Felietony

Czas anarcho-tyranii i chaosu ludów?

W latach 90. wiele osób mających na swoim koncie dysydencką kartę w PRL, postawiło na liberalizm. Wybierając taką opcję atakowały one Kościół katolicki, używając tych samych argumentów, które wymierzone były wcześniej w PZPR. Takie były manowce antykomunizmu, gdy przepoczwarzył się on w bałwochwalczy kult wolności. Jarosław Zadencki to dostrzegł.

Politolog z Oksfordu: Neoliberalizm jest jak marksizm

Mieszkańcy Europy są stale oszukiwani. Gdy głosują za radykalną zmianą, europejski establishment konsoliduje się w celu jej zablokowania.

zobacz więcej
Jednym z najbardziej demoralizujących skutków realnego socjalizmu w PRL było doszczętne bankructwo autorytetu państwa w oczach Polaków. Z oczywistych względów ludzie mieli dość dyktatury w polityce i centralnego planowania w gospodarce. Nic zatem dziwnego, że w pierwszej dekadzie III RP do wielu z nich przemawiała liberalna narracja. W niej państwo jawiło się jako wszechpotężny potwór czyhający na wolność obywateli.

Sytuacji tej sprzyjał światowy trend. Powszechny był pogląd, że nie ma alternatywy dla liberalnej demokracji i wolnego rynku. Malał prestiż polityków, a rósł – ekonomistów i technokratów.

Nie oznacza to jednak, że w ówczesnej polskiej debacie brakowało publicystów, którzy liberalny dyskurs kontestowali. Łatwo jednak mogli się oni narazić na zarzut, że jawnie lub skrycie tęsknią za zamordyzmem. A to już w latach 90. było bardzo ciężkie oskarżenie.

Jarosława Zadenckiego takie ryzyko nie odstraszało. Świadczą o tym dwie ważne, choć niesłusznie przemilczane pozycje, których jest on autorem: „Wobec despotyzmu wolności” (1995) oraz „Lewiatan i jego wrogowie. Szkice postkonserwatywne” (1998). Warto je teraz przypomnieć, ponieważ większość składających się na nie tekstów ma swoje nowe wydanie. Książka nosi tytuł „Ragnarök. W obliczu anarcho-tyranii i chaosu ludów” (to nawiązanie do zapowiedzi „zmierzchu bogów” w mitologii nordyckiej). Znalazły się w niej również dwa teksty oraz rozmowa z autorem publikowane wcześniej gdzie indziej.
Zadencki – rocznik 1958 – mieszka od lat 80. w Szwecji. Zanim opuścił Polskę, ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Angażował się w antykomunistyczną opozycję: działał w Studenckim Komitecie Solidarności, brał udział w tworzeniu Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W stanie wojennym został internowany. W roku 2018 prezydent Andrzej Duda uhonorował go Krzyżem Wolności i Solidarności.

Liberalizm jest nijaki. Prowadzi Europejczyków na manowce

Za głównego wroga uważał bezbożną lewicę, która odrzuca chrześcijaństwo.

zobacz więcej
Publicystyka Zadenckiego to apologia polityki w czasach, w których sprawowanie jakiejkolwiek władzy budziło podejrzenie. Cechą panującego wówczas liberalnego podejścia była afirmacja indywidualizmu. Takim kategoriom jak „naród” czy „państwo” łatwo było nadać negatywne konotacje – uznać je za tłamszące jednostkę „kolektywy”. Skutkiem odrzucenia komunistycznej hierarchii wartości było jej odwrócenie. Oznaczało to, że w nowych okolicznościach jednostka jest wszystkim, wspólnota zaś – niczym.

Zdaniem Zadenckiego, taki stan rzeczy świadczył o wylewaniu dziecka razem z kąpielą. Liberalizm lat 90. podważał zasadę autorytetu jako taką. I w efekcie niszczył najwrażliwszą tkankę każdej wspólnoty, zbudowaną na poczuciu wzajemnego zaufania.

W eseju „Przeciw dehumanizacji człowieka i świata” czytamy między innymi: „Gdy zanika zaufanie między rodzicami a dziećmi, nauczycielami i uczniami, kapłanami i wiernymi, pracodawcą a pracobiorcą, mistrzem a czeladnikiem, rządzącymi a rządzonymi to nie tylko poddany zostaje w wątpliwość sam naturalny porządek społeczny, ale dokonuje się również destrukcja ludzkiej osobowości. Bez zaufania bowiem człowiek staje się bezradny wobec otaczającego go świata – nie potrafi go nawet opisać, bo stracił zaufanie do języka jako instrumentu poznania; rzeczywistość staje się nieoswojona, obca, często wroga lub po prostu bezsensowna, absurdalna. Wolność od autorytetu przekształca się w ucieczkę od rzeczywistości, ucieczkę w świat spreparowanych mitów i marzeń”.

W latach 90. wiele osób mających na swoim koncie dysydencką kartę w PRL, postawiło na liberalizm. Wybierając taką opcję atakowały one na przykład Kościół katolicki, używając tych samych argumentów, które wymierzone były wcześniej w PZPR. Takie były manowce antykomunizmu, gdy przepoczwarzył się on w bałwochwalczy kult wolności. Jarosław Zadencki dostrzegł tę przemianę i właściwe dał rzeczy słowo.
Jarosław Zadencki „Ragnarök. W obliczu anarcho-tyranii i chaosu ludów”, Agencja Wydawniczo-Reklamowa „ARTE”, Biała Podlaska 2019. Fot. materiały prasowe
Ale przecież teksty, o których mowa, nie są wyłącznie świadectwem minionej epoki. One pozostają aktualne, czy wręcz okazały się profetyczne.

Najlepiej w tym kontekście przywołać w Polsce głosy polityków i publicystów, którzy w latach 90. byli entuzjastami rozwiązań liberalnych, a dziś bardzo krytycznie odnoszą się do swojej ówczesnej postawy. Obietnica wolności bez zakorzenienia człowieka we wspólnocie się nie sprawdziła. Historyk idei Marcin Król oznajmił zatem wprost: „Byliśmy głupi”. I to jest dla „Ragnaröku” bardzo dobra rekomendacja.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Warszawa, 6 października 1989 roku. Leszek Balcerowicz, minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego (a potem Jana Krzysztofa Bieleckiego, współtwórcy Kongresu Liberalno-Demokratycznego, któremu przewodniczył Janusz Lewandowski, wtedy minister przekształceń własnościowych) przedstawia na sesji Sejmu projekt pakietu reform gospodarczo-ustrojowych, nazwany potem planem Balcerowicza. Fot. PAP/Jan Bogacz
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
O paczce
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
„Nie patrz w górę”: satyra na głupców z każdej bańki
Egzaltacja Kate Dibiasky okazuje się równie błazeńska jak połajanki Grety Thunberg.
Felietony Najnowsze wydanie
Ostatni zesłańcy. Czy Polska nie powinna się wreszcie pospieszyć?
Dziedzictwo, jakie zostawili po sobie w Kazachstanie nieustraszeni polscy księża jest przeogromne.
Felietony Poprzednie wydanie
Kandydaci
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Morda
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.