Historia

Niemcy oniemieli, widząc obcych żołnierzy na terytorium III Rzeszy. Polski Blitzkrieg we wrześniu ‘39

Gen. Abraham tak zapamiętał tamten dzień: „W następnych kilkunastu minutach czołgi, a za nimi motocykle i kolarze wjeżdżają do wsi. Po krótkiej wymianie strzałów zajmujemy pierwszą niemiecką miejscowość. Geyersdorf wita nas milczeniem. Ludność skryła się w domach i tylko tam, gdzie płoną stodoły, kręcą się ratujący je chłopi”.

Polski ułan pomiędzy piewcami i szydercami

Szarża kawalerii z szabelką na czołgi, której nie było, w III RP przydaje się siłom postępowo-liberalnym w atakach na patriotyczną konserwę.

zobacz więcej
„Wczoraj eskadra naszych bombowców złożona z 30 maszyn bombardowała z powietrza Berlin. Wszystkie samoloty, które brały udział w nalocie, powróciły do swych baz. Dowodzi to, że artyleria przeciwlotnicza niemiecka działa całkowicie źle” – donosiła 5 września 1939 r. gazeta „Czas-7 Wieczór”. Podobne przekazy medialne – mijające się z prawdą, ale tworzone w dobrej wierze – były na porządku dziennym. W ten sposób dziennikarze starali się uspokajać Polaków i podnosić ich na duchu.

Z dzisiejszej perspektywy wszelkie informacje o Wojsku Polskim atakującym III Rzeszę budzą uzasadnione wątpliwości, jednak na początku września 1939 r. polscy żołnierze naprawdę podjęli kilka akcji zbrojnych na terytorium wroga. Parli na zachód i północ, a zaskoczeni takim obrotem spraw żołnierze Wehrmachtu zarządzali odwrót. Polskie bombowce nie bombardowały wprawdzie Berlina, ale nasze samoloty naprawdę pojawiły się nad III Rzeszą, niszcząc jedną z niemieckich fabryk.

Polacy przystąpili do akcji wypadowej na terytorium wroga już w nocy z 1 na 2 września 1939 r. Z jednej strony miał być to odwet za ostrzał artyleryjski Leszna przez Niemców, z drugiej – próba rozpoznania sił nieprzyjaciela. Rozkaz do natarcia wydał gen. Roman Abraham, dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Żołnierze podległego mu 55. Pułku Piechoty mieli za zadanie przeprowadzić atak na miasteczko Fraustadt (obecnie Wschowa). Stało się to 2 września.
Piotr Dmitrowicz: Gen. Roman Abraham nie przegrał żadnej bitwy w czasie wojny obronnej
– Polski Blitzkrieg. Tak niektórzy mówią o tym, co się wydarzyło na granicy polsko-niemieckiej. Wśród bohaterów jest oczywiście gen. Roman Abraham. Postać niezwykła, człowiek, który nie przegrał żadnej bitwy w kampanii wrześniowej. Niezwykle odważny, twórca słynnych „straceńców” w czasie obrony Lwowa w 1918 r. – opowiada historyk Piotr Dmitrowicz, wicedyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Około godz. 17.30 2. Kompania 55. Pułku Piechoty pod dowództwem kpt. Edmunda Lesisza zaatakowała strażnicę Gerenzschutzu pod wsią Geyersdorf. – Wieś Geyersdorf położona tuż za kordonem, przyozdobiona flagami ze swastykami, z portretami Hitlera i Göringa, oniemiała widząc Wojsko Polskie, które nagle pojawiło się przed ich zdumionymi oczami – opisuje tamte wydarzenia dr Adam Buława, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.


W swoich wspomnieniach gen. Abraham tak zapamiętał tamten dzień: „W następnych kilkunastu minutach czołgi, a za nimi motocykle i kolarze wjeżdżają do wsi. Po krótkiej wymianie strzałów zajmujemy pierwszą niemiecką miejscowość. Geyersdorf wita nas milczeniem. Ludność skryła się w domach i tylko tam, gdzie płoną stodoły, kręcą się ratujący je chłopi”.

Polacy parli na zachód. Po godz. 18.00 ostrzelali przedmieścia Fraustadt. Mogli iść dalej, ale gen. Abraham zarządził odwrót, uznając, że wszystkie cele zostały spełnione. Wiedział już, że na tym odcinku jego armia nie napotka dużego oporu ze strony wroga. W drodze powrotnej oddział ułanów pod dowództwem ppor. Tadeusza Stryja doświadczył nawet ciekawego powitania we wsi Święciechowa. Miejscowi Niemcy – sądząc, że z zachodu może przybyć jedynie Wehrmacht – machali do Polaków flagami i transparentami ze swastykami.

2 września 1939 r. Polacy przeprowadzili również skuteczny kontratak. Broniący Rawicza żołnierze pod dowództwem kpt. Stefana Otworowskiego zdołali wyprzeć Niemców z miasta, a następnie przekroczyli granicę, zajmując miejscowość Königsdorf. Tego samego dnia o świcie samolot „Karaś” zbombardował niemiecką fabrykę w Ohlau (obecnie Oława).
Adam Buława: Polska pokazała, że jest w stanie zadać Niemcom prestiżowe ciosy
Kolejna polska akcja wypadowa miała miejsce w nocy z 2 na 3 września. Dowódca Podlaskiej Brygady Kawalerii, gen. Ludwik Kmicic-Skrzyński zarządził wypad rozpoznawczy na terytorium Prus Wschodnich. Wbrew jego oczekiwaniom teren, na którym spodziewano się dużej koncentracji sił niemieckich, wydawał się być wyludniony.

Kolejne natarcie – na Białą Piską i Pisz – przeprowadzono w nocy z 3 na 4 września. Już o godz. 4.15 ułani zajęli wieś Sokollen (Sokoły), po czym ruszyli na Kowalewo i Klarheim. W okolicach Kowalewa doszło do poważniejszych starć z Niemcami, wobec czego gen. Kmicic-Skrzyński zarządził odwrót. W trakcie akcji w Prusach Wschodnich do polskiej niewoli dostało się 30 jeńców. Naszym żołnierzom udało się ponadto zdobyć na wrogu ok. 200 rowerów, 2 samochody osobowe i 15 ciężkich karabinów.

Niektórzy polscy wojskowi mieli w planach znacznie większe operacje na terenie wroga (zwłaszcza w Prusach Wschodnich), jednak ich argumenty nie spotkały się z aprobatą Naczelnego Dowództwa.

– Adam Gaafar

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Pierwsi przyjęli natarcie Armii Czerwonej. NKWD ścigało ich z...
Wielu oficerów KOP zostało rozstrzelanych w Twerze i Miednoje.
Historia Najnowsze wydanie
Mord w Mokranach, czyli marynarski Katyń
Przed zakończeniem wojny obronnej Polski, Sowieci z zimną krwią zamordowali oficerów i podoficerów Flotylli Pińskiej.
Historia Najnowsze wydanie
Myśmy na powstanie czekali. Jego wybuch wywołał euforię
My, którzy braliśmy udział w walkach w 1944 roku, nie dalibyśmy sobie tego odebrać.
Historia Poprzednie wydanie
„Koniec pewnej epoki we wschodniej części Europy”
Misję Tadeusza Mazowieckiego bacznie obserwowała polska i zagraniczna prasa, a także – co nawet w PRL niezwykłe – Służba Bezpieczeństwa.
Historia Poprzednie wydanie
„Polska jest załatwiona”. Odsiecz, która nie nadeszła
W Abbeville sojusznicy definitywnie rzucili Polskę na pastwę Hitlera i Stalina.