Felietony

Prymas, który przelicytował komunistów

Kardynał Stefan Wyszyński zdawał sobie sprawę z przemian społecznych, które przyniosła nowoczesność na ziemiach polskich. Kościół musiał odpowiedzieć na dynamiczne procesy, w których coraz większą rolę odgrywały masy.

Po decyzji papieża Franciszka Prymas Tysiąclecia może być uznany za błogosławionego.

W Polsce kardynał Stefan Wyszyński uchodzi za postać pomnikową. Cieszy się co najmniej respektem – jeśli rzecz jasna pominąć hejt wściekłych antyklerykałów. Tyle że ich sądy nad Kościołem katolickim nie mieszczą się w głównym nurcie polskiej debaty.

A jednak osoba Prymasa Tysiąclecia musi uwierać lewicowych i liberalnych inteligentów.

Nie wypada im mówić i pisać o nim źle. Są bezradni wobec jego autorytetu. W czasach komunistycznej dyktatury kardynał Wyszyński był bądź co bądź nieformalnym przywódcą Polaków. Nawet władze PRL się z nim liczyły.

Ale zarazem Prymas Tysiąclecia promował coś, co uchodzi w oczach lewicowych i liberalnych mędrków za istotę polskiego obskurantyzmu, czyli „katolicyzm ludowy". Zarzucają oni temu nurtowi krzewienie płytkiej – by nie użyć bardziej dosadnego sformułowania: prymitywnej – pobożności.

Paradoksalnie jednak ludzie, którzy krytykują Kościół z progresywistycznych pozycji, nie zauważają, że sami stają się wstecznikami. Są oni bowiem oponentami przedsięwzięcia w jakim sensie rewolucyjnego. A chodzi właśnie o „katolicyzm ludowy”.

Tu trzeba wspomnieć o Wielkiej Nowennie – wielkim programie duszpasterskim lat 1957-1966, przygotowującym Polaków do obchodów tysiąclecia chrztu państwa polskiego. Celem projektu miało być duchowe odrodzenie narodu.
Kardynał Wyszyński zdawał sobie sprawę z przemian społecznych, które przyniosła nowoczesność na ziemiach polskich w XIX i XX wieku. Struktury feudalne się rozpadły, nastał wpierw kapitalizm, a potem socjalizm. Kościół musiał odpowiedzieć na dynamiczne procesy, w których coraz większą rolę odgrywały masy.

I tak Prymas Tysiąclecia, w warunkach rządów komunistycznych, uznał lud za podmiot życia narodowego i religijnego. Poniekąd przelicytował komunistów jeśli chodzi o ich obietnice. To jednak wynika z podstawowej różnicy między Ewangelią a pismami klasyków marksizmu-leninizmu. Chrześcijaństwo odnosi się do człowieka we wszystkich jego wymiarach, z duszą włącznie. Komuniści duszy nie brali pod uwagę. W postawie kardynała Wyszyńskiego można dostrzec nastawienie egalitarne. Ale to nie znaczy, że miał on do ludu jakiś sentymentalny, chłopomański stosunek. Prymas Tysiąclecia nie szczędził Polakom surowych napomnień. I dotyczyło to wszystkich warstw społecznych. Był pod tym względem spadkobiercą dziedzictwa księdza Piotra Skargi.

Odtrutka na marksizm. Matecznik prymasa Stefana Wyszyńskiego i antyklerykała Janusza Palikota

Jak towarzysz Lenin i sowiecki generał przysłużyli się polskiej nauce i Kościołowi.

zobacz więcej
W jednej ze swoich homilii wymieniał następujące polskie wady narodowe: „lenistwo, niedbałość, zmienność, wygodnictwo, rozrzutność, polskie: «zastaw się, a postaw się», od strzechy do pałacu, powierzchowność”. Na tej niechlubnej liście znalazły się też: „niechęć do pracy wspólnej, lenistwo i niesumienność w pracy publicznej, lekkomyślność, wywołana niepewnością bytowania, marnotrawstwo wobec niepewnego jutra, pijaństwo i rozwiązłość, drobne kradzieże, rozrzutność, brak poszanowania dobra publicznego, niewierność wobec zobowiązań”.

Zatwierdzenie dekretu o beatyfikacji kardynała Wyszyńskiego, to dobra okazja, żeby znowu zastanowić się nad jego trudnymi słowami. Choć PRL skończył się 30 lat temu, to przywary, o których mówił Prymas Tysiąclecia, pozostają zmorą Polski. Przy czym wrogowie Kościoła nie są żadnym alibi.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Prymas Stefan Wyszyński
Zdjęcie główne: Kardynał Stefan Wyszyński w 1958 roku. Fot. Mark Kauffman/The LIFE Picture Collection via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Olga Tokarczuk zakładniczką polityki? Gratulacje od...
Autorka „Biegunów” wpisuje się w kanoniczny nurt kultury polskiej, którego źródła sięgają romantyzmu. Bliższe jej są „czucie i wiara” niż „mędrca szkiełko i oko”.
Felietony Najnowsze wydanie
Boks
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zwycięzcy
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zaśpiewała z Wojciechem Waglewskim, studiuje psychoseksuologię
Łukasz Orbitowski: Życie to pasmo cierpień, przy których nieudany koncert ma rangę pieszczoty
Felietony Poprzednie wydanie
Historia, wedle żydowskiej narracji, jest jak western. Są dobrzy...
Norman Davies został zakrzyczany, kiedy zaoponował przeciw tezie o tym, że Polacy biernie patrzyli na Holokaust. Czy lobby żydowskie zablokowało jego karierę naukową w USA?