Historia

Bardziej Polak niż komunista – Gomułka w październiku ‘56

Komunistyczny dyktator, współuczestniczący w tłumieniu praskiej wiosny i mający na rękach krew robotników Wybrzeża. Tak do historii przeszedł najdłużej urzędujący I sekretarz PZPR Władysław Gomułka. A może to błędny werdykt Klio, muzy historii, a „Wiesław” był mężem stanu, który przed ponad 60 laty uchronił kraj przed wojskową interwencją ZSRR? Faktem jest, że gdy ważyły się losy Gomułki na PZPR-owskim tronie, do Polski przyleciała delegacja „Wielkiego Brata” z Nikitą Chruszczowem na czele, zaś na Warszawę ruszyły sowieckie czołgi. Zatrzymały się niespełna 100 kilometrów od stolicy – pytanie: dlaczego?

Podpalił się na oczach tłumu i władz PRL. Syn Ryszarda Siwca wspomina ojca

Mimo pozoru, że wszystko jest dobrze, wszystko było bardzo niedobrze i wszystko było bardzo źle – mówi Wit Siwiec.

zobacz więcej
Na wiosnę i lato 1956 roku przypadł czas kłótni w PZPR-owskiej rodzinie. Do walki o wpływy w partii przystąpiły bowiem dwie frakcje – natolińska i puławska. Obie ze stalinowskim rodowodem, ale inaczej postrzegające przyszłość komunistycznej Polski.

Partyjny Mojżesz pilnie poszukiwany

„Puławianie” opowiadali się za daleko posuniętą, aczkolwiek ewolucyjną demokratyzacją ustroju, „natolińczyków” bardziej interesowała zaś wymiana dotychczasowych elit na „swoich”. Dla wszystkich szokiem okazał się czerwcowy bunt poznańskich robotników, zwłaszcza zasięg i radykalny charakter protestu. Poznanianie nie domagali się już tylko przysłowiowego chleba – wśród wznoszonych haseł znalazły się m.in.: „Precz z niewolą, precz z Ruskami, precz z siedemnastoma latami niewoli”, „Precz z Rokossowskim” oraz „Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej”.

Najbliższe miesiące nie rysowały się więc „Natolinowi” i „Puławom” w jasnych barwach, tym bardziej, że za pośrednictwem Radia Wolna Europa rosła liczba Polaków znających treść referatu Chruszczowa o zbrodniach Józefa Stalina. Do różnic na temat reformy systemu doszły też różnice generacyjne – młode pokolenie komunistów domagało się przyspieszenia liberalizacyjnych procesów i swoje poglądy wyrażało otwarcie na łamach prasy.
Poznań, 28 czerwca 1956 r. Robotnicy zakładów H. Cegielskiego rozpoczęli strajk, a na ulice wyszły dziesiątki tysięcy ludzi, protestując przeciwko rządowi PRL. Z budynku Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego padły pierwsze strzały do demonstrantów. Decyzję o stłumieniu powstania przy użyciu wojska (prawie 10 tys. żołnierzy i m.in. 59 czołgów), na wniosek szefa MON Konstantego Rokossowskiego, podjęło Biuro Polityczne KC PZPR. Zginęło około 70 cywili, a kilkuset zostało rannych. Fot. PAP/CAF
W tych okolicznościach potrzebny był mąż opatrznościowy, przed którym, niczym przed Mojżeszem, rozstąpią się fale potencjalnej robotniczej rewolucji. Tej roli nie mógł odegrać pobierutowski I sekretarz PZPR Edward Ochab – były żołnierz Armii Czerwonej, współpracownik NKWD, który o Armii Krajowej mówił jako o organizacji „idącej na rękę hitlerowskim przywódcom”.

Gdzie dwóch się bije, tam korzysta Gomułka

Zarówno „puławianie”, jak i „natolińczycy” zdawali sobie sprawę, że na partyjnego zbawcę, który uspokoi społeczeństwo i skonsoliduje partię, idealnie nadaje się Gomułka. Pamięć społeczna jest dobra, ale krótka, i w oczach większości Polaków towarzysz „Wiesław” nie uchodził już za krwawego genseka, a ofiarę stalinizmu i tego, który miał odwagę przeciwstawić się Stalinowi.

Ręcznie zarządzał systemem opresji. Bierut to typowy radziecki aparatczyk, miałki i bezbarwny

Po wojnie komuniści politycznie istnieją tylko dlatego, że mają poparcie Armii Czerwonej – mówi Piotr Lipiński, autor książki „Bierut: kiedy partia była bogiem”.

zobacz więcej
Obie frakcje traktowały przy tym Gomułkę jako swoisty parawan, za którym zachowałyby dominującą pozycję i prowadziłyby realną politykę. W związku z tym, od maja trwała wewnątrzpartyjna rywalizacja o względy „Wiesława”, który nie zamierzał przyjąć oferty żadnej ze stron. Przeciwnie, to on chciał podyktować partii warunki swojego powrotu i to od razu na najwyższe stanowisko I sekretarza.

Cierpliwość opłaciła się – tuż przed wrześniowym lotem na zjazd Komunistycznej Partii Chin Ochab poruszył kwestię Gomułki w rozmowie z Józefem Cyrankiewiczem. Szef partii był zdania, że powrót „Wiesława” jest nieunikniony, niemniej zamierzał zaproponować mu mało znaczące stanowisko wiceministra pracy i opieki społecznej. Premier zaoponował i zaoferował swoje pośrednictwo w negocjacjach z byłym I sekretarzem.

W związku z tym, wkrótce w parkowym otoczeniu pałacu w Natolinie doszło do jednego z najważniejszych spotkań w historii PRL-u. Cyrankiewicz podczas spaceru z Gomułką oświadczył, że fotel premiera jest do jego dyspozycji i wystarczy jedno „tak”. „Wiesław” toczył jednak grę o najwyższą stawkę i widział siebie tylko jako przywódcę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Ta prawda dotarła szybko do męża Niny Andrycz, a jakiś czas późnej i do Ochaba.

Herezje towarzysza „Wiesława”

Jakkolwiek to brzmi, Gomułka już w czasach przedwojennych wyróżniał się in plus na tle polskich komunistów. Choć zafascynowany Związkiem Radzieckim, nie podzielał bałwochwalczego zachwytu kolegów nad Stalinem i nie podążał ślepo za wskazaniami Kremla. Także jako I sekretarz PPR – słowa o władzy, której „nie oddamy nigdy” i haniebne przyzwolenie na morderstwa polityczne popełniane przez UB, łączył ze sprzeciwem wobec niektórych pomysłów sowieckiego satrapy.

Umiarkowana niezależność nie skończyła się, na szczęście dla „Wiesława”, spotkaniem z plutonem egzekucyjnym, ale ponad trzyletnim więzieniem w podwarszawskim Miedzeszynie. Mimo pobytu w odosobnieniu, Gomułka nie zmienił poglądów i kwestie wygłaszane przez niego na październikowych posiedzeniach Politbiura musiały brzmieć w uszach PZPR-owskiego betonu jak herezje.

Poznański Czerwiec nie jako dzieło chuliganów i wichrzycieli, a usprawiedliwiony bunt robotniczy? Potępienie przymusowej kolektywizacji rolnictwa i ciepłe słowa pod adresem indywidualnych gospodarstw? „Wiesław” nie bał się takich słów, które szły z prądem nastrojów społecznych i budziły przerażenie komunistycznych ortodoksów.
Warszawa, październik 1956 r. Propagandowa walka frakcji w okresie VIII Plenum KC PZPR, na którym Władysław Gomułka skrytykował dotychczasowy styl sprawowania władzy. Na zdjęciu artykuł Bolesława Piaseckiego w „Słowie Powszechnym”, wywieszony na tablicy na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. PAP/CAF/Walczyński
Co więcej, za słowami poszły czyny i 17 października powołana przez BP komisja (Gomułka, Ochab, Cyrankiewicz, Aleksander Zawadzki) zarekomendowała nowy skład Biura Politycznego i Sekretariatu KC. We władzach partii mieli się znaleźć zwolennicy reform, a na jej czele stanąć sam Gomułka. Reformatorzy na tym nie poprzestali i planowali pozbawić stanowisk Konstantego Rokossowskiego – formalnie członka Politbiura, szefa MON i wicepremiera, a nieformalnie kremlowskiego namiestnika. Dla „radzieckich towarzyszy”, notabene dowiadujących się o polskich planach z drugiej ręki, to było za wiele.

Radziecka interwencja - dyplomatyczna czy militarna?

Decydenci Kremla nie zamierzali czekać na rozwój wypadków nad Wisłą i ambasador ZSRR, Pantelejmon Ponomarienko, jeszcze 17 października zaprosił Ochaba do Moskwy. Ten odmówił, a skoro polska góra nie zamierzała przyjść do radzieckiego Mahometa…

Marzec urządzili nam Sowieci

Piotr Gontarczyk: Nie ma powodów, dla których Polacy mieliby przepraszać za antyżydowską nagonkę z 1968 roku.

zobacz więcej
Nazajutrz Ponomarienko poinformował Ochaba, że 19 października Polskę odwiedzi delegacja ZSRR – wyjątkowa, bo w jej skład weszli najważniejsi „towarzysze”. Łazar Kaganowicz, Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan, dowódca sił Układu Warszawskiego Iwan Koniew i sam Chruszczow – te nazwiska robiły wrażenie.

Reformatorom nie zamierzali ustąpić pola także „natolińczycy” – rozeszły się pogłoski, że przygotowują listę proskrypcyjną (ponad 700 osób!) zwolenników demokratyzacji przewidzianych do aresztowania. W odpowiedzi Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajął w nocy z 18 na 19 października kluczowe państwowe obiekty w Warszawie (mosty, lotnisko, centrala telefoniczna, siedziba Polskiego Radia, najważniejsze urzędy).

Tymczasem lecący do Warszawy Chruszczow miał przed sobą dwa rozwiązania, z których każde niosło poważne ryzyko. Zgoda na Gomułkę oznaczała, że obejdzie się bez rozlewu krwi, ale nic nie gwarantowało, że „Wiesław” – stalinowski więzień – przyhamuje tempo reform. Interwencja zbrojna i osadzenie na PZPR-owskim stolcu przedstawiciela twardogłowych wzmacniały z kolei konkurentów genseka, stalinowską frakcję na Kremlu. Póki co, I sekretarz KPZR nie wykluczał żadnej opcji – dyplomatycznej podróży towarzyszyły intensywne ruchy Armii Radzieckiej.


Wspomnianej nocy z 18 na 19 października, ze Śląska i Pomorza Zachodniego w kierunku Warszawy ruszyły dwie dywizje, pancerna i zmechanizowana. W stronę stolicy zaczęły też podążać niektóre jednostki Wojska Polskiego (1. Dywizja Pancerna). Ponadto, przygotowania do interwencji objęły wodę i powietrze – okręty Floty Bałtyckiej ZSRR zablokowały polskie wybrzeże, które patrolowały (z polskich baz) radzieckie samoloty. W stan gotowości postawiono jednostki sowieckie na terenie NRD…

Soviet tanks? No, thanks

Ewentualna interwencja wojskowa ZSRR nie pozostawała sprawą polsko-radziecką, ale, można by rzec, euroazjatycką. Chruszczow nie był bowiem pewny stanowiska Chin, których dyktator Mao Zedong z niechęcią odnosił się do postępującej destalinizacji. Państwa Środka nie sposób było lekceważyć, i, jak się później okazało, Chińczycy wywarli poważny wpływ na bieg spraw w Polsce…

W międzyczasie nadszedł ranek 19 października i delegacja ZSRR wreszcie wylądowała na Okęciu. Międzypartyjne rozmowy od początku nie zapowiadały się na miłą konwersację – Chruszczow najpierw demonstracyjnie przywitał się ze swoją generalicją i Rokossowskim, a potem pogroził Ochabowi palcem i oskarżył Polaków o zdradę. „My razbieriomsja, kto wrag Sowietskowo Sojuza” („Wiemy, kto jest wrogiem Związku Radzieckiego”) – z takim nastawieniem I sekretarz KPZR i inni kremlowscy decydenci zasiedli do stołu rokowań w Belwederze.
„Wiesław” (w środku) nauczył się rozmawiać z Nikitą Chruszczowem (pierwszy od lewej), którego wraz z premierem Józefem Cyrankiewiczej (pierwszy od prawej) wielokrotnie gościł potem w Polsce podczas wizyt oficjalnych i nieoficjalnych, jak to polowania na dziki w Łańsku. Fot. PAP/Mariusz Szyperko
Rozmowy, dwukrotnie przerywane, trwały od 8.30 do 1.00 w nocy. Towarzyszyły im masowe wiece poparcia dla Gomułki i polskiego kierownictwa, m.in. na Politechnice Warszawskiej i w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu.

Sam „Wiesław” zdawał sobie sprawę, że choć kultura dialogu jest mu obca, w negocjacjach z Sowietami musi wykazać się właśnie dialogiem i elastycznością. Gdy trzeba, wespół z Ochabem kładł miód na uszy Chruszczowa – „daję wam słowo, że Polska potrzebuje rosyjskiej przyjaźni bardziej niż Rosjanie polskiej”. Gdy trzeba, bronił polskiego stanowiska, nie zgadzając się na żadne ustępstwa w kwestiach personalnych (on I sekretarzem, skład BP bez zmian).

Ten pierwszy raz w „Szanghaju”

To była pierwsza chińska restauracja nie tylko w Polsce, ale w całym Układzie Warszawskim. Jej sukces rozwścieczył władze PRL.

zobacz więcej
Wkrótce do Gomułki i reszty dotarła wieść o czołgach jadących ku Warszawie i Polacy zagrozili Sowietom zerwaniem rozmów. Skutecznie, gdyż wojska radzieckie zatrzymały się w okolicach Łodzi i Włocławka (niemniej, zniszczenia dróg, mostów i zasiewów wskutek niedoszłej interwencji wyceniono na 52 mln zł).

Państwo Środka trzyma rękę na pulsie

Ostatecznie 20 października delegacja ZSRR wróciła do siebie, ale nie oznaczało to zażegnania groźby sowieckiej interwencji. Tego samego dnia Prezydium KPZR wciąż rozważało działania zbrojne w Polsce, zwłaszcza jeśli utrącony zostanie Rokossowski. Chruszczow wahał się i wydaje się, że jego wątpliwości rozwiała dopiero twarda postawa Chin.

22 października Mao Zedong zasugerował bowiem radzieckiemu ambasadorowi, aby ZSRR pozwoliło Polakom rozwiązać kryzys własnymi rękami. To samo stanowisko zaprezentowała w Moskwie chińska delegacja i 23 października dywizje „Wielkiego Brata” zostały zawrócone spod Warszawy do macierzystych garnizonów. Z czego wynikał sprzeciw Chin wobec sowieckich planów? Bynajmniej nie z sympatii wobec Polski – Mao chciał wzmocnić swoją pozycję wobec Kremla i zasygnalizować mocarstwowe ambicje. To się udało i gdy kilka dni później Sowieci interweniowali na Węgrzech, chińską odpowiedzią było pełne przyzwolenia milczenie.

Debata pod tytułem „weszliby czy nie weszli” dotyczy głównie grudnia 1981 roku, a mało kto zdaje sobie sprawę, że ćwierć wieku wcześniej rozpoczęła się jedyna w PRL radziecka interwencja zbrojna. Sowieci cofnęli się przede wszystkim pod wpływem chińskiego weta, ale polskie „nie” też miało swoje znaczenie.

W tych dniach komunistyczni włodarze, na czele z Gomułką, myśleli kategoriami polskiej racji stanu, nie interesu partyjnego czy osobistego. Czuli się bardziej Polakami niż komunistami i można się zastanawiać, co by było, gdyby takie nastawienie prezentowali dłużej niż kilka dni.

Smutne fakty są takie, że „Wiesław” szybko stał się naczelnym hamulcowym reform, a 14 lat później kolejny raz zbrukał swoje ręce polską krwią.

– Tomasz Czapla

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Historia polityczna Polski 1944-1991” Andrzeja Leona Sowy, „Czterdzieści pięć lat, które wstrząsnęły Polską. Historia polityczna PRL” Jerzego Eislera i „Gomułka. Dyktatura ciemniaków” Piotra Gajdzińskiego.
Zdjęcie główne: Władysław Gomułka, już jako I sekretarz KC PZPR, z dziećmi góralskimi. 1959 r. Fot. PAP/CAF
Zobacz więcej
Historia Poprzednie wydanie
Posełki w pierwszym Sejmie niepodległej Polski
50 parlamentarzystek II RP – nie stały się czarownicami i powychodziły za mąż.
Historia Poprzednie wydanie
Zapomniany gigant z Domu pod Gigantami
Był jednym z największych darczyńców w dziejach Polski, hojniejszym od najbogatszych magnatów. Jego dzieła zna niemal każdy Polak, choć prawie nikt nie wie, jak się nazywał.
Historia wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Jak zabić czerwonego cara. Stalin na celowniku
Ribbentrop zaproponował Hitlerowi, że zaaranżuje konferencję z udziałem sowieckiego satrapy, podczas której osobiście zastrzeli go ze specjalnego długopisu pistoletu.
Historia wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Seks w służbie proletariatu
Ulicami przejeżdżały parady miłości, ich uczestnicy poprzebierani byli za duchownych, jedni całowali się i obmacywali, inni wykonywali sprośne gesty. Po rewolucji bolszewickiej w Rosji wybuchła rewolucja seksualna.
Historia wydanie 25.10.2019 – 1.11.2019
Zaszczuty polski bohater. Czyli czarnowidz, który miał rację
Przeciwko niemu ruszyła machina FBI, wywiad wojskowy i komuniści w USA. Przeciwnika sojuszy z Sowietami okrzyczano pomocnikiem Hitlera. Od obywateli Niemiec i Japończyków odróżniało go to, że nie siedział w obozie.