenii). A molekularnie – z integralnością szlaków tzw. istoty białej mózgu, łączącej owe regiony związane z językiem, zidentyfikowane przez tomografy i zdeponowane w „UK Biobank”.

Według autorów badania oznaczać to może, że odkryta zmienność genetyczna obserwowana jest w genach współuczestniczących w kontroli rozwoju zlateralizowanej struktury mózgu. Ta z kolei wpływa na to, którą ręką posługujemy się przy pisaniu i jedzeniu. Niektóre z tych wariantów genów mają także pewien związek z predyspozycją do rozwoju schorzeń neurologicznych czy psychicznych.

Dlaczego wśród leworęcznych nie brak artystów?

Co prawda opublikowane we wrześniowym „Brain” badanie przytłaczają rozmachem, ale już w 2009 roku naukowcy z Australii zaprezentowali analizę dziedziczenia leworęczności u ponad 21 tys. par bliźniąt. Podobieństwa powinny tu wynikać głownie z genetyki, zwłaszcza gdy rodzeństwo jest wychowywane osobno.

Australijczycy odnotowali ok. 25-procentową zależność mańkuctwa od podłoża genetycznego, nie znajdując natomiast żadnego istotnego czynnika środowiskowego warunkującego leworęczność u wielu osób jednocześnie. Oznacza to, że trzy czwarte czynników warunkujących leworęczność działałoby indywidualnie. Do problemu, dlaczego badania na bliźniętach są w kwestii analizy leworęczności nieadekwatne, też jeszcze powrócę.

Badań nad lateralizacją przybywa od dwóch dekad, tak na zwierzętach, jak i na ludziach – bo to cecha mózgu każdego kręgowca, a i bezkręgowców. Po prostu dwie półkule mózgowe nie są równocenne i nie zajmują się tymi samymi zagadnieniami. A z tego właśnie wynika także ostatecznie prawo- lub lewo-: -uszność, -oczność, -ręczność, -nożność (i to wcale nie musi być albo prawo-, albo lewo- po całości, można być bowiem prawoocznym i lewousznym, a jednocześnie leworęcznym i prawonożnym) [3].
Prawa kora tworzy wyobrażenia wizualne (malarstwo, architektura, rzeźba, scenografia). To dlatego wśród leworęcznych nie brak artystów. Na zdjęciu: Pablo Picasso przygotowuje jedną ze swoich wystaw. Francja, rok 1953. Fot. Getty Images
O problemie lateralizacji porozmawiałam z największą chyba w naszym kraju specjalistką, prof. dr hab. Jagodą Cieszyńską-Rożek, twórczynią Metody Krakowskiej w logopedii [4], kierowniczką Katedry Logopedii i Zaburzeń Rozwoju w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. W Polsce to nazwisko kojarzy chyba każdy rodzic, który chodzi ze swymi pociechami do logopedy. Znam je zatem i ja.

Jak wyjaśnia prof. Cieszyńska-Rożek: „Najogólniej rzecz ujmując, lewa półkula opracowuje informacje sekwencyjnie (linearnie, analitycznie, krok po kroku), działa według programu odkrywania relacji między elementami. Oznacza to umiejętność dostrzegania różnic (np. między fonemami, znaczeniami, literami, kolejnością głosek w sylabach, wyrazów w zdaniu), także np. upływu czasu. Natomiast prawa opracowuje informacje symultanicznie (globalnie, holistycznie), działa według programu przez podobieństwo – ›to, co jest podobne, jest rozpoznawane jako takie samo‹, co oczywiście może generować liczne błędy. Prawa kora przetwarza czas cyklicznie, tworzy wyobrażenia wizualne (malarstwo, architektura, rzeźba, scenografia)”. To dlatego wśród leworęcznych nie brak artystów.

Lewo- czy prawo- tkwi w samej strukturze mózgu, złożonej z dwóch asymetrycznie zorganizowanych funkcjonalnie półkul. Taka budowa wpływa na naszą percepcję, zdolności poznawcze i działanie. I dzieje się to na krzyż. Skoro aż 90 proc. z nas jest praworęcznych, oznacza to, że dominuje u nich lewa półkula mózgu; ta generalnie, choć nie wyłącznie, odpowiedzialna za język. W półkuli lewej umiejscowione są ośrodki zawiadujące obróbką informacji słuchowej, zwłaszcza mowy (dlatego nie jest wyjątkiem posiadanie absolutnego słuchu muzycznego i słabego słuchu do języków/fonemów/sylab), zaś w półkuli prawej koordynowana jest obróbka informacji przestrzenno-wizualnej. Ważne jest jednak nie tylko to, co się w półkulach informacyjnie obrabia, ale jak się to robi.

Były szef Facebooka: Tylko Bóg jeden wie, co robimy z mózgami naszych dzieci

Młodzi ludzie zastępują stare używki nowymi — psychologicznymi. Emocjami, które uruchamiają, wodząc palcem po ekranie smartfona.

zobacz więcej
Powtórzę, bo to ważne: półkula prawa działa globalnie, w sposób symultaniczny i holistyczny. Z kolei półkula lewa pracuje analitycznie: sekwencjami i seriami. Ta wiedza przyda się każdemu rodzicowi wybierającemu się ze swą pociechą do logopedy. A potem trzeba te sekwencje i szeregi oraz inne układanki lewopółkulowe ćwiczyć z dzieckiem codziennie. Aby zaczęło wreszcie mówić. Nie będzie to przypadek rzadki.

„Rozwój dziecka mogą zakłócić różne czynniki, od wcześniactwa do zbyt wczesnego kontaktu z wysokimi technologiami, czyli rodzice będą obserwowali brak pojawiania się charakterystycznych dla danego wieku umiejętności dziecka. Do tego dochodzą znacznie rzadsze, ale i też poważniejsze przypadki zaburzeń rozwoju, czyli konkretnych jednostek klinicznych, gdzie przyczyny są na ogół neurobiologiczne (np. autyzm, zespół Aspergera, dysleksja)” – tłumaczy prof. Cieszyńska-Rożek.

Klucz do problemów w lewej półkuli

Pytanie, skąd się bierze lateralizacja i jakie ma konsekwencje rozwojowe dla dziecka, pozostaje nadal bez wielkiej, kompleksowej odpowiedzi tak na poziomie ontologicznym – jako zjawisko jednostkowe tego konkretnego człowieka, jak i populacyjnym. Choć jest to nadal przedmiotem studiów i analiz, już dziś – jak mówi moja rozmówczyni - „wszystkie techniki stymulacji w Metodzie Krakowskiej odwołują się do wiedzy na temat różnic strukturalnych (budowa), funkcjonalnych (działanie) i chemicznych (neuroprzekaźniki) między prawą i lewą korą mózgu”. Na przykład istotny jest fakt, że „lewa półkula mózgu lepiej przetwarza informacje związane z percepcją czasu. A to ma decydujące znacznie dla rozumienia języka.” [5]
Zdecydowana mniejszość leworęcznych wyznacza trendy dla dominującej większości. Lady Gaga na koncercie w College Station w Teksasie w 2017 roku. Fot. Gary Miller/Getty Images
– Różnica w przetwarzaniu mowy i pisma przez obie półkule mózgu jest istotna. Dla prawej kory ważna jest melodia, akcent, rytm, intonacja. Doskonale radzi sobie ona z przypisywaniem znaczeń samogłoskom, wyrażeniom dźwiękonaśladowczym, szybko domyśla się znaczeń z kontekstu i konsytuacji. Właśnie dlatego natychmiast „uczy się”, także w kontakcie z językiem obcym, zwrotów, potakiwania i przeczenia, zapamiętuje teksty piosenek. Ale to lewa kora umożliwia uczenie się reguł gramatycznych, odmiany wyrazów i zasad budowy zdań. Aktywność lewej półkuli pozwala czytać szybko i ze zrozumieniem. Tu leży klucz do problemów dzieci z alalią, czy brakiem rozwoju mowy, a także z dysleksją – wyjaśnia prof. Cieszyńska-Rożek. 

Marzeniem jest więc jak najwcześniejsza diagnoza. „Specjaliści są zgodni, że dysleksję da się zauważyć u dzieci młodszych, zanim jeszcze przystąpią one do właściwej nauki czytania. Gdyby dzieci z ryzykiem dysleksji były identyfikowane, zanim rozpoczną naukę czytania, to znaczy w okresie niemowlęcym, to poprzez interwencję terapeutyczną można nie dopuścić do porażki w czytaniu lub ją zminimalizować” – napisał na łamach „Science” już w roku 2009 John DE Gabrieli z MIT.

Mnie się z synkiem udało. Miał 18 miesięcy, gdy samodzielnie zaczęliśmy pracować Metodą Krakowską. Nie wymawiał wtedy nawet samogłosek, wychowywał się w sytuacji dwujęzyczności, miał problemy z nietolerancją podstawowych pokarmów. W 24. miesiącu życia ostatecznie zdiagnozowano u niego zagrożenie dysleksją. Ale wtedy już ćwiczyliśmy dużo, regularnie i pod okiem profesjonalistów. Dziś, po niespełna 3 latach, buzia mu się nie zamyka i po polsku, i po francusku, choć problemy z wymową niektórych głosek występują nadal. Czyta metodą symultaniczno-sekwencyjną (sylabową), a nauczenie go tego było najbardziej pomocną rzeczą w terapii.

Królowe i robotnice. Bieda odciska się w naszych genach

Dziedziczymy traumę gwałtów, wieloletniej przemocy, a nawet ubóstwo. „Książę i żebrak” to nie bajka, to prawda.

zobacz więcej
I z pewnej głębi tego doświadczenia chcę powiedzieć swoim Czytelnikom: proszę nie słuchać dobrych ciotek, że „chłopcy zawsze później zaczynają mówić” i że „dwujęzyczne dzieci zaczynają mówić, jak mają 5 lat”. To są wyssane z palca nonsensy. Proszę nie histeryzować i desperować, przelewając swe lęki na dziecko, tylko udać do specjalistów. Zanim dziecko będzie miało lat 7 i padnie przywalone kamieniem obowiązku szkolnego, któremu nie będzie w stanie sprostać.

Rodziców nie zastąpią misie-szumisie

Do niedawna błędnie sądzono, że nie da się zastosować w badaniach nad lateralizacją modeli zwierzęcych jako nieadekwatnych. Lateralizacja miała to być bowiem jedynie ludzka cecha. Uważano nawet, że to ona walnie przyczyniła się do rozwoju ludzkiego mózgu, niejako forując nas przed innymi pokrewnymi ssakami.

A tu badania przeprowadzone niedawno na ptakach wykazały, że geny warunkują jedynie pozycję embrionalną w jaju. Gdy zaburzymy asymetrię stymulacji jaja przed wykluciem (po prostu nim obracając), anatomiczna asymetria w mózgu ptaka zaniknie, a wraz z nią właściwa dla rozwoju komunikacja między półkulami. Asymetryczna stymulacja sensoryczna co najmniej na równi z genami warunkuje w tym przypadku asymetrię struktury mózgu i wynikłych z niej zachowań.

Podobne zjawiska są ostatnio intensywnie badane u ludzi. Może także dla nas istotne jest np. ułożenie płodu w łonie matki. Jest ono z natury asymetryczne, może z niego wynikać rozmaitość asymetrycznych stymulacji dziecka podczas ciąży, prowadzących do późniejszych różnic percepcyjno-ruchowych. Na poparcie tego uczeni przedstawiają właśnie przeciekawą sytuację bliźniąt, które choć genetycznie bardzo podobne, niezależnie czy jedno- czy dwujajowe, w łonie ułożone są jak lustrzane odbicia. I często jedno jest prawo- a drugie leworęczne [7].
Dziś nikt już nie piętnuje leworęcznych. Barack Obama jeszcze jako prezydent USA wpisuje się do księgi pamiątkowej w berlińskim pałacu Bellevue w czasie swej wizyty w Niemczech w 2013 roku. Fot. Thomas Imo/Photothek via Getty Images
W kwestiach lateralizacji nie samymi zatem genami żyją zwierzęta i ludzie, ale wszelką stymulacją, która dociera do ich płodów. Tak jest również w sytuacji rozwoju wszelkich układów sensorycznych (narządów zmysłów i ich mózgowych „operatorów”): to geny są u podstawy ich generalnej architektury w rozwoju zarodkowym, ale znikoma lub nieprawidłowa stymulacja prowadzić może do ich zaburzonego działania.

– Stymulujmy zatem dzieci prenatalnie i w okresie niemowlęcym. Ile tylko zdołamy, własnym głosem, rytmicznymi wierszykami i piosenkami. Nigdy nie jest za dużo. A jak się zmęczą, to zasną – radzi prof. Cieszyńska-Rożek. I dodaje: – Podwaliny na których powstała Metoda Krakowska i wszystkie wypracowane przez nią techniki kształtowania optymalnych warunków rozwoju opierają się na neurobiologicznej wiedzy, że „jedynie bezpośrednia komunikacja z drugim człowiekiem jest podstawą głębokiego przetwarzania informacji” [7].

Mówiąc prosto: rodziców nie zastąpią tu nawet najlepsze misie-szumisie i inne gadające elektroniczne gadżety.

Potępieni wciąż stoją po lewej

U ludzi leworęczność wynika „z natury”, ale też z kultury, co wiadomo pośrednio. Gdyż procent osób leworęcznych w kulturach dla mańkutów niełatwych (np. w kulturze islamu lewa ręka zarezerwowana jest do „brudnych” czynności higienicznych, nie wolno nią jeść czy pisać) procent mańkutów jest znacząco niższy od globalnej średniej, podczas gdy u Żydów stosunek do leworęczności jest raczej pozytywny, co być może powoduje, że jest ich trzykrotnie więcej niż średnio w innych populacjach. Oczywiście nikt dotąd nie przeprowadził globalnych badań zdolnych ustalić, czy jest to wpływ li jedynie kultury, czy też genów, których podobieństwo jest wszak związane z pochodzeniem etnicznym.
Ręczne przepisanie Tory może zająć skrybom nawet rok. Fot. MarioTama/Getty Images
Mnie zaś od dawna nurtuje, jak to jest, że osoby posługujące się na co dzień językiem hebrajskim, gdzie piszemy od prawej do lewej, są częstokroć leworęczne. No przecież nie chodzi wyłącznie o rozmazywanie atramentu. Co tu jest skutkiem, a co przyczyną? Czy konkretna „stronność” pisma jakoś kształtuje mózg, czy jest jego odbiciem?

Najogólniej rzecz ujmując sposób zapisu buduje struktury w mózgu. Ma to też negatywne konsekwencje w sytuacji lewooczności. Preferujemy bowiem wtedy oglądanie rzeczywistości – także kartki z zapisem – od prawej do lewej. A to ma swoje, niekoniecznie ułatwiające nam edukację skutki [8]. Ujawniają się one także podczas czytania nut. Wiele dzieci bardzo uzdolnionych muzycznie musi porzucić marzenia o karierze ze względu na trudności z linearnym czytaniem nut o lewej do prawej. Każde dziecko wykazujące uzdolnienia muzyczne powinno więc bardzo wcześnie uczyć się czytać, by problemy z percepcją pisma od lewej do prawej nie utrudniały im uczenia się gry na instrumencie.


Oczywiście dziś leworęcznych jest więcej, bo nikt już, mam nadzieję, nie „przestawia” ich na siłę. Choć nadal do pracy ma się „dwie lewe ręce”, gdy się jest leniem i nieudacznikiem. Na sądach zaś ostatecznych wiszących na ścianach naszych kościołów po lewicy stoją potępieni, etc. Przykładów na nadal funkcjonującą dyskryminację mańkutów w zastanej przez nas kulturze jest wiele. Choć jak wspominałam na początku, jej rozwój zawdzięcza wiele leworęcznym. Czy zwrócili na przykład Państwo kiedy uwagę, że na słynnym fresku w Kaplicy Sykstyńskiej Bóg wyciąga do Adama rękę prawą, ale ów pierwszy człowiek wyciąga do Boga lewą? Tak witają się jedynie leworęczni – tacy, jak Michał Anioł.

Oburęczność to zaburzenie

Jeśli praworęczność i leworęczność są zdrowe, prawidłowe i neurotypowe, to co z oburęcznością? Okazuje się, że nie jest ona żadnym wyjątkowym talentem pozwalającym zostać wirtuozem akordeonu, a jednym z zaburzeń lateralizacji. Ma związek z ogólnymi trudnościami w orientacji czaso-przestrzennej. Odnajdujemy ją w zaburzeniach neurorozwojowych (autyzm) czy zaburzeniach uczenia się (cały gwiazdozbiór problemów na dys-, m.in. dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia, dyschronia) oraz w schorzeniach psychiatrycznych, takich jak schizofrenia i zaburzenia dwubiegunowe.
Według prof. Cieszyńskiej-Rożek nie należy zatem czekać zbyt długo na ustalenie się dominacji ręki. U dzieci praworęcznych ustala się ona do drugiego roku życia, czemu towarzyszy pojawienie się ważnego etapu w rozwoju mowy – łączenie dwóch wyrazów i początki odmiany wyrazów (deklinacji, koniugacji). Nowe badania włoskich naukowców pokazały, że mózg dziecka wybiera dominującą rękę już w 18. tygodniu życia płodowego. Obserwujemy, że obraca się ono w łonie matki dominującym barkiem, dominującą ręką chwyta pępowinę, jej palec ssie. Po urodzeniu obserwujemy preferencję ręki dopiero między 9. a 10. miesiącem życia, w geście wskazywania palcem.

Leworęczne dzieci nieco później ujawniają dominację ręki, ale już dwu i pół-latek, jeśli wykazuje dominację prawej półkuli mózgu, zaczyna posługiwać się podczas zabawy i jedzenia lewą ręką. Każdorazowo stwierdzony brak dominacji stronnej wskazuje na trudności w ustalaniu się lateralizacji. Oburęczność ma negatywny wpływ na nabywanie systemu językowego, a potem naukę czytania i pisania [9].

Nie należy tego mylić z oburęcznością wymuszoną społecznie, gdy osobę leworęczną nauczono poprzez naśladownictwo lub „przestawiono” na używanie ręki prawej do pisania i jedzenia. Co do preferencji mózgowych osoba ta pozostaje leworęczna, choć wykonuje pewne czynności ręką prawą. Należy pamiętać, że asymetria półkulowa nie zmienia się z wiekiem, mogą się zmienić jedynie strategie rozwiązywania zadań. Jak objaśnia prof. Cieszyńska-Rożek: „W wielu krajach dzieci leworęczne, grające na instrumentach strunowych, mają możliwość przełożenia strun w odbiciu lustrzanym. Wybór dominującej ręki w tej sytuacji należy pozostawić dziecku, pamiętając, że muzyka jest domeną prawej kory (choć samo linearne czytanie nut jest zależne od kory lewej). 

Tak pozwolono rozwijać swój talent Hendrixowi.
Jimi Hendrix (1942 - 1970) powszechnie uważany za najwybitniejszego gitarzystę rockowego w historii. Fot. Doug McKenzie/Getty Images
„Oburęczne dzieci, dodaje prof. Cieszyńska-Rożek, przejawiają w swoim zachowaniu: trudności w koncentracji, osiągnięciu prawidłowej artykulacji głosek, zapamiętywaniu słów, nadaktywność ruchową, zabawy na poziomie niższym niż wskazuje wiek dziecka, opóźniony rozwój mowy, kłopoty z rozumieniem przekazów słownych w hałasie, szybką dekoncentrację podczas słuchania tekstów czytanych, zaburzenia uczenia się sekwencji ruchów, kłopoty z zasypianiem. Im wcześniej pomożemy dziecku wybrać dominującą rękę, tym wcześniej będzie ono gotowe do rozumienia mowy otoczenia i samodzielnego budowania zdań gramatycznie poprawnych.

Zapytałam więc panią profesor, jak to zrobić? – Po pierwsze i najważniejsze: pozwolić niemowlakowi na swobodne zabawy w pozycji siedzącej, polegające m.in. na manipulacji przedmiotami – mówi

Jak wyjaśnia w trakcie rozwoju dziecka występują momenty kluczowe dla rozwoju i sami rodzice mogą zaobserwować ewentualne poważne anomalie, by jak najwcześniej udać się do specjalisty [10]. Można tu zatem jasno powiedzieć o lateralizacji patologicznej. Pozostaje kwestią badań ustalenie, skąd dokładnie się to bierze [11]. Trzeba po prostu pojąć – a rodzicom i nauczycielom czasem sprawia to trudność (dlatego cudownie, gdy zdarzy się mądry psycholog czy logopeda) – że wszelkie zaburzenia lateralizacji nie są ograniczone do swoich przejawów ruchowych (czyli którą ręką je czy piszę i którą nogą kopie piłkę). One odzwierciedlają specjalizację półkul mózgowych w spełnianiu najważniejszych swych funkcji, np. koordynacji wzrokowo-ruchowej i funkcjonowania mowy i pisma. Dzieci zatem będą bardzo różnorodnie podchodzić do obróbki odbieranych informacji: od syntetycznie/globalnie-symultanicznie po analitycznie-sekwencyjnie. Różną też będą preferować (znów od skrajności przez wszelkie warianty pośrednie) naturę informacji poddawanej obróbce (słuchową vs. wzrokowo-przestrzenną).

Kulturowo chyba uporaliśmy się z bezsensownym piętnowaniem leworęczności. Czas, by nauka spokojnie i bez uprzedzeń kontynuowała wnikanie w źródła i konsekwencje lateralizacji, gdzie tylko pozornie najbardziej istotne jest zjawisko preferowania lewej ręki przez 10 proc. społeczeństwa. Dodam: populacji ludzkiej do dziś od wczesnego paleolitu – widać bowiem, czy kamień łupała osoba prawo- czy leworęczna. Lateralizacja ma jednak wiele konsekwencji znacznie poważniejszych, niż leworęczność. I dowie się o tym chociażby każdy rodzic, którego dziecko potrzebuje logopedy, „przyjaznej szkoły”, integracji sensorycznej czy terapii psycho-motorycznej. A to dotyka bardzo wielu z nas.

– Magdalena Kawalec-Segond,
doktor nauk medycznych, biolog molekularny, mikrobiolog, współautorka „Słownika bakterii”


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Przypisy:



[1] Co to takiego GWAS? Najprościej to wyjaśnić na przykładzie. Wyobraźmy sobie dwoje ludzi. Jednego od drugiego różni tylko trzy miejsca w całym genomie, liczącym 6,5 mld par zasad DNA długości liniowej wszystkich 23 par chromosomów. To bardzo niewiele różnic – są oni zatem bardzo blisko spokrewnieni. Takie miejsce, gdzie występuje między ludźmi punktowa różnica w genomie, nazywa się SNP (ang. Single Nucleotiuide Polymorphism). Teraz bierzemy 400 tys. ludzi. Każdy od każdego różni się w iluś SNP. Część tych SNP będzie wspólna dla wielu osób, część miejsc to różnica tylko między kilkoma osobami. Ci ludzie mają wiele cech sobie przypisanych. Któraś z nich nas interesuje. Np. Są albo leworęczni, albo praworęczni, albo dwuręczni. Sortujemy ich wg tego i patrzymy, czy jakieś SNP korelują z faktem leworęczności. Analizujemy te dane statystycznie. Ustalamy, gdzie – w jakich genach, o jakim znanym znaczeniu – są te konkretne SNP, które korelują z leworęcznością.

[2] Tym samym sposobem uzyskano dane, które wstrząsnęły światem (znaczy zrobiły nagłówki prasie przez tydzień) na początku września 2019, a dotyczyły znikomego genetycznego podłoża zachowań homoseksualnych.

[3] Ustalenie programu terapii dla dzieci z zaburzeniami komunikacji językowej wymaga przeprowadzenia diagnozy dominacji stronnej (ręki, oka, ucha i nogi). Przebieg badania dominacji ręki polega na sprawdzeniu, którą ręką AUTOMATYCZNIE dziecko wrzuca klocki do pudełeczka, gdy są umieszczone w linii środkowej przed dzieckiem, którą odkręca zakrętki, kroi wałeczki z plasteliny (nóż musi leżeć w linii środkowej trzonkiem skierowanym prostopadle do dziecka). Przebieg badania dominacji oka polega na sprawdzeniu, którym okiem AUTOMATYCZNIE dziecko zagląda do kalejdoskopu, zagląda w wizjer aparatu fotograficznego-zabawki, by „robić zdjęcia”, ogląda obrazki przez dziurkę w kartce. Przebieg badania dominacji ucha polega na sprawdzeniu, którym uchem AUTOMATYCZNIE dziecko zbliża się (przy splecionych na plecach rękach), by posłuchać co mówi pacynka lub zwierzątko. Przebieg badania dominacji nogi polega na sprawdzeniu, którą nogą AUTOMATYCZNIE dziecko kopie piłkę, na której skacze, od której rozpoczyna schodzenie po stopniach.

[4] Metoda Krakowska skupia się na pracy logopedycznej z dziećmi i dorosłymi przejawiającymi zaburzenia komunikacji językowej (dzieci zagrożone autyzmem, z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, zagrożone dysleksją i dyslektyczne, z niezakończonym i opóźnionym rozwojem mowy, z alalią i afazją dziecięcą, z porażeniem mózgowym, z niepełnosprawnością intelektualną, z Zespołem Aspergera, z Zespołem Downa, dwujęzyczne i wielojęzyczne oraz dorośli z afazją). Teoretyczne podstawy badawcze opierają się na językoznawczych teoriach Profesor Marii Zarębiny. Podstawy teoretyczne terapii ukształtowane zostały pod wpływem filozofii humanistycznej i tez językoznawstwa humanistycznego sformułowanych przez Profesora Władysława Miodunkę. Praca diagnostyczna i logopedyczna urzeczywistnia się w metodzie symultaniczno-sekwencyjnej opracowanej przez prof. Jagodę Cieszyńską. Podstawą prowadzonej terapii wszystkich dzieci jest nauka czytania metodą symultaniczno-sekwencyjną, której towarzyszą specjalnie opracowane ćwiczenia ogólnorozwojowe. Nauka czytania tą metodą opiera się na:
- wynikach badań neuropsychologicznych, dotyczących powiązań intermodalnych, budowanych podczas przetwarzania bodźców słuchowych, wzrokowych i ruchowych
- badaniach neuropsychologicznych potwierdzających, iż sylaba a nie fonem jest najmniejszą jednostką percepcyjną
- założeniu, że percepcja słuchowa ma zasadnicze znaczenie dla budowania systemu językowego dziecka
- wiedzy na temat funkcji symultanicznych (prawopółkulowych) i sekwencyjnych (lewopółkulowych) oraz kształtowania się struktur umożliwiających przesyłanie informacji między półkulami mózgu (spoidło wielkie, istmus)
- powtórzeniu sekwencji rozwoju mowy dziecka (od samogłosek, sylab, przez wyrażenia dźwiękonaśladowcze, do wyrazów i zdań)
- naśladowaniu 3 etapów nabywania systemu językowego: POWTARZANIA, ROZUMIENIA, NAZYWANIA (samodzielnego czytania)
- konstruowaniu dla potrzeb terapii podstawowych schematów składniowych i minimalizacji systemów języka
- pobudzaniu „zwierciadlanych neuronów” (mirror neurons, Spiegelneurone).
Trwające 60 minut ćwiczenia z dzieckiem odbywają się w obecności rodziców. Materiały do ćwiczeń konstruowane są przez logopedów Szkoły Krakowskiej i wydawane w krakowskich wydawnictwach. Fakt, że prowadząc prace badawcze przedstawiciele Szkoły Krakowskiej są czynnymi logopedami i terapeutami pozwala budować wnioski teoretyczne ściśle przystające do rzeczywistości. Właśnie dlatego mogą z całą odpowiedzialnością pisać o zagadnieniach praktycznych. Wszystkie odklejone od rzeczywistości propozycje postrzegają oni jako intelektualnie igranie z losami wielu ludzi.

[5] Jak wyjaśnia prof. Cieszyńska-Rożek: „Uwzględniając szeroki kontekst neurobiologicznych przyczyn, spektrum zaburzeń dyslektycznych obejmuje nie tylko problemy z czytaniem, pisaniem i ortografią, ale także problemy z przetwarzaniem informacji czasowych i organizowaniem działań z uwzględnieniem linearnego przeżywania czasu. Osoby dyslektyczne (nie tylko dzieci) często cierpią na dyschronię. Jej istotą nie jest brak umiejętności czytania zegara i kalendarza, ale brak prawidłowego odczuwania czasu. Do problemów dyslektycznych należą także trudności z przetwarzaniem informacji symbolicznych, do których obok liter zaliczają się także cyfry, nuty, znaki matematyczne, symbole. Zaburzenia mogą się ujawnić na poziomie przetwarzania wzrokowego (odwracanie kierunku czytania, mylenie znaków podobnych, zaburzenia kolejności przetwarzania, problemy z ustalaniem relacji przestrzennych itp.) i słuchowego (błędne rozumienie odbioru wypowiadanych informacji). Duża grupa dzieci przejawia trudności motoryczne – obejmujące zaburzenia dużej motoryki (nieporadność ruchowa, kłopoty z naprzemiennością, sekwencyjnością ruchów, dyspraksja), małej motoryki (trudności z prawidłowym chwytem narzędzia do pisania, uruchomieniem ruchów nadgarstkiem podczas precyzyjnych czynności pisania i rysowania, posługiwaniem się pozostałymi narzędziami, na przykład sztućcami), praksji oralnej (niesprawność artykulatorów przyczynia się do wad wymowy) oraz organizacji działania (brak umiejętności zaplanowania i wykonania sekwencji czynności)”.

[6] Wg najnowszych badań prawo- lub leworęczność ma jedno ze swych źródeł w asymetrycznym ułożeniu płodu w ostatnim trymestrze ciąży, kiedy to 95 proc. przypadków następuje obrotu płodu, pozwalający mu przyjąć pozycję do góry nogami, ułatwiającą poród, ale odwracającą wierzchołek percepcji sensomotorycznych. To odwrócenie jest konsekwencją rozwoju funkcjonalnego układu przedsionkowego płodu począwszy od 20. tygodnia ciąży. To orientacja płodu w lewo lub w prawo, z tyłu w stosunku do brzucha matki, określi późniejsze asymetrie w rozwoju lateralizacji. W ten sposób rodzaj pozycji płodu przyjętej przez dzieci można przedstawić zgodnie z kontinuum, począwszy od najbardziej typowego pozycjonowania (2/3 przypadków), czyli 1. wierzchołka (biodrowo-potylicznie poprzecznie na lewo, głowa w dół, tył w lewo, predysponując do dalszego rozwoju praworęczności) do odwrotnego pozycjonowania, czyli 2. wierzchołka (biodrowo-potylicznie poprzecznie na prawo, głowa w dół, tył w prawo, predysponując do późniejszej leworęczności), poprzez pozycjonowanie asymetryczne (biodrowo-potylicznie do przodu, predysponujące do rozwój oburęczności. Tak więc rozkład lateralizacji kształtuje się w sposób ciągły z najbardziej zaznaczonymi sytuacjami krańcowymi, czyli całkowitą dominacją prawej lub lewej ręki, przechodząc przez lateralizacje mniej zdeterminowane aż do pełnej oburęczności po środku krzywej.

[7] Manfred Spitzer (2013). Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci. Słupsk: Wydawnictwo Dobra Literatura, ss. 340s. 95

[8] Dzieci z dominacją lewego oka przejawiają często następujące problemy: odwracanie kierunku analizowania przestrzeni; odwracanie kierunku stawiania znaków (np. rysowanie od dołu do góry, od prawej do lewej); pomijanie lewej strony przestrzeni (kiedyś będą miały trudność ze zrobieniem prawa jazdy – nie spojrzą automatycznie w lewo przez pierwsze 40 godzin jazd kursowych); trudności z koncentracją wzroku na materiale zadaniowym, niechęć do rysowania wg wzoru; mini zaniedbywanie stronne (taki powiększający się margines na lewej stronie kartki podczas zapisu) oraz identyfikowanie liter wg zasady podobieństwa (aktywność prawej kory), czyli: Y = A, p = d = b, u = n, M = W, PA = AP, j = f, m = w = u = n = r, p = b = d = g, s = ś = sz, t = l = ł, a = e = o = c, a = ą, z = ż = ź. (Zwróćmy uwagę, że większość tych problemów pojawia się w sytuacji zapisu małymi literami – stąd konsekwentne stosowanie w nauce czytanie metodą symultaniczno-sekwencyjną liter wielkich z wyjątkiem „i”).

[9] Dzieci oburęczne charakteryzuje brak ukształtowania się lateralizacji funkcji mózgowych. Taka sytuacja jest bardzo niekorzystna nie tylko dla budowania systemu językowego, ale także dla kształtowania się umiejętności koncentracji na bodźcach wzrokowych i słuchowych, uwagi dowolnej i sprawności manualnej. W konsekwencji oburęczność wpływa na efekty uczenia się, na kształtowanie się emocji, zachowań społecznych i obraz samego siebie. Dziecko oburęczne uruchamia prawopółkulowe strategie przetwarzania bodźców językowych, a to oznacza: preferencje obrazu i dźwięków niejęzykowych, „wyłączenia” słuchania mowy, trudności z uczeniem się nowych słów i zwrotów z mowy otoczenia i niechęć do ich powtarzania, trudności z różnicowaniem głosek podobnych, brak rozumienia pytań, brak samodzielnego stawiania pytań.

[10] Kiedy rodzic powinien zacząć reagować na sytuację problemów z mową? W 2. miesiącu życia, jeśli brak naśladowania ruchów warg i języka; w 3., gdy brak uśmiechu społecznego; w 4-5. jeśli dziecko zostawione samo na dłużej nie przywołuje rodziców (dziecko zdolne leżeć kilka godzin spokojnie i gapić się w sufit czy na obiekty, a nie na rodziców, nie jest grzeczne, a powinno być raczej źródłem niepokoju); w 8-9. Miesiącu, jeśli dziecko nie wskazuje niczego palcem, ma trudność w nawiązywaniu wspólnoty uwagi z dorosłym, w 10., jeśli brak powtarzania sylab i w 12., jeśli nie pojawiają się pierwsze słowa. Do 1. roku życia brak wystąpienia niektórych etapów o czasie to zakłócenie rozwoju. Potem mamy do czynienia już z zaburzeniem rozwoju. Związane jest to z faktem, że dzieci, które nie mówią pierwszych słów ok. 12. miesiąca życia zupełnie inaczej się bawią. A to kształtuje dalszy rozwój.

Źródła:


Przy pisaniu wykorzystałam fragmenty swojego tekstu:
www.tvp.info/44361179/co-ma-wspolnego-arystoteles-z-lady-gaga-czyli-o-leworecznoscioraz dostępne na stronach Metody Krakowskiej kopie publikacji prof. dr hab. Jagody Cieszyńskiej-Rożek (https://centrummetodykrakowskiej.pl/jagoda-cieszynska/) https://academic.oup.com/brain/advance-article/doi/10.1093/brain/awz257/5556832



Autorka pragnie bardzo podziękować psychologowi rozwoju, prof. Hervé Segond z Uniwersytetu Strasbourskiego za dyskusje i cenne uwagi do niniejszego tekstu.
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Państwa, które utraciły władzę
Kto nami rządzi? Facebook i Google. MKOl. i FIFA, VISA i Mastercard. Standard & Poor’s i Moody’s.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Krychowiak na warzywach. Czy można być idolem, nie jedząc mięsa?
Władysław Komar zdobył złoty medal olimpijski w 1972 roku. Wcześniej codziennie na obiad dostawał dwukilogramowy połeć pieczonej polędwicy wołowej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jądra motorem ewolucji
W mosznie ukrywa się wiele niedocenianej dotąd mocy. A wszystko za sprawą mutacji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żołnierze siłą trzymani w wojsku, czyli „maskirowka”
Rosyjscy wojskowi i politycy ukształtowali się w sowieckiej tradycji oszukiwania wroga.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy James zostanie Luną? Jak zmienić 7-latkowi płeć
Jeffrey Younger alarmował, że w „przemianę” jego syna w dziewczynkę zaangażowani są wszyscy, łącznie z instytucjami.