Felietony

Historia, wedle żydowskiej narracji, jest jak western. Są dobrzy Żydzi i pozostałe narody – złe i zaczadzone antysemityzmem

Norman Davies został zakrzyczany, kiedy zaoponował przeciw tezie o tym, że Polacy biernie patrzyli na Holokaust. Czy lobby żydowskie zablokowało jego karierę naukową w USA?

Kiedy pada słowo „polonofobia”, często możemy przeczytać i usłyszeć, że jest ono wymysłem Polaków, którzy nie potrafią krytycznie spojrzeć na swoją historię. Co jednak zrobić ze świadectwem brytyjskiego historyka dotyczącym kampanii zniesławiania Polaków przez środowiska żydowskie?

Tym historykiem jest profesor Norman Davies. Znamienne, że nad Wisłą wśród ludzi surowo oceniających postawy swoich rodaków na przestrzeni dziejów – a więc co najmniej z rezerwą podchodzących do terminu „polonofobia” – cieszy się on niekwestionowanym autorytetem.

Tydzień temu na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” ukazała się rozmowa Magdaleny Rigamonti z brytyjskim uczonym. Okazją była jego nowa książka – chodzi o autobiografię „Norman Davies. Sam o sobie”.

Historyk pytany w wywiadzie o różne zawarte w niej wątki przypomniał ujawniony już niegdyś przez siebie epizod – czyli okoliczności, w których nie doszło do objęcia przez niego posady wykładowcy na Uniwersytecie Stanforda w połowie lat 80. Nikt Daviesowi wprost nie powiedział, dlaczego tak się stało, lecz dano mu jednoznacznie do zrozumienia, że to z powodu zajmowania się – w rzekomo niewłaściwy sposób – stosunkami polsko-żydowskimi.
Od lewej: niemiecki publicysta Klaus Bachmann, Norman Davies oraz były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss podczas debaty w 2007 roku na Uniwersytecie Wrocławskim. Fot. PAP/Adam Hawałej
I w tym miejscu trzeba się cofnąć do wcześniejszego fragmentu wywiadu. Profesor Davies zrelacjonował zamknięte spotkanie w ambasadzie w Londynie z roku 1974. Były to warsztaty dla młodych historyków. Prym wiódł izraelski historyk profesor Yehuda Bauer, który w odniesieniu do okupowanej przez Niemców Polski zaprezentował następujący schemat: Żydzi jako ofiary Holokaustu, następnie przyglądający się biernie ich zagładzie Polacy, wreszcie sprawcy zbrodni, czyli hitlerowcy, naziści.

Przy czym – podkreślił Davies – z ust Bauera nie padło słowo „Niemcy”. Izraelczyk zbrodniarzy nazywał konsekwentnie hitlerowcami i nazistami. Kiedy zaś Davies stanowczo zaoponował przeciw tezie o tym, że Polacy biernie patrzyli na Holokaust stwierdzając, że w trakcie okupacji cierpiały, ginęły ich miliony, został zakrzyczany.

„Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów” – podzielił się swoimi wspomnieniami brytyjski historyk. I dodał, że decyzja o upowszechnianiu takiej narracji zapadła „na górze” – czyli w kręgach osób, które w Izraelu i USA mają istotny wpływ na żydowską politykę historyczną.

Teoria spiskowa? Trudno o jej snucie podejrzewać kogoś takiego, jak profesor Davies. A opowieść o tym, co się działo w ambasadzie Izraela w Londynie 45 lat temu, mówi sama za siebie. Warto zastanowić się nad paradygmatem żydowskiej polityki historycznej. Ma ona co najmniej pięć aspektów, które trzeba wskazać.

Pierwszy dotyczy pamięci o Holokauście. Aż do lat 60. straszliwe doświadczenie Auschwitz było w zbiorowej świadomości społeczeństwa izraelskiego wstydliwym epizodem. Potem jednak to się zmieniło – w Izraelu ofiary Holokaustu trafiły do panteonu nowego świeckiego kultu państwowego.

Drugi aspekt to stosunek państwa izraelskiego i prominentnych środowisk żydowskich do Związku Sowieckiego i komunizmu. Od końca lat 60. ZSRR i Izrael były zantagonizowane, ponieważ Kraj Rad w konfliktach bliskowschodnich popierał Arabów. Przekładało się to też na dyskryminację obywateli sowieckich narodowości żydowskiej.

Niemniej w krajach Europy Zachodniej, Ameryce i Izraelu ZSRR ma wizerunek mocarstwa, które było sojusznikiem w wojnie z Hitlerem. Dlatego wobec Stalina stosuje się tam taryfę ulgową – może był dyktatorem, ale nie takim, jak przywódca III Rzeszy. Stawianie znaku równości między Związkiem Sowieckim a Niemcami Hitlera wywołuje gniewne reakcje w opiniotwórczych kręgach.

Czego oczekują od nas Żydzi

Polska jest bezcenna dla Izraela jako pomoc pedagogiczna w nauce żydowskiego patriotyzmu.

zobacz więcej
Trzeci aspekt to historyczna rola, którą Żydzi przypisują Polakom. Skoro Polacy stawiają znak równości między sowieckim komunizmem a niemieckim narodowym socjalizmem, to zadają kłam narracji o Stalinie jako oswobodzicielu Europy spod faszystowskiego jarzma. Stają się więc negacjonistami, kalającymi dobre imię Armii Czerwonej, której żołnierze wyzwalali Żydów z obozów koncentracyjnych.

Rzecz jasna, kiedy w roku 1974 Norman Davies przysłuchiwał się wywodom Yehudy Bauera, nie było niepodległej Polski. PRL uprawiał politykę historyczną zgodną z kremlowską wykładnią dziejów. Ale przecież wrogi – z konieczności skrywany – stosunek Polaków do Sowietów był historykom z zachodniej strony żelaznej kurtyny znany. Zresztą niewyczerpanym źródłem wiedzy w tym zakresie byli imigranci z PRL – także ci pochodzenia żydowskiego.

Czwartym aspektem są stosunki Izraela z RFN. W latach 50. Niemcy Zachodnie zaczęły Żydom wypłacać odszkodowania za skutki drugiej wojny światowej i Holokaustu. W ten sposób RFN uzyskała kartę przetargową, żeby przekonać światową opinię publiczną, że za zbrodnie III Rzeszy odpowiada nie naród niemiecki, lecz hitlerowcy i naziści, co znalazło swój wyraz w wypowiedziach Yehudy Bauera.

Polska była w zupełnie innej sytuacji niż Niemcy Zachodnie. Po wojnie było czymś oczywistym, że Polacy są ofiarami III Rzeszy. Nie było więc żadnych podstaw, żeby państwo polskie – świat uznawał za takie PRL – płaciło Żydom jakiekolwiek odszkodowania. Z relacji Normana Daviesa wynika, że w latach 70. nastąpił w tej sprawie zwrot (a może już wcześniej?) i Polacy zostali wpisani na – sporządzoną „na górze” – czarną listę narodów pomagających Niemcom w Holokauście.

Wreszcie piątym aspektem jest zakamuflowany żydowski nacjonalizm. Nie można się do niego publicznie przyznawać. Stąd antypolska kampania, o której opowiedział profesor Davies, musiała być prowadzona tak, żeby jawiła się jako odkłamywanie dziejów przez pozbawionych jakichkolwiek nacjonalistycznych uprzedzeń orędowników humanizmu.

W lansowanej przez Izrael i diasporę żydowską narracji o historii mamy jasny podział na dobrych i złych. Po jednej stronie są Żydzi jako ofiary wielowiekowych prześladowań, po drugiej – pozostałe narody jako zaczadzeni antysemityzmem oprawcy. To pozbawiony wszelkich niuansów komiksowy czy westernowy obraz, który ma oddziaływać na wyobraźnię, a nie przybliżać do prawdy.
Książki profesora Normana Daviesa wydane w Polsce. Fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images
Stosunki polsko-żydowskie w ciągu dziejów były bardzo skomplikowane. Nie stanowiły one bynajmniej sielanki – wbrew temu, co głoszą zwolennicy tezy o I Rzeczypospolitej jako wielokulturowym państwie będącym „rajem Żydów”.

Ale to nie oznacza, że za wszelkie konflikty polsko-żydowskie odpowiada antysemityzm. Holokaust nie może być argumentem za tym, żeby przymykać oko na choćby wrogie zachowania części Żydów wobec ludności polskiej czy państwa polskiego w okresie międzywojennym. Choć oczywiście czymś haniebnym byłoby porównywać te zachowania z tym, co Niemcy z pomocą polskich szmalcowników wyrządzili Żydom.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Czy Holocaust był wyjątkiem?
Zdjęcie główne: Włoscy Żydzi protestowali w lutym 2018 roku przed polska ambasadą w Rzymie. Transparenty głoszą: „Polska państwem negacjonistycznym”, „Pogrom w Jedwabnem 1941, pogrom w Kielcach 1946 – czy je także chcecie wymazać z historii?”, „Chodź, opowiedz mi więcej o historii – że w Polsce nie było obozów zagłady”. Fot. Fot. Stefano Montesi - Corbis/Corbis via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.