Kultura

Skalpelem pokazuje grzech i jego konsekwencje, żeby było jasne, co miłe Bogu, a co diabłu

Andrzej Krauze bywa dosadny. Niekiedy wydaje się, że eksponowanie ludzkich negatywów (cielesnych i charakterologicznych) sprawia mu sadystyczną frajdę. Kiedy tnie skalpelem po oczach, mam poczucie, że sięga do naszych wnętrz, naszych wątpi. Jednocześnie robi to z pozycji inteligenta, gatunku ginącego w XXI stuleciu.



Czy zdajemy sobie sprawę, ile potrzeba czasu, by głowa zapisała to, co widzą oczy?

Wystarczy ułamek sekundy – dokładnie 0,04 – i bodziec wizualny jest zarejestrowany przez umysł. Nieświadomie, ale jednak. Tę podprogową percepcję wykorzystuje czarna reklama.

Twórcy artystycznych projektów prezentowanych na murze zamykającym dziedziniec przy Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu liczą na to samo – na odbiór podprogowego przekazu przez każdego gościa instytucji. Przy okazji każdego wejścia na wystawę, do kina, do barku… Narracja bez słów.

Komiks w skali maxi

Komiks to sztuka sekwencyjna. Dłuższa i „naukawa” formuła brzmi: celowa sekwencja sąsiadujących ze sobą obrazów plastycznych i innych, służących przekazywaniu informacji i/lub wywołaniu reakcji estetycznej u odbiorcy.

Komiks sam z siebie wymusza na widzu „dynamiczny” odbiór. Wzrok przeskakuje z kadru na następny, obejmuje plansze, napisy; umysł łączy sceny i teksty w logiczną całość. Przy podprogowym odbiorze sens wprawdzie umyka, lecz gdzieś z tyłu głowy zostaje ślad po obrazie zobaczonym choćby w najszybszym tempie.

Cztery lata temu zaproponowałam prezentację cyklu wielokrotnie powiększonych komiksów na długiej ścianie zamykającej dziedziniec przy MCSW „Elektrownia”. Całość pracy nie pozwala objąć się wzrokiem z racji proporcji: 29 metrów długości na 2 wysokości. Widz musi przespacerować się wzdłuż muru, wrócić, ponownie spojrzeć…
Dotychczas w projekcie wzięło udział dziesięcioro artystów z różnych stron Polski, w większości wiekowo niezbyt zaawansowanych. Jedenastą odsłonę (wernisaż 4 października, ekspozycja potrwa do 31 grudnia) oddałam pierwszemu twórcy z zagranicy, z Londynu. Jednak to też rodak.

Ten, który wyfrunął

Andrzej Krauze, rocznik 1947. Grafik, satyryk, ilustrator, plakacista.

Studiował na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, najpierw na Wydziale Malarstwa, potem na Wydziale Grafiki w pracowni prof. Henryka Tomaszewskiego. Jego praca dyplomowa – film animowany „Lekcja fruwania” – został zablokowany przez cenzurę, bo dopatrzono się aluzji antysocjalistycznych.

Stare nieżyjące krokodyle

Andrzej Krauze: Nie mógłbym być, jak mój zmarły brat, reżyserem. To praca jednego człowieka z setką ludzi, a dla mnie już dwie osoby, z którymi miałbym stale współpracować to tłum.

zobacz więcej
Z prasą Krauze rozpoczął współpracę jeszcze jako student, z tygodnikami „Szpilki” (od 1970) i „Kultura” (1974 – 1981).

A potem zaczęła się przygoda tak życiowa, jak twórcza. W 1979 roku Krauze wyemigrował do Francji, następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie osiedlił się na stałe. Rozpoczęta 30 lat temu współpraca z dziennikiem „The Guardian” trwa do dziś (ponad 10 tysięcy rysunków). Zamieszczał także komentarze rysunkowe w takich periodykach, jak „Independent”, „New York Times”, „Sunday Telegraph”, „Observer” i „Times”; jest też stale obecny w polskiej prasie.

Od 1985 roku rysuje dzieje Pana Pióro – filozoficzny, melancholijny komentarz do rzeczywistości.

Cięte skalpelem

Nie mniej zdystansowany wobec współczesności jest cykl „Walka Karnawału z Postem”. Te kompozycje Krauze… wyciął skalpelem.

Od czasu, gdy jego własne ciało zostało pokrojone (i zachowane przy życiu) dzięki chirurgicznym cięciom, jego ulubionym narzędziem stał się skalpel, którym operuje równie zręcznie, jak plastycznymi utensyliami.

Efekty „skalpelowania” przypominają średniowieczne drzeworyty, sprzedawane na jarmarkach i odpustach. Wówczas nawet niepiśmienni rozumieli wymowę scenek pokazujących czarno-biały świat – w sensie metaforycznym i dosłownym. Grzech i jego konsekwencje były ukazane jak na dłoni, żeby było jasne, co miłe Bogu, a co diabłu.

Poza techniką, równie nietypowy jest motyw (premierowo zaprezentowany w Radomiu) scen: „Walka Karnawału z Postem”. Te prace – ani w ogóle jakiekolwiek dokonania Andrzeja Krauze – nigdy dotychczas nie były prezentowane w takiej skali – skali zarezerwowanej dla tablic reklamujących różnego typu towary. Tym razem billboardy będą służyły propagowaniu myślenia: czym jest dobro, czym zło?

Symbol kontrastów w naturze ludzkiej, które zgrabnie, jednym zdaniem, ujął Jacek Kaczmarski: „Dusza moja pragnie postu, ciało – karnawału”. Karnawał wojuje z Postem od zarania ludzkości. Ten pierwszy to sybaryta, syty, rozrechotany. Drugiemu daleko do śmiechu, bo i z czego się cieszyć, gdy głodno, chłodno, a wiatr w oczy…
Krauze ucieka od łopatologii, nie poucza maluczkich ani nie gromi grzesznych. Nie sprzyja Karnawałowi, ale też nie popiera Postu. Nie staje po żadnej stronie tej walki, bo u obydwu przeciwników dostrzega nieczyste chwyty i zagrania.

Artysta ze stoickim spokojem obserwuje tę szarpaninę, tylko… trochę mu smutno. Jak Goya, do fascynacji którym się przyznaje, nie tai rozczarowania bliźnimi. „Gdy rozum śpi, budzą się upiory”. Rozum można uśpić nadmiarem uciech, trunków, żarcia. A skruchę można udawać, zamaskować się, przyczajać.

Trochę krwi

Diabeł

Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.

zobacz więcej
Krauze bywa dosadny. Niekiedy wydaje się, że eksponowanie ludzkich negatywów (cielesnych i charakterologicznych) sprawia mu sadystyczną frajdę.

Kiedy tnie skalpelem po oczach, mam poczucie, że sięga do naszych wnętrz, naszych wątpi. Jednocześnie robi to z pozycji inteligenta, gatunku ginącego w XXI stuleciu. Patrząc na rysunki/wycinanki Krauzego, odnoszę wrażenie, że to prace anachroniczne – nie w formie, lecz w wymiarze etycznym.

Andrzej Krauze sportretował rozliczne ludzkie przywary, symbolizowane przez osobników opasłych jak król Ubu lub wychudzone szkielety. Na dworze tego nowego króla Ubu kręci się też cała zgraja błaznów, wykorzystujących zamęt do własnych celów. A może to diabły przebrane za trefnisie?

Mamią, tumanią i wcale nie straszą. Przeciwnie, podkręcają zbiorowy amok. Od nas zależy, czy damy im się podpuścić. Ale większość pewnie nawet nie zauważy zagrożenia. Bo Karnawał wygrał z Postem.

– Monika Małkowska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Andrzej Krauze „Walka wycięta skalpelem” – ekspozycja w ramach projektu „Kadry pod napięciem”, Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu, ul. Kopernika 1. Wernisaż odsłonięcia muralu odbędzie się 4 października o godz. 14, wystawa czynna będzie do 31 grudnia 2019 roku.
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.