Felietony

Matematyk, którego brzydziło słowo wczasowiczka i listy adresowane od nazwiska

„W końcu Uniwersytet Wrocławski wydał spis personelu zaczynający się od imion, w porządku alfabetycznym. Był językowo całkiem spolonizowany, a do tego ten drobny pan miał wygląd taki, że często jakieś osoby opowiadały mu dowcipy antysemickie, nie zdając sobie sprawy, z kim rozmawiają”.

Andrzej Dobosz w 61. odcinku programu „Z pamięci” wspomina Hugo Steinhausa – część 2. Wybitny polski matematyk żydowskiego pochodzenia, profesor lwowski i współtwórca lwowskiej szkoły matematycznej był też świetnym aforystą.

Jak uczestnik wojny bolszewickiej w 1939 roku przeżył najazd Sowietów

W pamiętnikach opisuje z przerażeniem zachowanie ubogich żołnierzy rosyjskich, którzy nagle znaleźli się w kraju burżuazyjnym.

zobacz więcej
Przed opuszczeniem Lwowa, Sowieci wywozili ludzi na wschód. Przewidując to, Hugo Steinhaus nie nocował w domu i uniknął wywózki.

Natomiast gdy wkroczyli Niemcy, dzięki przyjaciołom mającym przyjaźnie w Episkopacie, dostał fałszywą metrykę na nazwisko Grzegorz Krochmalny. Był oczywiście językowo całkiem spolonizowany, a do tego ten drobny pan miał wygląd taki, że często jakieś osoby opowiadały mu dowcipy antysemickie, nie zdając sobie sprawy, z kim rozmawiają.

Opuścił Lwów i znalazł się na prowincji w Polsce południowej, jako Grzegorz Krochmalny, emerytowany księgowy, z żoną. Tak, bez większych kłopotów, przebył wojnę.

Po wojnie trafił do Wrocławia, podobnie jak większość lwowskich profesorów, i objął katedrę matematyki.

Był oczywiście maniakiem poprawności językowej. Brzydziło go słowo wczasowiczka zamiast kuracjuszki i listy adresowane „Steinhaus Hugo” odsyłał nie otwierając koperty. Tak że w końcu Uniwersytet Wrocławski wydał spis personelu zaczynający się od imion, w porządku alfabetycznym.

Córka Hugo Steinhausa, Lidia, w latach 30. wyjechała do Paryża na studia, skąd przysłała wiadomość, że zaręczyła się z warszawskim romanistą Janem Kottem. Steinhaus zapisał w dziennikach: „Tak więc nabyłem Kotta w worku”.

We wspomnieniach powojennych także jest krytyczny wobec nowego ustroju. Pisuje o rozmaitych pomysłach reformy uniwersytetu, o kiepsko przygotowanych w liceach studentach, o dziwacznych pomysłach Władysława Gomułki. Umarł w roku 1972.

Już przed wojną zaczął notatki i po jego śmierci rodzina zdeponowała parę tysięcy stron rękopisu, maszynopisu w Ossolineum. Ale wybór tego mógł się ukazać dopiero w wolnej Polsce, ze względu zarówno na opisy sowieckiego Lwowa, jak i nieprzychylne uwagi o powojennej Polsce. Obszerny wybór z tych jego notatek ukazał się pod tytułem „Wspomnienia i zapiski”.
Andrzej Dobosz w 61. odcinku programu „Z pamięci” o Hugo Steinhausie – cz. 2

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek przedpremierowo można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20:
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 41. do 60.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 61.:
Zdjęcie główne: Wrocław 1960. Seria zdjęć do artykułu Kazimierza Dziewanowskiego pt. „Przeor Hugonotów”, o prof. Hugo Steinhausie – ukazał się w tygodniku „Świat” 1960, nr 17, w cyklu „Reportaż o szkiełku i oku”. Na zdjęciu profesor Steinhaus w swoim gabinecie. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/PAP/Wiesław Prażuch
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.