Cywilizacja

Królowe i robotnice. Bieda odciska się w naszych genach

Niedożywienie, choroby pasożytnicze i inne zakaźne, opóźnienie rozwojowe… to wszystko skutki biedy, która dotyka dzieci. Jednak nędza uszkadza u maluchów coś znacznie głębiej. Coś, czego na co dzień nie widać i nikt tego szybko i tanio nie sprawdzi. Coś, czego na razie nie da się wyleczyć czy jakoś naprostować. Uszkadza sposób, w jaki wyrażają się geny. Tak, że bieda się dziedziczy genetycznie.

„Dzieci z wolnego wybiegu”. Czyli powrót do wychowania paleo

Skąd się biorą niezależne, ciekawskie i samodzielne kilkulatki?

zobacz więcej
Lepiej być pięknym i bogatym niż biednym i brzydkim. A dlaczego bogaci są piękni? Bo żenią się z pięknymi. To przechodzi na spadkobierców, więc w kolejnych pokoleniach stają się coraz piękniejsi i coraz zdrowsi, a często coraz bogatsi. Powstaje spirala piękna, zdrowia i bogactwa. A co z tymi, którzy biednymi się urodzili i biednymi umrą? Zanim umrą, ugruntują biedę w sposób, którego nie przeczuwaliśmy.

Na początku kwietnia tego roku czasopismo „Physical Antropology” opublikowało dane, które powinny postawić włosy na głowie wszelkiej maści politykom na całym świecie. Zaś dla prostych zjadaczy chleba w naszym kraju są po prostu interesującym przyczynkiem, także dla zrozumienia, dlaczego w Polsce tak wiele rzeczy idzie często jak po grudzie, dlaczego w wielu sprawach ciągle coś nas hamuje. Niezrozumiałe fatum nosi nazwę „epigenetyka”. Najświeższe zaś wyniki uczonych amerykańskich i kanadyjskich wskazują, że może za nią stać trauma ubóstwa w dzieciństwie. To wieloletnia, a często wielopokoleniowa bieda odciśnięta na naszym zdrowiu, na naszym stanie psychicznym i, jak się okazuje, na naszych genach.

Epigenetyka oznacza proces, w którym ulega zmianie sposób, w jaki nasze geny są aktywne, co następnie jest dziedziczone przez kolejne pokolenia, czasem kilka, czasem wiele. Prosto rzekłszy, na ogół zmienia się dostępność genów dla całej tej maszynerii, która ma przeprowadzić przepisywanie DNA na RNA. Tenże zaś RNA w dalszej kolejności jest tłumaczony na język białek, co sprawia, że geny kodują białka. W wyniku zmian epigenetycznych zatem zdarza się, że jakiś gen bardzo aktywny traci na aktywności lub przeciwnie, „milczący DNA” przestaje milczeć i na jego matrycy powstają białka.

Gilgotajmy, całujmy i głaskajmy dzieci

Geny zatem stają się epigenetycznie hiperaktywne lub wygaszane, a zależy to od środowiska. Choć więc w epigenetyce nie dochodzi do żadnych mutacji w DNA, które dałoby się odkryć sekwencjonowaniem, organizm albo jego konkretne komórki funkcjonują inaczej. Drobne zdawałoby się epigenetyczne zmiany, takie jak chemiczne modyfikacje cegiełek budujących DNA, tzw. metylacje nukleotydów, choć same w sobie proste, potrafią zaowocować nieprzewidywalnie skomplikowanymi skutkami. Co gorsza zaś, ten sposób na zmienione funkcjonowanie genów przekazujemy kolejnym pokoleniom.
Premier ZSRR i szef partii komunistycznej Nikita Chruszczow (drugi od prawej) w towarzystwie Michaiła Susłowa (Bohater Pracy Socjalistycznej, sprawujący kontrolę nad propagandą i ideologią partii – za Chruszczowem, po lewej) oraz Trofima Łysenko (sowiecki genetyk i agronom, prezes Akademii Rolniczej im. Lenina Trofim – w czapce, po lewej) podczas wizyty w bazie naukowo-eksperymentalnej „Wzgórza Lenina” Instytutu Genetyki Akademii Nauk ZSRR, 1962. Fot. Sovfoto / Universal Images Group via Getty Images
Epigenetyka pojawiła się na naukowym firmamencie już w latach 40. XX wieku. Została jednak niebawem zepchnięta do narożnika na 50 długich lat przez genetykę molekularną. Wynikło to z poznania budowy i działania nici DNA przez Rosalind Franklin, Jamesa Watsona i Francisa Cricka. Gdyby zaś akademik Trofim Łysenko nie był tak strasznym stalinowskim bucem i naukowym hochsztaplerem, który twierdził, że całe to DNA to „zachodnie kłamstwo” mające na celu wykazanie, że ewolucja świata na modłę radziecką ku świetlanej przyszłości nie jest możliwa, to nawet by można było go jakoś uznać za jednego z pionierów epigenetyki.

Zepsute zęby i biblijne zasady. Kaligrafia i policzkowanie. Tak można stracić dzieci

Skandynawski edukacyjny totalitaryzm wynika z przekonania, że właścicielem i dzieci, i dorosłych jest państwo.

zobacz więcej
Oczywiście epigenetyka nie istnieje bez genetyki i bez DNA, to po pierwsze. A po drugie: raczej nie da się epigenetycznie sprawić, by z owsa powstał owsik, co akademik Łysenko postulował. Przyznać jednak trzeba bez bicia, że to ze względu na sowieckie zainteresowanie zjawiskami „na powierzchni genetyki”, zmianami warunkowanymi wprost przez środowisko, a nie sekwencję genów, naukowy Zachód tak był przez lata niechętny badaniom w tym kierunku.

Jednak od co najmniej dekady również uczeni na Zachodzie (prym wiodą tu Amerykanie i Kanadyjczycy) odkrywają kolejne procesy, które regulowane są epigenetycznie. I na ogół okazuje się, że czynnikiem zmieniającym trwale i dziedzicznie sposób aktywacji genów za pomocą tego mechanizmu, są szeroko pojęte trauma i stres. To tu jest np. prawdopodobne źródło „pamięci Holokaustu” u wnuków i prawnuków ofiar obozów zagłady. Dlatego użyłam wyżej sformułowania „co gorsza”. Koszmar wojny, bycie ofiarą wieloletniej przemocy w rodzinie, gwałtów, czynów pedofilskich może nie tylko zrujnować nam psychikę. Może nas na długo obciążyć fizycznie. Może też „wejść nam w geny”.

Na początku 2018 roku okazało się wszakże, że na powstawanie konkretnej epigenetycznej „struktury ekspresji genów” ma wpływ również dobro. Wtedy to naukowcy z University of British Columbia pokazali, że dawanie niemowlętom sporej dozy czułości owocuje mniej zestresowanymi pięciolatkami. Cztery lata wcześniej wykazano, że taki efekt molekularny widać u laboratoryjnych szczurów.


Setkę obserwowanych dzieci badacze podzielili, według dzienniczków prowadzonych przez rodziców, na dwie grupy: dzieci otrzymujące od rodziców dużo czułości i te z „zimnego chowu”. Obie różniły się epigenetycznie aż w pięciu regionach DNA. Dwa spośród tych obszarów DNA były naszpikowane genami. Jeden związany z działaniem układu odporności maluchów, czyli de facto z ich wrażliwością na choroby zakaźne. Drugi – z przemianą materii. Tulmy zatem dzieci, bawmy się z nimi w „idzie rak nieborak”, gilgotajmy, całujmy i głaskajmy, zanim staną się zestresowanymi przedszkolakami.

Niech ci Pan Bóg we wnukach wynagrodzi

Dziś jednak epigenetyka powraca na pierwsze strony gazet ze względu na kolejne przekleństwo, którego już od dawna miało nie być, a mianowicie – biedę z nędzą. To nie pierwsze badanie, którego celem było określenie ewentualnego wpływu biedy w dzieciństwie na geny. Już w 2011 roku uczeni m.in. z Uniwersytetu Bristolskiego porównali pod względem metylacji DNA (czyli takiego podstawowego epigenetycznego wskaźnika) czterdzieścioro 45-latków, którzy jako dzieci byli wychowywani w biednych lub zamożnych rodzinach. Najłatwiej zrozumieć ich wyniki nieco uproszczoną konstatacją, że choć dzieci wzrastające w ubóstwie i dostatku mają geny podobne, to jednak z różną intensywnością są one u nich włączane i wyłączane.
Pośród brudnych ścian kamienic. To przygnębiające i niezdrowe miejsce do dorastania. Fot. In Pictures Ltd./Corbis via Getty Images
A geny to także – jak zauważył wówczas Marcus Pembrey, współautor badań, komentujący te rewolucyjne odkrycia dla Andy’ego Coghlana z „New Scientist” – podstawa reakcji obronnych, czyli adaptacji do przeżycia w trudnych warunkach. W życiu nie ma nic za darmo, więc za każde takie dodatkowe przystosowanie, za każdą przeżytą chwilę strasznego dzieciństwa, musimy zapłacić. W biologii za wszystko płaci się energią. Zwłaszcza w potomstwie – to ono ponosi koszt naszego osłabienia, naszych traum. W ewolucji jest bowiem jedna nagroda: zdrowe wnuki. W nich widzimy nasz sukces. Niech nas zatem nie dziwią starotestamentowe błogosławieństwa czy „niech ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi” – są absolutnie zgodne z wiedzą o istocie życia.

Wtedy, niemal dekadę temu, metody genetyki molekularnej pozwalały tylko na prześledzenie poziomów metylacji 20 tys. fragmentów DNA, zwanych promotorami. Co to takiego? To fragmenty na ogół znajdujące się z przodu każdego ludzkiego genu, odpowiedzialne właśnie za to, by on się włączał lub wyłączał. Choć sam proces przepisywania DNA na RNA jest regulowany na wielu różnych poziomach i oczywiście w epigenetyce nie wszystko zależy od promotorów. Ówczesne, wstępne wyniki wskazywały, że mężczyźni, którzy wyrośli w ubóstwie, mieli między sobą bardzo zróżnicowane owe poziomy metylacji. Podczas gdy dzieci z rodzin zamożnych, w wieku 45 lat były i ogólnie zdrowsze i dość jednolite pod tym – nazwijmy go „epigenetycznym” – względem. Nie wiadomo było, kiedy dokładnie następowały zmiany metylacyjne w DNA – w końcu badaniu poddano dorosłych mężczyzn.

Fabryki posłusznych obywateli. Uczniowie piątkowi to idealni szeregowi pracownicy korporacji

Rodzice muszą wiedzieć, że za rozwój ich dzieci wcale nie odpowiada szkoła — mówi Angelika Talaga, neuropedagog i autorka bloga o innowacyjnych metodach edukacji.

zobacz więcej
Obecne badanie przestudiowało nie wpływ biedy w dzieciństwie na promotory genów po 40-tce, ale przeanalizowało całościowo DNA 500 filipińskich mniej więcej 20-latków. Od wczesnych lat 80. na Filipinach bowiem prowadzone jest wieloletnie badanie kobiet w ciąży i ich dzieci, zwane „Cebu Longitudinal Health and Nutrition Survey”. W jego ramach zbierane są m.in. dane socjo-ekonomiczne i genetyczne. Pobrane wielokrotnie w czasie trwania tego badania próbki krwi, mogą być dziś opracowywane najnowocześniejszymi metodami genetycznymi i epigenetycznymi.

Dzięki publikacji na łamach „Physical Antropology” mogliśmy się dowiedzieć, że niemal 8 procent czynnego genomu ludzkiego jest dotkniętych zmianami epigenetycznymi, jeśli dzieciństwo nie upływało nam w dostatku. Jasnym jest zatem – co podkreśla także jeden z kierujących badaniem, antropolog Thomas McDade z amerykańskiego Uniwersytetu Northwestern w Evanston – że nie tylko stan zdrowia jest wprost upośledzany przez ubóstwo, ale nasze ciało „pamięta” swą epigenetyczną pamięcią fakt, że w domu się nie przelewało. Postulowanie zatem roli ubóstwa dzieci w powstawaniu zaburzeń rozwoju poznawczego, a nawet pojawianiu się zmian należących do spektrum autyzmu, nie jest bezpodstawne.

Nie tylko raka wynosimy z domu

Gdy skorupka za młodu nasiąka, by na starość trącić, to chodzi nie tylko o podstawowe zasady dobrego wychowania. Nasiąkanie dotyczy także ukierunkowanego długofalowo, na przyszłość, kształtowania umysłu i jego potencjału poznawczego i języka, a także zależnego od diety zróżnicowania mikrobiomu oraz stanu uzębienia i kości. I wielu innych aspektów zdrowia i potencjału fizycznego człowieka, zależnych od dostępności do służby zdrowia czy edukacji.

Widać jednak, że ubóstwo w dzieciństwie potrafi nas przeorać na poziomie znacznie głębszym, fundamentalnym dla biologicznych podstaw życia. Średnio ponad 2,5 tys. miejsc zmienionych w porównaniu z normą metylacji DNA zaobserwowano u dzieci z biednych domów, gdy wchodzą w dorosłe życie. Zmiany te wpływają na ekspresję 1537 genów. A genów czynnych, kodujących konkretne białka, jest w naszym genomie ok. 20 tys. Łatwo policzyć, jak poważny wpływ na genom ma zatem fakt, że w dzieciństwie było chłodno i głodno – zmienia to prawie 8 procent genów.
Nędzne dzieciństwo ma skutki idące w pokolenia. Dzieci bawiące się w dzielnicy slumsów w Liverpoolu, 19 listopada 1956 r. Oryginalna publikacja: Picture Post - 8995 - Liverpool Slums - unpub. Fot. Thurston Hopkins/Picture Post/Hulton Archiv /Getty Images
Wiele spośród tych genów o zmienionej z powodu biedy aktywności, już w innych badaniach było wskazywanych jako związane z układem odporności i nerwowym. Tu może tkwić źródło chronicznych stanów zapalnych czy zaburzeń działania komórkowej komponenty układu odporności – prosto rzekłszy: wrażliwości na wirusy i zapadalności na choroby nowotworowe, czy wreszcie częstej insulino oporności osób wyrosłych w biedzie.

Co ciekawe, badania wykazały, że jeśli bieda dopada nas później, nie w dzieciństwie, nie ma zasadniczego epigenetycznego znaczenia. Tylko nędzne dzieciństwo ma skutki idące w pokolenia.

Bieda nam się molekularnie wdrukowuje w życie. Skoro mechanizmy epigenetyczne regulują działanie genów bardzo subtelnie, a jednocześnie odpowiadają za tak gigantyczne poziomy odmienności osobniczej, jak na przykład między królową pszczół a robotnicami (są to owady z jednego roju, czyli identyczne co do sekwencji DNA), jasne staje się, że status ekonomiczny w dzieciństwie może mieć wpływ na cały rozwój organizmu, który składa się z komórek identycznych co do sekwencji DNA. Ale jakże różnorodnych epigenetycznie!

Nie ma buntu, jest Instagram

Subkultury wchodzą w wiek przedemerytalny. Młodych ludzi bardziej interesuje to, jakiego sobie kupią iphone’a. A na festiwale jeżdżą, żeby ładnie wyglądać i zebrać dużo like'ów.

zobacz więcej
Baśnie z gatunku „Książę i żebrak” są mądrością ludową opowiadającą właśnie o tym: odmienne warunki uczyniły z ludzi bardzo podobnych do siebie zewnętrznie, kompletnie różne osoby. Niepodobne nie tylko w sposobie odnoszenia się do innych, ale przede wszystkim na poziomie biologicznym, jak się okazuje.

Na świecie, według szacunków WHO, aż 1,2 mld ludzi żyje za mniej niż dolara dziennie. W Polsce za minimum egzystencji uznaje się miesięcznie kwotę 595 zł na osobę samotną i 1606 zł na rodzinę 4-osobową (2 rodziców + 2 dzieci). Minimum ustawowe wynosi odpowiednio 701 i 2112 zł. Poniżej jest skrajne ubóstwo, a zatem możliwość ubiegania się o pomoc społeczną. W latach 2008-2014 notowało ono wzrost, czasem bardzo gwałtowny, mimo, że średnia dochodów (a od jej poziomu to ubóstwo się liczy) nie rosła drastycznie. Od 2014 roku do 2017 odnotowano z kolei dynamiczny spadek liczebności grupy żyjącej poniżej granicy ubóstwa, która w 2018 ponownie nieco wzrosła. Głównie za sprawą prostego zjawiska, w którym społeczeństwo bogaciło się znacznie szybciej niż ci, którzy są skazani na życie finansowane jedynie z pomocy społecznej. Średnie, a nie mówiąc już wysokie pensje jakoś nadążały za inflacją, zapomogi czy programy socjalne niekoniecznie. I warto się nad tym faktem zastanowić, gdy odpowiada się za rozwój państwa.

Bieda, zwłaszcza ubóstwo dzieci, jest wyzwaniem, bo absolutnie determinuje przyszłość. Czy wielodzietność ma oznaczać nędzę właśnie z tego, prostego do pojęcia powodu, że bieda dzieci jest dziedziczona? I że warunkowana może być genetycznie, a leczona jedynie ekonomicznie? Bowiem metod „leczenia” i „naprostowywania” zmian epigenetycznych nauka współczesna jeszcze nie opracowała.

– Magdalena Kawalec-Segond,
doktor nauk medycznych, biolog molekularny, mikrobiolog, współautorka „Słownika bakterii”


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Źródła:

Onlinelibrary.wiley.com – https://link.do/5j6Yi

Academic.oup.com – https://academic.oup.com/ije/article/41/1/62/645354

Newscientist.com – https://link.do/Eowpu

Zadluzenie.com – https://www.zadluzenia.com/ubostwo-w-polsce

Money.pl – https://link.do/sV7im

03.01.2018
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.