Historia

Tydzień solidarnego głodowania

„Dziękujemy Kościołowi, który udzielił nam dachu nad głową, księżom i siostrom zakonnym, którzy okazali nam serce (…) Dziękujemy wszystkim, którzy przychodzili powiedzieć nam, że zamawiają mszę i przystępują do komunii św. w intencji głodujących i w intencji wypełnienia się sensu podjętej przez nich głodówki” – pisali na zakończenie protestu działacze opozycji. Byli wśród nich m.in.: Adam Michnik, Jacek Kuroń, Jan Lityński i ks. Stanisław Małkowski.

Czterdzieści lat temu, w dniach 3-10 października 1979 r., w kościele św. Krzyża w Warszawie została zorganizowana głodówka. Był to protest w obronie aresztowanych opozycjonistów w Czechosłowacji i Polsce i druga tego typu wspólna akcja środowiska Komitetu Obrony Robotników (KOR) i Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO).

Głodówka w obronie uwięzionych działaczy czechosłowackiej opozycji, sygnatariuszy Karty 77 była początkowo planowana na lato 1979 roku. Została nawet zapowiedziana w drugoobiegowej prasie.

Zatrzymani w Podkowie Leśnej

15 sierpnia w „Komunikacie KSS »KOR«” ukazało się oświadczenie, sygnowane przez muzyka Karela Soukupa, w którym pisał on m.in.: „Jestem zwykłym obywatelem tego kraju, ale życie związało mnie blisko z większością owych niesłusznie uwięzionych. Jestem przekonany o ich uczciwości. Dlatego zwróciłem się do prezydenta Gustáva Husáka i do Komunistycznej Partii Czechosłowacji z apelem o niezwłoczne zwolnienie tych ludzi. Dlatego też zwracam się do światowej opinii publicznej z apelem o solidarność i zorganizowanie protestacyjnej akcji podpisów”.

Jednocześnie zapowiadał: „Dnia 20 sierpnia 1979 r. o godzinie 6.00 rozpocznę, wspólnie z obrońcami praw człowieka w Polsce, ośmiodniową głodówkę na znak poparcia walki o prawa człowieka i obywatela we wszystkich krajach świata – od Wietnamu po Brazylię”.
Rok 1989. Już bez obaw przed tajnymi służbami. Czechosłowaccy dysydenci z Karty 77 i działacze Solidarności spotkali się na granicy między Polską a Czechosłowacją. Fot. PAP/CTK
Autor tego oświadczenia oraz dwaj studenci Uniwersytetu Karola w Pradze, David Němec i Tomaš Liška, przyjechali w połowie sierpnia (16 lub 17) do Krakowa i nawiązali kontakt z działaczami Studenckiego Komitetu Solidarności i Komitetu Obrony Robotników. Wspólnie uzgodnili z szczegóły głodówki, która miała rozpocząć się jednocześnie w Czechosłowacji i Polsce.

W naszym kraju miało w niej – według ustaleń czujnej Służby Bezpieczeństwa – uczestniczyć około 20 osób, „głównie z Warszawy i Krakowa”. Ale do udziału zaproszono również „aktywnych działaczy” Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela: Andrzeja Czumę i Kazimierza Janusza.

Początkowo protest miał odbyć się w Krakowie (w kościele św. Wojciecha), ale później zdecydowano się na Podkowę Leśną, pod Warszawą.

20 sierpnia gościom z Czechosłowacji udało się dotrzeć do polskiej stolicy, a stamtąd na miejsce głodówki. W Podkowie Leśnej zostali jednak zatrzymani przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, a następnie – w porozumieniu z SB – odtransportowani do granicy i przekazani władzom czechosłowackim.

Dostałem gryps z więzienia od Moczulskiego, że powinienem dać się złapać

Prokurator straszył, że to co robię to obalanie ustroju przemocą i grozi mi kara śmierci – Romuald Szeremietiew wspomina powstanie Konfederacji Polski Niepodległej.

zobacz więcej
Oczywiście wypłynęło to także na plany Polaków. Ci jednak – zwłaszcza osoby związane z KOR – nie chcieli zrezygnować z protestu. 23 sierpnia 1979 r. Aniela Steinsbergowa, Ludwik Cohn i Jan Kielanowski podjęli próbę osobistego przekazania swego listu w tej sprawie ambasadorowi CSRS w Warszawie. Kiedy to się nie udało, oświadczenie wysłano pocztą.

Jednocześnie kontynuowano przygotowania do głodówki. Jej termin co prawda kilkukrotnie przekładano ze względu na trudności zsynchronizowania jej z kolegami z Czechosłowacji. Ale wybrano już nawet męża zaufania planowanego protestu – miał nim być prof. Kielanowski. Ance Kowalskiej z kolei powierzono gromadzenie materiałów i informacji na temat jego przebiegu.

Jak informowała Służba Bezpieczeństwa, 22 sierpnia Jacek Kuroń miał nawet stwierdzić, że „KSS »KOR« ma zgodę kardynała Wyszyńskiego na organizowanie głodówki w kościele”.

„Tylko Kościół może udzielić schronienia”

W kolejnych tygodniach protestu nie udało się jednak zorganizować. W końcu, 3 października 1979 r. o godz. 19.00 – podobno ku zaskoczeniu Służby Bezpieczeństwa – głodówka rozpoczęła się w kościele św. Krzyża w Warszawie.
Współzałożyciel KOR, historyk i krytyk literatury Jan Józef Lipski w swoim domu. Fot. PAP/Tomasz Michalak
Brało w niej udział 11 osób: Jacek Bierezin, Andrzej Czuma, Kazimierz Janusz, Anka Kowalska, Jacek Kuroń, Jan Lityński, ks. Stanisław Małkowski, Jerzy Markuszewski, Adam Michnik, Halina Mikołajska i Mariusz Wilk. Dzień później dołączyli do nich jeszcze Konrad Bieliński, Antoni Macierewicz i Kazimierz Wóycicki, a od 6 października Joanna Duda-Gwiazda.

Jan Józef Lipski, jeden z dwóch mężów zaufania głodujących przekazał zachodnim korespondentom oświadczenie o rozpoczęciu protestu. Drugim mężem zaufania był Jan Kielanowski. W oświadczeniu protestujący stwierdzali, że głodują, „aby dać świadectwo solidarności i jedności” z „więzionymi braćmi Czechami i Słowakami” oraz „przyjaciółmi osadzonymi w polskich aresztach”.


Zwracali się także „z gorącym apelem do wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce i na całym świecie”, aby ci wraz z nimi „występowali w obronie” uwięzionych opozycjonistów z Czechosłowacji i apelowali o obronę aresztowanych w Polsce Adama Wojciechowskiego i Edmunda Zadrożyńskiego.
Argumentowali: „Wierzymy, że solidarność ludzka jest władna skutecznie bronić praw i godności człowieka”. Na koniec zaś tłumaczyli, dlaczego wybrali takie, a nie inne miejsce swego protestu. „Wybraliśmy katolicką świątynię, ponieważ w PRL jedynie Kościół może udzielić schronienia ludziom różnych przekonań, ludziom występującym w obronie niezbywalnych praw osoby ludzkiej”.

5 października 1979 r. głodówkę solidarnościową w kościele w Zbroszy Dużej podjęli dwaj działacze chłopscy związani z Komitetem Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej: Jan Grób (ze wsi Wola Gułowska) i Janusz Lorenc (ze wsi Model), a 7 października również dysydenci w Pradze.

Dystans biskupa

Stanowisko Kościoła wobec protestu było ostrożne. Nie wszyscy hierarchowie poparli głodówkę. Mało tego, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Bronisław Dąbrowski – jak później informowało MSW – „pod nieobecność kard. S. Wyszyńskiego podjął szereg przedsięwzięć zmierzających do przerwania głodówki. Polecił, by nie dopuszczano jej uczestników do pomieszczeń kościelnych, zakazał służbie kościelnej udzielania jakichkolwiek informacji o tej sprawie”. A także „pochwalił ks. [Alojzego] Henela [proboszcza parafii – GM] za przeniesienie głodujących do sali katechetycznej w głębi kościoła”.
Bp. Dąbrowski podczas uroczystości odznaczenia go przez prezydenta Lecha Wałęsę Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. 30 marca 1993 r. (z prawej bp. Tadeusz Pieronek). PAP/CAF/Maciej B. Brzozowski
Bp Dąbrowski w drugim dniu protestu przeprowadził rozmowę z Andrzejem Czumą i Haliną Mikołajską, bezskutecznie próbując namówić ich do przerwania głodówki. Jak stwierdzano przy Rakowieckiej powiedzieli oni, że „w tej sytuacji z kościoła może ich usunąć jedynie milicja”.

Z kolei w rozmowie z korespondentami zachodnimi Sekretarz Episkopatu miał – według esbeków – tłumaczyć, że „Kościół nie jest odpowiednim miejscem do tego rodzaju inicjatyw”, które zresztą utrudniają jego „pracę”, gdyż księża mają w tej sytuacji związane ręce i „nie mogą wezwać milicji dla zaprowadzenia porządku”.

Nieco inaczej jego stanowisko biskupa przedstawiały media zachodnie. Jak informował Józef Ptaczek w audycji RWE: „Według doniesień agencyjnych biskup Dąbrowski oświadczył, że Kościół udziela tradycyjnie schronienia w świątyni i że wobec tego głodówka może być kontynuowana, chociaż władze kościelne nie mogą udzielić jej poparcia, gdyż – jak dodał – jest to protest o charakterze politycznym. I dodał: „Kościół zawsze występował w obronie tych, którzy walczą w obronie praw i godności człowieka”, ale też, że „nie zawsze aprobuje wszystkie formy tej walki”.

Setki osób u głodujących

Zachodnie media – szczególnie Radio Wolna Europa – obszernie informowały o przebiegu głodówki w kościele św. Krzyża.

Księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby? Hipoteza Jana Olszewskiego

Czy księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby?

zobacz więcej
4 października RWE powołując się na Jana Józefa Lipskiego, którego błędnie określano mianem „rzecznika KSS »KOR«”, stwierdzało: „Pierwotną przyczyną” głodówki było aresztowanie przez władze PRL Wojciechowskiego i Zadrożyńskiego.

O proteście informowała również brytyjska BBC. Dziennikarze oceniali, że „między polskimi a czechosłowackimi działaczami na rzecz praw człowieka nawiązuje się coraz bliższa współpraca i koordynacja”. I wyrażali nadzieję, że „strajk głodowy nie ujdzie uwagi społeczeństwa, ponieważ jak wiemy kościół św. Krzyża znajduje się w centrum Warszawy, a poza tym do kościoła często przybywają turyści, aby zobaczyć miejsce, w którym pochowane jest serce Chopina”. Zauważali też: „Mimo, że Kościół prowadzi politykę raczej unikania bezpośredniego udziału w jakichkolwiek manifestacjach na rzecz praw człowieka, w grupie głodujących jest ksiądz”.

Na Zachodzie informowano nie tylko o przebiegu głodówki, ale też o jej reperkusjach. I tak np. w obronie Edmunda Zadrożyńskiego wystąpiła Amnesty International, wysyłając z Londynu pismo w jego sprawie do I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR Edwarda Gierka oraz prokuratora wojewódzkiego w Toruniu.

W kraju solidarność z protestującymi wyrazili np. dwaj mieszkańcy Bielska Białej, Jacek Leszczyński i Zdzisław Mnich, którzy – jak relacjonowano – „chcieli przyłączyć się do głodówki, ale przeszkodziła im w tym Służba Bezpieczeństwa”. Cytowano też ich oświadczenie: „Drodzy Przyjaciele, solidaryzujemy się z Wami w Waszej walce o uwolnienie więźniów politycznych w Czechosłowacji i Polsce […] Przyjmijcie wyrazy solidarności”.
Protest w kościele św. Krzyża wspierali opozycjoniści w Polsce, np. Ośrodek Myśli Ludowej, przedstawiciele niezależnego ruchu chłopskiego czy redakcja „Placówki”.

Jak informowało 10 października Radio Wolna Europa: „Uczestników głodówki odwiedziły już setki osób. Przynoszą oni bukiety kwiatów, składane następnie przez głodujących przed ołtarzem w czasie mszy. Sympatyk z Warszawy ofiarował 5 tys. na KSS »KOR«. Były żołnierz Grupy »Polesie« gen. [Franciszka] Kleeberga, a następnie żołnierz AK pseudonim »Kmita« z olsztyńskiego ofiarował także na Komitet Samoobrony Społecznej »KOR« 2 tys. zł. Pani Janina z Warszawy 600 zł na KSS »KOR« i 600 zł na Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Głodujący otrzymują wiele listów”.

Zachodnie media informowały o reakcjach tych, w sprawie których prowadzono głodówkę. Powoływały się przy tym na „rzecznika” protestujących w kościele św. Krzyża, który miał ujawnić „treść pisma, jakie napłynęło od czechosłowackich działaczy wolnościowych”.

Dziękowali oni polskim kolegom za „odważny akt solidarności” i dodawali: „Jesteśmy z Wami w walce o respektowanie ludzkiej godności zawsze i wszędzie”. Autorami listu byli rzecznicy Karty 77:, Jiří Hájek, Ladislav Hejdánek i Zdena Tominová.

Na koniec nabożeństwo

Głodówka w kościele św. Krzyża trwała tydzień – zakończyła się 10 października, około godz. 17.00. Tego dnia nabożeństwo w intencji uwolnienia aresztowanych opozycjonistów z Czechosłowacji – w nawie bocznej kościoła – odprawili ks. Małkowski oraz dominikanin o. Jacek Salij.

W ocenie Służby Bezpieczeństwa wzięło w nim udział około 200 osób, w tym działacze i sympatycy opozycji (głównie KOR), krewni protestujących, a także „kilku korespondentów zagranicznych”, z których część nagrywała to wydarzenie lub robiła zdjęcia.

I rzeczywiście, telewizja zachodnioniemiecka wyemitowała film, na którym uwieczniono głodujących w kościele św. Krzyża i fragment ostatniej mszy świętej, w której brali udział.
W wydanym oświadczeniu kończącym protest jego uczestnicy stwierdzili m.in.: „Przez cały tydzień głodowania otoczeni byliśmy życzliwością i troską przyjaciół i osób nam dotychczas nieznanych. Dziękujemy im za to. Dziękujemy Kościołowi, który udzielił nam dachu nad głową, księżom i siostrom zakonnym, którzy okazali nam serce. Dziękujemy wszystkim licznie odwiedzającym za kwiaty, wyrazy solidarności, serdeczne słowa. Dziękujemy wszystkim, którzy przychodzili powiedzieć nam, że zamawiają mszę i przystępują do komunii św. w intencji głodujących i w intencji wypełnienia się sensu podjętej przez nich głodówki”.

Przyznawali, że miało to dla nich duże znaczenie: „Dzięki Wam wszystkim ani przez jeden dzień nie czuliśmy się samotni i niezrozumiani”. I stwierdzali: „Jesteśmy głęboko przeświadczeni, że okazane nam uczucia świadczą o zrozumieniu motywów naszego wyrzeczenia. Jego cel został więc osiągnięty. Opuszczamy kościół św. Krzyża w nadziei, że w naszym przynajmniej kraju więcej będzie od dziś walczących o zachowanie godności, o sprawiedliwość i o wolność przekonań”.

15 października 1979 r. oddzielne, specjalne oświadczenie w sprawie głodówki wydał Komitet Obrony Robotników. Jego działacze wyrażali w nim wiarę, że „akty te [w oświadczeniu wspominano też o głodówce w Pradze – GM] uświadomią narodom i rządom Czechosłowacji i Polski, iż łamanie praw ludzkich i obywatelskich napotka zawsze solidarne przeciwdziałanie wszystkich ludzi dobrej woli”.

W krzywym zwierciadle

W związku z głodówką działania prowadziła oczywiście Służba Bezpieczeństwa. Jak się potem chwalono, nie bez powodzenia. „Udaremniono próby docierania do osób i środowisk oraz organizowania głodówek solidarnościowych w Krakowie, Wrocławiu i Szczecinie. Uniemożliwiono prowadzenie kolportażu materiałów (ulotek, oświadczeń, plakatów)” – stwierdzano, szczególnie w ostatnim przypadku, zdecydowanie na wyrost.
Rok 1983. Proces organizatorów Radia Solidarność w Sądzie Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Na ławie oskarżonych: Zbigniew Romaszewski, Zofia Romaszewska (druga z prawej), Danuta Jadczak (z prawej). Obrońcy: mec. Jan Olszewski (z lewej) i mec. Jacek Taylor. Fot. PAP/Grzegorz Roginski
Najbardziej kuriozalna była jednak ocena samej głodówki. Według funkcjonariuszy SB rzekomo „celem głównym akcji była próba odzyskania przez KSS »KOR« utraconej pozycji i prestiżu w rywalizacji z ROPCiO (grupa L[eszka] Moczulskiego)”, a „celami pośrednimi” z kolei „zakłócenie stosunków Państwo – Kościół, doprowadzenie do osłabienia i dalszych rozłamów w grupie ROPCiO poprzez poróżnienie A. Czumy i L. Moczulskiego”.

Innym zamierzeniem przypisywanym przez esbeków jej organizatorom była chęć „stworzenia wrażenia jedności wewnętrznej grup antysocjalistycznych w kraju (SKS, T[owarzystwo] K[ursów] N[aukowych], TKSCh [chodzi o komitety samoobrony chłopskiej tworzone w kilku ośrodkach w Polsce – GM) pod przewodnictwem KSS »KOR«”.

Sukces czy porażka?

Protest głodowy stał się oczywiście przedmiotem komentarzy. Trzy dni po jego zakończeniu Zbigniew Romaszewski, członek Komitetu Obrony Robotników i kierownik Biura Interwencyjnego KOR miał – w rozmowie z żoną Zofią i Anielą Steinsbergową – stwierdzić, że „osobiście był przeciwny podjęciu głodówki”. Jego zdaniem tę formę protestu należało zachować na inną okazję, na moment, w którym „demonstracja tego rodzaju musi się odbyć”.

W jego ocenie, „chociaż z punktu widzenia oddziaływania międzynarodowego akcja ta miała duże znaczenie, to jednak tu, w kraju sprawa głodówki poniosła fiasko. Większość ludzi, którym rozdawano ulotki, nie wiedziała, o co chodzi”. I dodawał: „Przygotowanie tej akcji było fatalne”.
Aniela Steinbergowa i Leon Cohn mieli uważać, iż „moment głodówki został wybrany fatalnie”. Fot. PAP
Co ciekawe tych jego ocen – zebranych w ramach akcji rozpracowania KOR pod kryptonimem „Gracze” – Służba Bezpieczeństwa nie przytacza wśród opinii działaczy opozycji zamieszczonych w specjalnej notatce podsumowującej protest. Znalazły się w niej tylko te najbardziej krytyczne.

I tak np. stwierdzano, że Aniela Steinbergowa oraz Leon Cohn mieli uważać, iż „moment głodówki został wybrany fatalnie, gdyż nie konsultowano tej sprawy z klerem”, a także, iż nie wywołała ona „spodziewanego rezonansu wśród mieszkańców Warszawy”.

Jeszcze ostrzej protest ocenił – według esbeków – Jerzy Andrzejewski. Cytowano jego wypowiedź ze spotkania z uczestnikami Zjazdu Literatury Polskiej w Szwecji: „Społeczeństwo nie rozumie tego typu działań. Opozycja polska zaczyna żyć w kręgu swoich własnych koncepcji i podejmuje głupią konfrontację swoich postaw z rzeczywistością”. Miał on podobno wręcz oskarżyć organizatorów głodówki o „utratę równowagi psychicznej”.

Dezaprobatę dla głodówki i uznanie dla stanowiska bp Bronisława Dąbrowskiego mieli też wyrazić Leszek Moczulski i Wojciech Ziembiński. Również oni krytykowali „wybrany niezręcznie” termin tego protestu. Z kolei Edward Staniewski miał nawet sugerować, by wydano oświadczenia Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, w którym odcięto by się od dwóch członków ROPCiO – Czumy i Janusza – którzy wzięli udział w proteście.

Niezależnie od wszelkich zastrzeżeń głodówka w kościele św. Krzyża przeszła do historii. Stała się też ważnym świadectwem współpracy działaczy opozycji demokratycznej w krajach socjalistycznych, a także przyczyniła się do zacieśnienia kontaktów między polskimi, czeskimi i słowackimi dysydentami.

– Grzegorz Majchrzak

Autor jest pracownikiem Biura Badań Historycznych IPN


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

NiepoKORni
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Od cebulek tulipanów po kredyty hipoteczne
Czy po 90 latach od Czarnego Czwartku świat czeka kolejny krach finansowy? Dziś wywołać go mogą kryptowaluty.
Historia Najnowsze wydanie
Jak Kuroń stał się dowódcą armii pacyfikującej społeczny bunt
Słyszałam, że wziął kartkę i rysował strzałki, kierunki natarcia policji, rozlokowanie sił, które miały rozpędzić strajkujących – wspominała Janina Paradowska.
Historia Poprzednie wydanie
Bardziej Polak niż komunista – Gomułka w październiku ‘56
Jedyna w PRL radziecka interwencja zbrojna rozpoczęła się ćwierć wieku przed grudniem 1981 r.
Historia wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Prezydent nie chce ustąpić. Mission impossible generała
Kolejne próby godzenia emigracyjnych polityków przypominały łączenie ognia z wodą.
Historia wydanie 27.09.2019 – 4.10.2019
Nałożyli na siebie wory pokutne
Dlaczego Ronald Reagan zdecydował się wykonać bardzo kontrowersyjny krok i złożyć hołd żołnierzom niemieckim, którzy zginęli w drugiej wojnie światowej?