Historia

Nie na Westerplatte, a na Zaolziu. Nie 1 września, a 26 sierpnia. Pierwsze strzały II wojny światowej

30-osobowa grupa pod dowództwem podporucznika dr. Hansa-Albrechta Herznera rusza 25 sierpnia po południu. Do Mostów dociera następnego dnia o świcie. Wszyscy dywersanci są ubrani po cywilnemu, co ma utrudnić Polakom ich rozpoznanie. Każdy w kieszeni ma jednak opaskę ze swastyką, aby żołnierze Wehrmachtu wkraczający do Polski z terenów Słowacji mogli ich z łatwością zidentyfikować.

Niemcy oniemieli, widząc obcych żołnierzy na terytorium III Rzeszy. Polski Blitzkrieg we wrześniu ‘39

Polacy przystąpili do akcji wypadowej na terytorium wroga już w nocy z 1 na 2 września 1939 r. Miał być to odwet za ostrzał artyleryjski Leszna przez Niemców.

zobacz więcej
Adolf Hitler nie ma wątpliwości: niemiecka armia jest w pełnej gotowości, aby lada dzień zaatakować Polskę. Zgodnie z jego założeniami inwazja miała nastąpić już po trzech dniach od zawarcia porozumienia z Józefem Stalinem, a więc w sobotę 26 sierpnia o godzinie 4.15.

25 sierpnia nad ranem sztabowcy poinformowali Hitlera, że jeszcze tego dnia wieczorem grupa dywersyjna zajmie Przełęcz Jabłonkowską na Śląsku Cieszyńskim, wyprzedzając o kilka godzin atak regularnych sił niemieckich.

Sytuacja zaczęła się jednak komplikować... Około godziny 13.30 przywódca III Rzeszy gości u siebie ambasadora Wielkiej Brytanii, który oświadcza mu, że pakt niemiecko-sowiecki w żaden sposób nie zachwiał stanowiskiem rządu Jego Królewskiej Mości i Brytyjczycy nie cofną gwarancji złożonych Polakom. O prawdziwym znaczeniu tych słów Führer przekonał się jednak dopiero o 16.00, gdy docierają do niego wieści o podpisaniu polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego. Tym samym rząd w Londynie nie przyjął do wiadomości depesz niemieckich, w których starano się dowodzić, że to właśnie Polska jest agresywną stroną konfliktu.

W Rzymie informacja o polsko-brytyjskim przymierzu została odebrana trzy godziny wcześniej. W tym momencie Włosi – obawiając się konfliktu z Francją i Wielką Brytanią – stawiają Niemcom niemożliwe do zrealizowania warunki, od których uzależniają swój udział w wojnie. W liście do Hitlera Benito Mussolini wyjaśnia: „Jeżeli Niemcy zaatakują Polskę, a jej sojusznicy zaatakują Niemcy, zwracam Panu uwagę, że byłoby korzystne, bym ja nie podejmował inicjatywy w operacjach wojennych w aktualnych okolicznościach włoskich przygotowań wojennych, które wielokrotnie i zawczasu sygnalizowałem Panu, Führerze, i von Ribbentropowi. Nasza interwencja może być jednak niezwłoczna, jeśli Niemcy dadzą nam natychmiast materiał wojenny i surowce niezbędne do wytrzymania uderzenia, które Francuzi i Anglicy skierują głównie przeciw nam”.
Adam Buława: „Działanie nieodpowiedzialnego szaleńca”? Dowódca Abwehry dostał za nie order
Hitler zaczyna się wahać, aż w końcu postanawia odwołać przygotowania do inwazji. Rozmyślając nad kolejnymi krokami, przywódca III Rzeszy dochodzi do wniosku, że pomimo swych deklaracji Brytyjczycy i Francuzi nie ruszą na pomoc Polsce. Późnym popołudniem zmienia termin ataku na 1 września.

Wysłany pospiesznie rozkaz o wstrzymaniu akcji zbrojnych nie dociera jednak na czas do wszystkich niemieckich grup dywersyjnych, które skupiają łącznie ponad 10 tys. osób. W nocy z 25 na 26 sierpnia przez granicę polską-słowacką przedzierała się już bojówka Abwehry, z którą sztabowcy nie zdołali już nawiązać łączności radiowej. To właśnie członkowie tej Kampfgruppe rekrutowani z niemieckiej mniejszości narodowej na Śląsku Cieszyńskim mieli dokonać napaści na Przełęcz Jabłonkowską. Zadanie dywersantów polegało na rozminowaniu i opanowaniu dwóch ciągów jabłonkowskiego tunelu oraz zajęciu stacji kolejowej w Mostach. Obiekty te miały zapewnić Niemcom sprawy przerzut wojsk atakujących Polskę od południa.


30-osobowa grupa pod dowództwem podporucznika dr. Hansa-Albrechta Herznera rusza 25 sierpnia po południu. Do Mostów dociera następnego dnia o świcie. Wszyscy dywersanci są ubrani po cywilnemu, co ma utrudnić Polakom ich rozpoznanie. Każdy w kieszeni ma jednak opaskę ze swastyką, aby żołnierze Wehrmachtu wkraczający z terenów Słowacji mogli ich z łatwością zidentyfikować.

Operacja szybko napotyka na problemy. Ludziom Herznera udaje się wprawdzie opanować budynki stacji kolejowej w Mostach, ale nie wiedzą oni, że w podziemiach znajduje się łącznica, z której nieznana do dziś z nazwiska telefonistka zaalarmowała polskie oddziały. Gdy dywersanci ruszają w stronę tunelu, zostają zaskoczeni przez strzały z karabinów maszynowych. Po krótkiej wymianie ognia żołnierze Abwehry wycofują się w różnych kierunkach.

Jednak to nie atak Polaków najbardziej niepokoi Herznera. Minął już planowany moment rozpoczęcia wojny z Polską, a żołnierze 7 Dywizji Piechoty ze słowackiej Żyliny wciąż nie nadeszli. Dowódca dywersantów bezskutecznie próbuje nawiązać łączność ze swoimi zwierzchnikami w Czadcy. Coraz bardziej zniecierpliwiony i zdezorientowany postanawia uruchomić lokomotywę, którą wysyła na słowacką stronę jednego ze swoich ludzi. Kurier szczęśliwie dociera do Czadcy, skąd przesyła Herznerowi informację o przełożeniu daty ataku. Dowódca bojówki otrzymuje rozkaz natychmiastowego przerwania akcji i uwolnienia pojmanych w Mostach polskich robotników.
Piotr Dmitrowicz: Fascynująca jest cicha bohaterka – telefonistka. Odrażający – dowódca, potem mordował profesorów lwowskich
Następnie Niemcy wysłają na granicę parlamentariusza z białą flagą. Gdy dowódca 21 Dywizji Piechoty Górskiej, gen. Józef Kustroń domaga się wyjaśnienia zajścia, zostaje poinformowany, że za wydarzenia odpowiada pewien „nieodpowiedzialny szaleniec”.

– To, że była to akcja planowana – jedna z wielu – wykazały późniejsze wypadki. Dowódca tejże specjalnej grupy Abwehry został potem stosunkowo szybko uhonorowany wysokim odznaczeniem III Rzeszy – komentuje dr Adam Buława, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.

O tym, że tzw. incydent jabłonkowski został niesłusznie zignorowany przez Polaków przekonywał tuż po wojnie Hans Bernd Gisevius, funkcjonariusz gestapo i pracownik niemieckiego wywiadu, który przeszedł z czasem do opozycji antyhitlerowskiej. W swoich wspomnieniach pisał: „Polacy mieli w tym wypadku dobrą sposobność, aby akcję tę zauważyć i rozgłosić na świat… Wśród ówczesnego zdradzieckiego milczenia ów pierwszy blitz mógł przyczynić się do zwrócenia uwagi Europy na nadchodzącą burzę”.

Należy jednak dodać, iż Gisevius utrzymywał również – wbrew faktom historycznym – że Przełęcz Jabłonkowska została opanowana przez niemieckich spadochroniarzy, którzy zdołali utrzymać się na swoich pozycjach aż do 1 września.

Sierpniowy incydent utwierdził za to Polaków w przekonaniu, że Niemcy nie zrezygnują z prób opanowania linii kolejowej przy stacji w Mostach. Polscy saperzy wysadzili tunel już 1 września 1939 r., utrudniając w ten sposób Wehrmachtowi swobodny przemarsz przez Przełęcz Jabłonkowską. Zniszczenia okazały się na tyle poważne, że odbudowa tunelu zajęła niemieckiemu okupantowi aż dwa lata.

– Adam Gaafar

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Pierwsi przyjęli natarcie Armii Czerwonej. NKWD ścigało ich z...
Wielu oficerów KOP zostało rozstrzelanych w Twerze i Miednoje.
Historia Najnowsze wydanie
Mord w Mokranach, czyli marynarski Katyń
Przed zakończeniem wojny obronnej Polski, Sowieci z zimną krwią zamordowali oficerów i podoficerów Flotylli Pińskiej.
Historia Najnowsze wydanie
Myśmy na powstanie czekali. Jego wybuch wywołał euforię
My, którzy braliśmy udział w walkach w 1944 roku, nie dalibyśmy sobie tego odebrać.
Historia Poprzednie wydanie
„Koniec pewnej epoki we wschodniej części Europy”
Misję Tadeusza Mazowieckiego bacznie obserwowała polska i zagraniczna prasa, a także – co nawet w PRL niezwykłe – Służba Bezpieczeństwa.
Historia Poprzednie wydanie
„Polska jest załatwiona”. Odsiecz, która nie nadeszła
W Abbeville sojusznicy definitywnie rzucili Polskę na pastwę Hitlera i Stalina.