Cywilizacja

Przeciek, który wywołał w Ameryce huragan. Mógł wyjść zarówno z Waszyngtonu, jak i z Kijowa

Prasa ukraińska spekuluje, że wizyty amerykańskiego prezydenta w Warszawie nie odwołano z powodu zagrożenia terytoriów Stanów Zjednoczonych huraganem „Dorian”, ale dlatego, że Donald Trump nie chciał spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim.

Spisek przeciw Donaldowi Trumpowi? Ukraiński ślad. Z Aleksandrem Kwaśniewskim w tle

Czy najbliżsi współpracownicy Baracka Obamy, wykorzystując dyplomatów i służby specjalne USA, chronili swoje prywatne interesy na Ukrainie? Kulisy współpracy Waszyngtonu z Kijowem.

zobacz więcej
Ukraina znalazła się w centrum politycznego cyklonu, który krąży nad Ameryką po tym, jak pod koniec ubiegłego tygodnia dziennik „The Washington Post” napisał, że 25 lipca Donald Trump w rozmowie telefonicznej wywierał presję na „jednego z przywódców zagranicznych”, aby ten rozpoczął dochodzenie, którego wyniki mogłyby pogrążyć Joe Bidena, byłego wiceprezydenta i jednego z głównych kontrkandydatów urzędującego prezydenta w przyszłorocznych wyborach. Wkrótce doszły do tego oskarżenia o to, że Biały Dom tuszuje całą sprawę, blokując przekazanie Kongresowi raportu napisanego przez zszokowanego treścią rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim – jak szybko ustaliły media – jednego z agentów służb specjalnych.

Na dodatek wróciła sprawa nagłego i niespodziewanego wstrzymania przez Donadla Trumpa pod koniec sierpnia pomocy wojskowej dla Ukrainy, pod pretekstem sprawdzenia, czy przyznane środki (400 milionów dolarów) są wykorzystywane zgodnie z prawem. Pieniądze wkrótce odblokowano, gdy interweniować zaczęli kongresmani z obydwu partii, ale teraz decyzja ta odczytywana jest jako jeden z elementów presji Waszyngtonu na Kijów, aby ten postąpił zgodnie z oczekiwaniami Białego Domu.

„Ukraina nie chce być wciągana w amerykańskie wybory”

W efekcie kontrolujący Izbę Reprezentantów Demokraci formalnie przegłosowali rozpoczęcie procedury impeachmentu prezydenta. Liczą na to, że w Senacie niektórzy Republikanie – „prywatnie nienawidzący Trumpa”, jak piszą dziennikarze „New York Timesa” – w czasie rozstrzygającego głosowania poprą wniosek. W odpowiedzi Biały Dom opublikował zapis rozmowy Trumpa z Zełenskim, argumentując, że trudno w niej doszukać się budzących wątpliwości fragmentów, a decyzja o wstrzymaniu pomocy podjęta została wcześniej i nie miała związku z treścią telefonicznej konwersacji.
Przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi zapowiedziała 25 września rozpoczęcie przez sześć komisji Izby Reprezentantów oficjalnego śledztwa w celu ustalenia, czy uzasadnione jest postawienie prezydenta Donalda Trumpa przed sądem Kongresu, czyli rozpoczęcie jego impeachmentu. Fot. Zach Gibson / Getty Images
Jej zapis – który, jak zaznaczono, „nie jest stenogramem”, a jedynie rekonstrukcją rozmowy na podstawie notatek służb Białego Domu – najprawdopodobniej nie doprowadzi do przełomu w całej sprawie. Demokraci są co prawda przekonani, że jest dowodem na „oburzające nadużycie prawa” przez Donalda Trumpa. Ale Republikanie dowodzą, że stanowi potwierdzenie deklaracji prezydenta, iż rozmowa nie miała charakteru „coś za coś” i w związku z tym trudno mówić o nadużyciu uprawnień. Donald Trump nazwał to, co się dzieje w Waszyngtonie „żartem”. Ale wcale, podobnie zresztą jak Wołodymyrowi Zełenskiemu, nie było mu do śmiechu.

Ukraiński prezydent na początku spotkania z Donaldem Trumpem przy okazji sesji ONZ oświadczył w obecności dziennikarzy, że „nie była na niego wywierana presja, aby rozpocząć śledztwo w sprawie syna Joe Bidena”. Wyraźnie spięty i zdenerwowany próbował nieco rozluźnić atmosferę, żartując, że „lepiej rozmawiać z amerykańskim prezydentem przed kamerami telewizji niż telefonicznie”.

Czy przyszłego prezydenta Ukrainy wybrała Moskwa? Rosyjski „Plan Pinokio”

Niebezpieczne związki. Faworyt wyborów powiązany z oligarchą, oligarcha używający argumentów Kremla.

zobacz więcej
Pytany, czy teraz, po ujawnieniu przez Biały Dom stenogramu lipcowej rozmowy telefonicznej, ukraińska prokuratura generalna rozpocznie śledztwo w sprawie Huntera Bidena odparł, że „ma ona obecnie ważniejsze sprawy na głowie”. Dodatkowo Zełenski powtórzył, iż „nikomu niczego nie obiecywał”, zwłaszcza jeśli idzie o rozpoczęcie przez „niezależnego i uczciwego” nowego prokuratora generalnego Rusłana Riaboszapkę jakiegokolwiek dochodzenia. A zakończył swe krótkie wystąpienie deklaracją, iż „Ukraina nie chce być wciągana w amerykańskie wybory”.

Jednak niezależnie od apeli Zełenskiego, jego kraj został już w nie wciągnięty i najprawdopodobniej tak długo, jak trwać będzie rozpoczęta przez Demokratów procedura impeachmentu Donalda Trumpa, Kijowowi nie uda się od tego uciec.

Uczeń prezydenta USA

Rozmowa, która wywołała całą burzę, odbyła się wkrótce po wygranej partii Zełenskiego – Sługa Narodu – w wyborach do Rady Najwyższej i rozpoczęła się od kurtuazyjnych gratulacji oraz podziękowań. Trump mówił o „wielkim sukcesie”, Zełenski dziękował i deklarował, że „jest uczniem” amerykańskiego prezydenta. Wkrótce jednak – gdy Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone, odmiennie niż Niemcy, nie tylko mówią o pomocy dla Ukrainy, ale ją realnie świadczą, a Zełenski zgodził się z tą tezą „nie w 100, lecz w 1000%” – rozmowa zaczęła przybierać niefortunny dla Kijowa kształt. Szczególnie po jej ujawnieniu.

Ukraiński prezydent miał powiedzieć, że „logicznie rzecz biorąc to Unia Europejska winna być naszym największym partnerem, a są nimi Stany Zjednoczone”. Co wywołało gniewną reakcję służb prasowych szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini – wydały oświadczenie skrupulatnie w nim wyliczając, że dotychczasowe wsparcie dla Kijowa ze strony UE, zarówno w postaci pomocy bezpośredniej, jak i gwarancji kredytowych, wyniosło kilkanaście miliardów dolarów. A kwoty te nie uwzględniają pomocy świadczonej bezpośrednio przez europejskie stolice.

Co więcej, zaraz po fragmencie na temat zaangażowania Stanów Zjednoczonych we wspieranie Ukrainy amerykański prezydent poprosił Wołodymyra Zełenskiego „o przysługę”. Mówił o potrzebie wyjaśnienia „tego, co działo się w związku z CrowdStrike”[1]. Ten fragment rozmowy jest pełen luk w zapisie, ale Donald Trump dodał jeszcze, że „serwer znajduje się na Ukrainie”, a w „otoczeniu Zełenskiego” są ludzie z tym związani. Wspomniał przy tym o jakimś „bogatym człowieku” z kręgu ukraińskiego prezydenta.
Donald Trump w rozmowie telefonicznej z Władymyrem Zełenskim uznał, że Stany Zjednoczone – odmiennie niż Niemcy – nie tylko mówią o pomocy dla Kijowa, ale ją realnie świadczą. Prezydent Ukrainy (na zdjęciu z kanclerz Niemiec Angelą Merkel w Berlinie, 18 czerwca 2019 r.) zgodził się z tą tezą „nie w 100, lecz w 1000%”. Fot. Abdulhamid Hosbas/Anadolu Agency/Getty Images
Fragment ten, zignorowany przez amerykańskie media zapewne z tego powodu, że jest niemal nieczytelny i niełatwy w interpretacji, trudno zrozumieć bez odwołania się do jednego z wywiadów Rudiego Giulianiego, byłego burmistrza Nowego Jorku, a obecnie osobistego prawnika Donalda Trumpa. Otóż w maju planował on wizytę w Kijowie, by spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim, ale na wieść, że w otoczeniu nowowybranego prezydenta Ukrainy jest Sergiej Leszczenko, odwołał wyjazd. To między innymi jego miał na myśli Giuliani, kiedy w rozmowie z dziennikarzem Dmitrijem Aponczenko powiedział, że „w kręgu Zełenskiego są wrogowie Ameryki i Donalda Trumpa”.

Zełeński „otoczony przez ludzi silnie szkodzących Trumpowi”

Sergiej Leszczenko – dziennikarz, a później deputowany i współpracownik Zełenskiego – w 2016 roku ujawnił, iż Paul Manafort, wówczas główny strateg w sztabie wyborczym obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, pracował wcześniej dla Wiktora Janukowycza. Wybuchła afera, w której efekcie Manafort zmuszony został do dymisji, a potem trafił do więzienia w związku z oskarżeniami o przestępstwa podatkowe (zapomniał zgłosić kwoty zarobione na Ukrainie) oraz utrudnianie śledztwa.

Trump vs. fake news 1:0

„To się więcej nie może przydarzyć żadnemu prezydentowi w przyszłości. To hańba. Jeśli ktoś za sto, pięćdziesiąt lat spróbuje tak zniszczyć przyszłego prezydenta, powinien wiedzieć, że kara będzie wielka" - uważa głowa państwa.

zobacz więcej
Ale Giuliani swej filipiki nie ograniczył tylko do działalności Leszczenki. Wprost mówił o spisku wymierzonym w kampanię wyborczą Donalda Trumpa, w który zaangażowana była kijowska ambasada Stanów Zjednoczonych i osobiście ambasador Marie Jovanović. A także o tym, że Zełenski „otoczony jest przez ludzi, którzy bardzo silnie osobiście, nie politycznie – jak zaznaczył – ale właśnie osobiście, szkodzą prezydentowi Trumpowi”. „W niektórych wypadkach nawet podjęli bezprawne działania, aby wpłynąć na rezultat wyborów” – dodał Giuliani. „I są inni ludzie – kontynuował – w otoczeniu wybranego prezydenta [Ukrainy], którzy nie mają dobrych zamiarów. Mówię o ludziach związanych z Ihorem Kołomojskim oraz Gennadijem Bogoliubowym”.

W tym samym czasie ukraińskie media informowały o konflikcie między Kołomojskim a jego byłymi partnerami w interesach, obywatelami Stanów Zjednoczonych Lwem Parnasem i Ihorem Frumanem, obecnie współpracownikami Giulianiego. Zdaniem relacjonujących sprawę ukraińskich dziennikarzy, spór związany jest z innym głośnym konfliktem, tym razem między Kołomojskim a innym jego byłym wspólnikiem – Wadimem Szulmanem.

Konflikt ten przyczynił się do oskarżenia ukraińskiego oligarchy w Stanach Zjednoczonych o „wypranie” 500 mln dolarów, nielegalnie wytransferowanych z należącego do Kołomojskiego Privatbanku (wkrótce zresztą ratowanego przez ukraiński Bank Centralny przed niewypłacalnością i upaństwowionego) oraz do wydania przez sąd w Londynie nakazu zajęcia majątku Kołomojskiego. Amerykańskie oskarżenia miały też spowodować, że przebywający na emigracji w Szwajcarii oligarcha przeniósł się, w obawie przed ekstradycją, do Izraela.

Giuliani nazwał też Kołomojskiego „kryminalnym oligarchą” i w serii emocjonalnych tweetów wezwał władze Ukrainy do aresztowania oligarchy, argumentując, że krok taki „będzie testem intencji nowego prezydenta”.

CrowdStrike i spekulacje o odwołaniu wizyty w Warszawie

Firma CrowdStrike, o której Trump mówił Zełenskiemu, jest uznanym specjalistą (44 firmy z listy 100 Fortune największych światowych koncernów to jej klienci) w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i została wynajęta przez Demokratów w 2016 roku celem zbadania, gdzie znajdowały się serwery, z których dokonano włamania do skrzynek pocztowych pracowników komitetu wyborczego Hilary Clinton. Ustalono wówczas, że jeden z nich znajdował się właśnie na Ukrainie.
Pełniący obowiązki dyrektora wywiadu narodowego Joseph Maguire zeznaje na Kapitolu jako świadek przed Komitetem Wywiadowczym Izby Reprezentantów, 26 września 2019 r. w Waszyngtonie. Przesłuchanie publiczne Maguire’a odbyło się w związku z niedawną skargą pracownika wywiadu, według którego Donald Trump w rozmowie telefonicznej wywierał nacisk na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Żeleńskiego, by wszczął śledztwo ws. syna Joe Bidena. For. Chip Somodevilla / Getty Images
Trump w rozmowie z Zełenskim wspomina pracę komisji Roberta Muellera (mianowanego przez Departament Sprawiedliwości na specjalnego prokuratora do nadzorowania federalnego śledztwa w sprawie zarzutów o ingerencję Rosji w wybory prezydenckie w 2016 roku), tradycyjnie mówiąc o miernych rezultatach jego działalności i niekompetencji. Ale przypominając też, że „wiele spraw zaczęło się na Ukrainie”.

Po zapewnieniach Zełenskiego, że w jego otoczeniu są „wyłącznie” przyjaciele Ameryki oraz gwarancjach „odnośnie tego dochodzenia, że zostanie ono, podobnie jak inne”, przeprowadzone w sposób otwarty i uczciwy, Trump stwierdził, iż „słyszał o odwołaniu bardzo dobrego prokuratora i jest to w jego opinii nie fair”. Chodzi oczywiście o dymisję Jurija Łucenki, którego rolę w całej sprawie
opisywałem na łamach Tygodnika TVP wcześniej, i który cieszył się poparciem Giulianiego. Trump zaraz po tym wspomina o nim wprost. Amerykański prezydent nadmienia też, iż „wiele się mówi o synu Joe Bidena i o tym, że ten zablokował dochodzenie w jego sprawie”.


Donald Trump w rozmowie z Zełenskim powtórzył w gruncie rzeczy, może w sposób bardziej wyważony i spokojny, wszystkie tezy publicznie artykułowane przed Rudiego Giulianiego. Warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden aspekt sprawy.

Otóż ukraińska prasa spekuluje, że wizyty amerykańskiego prezydenta w Warszawie nie odwołano z powodu zagrożenia terytoriów Stanów Zjednoczonych huraganem „Dorian”, ale dlatego, że Donald Trump nie chciał spotkać się z Zełenskim. Gospodarz Białego Domu miał ponoć w ten sposób podkreślić, iż od ich telefonicznej rozmowy, której zapis właśnie ujawniono, minął już ponad miesiąc, a w sprawie śledztwa nadal panuje cisza. Innym sygnałem tej samej treści miało być zablokowanie pomocy wojskowej dla Kijowa.
Na Ukrainie nie brakuje też innych teorii. Aleksiej Kuszcz, ekspert ekonomiczny napisał na łamach „Apostrof”, iż „na Ukrainie kształtuje się nowy konsensus oligarchów”. Dowodem na to ma być spotkanie, jakie miało miejsce 11 września w siedzibie ukraińskiego prezydenta, a które – jak wskazał Kuszcz – „sprawiało wrażenie zejścia się starych dobrych znajomych”. Prócz Zełenskiego, szefa jego administracji Andrija Bogdanowa, premiera Ołeksija Honczaruka i doradcy prezydenta, a wcześniej bliskiego współpracownika w produkcji telewizyjnej Serhija Szefira w spotkaniu brał udział Ihor Kołomojski. Zdaniem publicysty, ostentacja, z jaką poinformowano o tym zdarzeniu opinię publiczną może świadczyć, że „wracają czasy Leonida Kuczmy”, kiedy oligarchowie bez skrępowania decydowali o kształcie ukraińskiej gospodarki. Inny wniosek, który można z faktu odbycia takiego spotkania wyciągnąć jest taki, że na Ukrainie, mimo groźnych filipik Giulianiego i „próśb o przysługę” Trumpa, nikt nie ma zamiaru niepokoić Kołomojskiego.

Rewelacje „The Washington Post”, które pojawiły się niedługo potem, zapewne nie mają wiele wspólnego z owym spotkaniem w siedzibie administracji ukraińskiego prezydenta. Tym nie mniej trzeba pamiętać, że o treści rozmowy Trump – Zełenski wiedziały przynajmniej dwie strony i „przeciek”, który ożywił amerykańskie media, mógł wyjść zarówno z Waszyngtonu, jak i z Kijowa.

– Marek Budzisz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Czy Donald Trump odwołał wizytę w Warszawie z powodu zagrożenia USA huraganem „Dorian”, czy też dlatego, że nie chciał się spotkać z Wołodymyrem Zełenskim? Na zdjęciu prezydent Trump podczas odprawy w Gabinecie Owalnym poświęconej statusowi cyklonu, 4 września 2019 r. w Waszyngtonie. Fot. Bill O'Leary / The Washington Post via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę
Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Misterna gra Putina z Łukaszenką. Czy Rosja połknie Białoruś?
Moskwa chce wywołać w Mińsku wybuch niezadowolenia społecznego, trochę na wzór ukraińskiego Majdanu. W jakim celu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tu wcześniej wojny nie było. Teraz łopaty prędko latają w...
– To jest dla mnie Trump, zwierzę! – krzyczał Dilo, odcinając najpierw jedno, a potem drugie ucho martwego zwierzęcia. Reportaż Witolda Repetowicza z kurdyjskiej Rożawy w północno-wschodniej Syrii.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
To nie jest taka prosta gra… Sędzia przestaje być „powietrzem”
Cóż to za dziwny sport? Po golu zmiana stron boiska, rzut karny z dowolnego punktu położonego 11 metrów od linii bramkowej, a bramki nie mają poprzeczek.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Pełzająca germanizacja” Kaliningradu
Biznes poważnie cierpi na kremlowskiej polityce wobec obwodu: militaryzacji („lotniskowiec Kaliningrad”) zamiast komercjalizacji („bałtycki Hongkong”). Ta druga droga jest dziś uważana za herezję.