Cywilizacja

Pięć technologii i problemów, które 30 lat temu przewidzieli twórcy „Sondy”

Karierę dwóch wielkich osobowości Telewizji Polskiej – Andrzeja Kurka i Zdzisława Kamińskiego – przerwało tragiczne wydarzenie: 29 września 1989 r. obaj zginęli w wypadku samochodowym pod Raciborzem. Autorzy „Sondy” przez ponad dekadę rozszerzali horyzonty milionów widzów, tworząc program popularnonaukowy. Jak po ponad 30 latach ich wiedza i spostrzeżenia naukowe mają się do osiągnięć technologicznych naszych czasów i problemów, które przyniósł postęp?

Pół wieku na Woronicza. Kultowe miejsca, pamiętne programy

Jedna z pierwszych telewizyjnych emisji zakończyła się podtruciem artystów i ekipy. Dlaczego? Bo studia szykowane w pośpiechu na 25-lecie PRL miały podłogi z klejem nieprzystosowanym do wysokiej temperatury lamp.

zobacz więcej
– Kiedyś to były programy – tak Kurek, z wykształcenia fizyk, rozpoczął jeden z odcinków kultowej dziś audycji. – Proszę pana, wszystko co było kiedyś zawsze wydaje się ludziom lepsze – podsumował Kamiński. To nadal aktualne. Sentyment do programu naukowego wszechczasów trwa, pomimo wielkiej rewolucji technicznej, jaka zaszła od czasów, gdy na analogowym stole montażowym klejono kolejne odcinki „Sondy”.

Dziś przekomarzania dziennikarzy popularyzujących naukę, będące stałym elementem ich spotkań z widzami, ogląda się z przymrużeniem oka, a sam program jak podróż przez czasoprzestrzeń do świata znanego z muzeum techniki. Polska w latach 80. była krajem upadającego socjalizmu. Sprowadzany z zagranicy sprzęt czy zdobywane z ambasad i przedstawicielstw koncernów materiały filmowe były dla widzów oknem do innej cywilizacji.

Pierwszy odcinek „Sondy” został wyemitowany w 1977 roku, tym samym, w którym NASA wysłała w kosmos dwa bezzałogowe statki Voyager. Prowadzących Andrzeja Kurka i Zdzisława Kamińskiego nie ma już z nami, a dwie sondy Voyager nadal przemierzają wszechświat, będąc wytworami ludzkiej cywilizacji znajdującymi się najdalej od Ziemi – opuściły heliosferę i kontynuują lot, pokonując dziennie prawie 1,5 miliona kilometrów.

Czy istnieją jakieś współczesne technologie, elementy rozwoju cywilizacji, które przewidzieli „wizjonerzy z Woronicza”? Jakie zagrożenia i problemy dostrzegali? Przybliżamy pięć najważniejszych.
1. Komputery i nośniki pamięci

O rozwoju informatyki mówiono w „Sondzie” dość często, choć pojęcie komputera w jego obecnej formie i funkcji nie istniało, było abstrakcją. Obywatele PRL dopiero co przesiadali się z czarno-białych na kolorowe telewizory, o posiadaniu PC-ta jeszcze nie mogło być mowy. Dla większości komputer oznaczał urządzenie zajmujące pół wydziału uczelni technicznej i dokonujące jakichś obliczeń. Trudno było nawet wyobrazić sobie posiadanie takiego wynalazku w domu.

Nadchodzi era człowieka 2.0. Nowe zmysły, protezy wzroku, implanty pamięci i elektroniczne organy

Już dziś mogę „wskrzesić” Marilyn Monroe czy inną zmarłą osobę – mówi Piotr Psyllos, jeden 30 najlepszych europejskich innowatorów poniżej 30. roku życia.

zobacz więcej
Wprawdzie niektórzy słyszeli lub nawet mieli do czynienia z konsolami do gier (a potem komputerami domowymi) Atari czy Commodore, ale były to zdobycze Zachodu i zwykły polski pracownik mógł o nich tylko marzyć. Wprowadzony na rynek w 1984 Macintosh był dostępny w USA, ale kosztował równowartość ówczesnych dwóch amerykańskich pensji. W relacji dolara do złotego oznaczało to kilkadziesiąt lat pracy przeciętnego obywatela PRL. Tymczasem Andrzej Kurek zdobył komputer ZX Spectrum, wykonując na nim plansze stanowiące oprawę graficzną programu.

Prowadzący spierali się, jak może rozwijać się moc obliczeniowa i sposoby zapisu danych. Odcinek „Plaster rzeczywistości” (rok emisji 1987) był poświęcony cudownemu krążkowi, który Zdzisław Kamiński określił mianem „płyty gramofonowej nowej generacji”, później znanej po prostu jako płyta CD. Co więcej, dziennikarze dyskutowali, czy w przyszłości programy telewizyjne takie, jak „Sonda”, będą mogły być odtwarzane z tego rodzaju płyt w formacie cyfrowym.

W latach 90. wynalazek ten zrobił furorę jako nośnik dużej liczby danych – standardowe, jak dyskietka czy dysk twardy, miały zbyt małą pojemność, CD był też bardziej niezawodny od nich. Zrewolucjonizował przy tym świat filmu i muzyki, umożliwiając odtwarzanie obrazu i dźwięku w czystej, cyfrowej jakości. I oferując znacznie mniejsze opakowanie do ich przechowywania. Wydawało się, że nic więcej nie można już wymyślić. Tymczasem panowanie technologii zapisu na płytach CD trwało krótko. Na początku obecnego wieku rozwój internetu sprawił, że muzyki zaczęliśmy słuchać, a filmy oglądać bez konieczności zakupu jakichkolwiek nośników. Jeśli już chcemy dane przechowywać czy fizycznie przenieść, to mamy inne, pojemne napędy, na których łatwiej dane zapisywać i z nich usuwać.

A co do komputerów: dziś jeden smartfon dysponuje mocą obliczeniową równą 20 tysiącom modeli ZX Spectrum redaktora Kurka.
2. Nowe środki transportu

Motoryzacja była dziedziną, w której dysproporcja pomiędzy Polską Ludową a Zachodem była szczególnie wyraźna. Ale choć zagraniczne auta były dla młodych ludzi w latach 80. (i nie tylko) przedmiotami uwielbienia, autorzy „Sondy” unikali budowania popularności na prezentowaniu innowacji zachodnich koncernów motoryzacyjnych. I zamiast zachwycać się najnowszymi modelami volkswagenów, fordów czy toyot sygnalizowali, że samochód jest środkiem transportu dla społeczeństwa problematycznym.

Trudno wyobrazić sobie prostszą konstrukcję niż samochód na baterie

Tesla już przed trzema laty przestała patentować swoje rozwiązania po to by konkurencja nie podejrzała sekretów – Marta Borzęcka i Aleksander Wierzejski polemizują z Łukaszem Warzechą.

zobacz więcej
Andrzej Kurek w odcinku „Nowe paliwa” (1979) sugerował, że jeżeli człowiek nie wymyśli alternatywnego środka komunikacji, prędzej czy później będzie zmuszony zrezygnować z samochodu. Dziś, gdy nowoczesne miasta promują nie spalinowe, lecz elektryczne auta i coraz poważniej myślą o autonomicznych pojazdach transportu publicznego, szczególnie proroczo brzmi odcinek programu pt. „Żelazne drogi” (1987). Autorzy mówili o wizji niezwykle szybkich, poruszających się inteligentnie kolei przyszłości.

A najciekawszym tematem poruszanym w „Sondzie” związanym z motoryzacją był polski samochód będący... prototypem auta elektrycznego. Dokładnie 40 lat temu — w tym czasie urodzony w roku 1971 twórca Tesli Elon Musk był uczniem szkoły podstawowej — Zdzisław Kamiński, wjechał na plan elektrycznym autem skonstruowanym przez FSO i Instytut Elektrotechniki! Pojazd miał ważący ponad 670 kilogramów akumulator i przy pełnym naładowaniu przejeżdżał zaledwie 70 kilometrów.

Entuzjazm kolegi szybko studził Andrzej Kurek. – Przecież energia służąca do napędzania tego pojazdu też nie bierze się... z powietrza – mówił, podkreślając to, o czym dziś zapominają entuzjaści elektromobilności: że „elektryki” także są zasilane prądem uzyskanym ze spalania węgla. A podczas produkcji elektrycznych samochodów, zwłaszcza ich baterii – twierdzą niemiecka agencja Berylls Strategy Advisors i szwedzki instytut środowiska – emisja dwutlenku węgla jest duża, więc na razie zostawiają większy „ślad węglowy” niż auta z silnikami spalinowymi.

Polski samochód elektryczny ostatecznie nie powstał, a nasz przemysł motoryzacyjny upadł kilkanaście lat później. Dziś jego dorobek możemy podziwiać na zlotach starych pojazdów. Ale mimo wszelkich zastrzeżeń zainteresowania twórców „Sondy” okazały się niezwykle trafne: nowe modele aut Tesli podbijają rynek motoryzacyjny, a idea produkcji „polskiego samochodu elektrycznego” wraca. Podobno w następnej dekadzie ma powstać w naszym kraju fabryka tego rodzaju pojazdów. Co powiedziałby na to zawsze sceptyczny Kurek?
3. Odpady i zanieczyszczenie planety

Kto w latach 80. na poważnie myślał o zanieczyszczeniu planety czy problemach z zagospodarowaniu odpadów? Niewielu. A tymczasem zafascynowani technologią twórcy „Sondy” przemycali w audycji idee ekologiczne. Choć było to sprzeczne z założeniami socjalistycznej gospodarki: rozwojem przemysłu, wydobyciem węgla, produkcją stali.

Niebawem Płock będzie leżał nad morzem. Zmiany klimatyczne przyspieszyły

Choć na naszą wyobraźnię najbardziej działają sceny trzęsień ziemi, to jednak w skali globalnej powodzie wywołują największe straty ekonomiczne.

zobacz więcej
W roku 1979 w odcinku „Brzydka plama” dziennikarze poruszali problem katastrof ekologicznych, jakie powodują wycieki ropy naftowej na morzu. Kilka lat później w odcinku „Zimny prysznic” (1984), wspinając się na hałdę węgla koło Huty Warszawa informowali, że zakład emituje do atmosfery dziennie 4 tony pyłu oraz 5 ton dwutlenku siarki.

Kurek i Kamiński alarmowali także, że świat będzie miał problem z tysiącami ton odpadów. Nie było to takie oczywiste, gdyż PRL był pod względem śmieci prawdziwie eko-przyjazny: mleko, śmietana, oranżada czy napój gazowany „Ptyś” były w szklanych butelkach, mięso i wędlina podawano w gazetach (czyli recykling) i wreszcie brak było masowej produkcji plastikowych opakowań. Każde kolorowe pudełko traktowane było z namaszczeniem, a pojęcie „reklamówka” oznaczało także modną torbę wielokrotnego użytku – miesiącami noszono te przywożone ze sklepów z zagranicy.

Tworzywa sztuczne miały nas zalać razem z wejściem do Polski kapitalizmu. Autorzy „Sondy” sugerowali widzom, że ten kierunek rozwoju gospodarki może mieć opłakane skutki. W odcinku „Siła chemii” (1989) zaprezentowali innowacyjny granulat, z którego wkrótce miały powstawać nietłukące, lekkie i wytrzymałe opakowania, butelki do napojów, a nawet zbiorniki paliwowe w samochodach. Sygnalizowali jednak, że prędzej czy później produkty uzyskane z przetwarzania ropy naftowej będą stanowić niemały problem ekologiczny.
4. Odnawialne źródła energii

Słońce i wiatr jako źródła energii? 30 lat temu brzmiało to jak fanaberia ekologów. Zasilanie miast i zakładów przemysłowych zużywało ogromne ilości prądu, więc było oparte na elektrowniach węglowych i blokach jądrowych. Autorzy „Sondy”, wylegując się na plażowych leżakach w odcinku „Dzień słońca” (1988), zastanawiali się, czy jest możliwe zastąpienie tych źródeł energią odnawialną, a ściślej – słoneczną.

Prezentowali prototypy ogniw fotowoltaicznych, które dziś są montowane masowo na dachach domów. Jak zawsze w programie, spierali się ze sobą. Kurek argumentował, że samo wyprodukowanie paneli krzemowych pochłania ogromne zasoby energii, co, biorąc pod uwagę całościowe koszty, już wcale nie jest takie opłacalne. Kamiński z kolei przekonywał, że na 1 metr kwadratowy powierzchni Ziemi trafia w słoneczny dzień energia o wartości 1 kilowatogodziny i niewykorzystywanie tych zasobów jest ogromnym marnotrawstwem cywilizacji.

Ta dyskusja prowadzących dopiero zapowiadała ogromny skok cywilizacyjny i upowszechnienie kolektorów słonecznych zasilających gospodarstwa domowe. Niestety w Polsce, po ponad 31 latach od emisji tego niezwykle proroczego odcinka, jesteśmy nadal dość sceptyczni wobec energii słonecznej. Zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w liczbie gigawatogodzin wyprodukowanych w ten sposób (300 wobec 46 tys. w Niemczech, czy 22 tys. we Włoszech).
Czy jest możliwe zastąpienie energii węglowej słoneczną?
5. Robotyka

Wynalazek wzbudzający ogromne emocje, ponieważ jest kojarzony z dystopijną wizją kolejnej wielkiej rewolucji przemysłowej, po której już nie będzie pracy dla ludzi – wszystkie stanowiska zajmą roboty. Już ponad 30 lat temu w odcinku „Bezludne fabryki” (1987) prowadzący, ubrani w japońskie kimona symbolizujące najbardziej zaawansowany technicznie kraj epoki, przytaczali przewidywania futurologów. W roku 2000 tylko 10 proc. zatrudnienia w japońskim przemyśle mieli stanowić ludzie. To się oczywiście nie stało, ale Japonia dostarcza ponad 50 proc. przemysłowych robotów zastępujących pracę ludzi na całym świecie.

Gościem odcinka był robocik Robbie Junior, kosztujący 150 dolarów (wtedy znacznie więcej niż pensja przeciętnego Polaka), który jak na ówczesny poziom rozwoju technicznego dysponował wyjątkowo zaawansowaną sztuczną inteligencją. Potrafił się przedstawić, reagował na pytania i samodzielnie przemieszczał się po studiu.
Robbie Junior
Powstało w sumie około 500 odcinków „Sondy”, w tym 19 specjalnych. Program emitowano od 8 września 1977 do tragicznego 29 września 1989 roku. Tego dnia Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński oraz prowadzący samochód Peugeot 405 kierowca i pilot rajdowy Andrzej Gieysztor zginęli w wypadku w Raciborzu-Brzeziu. Jechali z Krakowa do Raciborskiej Fabryki Kotłów „Rafako”, gdzie mieli zbierać materiały do kolejnego programu „O współczesnej technice masowych wierceń otworów dla potrzeb przemysłu energetycznego i inżynierii chemicznej”.

Emisję chwilowo wznowiono we wrześniu 1990 roku, by pokazać trzy ostatnie odcinki ukończone już po śmierci dziennikarzy.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: „Sonda”, Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński. Fot. TVP/Zygmunt Januszewski
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę
Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Misterna gra Putina z Łukaszenką. Czy Rosja połknie Białoruś?
Moskwa chce wywołać w Mińsku wybuch niezadowolenia społecznego, trochę na wzór ukraińskiego Majdanu. W jakim celu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tu wcześniej wojny nie było. Teraz łopaty prędko latają w...
– To jest dla mnie Trump, zwierzę! – krzyczał Dilo, odcinając najpierw jedno, a potem drugie ucho martwego zwierzęcia. Reportaż Witolda Repetowicza z kurdyjskiej Rożawy w północno-wschodniej Syrii.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
To nie jest taka prosta gra… Sędzia przestaje być „powietrzem”
Cóż to za dziwny sport? Po golu zmiana stron boiska, rzut karny z dowolnego punktu położonego 11 metrów od linii bramkowej, a bramki nie mają poprzeczek.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Pełzająca germanizacja” Kaliningradu
Biznes poważnie cierpi na kremlowskiej polityce wobec obwodu: militaryzacji („lotniskowiec Kaliningrad”) zamiast komercjalizacji („bałtycki Hongkong”). Ta druga droga jest dziś uważana za herezję.