Kultura

Z lasu i z chóru. Z kościoła i z Koryntu. Ludzkim głosem

Trzy sznury czerwonych korali, biała chustka na głowie, a w tle sielski krajobraz – płot z drewnianych sztachet i pomarańczowe georginie. To zdjęcie Michaliny Mrozik z Przejęsławia na Dolnym Śląsku, śpiewaczki ludowej, reemigrantki z Bośni, której rodzina w XIX w. przeniosła się tam z Wołynia. 88-letnia Mrozik na festiwalu Wratislavia Cantans wystąpi podczas koncertu „Pieśni z lasów i pól. Tradycyjna polska muzyka ludowa”.

Zdjęcie śpiewaczki znalazło się w tegorocznej książce festiwalowej. Michalina Mrozik zaprezentuje pieśni, których nauczyła się od ojca. „Jej interpretacje tradycyjnego repertuaru pieśniowego należą do najwybitniejszych w kulturze polskiej” – wskazują organizatorzy festiwalu i dodają, że pieśń „Tam pod lasem, pod podolskim”, którą wykonuje Mrozik śpiewana była już w 1683 r. w obozie króla Jana III Sobieskiego podczas walk z Turkami o Wiedeń. Przetrwała do dziś w przekazie ustnym polskich reemigrantów z Bośni.

Na muzyce nie trzeba się znać, by dać się porwać

Zaraz obok zdjęcia Michaliny Mrozik z Przejęsławia w festiwalowej publikacji jest fotografia Radi Marcosa, kantora pochodzącego z Egiptu, członka Ortodoksyjnego Kościoła Koptyjskiego w Egipcie. Artysta studiował muzykę koptyjską i pieśni religijne w Kairze. Jest głównym kantorem chóru koptyjskiego Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music, którego też można będzie posłuchać na 54. festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. Hymny koptyjskie jakie wykona chór dadzą słuchaczom wyobrażenie o tym jak wygląda koptyjska liturgia, w której niemal każde słowo jest wyśpiewane.
Michalina Mrozik, polska reemigrantka z Bośni, zaśpiewa utwór, który nucono już w podwiedeńskim obozie Jana III Sobieskiego. Fot.Ignacy Dumin/ materiały prasowe
Przewracając stronę festiwalowej książki trafiam też na biogram greckiej mezzosopranistki Mary-Ellen Nesi, która występowała na największych operowych scenach świata – od Frankfurt Oper, przez Théâtre des Champs-Elysées w Paryżu, po Carnegie Hall w Nowym Jorku. „Ceniona za znakomitą technikę wokalną, wyjątkową barwę głosu i umiejętność nawiązywania bliskich relacji z publicznością” – piszą w jej biogramie organizatorzy Wratislavia Cantans.

I dodają: „Mary-Ellen Nesi występuje podczas wielu recitali, koncertów muzyki barokowej, ma też w swoim dorobku prawykonania utworów współczesnych kompozytorów greckich w kraju i za granicą. Założyła Opera Festival of Ancient Corinth, na którym wystawiła opery inspirowane starożytną Grecją i Rzymem na stanowisku archeologicznym starożytnego Koryntu”.

Skąd taka różnorodność – od dzieła liturgicznych pochodzących z różnych tradycji, przez barokowe i XX-wieczne opery, oratoria, muzykę ludową, aż po wielką symfonikę przełomu XIX i XX w. na festiwalu, który w przeciętnemu odbiorcy budzi skojarzenia z Bachem czy Vivaldim? – Wratislavia Cantans, czyli Śpiewający Wrocław, to festiwal, na którym można poznać utwory z różnych epok. Oferta programowa jest bardzo zróżnicowana, adresujemy ją przy tym do osób o różnych gustach muzycznych. Wyróżnikiem festiwalu jest to, że jest on poświęcony ludzkiemu głosowi – tłumaczy Andrzej Kosendiak, dyrektor imprezy. Podkreśla, że choć program festiwalu jest wyszukany, może zainteresować także odbiorców nie słuchających na co dzień muzyki klasycznej. – Wielu ludzi obawia się muzyki takich kompozytorów jak Bach, Händel czy Scarlatti, bo się na niej nie zna, nie ma także zbyt wielu okazji, żeby jej słuchać. Tymczasem na muzyce nie trzeba się znać, by dać się porwać zawartym w niej emocjom. Podobnie jest z innymi dziedzinami sztuki. Choć nie jestem koneserem kinematografii, to lubię oglądać filmy. Nie jestem malarzem i nie potrafię malować, ale lubię otaczać się pięknymi przedmiotami. Podobnie jest z muzyką. Jeśli ktoś znajdzie muzykę, która się mu spodoba, zainteresuje się nią i zacznie zdobywać wiedzę o niej, to z pewnością pomoże mu to w słuchaniu – doradza Andrzej Kosendiak.

175 osób na jednej scenie

Tegoroczna edycja Wratislavia Cantans to 26 koncertów w 20 lokalizacjach we Wrocławiu i innych miastach Dolnego Śląska. W tym roku aż 13 koncertów odbędzie się poza Wrocławiem. Artyści zawitają m.in. do Szczawna-Zdroju, Bielawy, Krzeszowa, Legnicy, Barda, Bolesławca czy Oleśnicy. Melomani będą mogli posłuchać muzyki nie tylko w salach koncertowych Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu, ale także w 10 bazylikach, kolegiatach, kościołach i jednej synagodze.

Barokowy śpiew, break-dance i… składanie ubrań. W 200. rocznicę urodzin Moniuszki

Lubię, gdy wszystko o czym marzę, wydarza się powoli – mówi śpiewak Jakub Józef Orliński.

zobacz więcej
Tylko w koncertach festiwalowych odbywających się we Wrocławiu udział weźmie 10 tys. osób. Tomasz Myszko-Wolski z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia zaznacza, że wraz z rozpoczęciem festiwalu Wratislavia Cantans w mieście przybywa przyjezdnych. – Od lat obrazuje to brak miejsc w hotelach w pierwszej połowie września. Dzięki transmisjom w stacjach Europejskiej Unii Nadawców Wratslavia Cantans dociera do około 30 tys. melomanów w całej Europie – zaznacza.

Festiwal to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Nie tylko ze względu na ilość sal i miejscowości, w których odbywają się uroczystości. Nie brakuje koncertów, które zgromadzą na scenie rzesze artystów. W sobotę 7 września przed publicznością we Wrocławiu wstąpi jedna z najlepszych orkiestr świata – Israel Philharmonic Orchestra pod batutą Zubina Mehty. Towarzyszyć będą jej dwa chóry Narodowego Forum Muzyki. Łącznie na scenie wystąpi 175 osób.

Dyrektor Kosendiak zdradza, że pierwsze prace koncepcyjne nad festiwalem odbywają się nawet na dwa i pół roku przed wydarzeniem. – To 54. edycja Wratislavia Cantans, dysponujemy więc już odpowiednim doświadczeniem, aby sprawnie przygotować festiwal. O kolejnej jego edycji zaczynamy rozmawiać w gronie dwóch, trzech osób. Gdy mamy koncepcję i propozycje wykonawców, do działań dołączają producenci i managerowie. Na tydzień przed wydarzeniem nad festiwalem pracuje kilkadziesiąt osób, w czasie jego trwania kilkaset – opowiada.

Hanna Turkowska, która w festiwalu uczestniczyła dwukrotnie, zaznacza, że na Wratislavia Cantans światowej sławy muzycy są na wyciagnięcie ręki. – Festiwalowe koncerty, to muzyka z najwyższej półki. Oczywiście na festiwal przyjeżdżają przede wszystkim osoby zainteresowane muzyka klasyczną, pasjonaci, ale publiczność jest bardzo zróżnicowana – opowiada. – Dla uczniów szkół muzycznych, zwłaszcza wokalistów wyjazd na Wratislavia Cantans jest marzeniem – trudnym do zrealizowania, bo wygospodarowanie czasu na koncerty festiwalowe nie jest łatwe. Festiwal trwa niemal dwa tygodnie, we Wrocławiu i innych miastach Dolnego Śląska bardzo wiele się wówczas dzieje.

By każdemu umożliwić uczestnictwo w kulturze festiwalowe kasy sprzedają bilety w zróżnicowanych cenach. Są i bilety kosztujące kilkadziesiąt złotych i droższe. Jednak i mniej zamożni fani muzyki też znajdą coś dla siebie. Na niektóre koncerty można kupić bilety za symboliczne 10 zł, na inne wstęp jest wolny.
– Ceny biletów są zróżnicowane, ponieważ nie chcemy ograniczać słuchaczom dostępu do naszej oferty. Mamy w niej pakiety VIP i droższe bilety, zwłaszcza na wrocławskie koncerty, ale nie brakuje także takich w niższych cenach. To ukłon w stronę stałych bywalców naszych wydarzeń, którzy przychodzą na kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt koncertów w sezonie. Nie byliby w stanie kupić większej liczby biletów w cenie po 200 zł – mówi Andrzej Kosendiak i dodaje, że koncerty w innych miastach Dolnego Śląska to efekt współpracy z lokalnymi samorządami. – Prezydenci miast takich jak np. Bolesławiec chcą zafundować mieszkańcom bilety na koncert, dzięki czemu wstęp jest wolny. Często zdarza się, że bilety na jakiś koncert we Wrocławiu są już wykupione, ale powtarzamy go w którymś z miast Dolnego Śląska – w Krzeszowie czy Oleśnicy. Zapraszamy wówczas publiczność, by zdecydowała się spędzić dzień poza Wrocławiem, zobaczyć wspaniałe zabytki, a wieczorem wysłuchać koncertu. Bilety są wówczas tańsze, żeby zrekompensować dojazd do mniejszego miasta, ale także ze względu na to, by koncert był dostępny również dla mieszkańców tych miejscowości, gdzie zazwyczaj zarobki są nieco niższe.

Tajemniczy kompozytor z Łowicza

Motywem przewodnim tegorocznej edycji festiwalu jest Południe. W programie znalazł się m.in. koncerty chorałów mozarabskich i bizantyjskiej muzyki liturgicznej, a także wspomniane już hymny Kościoła koptyjskiego. Z Sycylii przyjedzie charyzmatyczny wiolonczelista Giovanni Sollima.

Wśród twórców barokowych usłyszeć będzie można kompozycje polskiego kompozytora Mikołaja Zieleńskiego w wykonaniu zespołu Wrocław Baroque Ensemble. O samym artyście wiadomo niewiele, nieznane są nawet daty jego urodzin i śmierci. Zachowało się jednak przeszło 120 jego kompozycji.

– O niematerialnej historii okresu I Rzeczpospolitej wiemy bardzo niewiele. Niektóre ze zburzonych w tamtym czasie pałaców odbudowaliśmy, ale wiele archiwów utraciliśmy bezpowrotnie w wyniku pożarów czy najazdów. Mikołajowi Zieleńskiemu udało się wydać swoje utwory w prestiżowym wydawnictwie w Wenecji i dzięki temu się zachowały. O samym twórcy wiemy niewiele poza tym, że był związany z Łowiczem – opowiada Andrzej Kosendiak, który będzie dyrygentem podczas tego koncertu.

– Zieleński znalazł się w programie festiwalu z tego względu, że jego twórczość pokazuje na związek naszego kompozytora ze szkołą wenecką, co przejawia się stosowaniem przez niego techniki polichóralnej. Jego dzieła reprezentują światowy poziom. Stawiam je na równi z twórczością Gabrielich czy Claudia Monteverdiego. Polski twórca jest wybitną postacią – dodaje.

Co Japończycy wiedzą o Polsce? Ranking Tygodnika TVP

Od Japonki usłyszałem kiedyś pół żartem, że 95 procent Japończyków nie ma pojęcia o naszym kraju, a reszta wie o nim wszystko.

zobacz więcej
Co ze słuchaczami, którzy zaglądając do festiwalowego programu dojdą do wnioski, że żadne z nazwisk artystów nie brzmi im znajomo? Dyrektor Kosendiak podkreśla, że nie powinno to zniechęcać do wzięcia udziału w festiwalu. – Proponuję wybrać się na koncert wykonawcy, którego nie znamy. Jeśli ktoś lubi słuchać chóru, to warto wybrać koncerty z udziałem zespołów chóralnych. Pozwalają one oderwać się od świata, zapomnieć o codziennych zmartwieniach. Jeśli ktoś woli emocjonalną muzykę, w której dużo się dzieje, to proponuję wybrać symfonię Gustava Mahlera albo koncert, który poprowadzi włoski dyrygent i dyrektor artystyczny festiwalu, Giovanni Antonini. Na naszej stronie internetowej można znaleźć dokładne opisy koncertów. Przygotowaliśmy je aby ułatwić naszym gościom dokonanie wyboru.

Hanna Turkowska i dodaje, że nawet mniej zorientowani w muzyce oratoryjno-kantatowej mogą się odnaleźć na festiwalu dzięki wydawanemu corocznie katalogowi. – Jest on bardzo dobrze opracowany, zawiera nie tylko program festiwalu, ale opisy wykonawców, a nawet całe libretta, które można śledzić na bieżąco podczas koncertu – wskazuje.

Wrocław jak Salzburg?

Tomasz Myszko-Wolski z wrocławskiego magistratu podkreśla, że festiwal ma dla miasta ogromne znaczenie. – Wratislavia Cantans należy do najcenniejszych wrocławski marek. Kilkanaście lat temu dyrektorem artystycznym festiwalu został Paul McCreesh, od kilku lat jest nim Giovanni Antonini. Pozyskanie artystów tej rangi stało się, możliwe z powodu znaczenia festiwalu, którym we wrześniu żyje całe miasto. W swojej kategorii to jedno z ważniejszych wydarzeń w Europie – mówi.

W 2013 r. włoski dyrygent Giovani Antonini obejmując funkcję dyrektora artystycznego Wratisalvia Cantans mówił, że chciałby żeby festiwal i Wrocław były bardziej znane poza Polską. – Wzorem jest dla mnie Salzburg w Austrii, gdzie festiwal przyczynił się do rozwoju miasta – mówił. Czy przez te lata Wrocław zbliżył się do sławy jaką cieszy się Salzburg?

– Niewątpliwie jesteśmy jednym z najważniejszych festiwali muzyki poważnej w Europie, znanym zwłaszcza wśród wykonawców muzyki wokalnej. Nie mamy problemu z zapraszaniem na festiwal najważniejszych wykonawców. W tym roku wystąpi u nas Israel Philharmonic Orchestra, którą pokieruje kończący karierę dyrygent Zubin Mehta. Nie tyle przyjął on zresztą zaproszenie do Wrocławia, ale prosił by festiwal Wratisalvia Cantans znalazł się na jego pożegnalnej trasie koncertowej – opowiada dyrektor Kosendiak. – Festiwal w Salzburgu ma zupełnie innych charakter i budżet, który w naszych warunkach jest niewyobrażalny. Tamtejszy festiwal dysponuje budżetem przeszło 60 milionów euro, zaś najważniejsze polskie festiwale muzyczne mogą się pochwalić budżetami w wysokości kilku milionów złotych – dodaje.
"Jezioro łabędzie" Piotra Czajkowskiego w wykonaniu Państwowego Teatru Opery i Baletu im. Modesta Musorgskiego w Sankt Petersburgu podczas 33. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans w 1998 roku. Fot. PAP/ Adam Hawałej
– Wratislavia to wrocławskie spécialité de la maison – odpowiada z kolei Tomasz Myszko-Wolski. – Andrzej Markowski stworzył 54 lata temu festiwal muzyki oratoryjno-kantatowej, wykonywany w gotyckich wnętrzach. Zawsze było to niezwykłe przeżycie. Przez lata festiwal się zmienił. Dziś słuchamy także w doskonałej akustyce Narodowego Forum Muzyki.

Tych, którzy chcieliby doświadczyć tego wrocławskiego muzycznego specjału musimy rozczarować. Większość biletów na koncerty tegorocznej edycji Wrtislavia Cantans została już wyprzedana. Miejsca na wrocławski koncert chóru koptyjskiego rozeszły się w pierwszym tygodniu po rozpoczęciu sprzedaży. Można znaleźć jeszcze pojedyncze bilety na niektóre wydarzenia. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by już teraz zarezerwować czas na przyszłoroczny festiwal.

– Agnieszka Niewińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


54. edycja festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego została objęta medialnym patronatem przez internetowy portal Telewizji Polskiej tvp.pl
Zdjęcie główne: Koncert Gabrieli Consort & Players podczas 42. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans w 2007 roku. "Missa Solemnis" Ludwika van Bethovena. Fot. PAP/Adam Hawałej
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.