Historia

„Koniec pewnej epoki we wschodniej części Europy”

„Dyplomaci z ambasad państw NATO” mieli rzekomo twierdzić – tak przynajmniej wynika z informacji SB – że „na uwagę zasługuje widoczny realizm nowego premiera i kierownictwa Solidarności”, czego miały dowodzić „stwierdzenia premiera T. Mazowieckiego potwierdzającego nienaruszalność zawartych sojuszy oraz przyjacielskich stosunków z ZSRR”.

Powierzenie przez prezydenta PRL Wojciecha Jaruzelskiego związanemu z opozycją Tadeuszowi Mazowieckiemu misji formowania rządu w dniu 19 sierpnia 1989 r. było wydarzeniem niezwykłym. Podobnie zresztą jak powołanie go (24 sierpnia) na stanowisko premiera przez Sejm PRL zdominowany przez Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, a następnie zatwierdzenie zaproponowanego przez niego gabinetu (12 września). Nic zatem dziwnego, że stało się to również przedmiotem licznych komentarzy w kraju i zagranicą. Jego misję bacznie obserwowała polska i zagraniczna prasa, a także – co nawet w PRL niezwykłe – Służba Bezpieczeństwa. Raportom tej ostatniej warto się przyjrzeć, bo to nietypowe świadectwo tych przełomowych wydarzeń.

„Wyczuwalna rezerwa zachodnich polityków”

Funkcjonariusze SB śledzili zarówno reakcje krajowe, jak i zagraniczne. Podsumowując te drugie, stwierdzali: „Powołanie przez Sejm T. Mazowieckiego na premiera rządu PRL odbiło się szerokim echem w zachodnich środkach przekazu. Zdominowało także programy wszystkich zachodnich rozgłośni polskojęzycznych”.

Media zachodnie zgodnie określiły je jako „wydarzenie historyczne”. Podkreślały, że jest on „pierwszym niekomunistycznym premierem” czy też, iż jego wybór oznacza „koniec pewnej epoki we wschodniej części Europy”. Z drugiej strony – przynajmniej zdaniem SB – w środowisku „obserwatorów zachodnich” miały pojawić się „liczne obawy o zachowanie ewolucyjnego charakteru zachodzących w Polsce przemian”.
Powołanie Tadeusza Mazowieckiego na stanowisko premiera przez Sejm PRL było wydarzeniem niezwykłym.Fot. PAP/Piotr Teodor Walczak
Jak pisali esbecy: „Wiele uwagi w doniesieniach agencyjnych, artykułach prasowych i audycjach radiowych poświęcono także omówieniu sylwetki T. Mazowieckiego, eksponując przede wszystkim jego wieloletnią współpracę z L. Wałęsą i Solidarnością oraz ścisłe związki z Kościołem. Prezentowano lub cytowano przy tym w zdecydowanej większości pozytywne bądź pochlebne opinie o nowym premierze, w czym celowało zwłaszcza RWE”. Podkreślali przy tym, że politycy zachodni, choć byli zadowoleni, pozostawali ostrożni: „powierzenie aktywnemu działaczowi Solidarności misji utworzenia rządu spotkało się z zadowoleniem bądź też przychylnym przyjęciem przywódców i polityków zachodnich, czemu towarzyszy jednak dość wyraźna ostrożność, a nawet pewna wyczuwalna rezerwa”. I dodawali: „Wiąże się to niewątpliwie przede wszystkim z kwestią ewentualnej pomocy gospodarczej dla Polski […] rządy i administracje zachodnie odnoszą się do tej sprawy z wyraźną rezerwą”.

Tym, co szczególnie interesowało media były reakcje sowieckie na powierzenie teki premiera Mazowieckiemu. „Publikatory zachodnie odnotowują sukcesywnie wszystkie radzieckie reakcje w tej sprawie, oceniając je z reguły pozytywnie i określając jako wyważone, stosunkowo bezstronne i utrzymane w spokojnym tonie” – podsumowywano przy Rakowieckiej.

Księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby? Hipoteza Jana Olszewskiego

Czy księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby?

zobacz więcej
Zachód bacznie przyglądał się również procesowi tworzenia rządu, oceniając przy tym, że „przeciąganie się formowania nowego gabinetu opóźnia podjęcie prób naprawy polskiej gospodarki”, a także ma „zasadniczy wpływ na destabilizację rynkową, rosnącą inflację oraz utrzymujący się spadek produkcji”.

Spore zainteresowanie – co oczywiste – wywoływała sprawa podziału tek ministerialnych. Jak konkludowała Służba Bezpieczeństwa: „Przy czym są to głównie spekulacje na temat ewentualnej obsady poszczególnych resortów, informacje o zgłaszanych w tej postulatach ZSL i SD oraz opinie na temat możliwości zaistnienia na tym tle konfliktów w nowopowstałej koalicji”.

„Fizyczna władza państwowa pozostaje w rękach komunistów”

Zachodnie media jeszcze bardziej interesował udział w rządzie PZPR, a zwłaszcza sprawa obsadzenia przez jej przedstawicieli kluczowych resortów i instytucji centralnych (z wyłączeniem Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) – głównie Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Komitetu ds. Radia i Telewizji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych informowało – być może próbując wpłynąć na decyzje w tych kwestiach – że: „Zdaniem […] niektórych obserwatorów politycznych obsadzenie przez PZPR jedynie MON i MSW świadczyłoby o pozostawaniu partii w defensywie i mogłoby oznaczać , że opiera się ona jedynie na wojsku i milicji”.


Analizowane były oczywiście wypowiedzi publiczne Tadeusza Mazowieckiego, a szczególnie jego sejmowe expose. „Stwierdza się, iż przemówienie nowego prezesa Rady Ministrów było wyważone, a liczne sformułowania bardziej ogólnego charakteru świadczą o jego dużym wyczuciu politycznym” – informowało MSW. Podkreślano jednak jego brak doświadczenia potrzebnego do skutecznego rządzenia oraz „brak jednolitego programu reform” przyszłego rządu.

Z drugiej strony twierdzono, że jego rząd będzie mieć „znaczne poparcie parlamentarne i społeczne”, a „państwa kapitalistyczne na pewno podejmą działania wzmacniające pozycję” Mazowieckiego. Przy czym – jak spekulowano – owo wsparcie „będzie miało na razie charakter doraźny”, głównie „w sferze żywnościowej”. Natomiast „dalekosiężna pomoc ekonomiczna” miała być uzależniona od rozwoju sytuacji wewnętrznej w Polsce.
Obrady Sejmu PRL, w których trakcie powoływano Radę Ministrów zaproponowaną przez Mazowieckiego cieszyły się rekordowym zainteresowaniem dziennikarzy zachodnich. Na zdjęciu: głosowanie w sprawie powierzenia Tadeuszowi Mazowieckiemu urzędu premiera. Fot.PAP/Cezary Słomiński
Zachód bacznie również śledził kontakty zagraniczne nowego premiera – zarówno jeżeli chodzi o spotkania z przedstawicielami państw kapitalistycznych, jak i krajów socjalistycznych, na czele ze Związkiem Radzieckim (np. z przewodniczącym Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR Władimirem Kriuczkowem).

Zresztą „dyplomaci z ambasad państw NATO” mieli rzekomo twierdzić – tak przynajmniej wynika z informacji SB – że „na uwagę zasługuje widoczny realizm nowego premiera i kierownictwa Solidarności”, czego miały dowodzić „stwierdzenia premiera T. Mazowieckiego potwierdzającego nienaruszalność zawartych sojuszy oraz przyjacielskich stosunków z ZSRR”.

Obrady Sejmu PRL, w których trakcie powoływano Radę Ministrów zaproponowaną przez Mazowieckiego cieszyły się rekordowym zainteresowaniem dziennikarzy zachodnich akredytowanych w PRL. Jak twierdzili oni wynik głosowania – niemal jednogłośne poparcie dla nowego gabinetu – będzie miało „duże znaczenie psychologiczne i przynajmniej częściowo rozładować powinno stan niepewności i napięcia w kraju”, a także „poprawić wizerunek Polski na arenie międzynarodowej”.

Z drugiej strony na Zachodzie zwracano uwagę na „trudne uwarunkowania społeczne i gospodarcze, które w dużej mierze zadecydują o powodzeniu bądź niepowodzeniu misji T. Mazowieckiego”. Za szczególne zagrożenie uznawano Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, a zwłaszcza „beton partyjny”. Tym bardziej, że – jak dodawano – „fizyczna władza państwowa pozostaje w rękach komunistów”.

Plakat z kowbojem to mój sukces

Największą głupotą, za którą odpowiada osobiście Lech Wałęsa, było rozwiązanie Komitetów Obywatelskich – mówi Janina Jankowska.

zobacz więcej
Ponadto – jak informowało MSW – „zachodni komentatorzy uwypuklają kwestię odbioru przez społeczeństwo programu gospodarczego rządu. Jak akcentują, Polacy muszą dokonać wielu przewartościowań w swoim stosunku do pracy, pieniądza i innych kategorii ekonomicznych, które w wyniku nowych przedsięwzięć władz staną się wkrótce ich bezpośrednim udziałem. Wprowadzenie autentycznej gospodarki rynkowej, ze wszystkimi jej konsekwencjami, jakkolwiek na obecnym etapie jest przez społeczeństwo popierane, stać się może […] źródłem wielu konfliktów, wynikających nie tylko ze znacznych dolegliwości związanych z przebudową gospodarki, ale również z nieprzygotowania ludzi do tak radykalnych zmian”.

„Nadzieje na niekonfrontacyjne przemiany”

Służba Bezpieczeństwa zbierała oczywiście nie tylko dane o reakcjach zagranicznych, ale przede wszystkim o krajowych. Nie przestawała również śledzić poczynań opozycji. Efektem tego był m.in. stenogram wypowiedzi Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego przed plebanią parafii św. Brygidy w Gdańsku 20 sierpnia 1989 r.

Przyszły premier mówił tam m.in.: „Drodzy kochani. Co ja mam dzisiaj powiedzieć? Cieszę się bardzo, że pierwsze kroki moje po tym jak prezydent powierzył mi misję sformułowania nowego rządu uczyniłem tutaj do Gdańska. Tutaj zaczęliśmy 80-ty rok. Cieszę się, że jestem tutaj obok dzielnego naszego gospodarza ks. kanonika Jankowskiego, który nigdy nie zawiódł przez lata […] Razem wszyscy będziemy budować Polskę […] Trzeba zrzucić z siebie to uczucie bezsilności, trzeba uwierzyć w to, że naród który jest wspaniałym narodem może doprowadzić do tego, żeby w Polsce było lepiej, ażeby w Polsce nikomu niczego nie brakło, żeby nikt z niej nie wyjeżdżał”.
SB nie przestawała śledzić poczynań opozycji. Gdy Lech Wałęsa (drugi z prawej) i Tadeusz Mazowiecki (drugi z lewej) jako kandydat na premiera pojawili się w kościele św. Brygidy w Gdańsku, byli tam również esbecy. Fot. THIERRY ORBAN/Sygma via Getty Images
Tworzenie rządu przez Mazowieckiego było przedmiotem zainteresowania wszystkich Polaków, którzy jednak – w ocenie MSW – mieli bardziej koncentrować się na sprawach bytowych. „Dyskusje i komentarze oscylują jednak głównie wokół spraw związanych z zaopatrzeniem rynku, kosztami utrzymania i ogólną sytuacją gospodarczą kraju” – informowano z Rakowieckiej 23 sierpnia 1989 r.

Wybór Mazowieckiego na premiera został przyjęty z uznaniem, dostrzegano, że jest to „radykalny zwrot społeczno-polityczny” w historii Polski. Wiązano z nim nadzieje na poprawę sytuacji zarówno politycznej, jak i przede wszystkim gospodarczej kraju. Oceniano, że rząd, którym miał kierować, ma „duże szanse przeprowadzenia gruntownych przemian i reform oraz wyprowadzenia kraju z kryzysu”. Tym bardziej, że mógł liczyć na „szeroką aprobatę społeczną”.

Zdarzały się również opinie bardziej pesymistyczne, w tym obawy, że apel nowego premiera „o pomoc i zrozumienie może trafić w niektórych środowiskach na znaczne opory”. „Ewentualne wyrzeczenia przyjęte zostaną przez społeczeństwo ze zrozumieniem pod warunkiem, że będą dawały pewność, iż idzie ku lepszemu, a trud i wysiłek nie zostaną zmarnowane – tak jak to już bywało w przeszłości. Podkreśla się, iż wyrzeczenia te muszą dotyczyć wszystkich grup zawodowych i społecznych” – raportowało MSW.

Wybory 4 czerwca stały się zaprzeczeniem Okrągłego Stołu

Inicjatywa samorządowców, aby to w Gdańsku miało miejsce świętowanie 30. rocznicy wyborów czerwcowych, jest wielce niefortunna. To tak, jakby rocznicę bitwy pod Grunwaldem świętować w Krakowie, bo na Wawelu mieszkał król Jagiełło – mówi prof. Inka Słodkowska.

zobacz więcej
Z zainteresowaniem przyjęto wystąpienie nowego premiera na forum Sejmu PRL. Jak informowała Służba Bezpieczeństwa: „Mówi się, iż zawarte w nim deklaracje szerokiej współpracy rządu ze wszystkimi siłami politycznymi, honorowanie dotychczasowych układów stwarza nadzieje na niekonfrontacyjne przemiany w kraju. Wielu rozmówców stwierdzało, iż przemówienie premiera, wyważone i rzeczowe, pozbawione groteskowych porównań i akcentów, tworzy obraz polityka realistycznego, umiejącego obiektywnie oceniać zarówno uwarunkowania polityczne wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami”. Zdarzały się jednak również głosy bardziej krytyczne, głównie wśród robotników. Część z nich stwierdzała zresztą wprost, że „nie chce już słuchać o dalszych wyrzeczeniach”.

„Nie wszyscy uzyskali poparcie posłów”

Polacy śledzili też proces tworzenia rządu. Początkowo były on „tematem ożywionych rozmów”, z czasem jednak – wobec przedłużania się tego procesu – zainteresowanie nim spadło. W jego miejsce pojawił się też – stopniowo wzrastający – niepokój i zniecierpliwienie. I tak np. 30 sierpnia 1989 r. MSW informowało: „Z niepokojem przyjmowane są informacje o przedłużających się rozmowach w środowisku koalicji i kontrowersjach wokół »przydziału« konkretnych resortów. Pojawiają się zarzuty, iż mimo dramatycznego stanu gospodarki główny wysiłek sił koalicji koncentruje się na walce politycznej, szczególnie o wpływy w przyszłym rządzie, a nie na problemach zasadniczych dla utrzymania spokoju w kraju, zwłaszcza sytuacji pieniężno-rynkowej”.

Wiele osób wyrażało obawy, że przedłużające się formowanie rządu „przyczynia się do destabilizacji gospodarki”. Nie obwiniano o to jednak samego premiera. „Panuje dość powszechne przekonanie, iż w obecnej chwili żadna osoba powołana na stanowisko prezesa Rady Ministrów w Polsce miałaby podobne kłopoty w sformowaniu gabinetu” – informowano z MSW. Stwierdzano wręcz, że „stanął on przed jednym z najtrudniejszych zadań w powojennej historii Polski”.
Polacy z uwagę śledzili ich „przesłuchania” przez komisje sejmowe – w końcu po raz pierwszy mieli taką możliwość. Na zdjęciu: członkowie rząd Tedeusza Mazowieckiego u prezydenta PRL Wojciecha Jaruzelskiego. Fot. PAI-Foto.pl/ullstein bild via Getty Images
Z „uczuciem ulgi” przyjęte zostały wstępne komunikaty na temat składu przyszłego rządu. Zauważano przy tym, że pojawia się w nim wiele „nowych twarzy”, osób nieznanych dotychczas szerzej. Nie brakowało jednak także opinii, że „skład personalny rządu nie jest tak ważny, jak jego program i predyspozycje do podejmowania właściwych działań, zwłaszcza w sferze gospodarczej”. Stwierdzano, że „propozycje składu Rady Ministrów odzwierciedlają aktualny układ sił w parlamencie i są zgodne ze społecznym oczekiwaniem”.

Większość kandydatów na ministrów przedstawianych przez Tadeusza Mazowieckiego zyskiwać miało zresztą społeczną aprobatę. Polacy z uwagę śledzili ich „przesłuchania” przez komisje sejmowe – w końcu po raz pierwszy mieli taką możliwość. Zauważali przy tym, że nie były one „czystą formalnością”, gdyż „nie wszyscy odpowiadający przed nimi uzyskali poparcie posłów”.

Dużym zainteresowaniem cieszyło się expose premiera, ocenione pozytywnie i uznane za zgodne z oczekiwaniami. Chwalono go za „czytelną koncepcję radykalnych przemian systemowych w sferze politycznej i gospodarczej”, a także „jednoznaczny przyszły model ustrojowy państwa”.

Uznanie i aprobatę zyskały takie planowane posunięcia rządu, jak: konsekwentna demonopolizacja gospodarki, radykalna zmiana stosunków prawno-własnościowych oraz polityki podatkowo-finansowej państwa. A za szczególnie istotny uznano pakiet działań antyinflacyjnych. W związku ze zmienioną, ale nie w sposób radykalny (np. zachowanie sojuszy) polityką zagraniczną oczekiwano – przynajmniej według informacji MSW – „pogłębienia dobrosąsiedzkich kontaktów i współpracy z krajami socjalistycznymi oraz jakościowego zwrotu w stosunkach z Zachodem”.

W 1988 roku komuniści szykowali stan wyjątkowy

30 lat temu Kreml dał Jaruzelskiemu sygnał: „Towarzyszu, ociągacie się. U nas trwa pierestrojka, więc i wy weźcie się do roboty”.

zobacz więcej
Powszechnie wyrażany był pogląd, że „powodzenie działań reformatorskich nowego rządu będzie uzależnione w głównej mierze od dyscypliny społecznej Polaków i efektywności pomocy zagranicznej, głównie w postaci nowych kredytów, udostępnienia nowoczesnych technologii i odroczenia spłat zadłużenia”. Innym niezbędnym warunkiem było powodzenie w walce z inflacją, przy czym wyrażano obawy, że jej dławienie poprzez zatrzymanie wzrostu płac, przy jednoczesnym dalszym wzroście cen może doprowadzić do „kolejnych napięć społecznych”.

Poważne zaniepokojenie w wielu środowiskach wywoływały zapowiadane redukcje zatrudnienia – pojawił się lęk przed utratą pracy oraz bezrobociem. I tak np. pracownicy administracji zakładów przemysłowych obawiali się, że zostaną objęci spodziewaną redukcją, jako pierwsi.

W „wielu środowiskach” mówiło się o konieczności wparcia dążeń nowego rządu”, równocześnie jednak oczekując (głównie w sferze budżetowej) „dowartościowania materialnego”. Zresztą w wielu wypowiedziach podkreślano, że „dotychczas żaden rząd nie cieszył się tak dużym poparciem społecznym, ale jednocześnie też nie miał do czynienia z tak trudną sytuacją gospodarczą”. Z tego zresztą powodu był on określany mianem „rządu ostatniej szansy”...

– Grzegorz Majchrzak

Autor jest pracownikiem Biura Badań Historycznych IPN


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Pierwsi przyjęli natarcie Armii Czerwonej. NKWD ścigało ich z...
Wielu oficerów KOP zostało rozstrzelanych w Twerze i Miednoje.
Historia Najnowsze wydanie
Mord w Mokranach, czyli marynarski Katyń
Przed zakończeniem wojny obronnej Polski, Sowieci z zimną krwią zamordowali oficerów i podoficerów Flotylli Pińskiej.
Historia Najnowsze wydanie
Myśmy na powstanie czekali. Jego wybuch wywołał euforię
My, którzy braliśmy udział w walkach w 1944 roku, nie dalibyśmy sobie tego odebrać.
Historia Poprzednie wydanie
„Polska jest załatwiona”. Odsiecz, która nie nadeszła
W Abbeville sojusznicy definitywnie rzucili Polskę na pastwę Hitlera i Stalina.
Historia Poprzednie wydanie
Powstanie, które umocniło przyjaźń z Rosją
Na wieść o zbliżających się Sowietach rozpoczął się zryw przeciw Niemcom. Armia Czerwona natychmiast ruszyła z pomocą. Samoloty z Londynu zasypywały walczących dostawami broni. Stolica walczyła przez dwa miesiące…