Historia

Armia niezbyt liczna, ale szczerze antybolszewicka. Zapomniany sojusznik

22 kwietnia 1920 roku podpisano układ polityczny zwany układem Piłsudski – Petlura. Układ, uzupełniony dwa dni później o tajną klauzulę wojskową, przewidywał ścisłe współdziałanie w walkach przeciwko bolszewikom. Ukraina potwierdziła zrzeczenie się Galicji, a Polska rezygnację z granic przedrozbiorowych.

Bolszewików trzeba pobić i to niedługo, póki nie wzrośli w siłę. Trzeba ich zmusić do tego, aby przyjęli rozstrzygającą rozprawę i sprać ich tak, aby ruski miesiąc popamiętali. Ale żeby to osiągnąć, trzeba ich nadepnąć na tak bolesne miejsce, żeby nie mogli się uchylać i uciekać. […] Kijów, Ukraina, to jest ich czuły punkt – tak marszałek Józef Piłsudski uzasadniał konieczność wyprawy na Kijów.

I dodawał: Z dwóch powodów: po pierwsze, Moskwa bez Ukrainy będzie zagrożona głodem; po drugie, jeśli zawiesimy nad nimi groźbę zorganizowania się niepodległej Ukrainy, to tej groźby oni nie będą mogli zaryzykować i będą musieli pójść na walną rozprawę. Słowa te padły w rozmowie z oficerem wywiadu, dziennikarzem i politykiem Bogusławem Miedzińskim.

I w kwietniu 1920 roku Polska poszła na Kijów dla Ukrainy, ale także dla siebie. To nie było awanturnictwo, ale napoleońskie uderzenie prewencyjne, a walki z bolszewikami i tak już się toczyły na mniejszą skalę od 14 lutego 1919 roku, kiedy Armia Czerwona weszła w kontakt ogniowy z wojskiem polskim w okolicach Mostów na Białorusi, zajmując teren po wycofujących się Niemcach.

Bez walki z Polakami czerwoni Rosjanie, także wykorzystując odejście Niemców, zajęli Mińsk i Wilno tworząc Litewsko- Białoruską Republikę Rad. Polska nie mogła nie zareagować. Rosja po prostu odtwarzała zabór.
7 maja 1920 roku, wojsko polskie wkracza do Kijowa. Ulica Wielka Włodzimierska. Fot. Wikimedia
Wprawdzie ustalające ład europejski po Wielkiej Wojnie zwycięskie mocarstwa przestały już poważnie liczyć na zwycięstwo w Rosji białych, nie oznaczało to jednak jakiejkolwiek istotnej pomocy dla walczącej Polski. Choć pochód Armii Czerwonej zagrażał nie tylko jej. Osamotniona Polska nie była jednak całkiem sama. Miała sojusznika, o którym wspominając Bitwę Warszawską i wojnę polsko-bolszewicką, niekiedy się zapomina. Tym sojusznikiem była Ukraińska Republika Ludowa.

Nie był to co prawda sojusznik zbyt silny – tylko 20 tysięcy żołnierzy na pierwszej linii – ale szczerze antybolszewicki. Wojsko URL przyczyniło się do sukcesu ofensywy znad Wieprza, decydującej w Bitwie Warszawskiej, powstrzymując armię konną Budionnego w Zamościu i okolicach i uniemożliwiając przeciwnikowi oskrzydlenie wojska polskiego od południa.

Jak do tego doszło, skoro wojnę polsko-bolszewicką poprzedziła wojna polsko- ukraińska?

Trzy państwa

Wycofanie się Rosji z I wojny światowej w wyniku rewolucji lutowej, klęska Niemiec w tej wojnie i rewolucja październikowa z 1917 roku stworzyły warunki do powstania zarówno Polski, jak i Ukrainy.

Niepiśmienni chłopi stali się Polakami. Inny Cud nad Wisłą

Osamotnione, wyniszczone państwo, po 123 latach nieistnienia, dokonało czegoś, co nie miało prawa się udać.

zobacz więcej
Z tym, że państwa ukraińskie powstały aż trzy: Zachodnioukraińska Republika Ludowa (ZURL), Ukraińska Republika Ludowa (URL) i komunistyczna Ukraińska Republika Rad.

Ukraińska Republika Rad pojawi się jako strona wspomagająca Rosyjską Republikę Radziecką dopiero przy podpisywaniu traktatu ryskiego po wojnie polsko- bolszewickiej. Powstanie na lewym, wschodnim brzegu Dniepru, czyli na ziemiach, które Polska utraciła po powstaniu Chmielnickiego (1648–1657).

Ambicje największych polskich patriotów sięgały granic sprzed pierwszego rozbioru, czyli ziem, na których powstały dwa inne państwa ukraińskie URL i ZURL.

Wojna z Zachodnioukraińską Republiką Ludową

Zachodnioukraińska Republika Ludowa sprawowała kontrolę nad większością terytorium Galicji Wschodniej. To właśnie o te tereny toczyła się wojna polsko- ukraińska. Jej najważniejszym elementem była wielomiesięczna walka o Lwów.

1 listopada 1918 roku jednostki c.k. armii o jednolicie ukraińskim charakterze etnicznym zajęły strategiczne punkty we Lwowie. Ataku dokonano w imieniu powstałej właśnie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Nieustępliwość i bohaterstwo początkowo zaskoczonych Polaków, skromnych sił POW, harcerzy, uczniów i innych cywilów pozwoliła lwowskim Polakom doczekać odsieczy z głębi kraju.
Oddział Ochotniczej Legii Kobiet we Lwowie, 1919 rok. Fot. NAC
Lwów był wyzwolony, ale jeszcze długo oblężony a w okolicach rządziła ZURL. Były to rządy terroru wobec Polaków – inteligencji, byłych urzędników austriackich, mieszczaństwa i ziemian. Rekwizycje dla zaopatrzenia Siczowych Strzelców przekształconych w Armię Halicką na wsiach etnicznie polskich były dotkliwe, a mordy i gwałty dotykające Polaków, szczególnie ziemian, miały już oblicze późniejszych rzezi w latach II wojny światowej i stały się codziennością.

Wojsko polskie przybyłe z odsieczą Lwowa przerwało oblężenie i toczyło walki o Przemyśl. Kres Zachodnioukraińskiej Republice Ludowej położyła w połowie 1919 roku świeżo przybyła z Francji Armia Hallera.

Broniły Lwowa, Wilna i Warszawy. Nie mogły palić i rozmawiać z mężczyznami. Pierwsze polskie żołnierki

Przyjmowano wyłącznie ochotniczki ze „świadectwem moralności”, między 18. a 40. rokiem życia, wyznania rzymsko-katolickiego.

zobacz więcej
Armia Halicka musiała się wycofać na tereny Ukraińskiej Republiki Ludowej. Galicja wschodnia po rzekę Zbrucz i zachodnia część Wołynia została zdobyta dla Polski.

Naczelnik Państwa, Józef Piłsudski już wtedy mógł zaatakować Kijów. Wstrzymał się na skutek zabiegów ententy. Anglia i Francja jeszcze liczyły na „białą” armię Denikina, chciały jak najsilniejszej, niekomunistycznej Rosji jako przeciwwagi dla Niemiec w Europie Wschodniej, kosztem formującej się Polski, oczywiście.

Nie doszło więc do polskiego ataku na URL, która z odległości wspierała ZURL. Dzięki temu niedługo później Polacy mogli zawrzeć z URL sojusz polityczny i wojskowy.

Sojusz z rozsądku

O ile Zachodnioukraińska Republika Ludowa za stolicę obrała Lwów, o tyle Ukraińska Republika Ludowa – Kijów. Oba państwa były wobec siebie nieufne i inaczej definiowały głównego wroga. Dla ZURL była nim Polska, dla URL – bolszewia.

Ukraińska Republika Ludowa powstała jeszcze w 1917 roku na wschód za linią frontu, którą w 1915 roku wyznaczyli Niemcy. Dopóki Niemcy nie zaczęli się wycofywać takie inicjatywy w porozumieniu z nimi były możliwe.

Faktycznym przywódcą URL był Główny Ataman Symon Petlura odpowiadający za sprawy wojskowe.

W 1919 roku na skutek postępów Armii Czerwonej teren URL coraz bardziej się kurczył. Nie była możliwa już stolica w Kijowie, a nawet zastępcza – w Kamieńcu Podolskim – też stała się nie do utrzymania.

Ataman Petlura z rządem i wojskiem schronił się więc w Polsce i na przełomie 1919 i 1920 roku doszło do kilku rozmów z marszałkiem Piłsudskim. Wtedy zatwierdzony został rozejm polsko-ukraiński, zawarty we wrześniu 1919 roku (formalnie URL była z Polską w stanie wojny o Galicję, gdyż ZURLi URL połączyły się w styczniu 1919 r.).

Na sojusz z Polską Petlura postawił z rozsądku. Podobnie jak Piłsudski był on państwowcem i państwo ukraińskie było jego naczelnym celem. Petlura wiedział, że nie zdoła odebrać Polsce Galicji, a Ukraina pod protektoratem Rosji jest możliwa jedynie jako państwo bolszewickie. Tylko sojusz z Polską dawał szansę na jakieś państwo ukraińskie ze stolicą w Kijowie.
Józef Piłsudski i Semen Petlura odwiedzają ukraińskich żołnierzy w 1920 roku. Fot. PAP
22 kwietnia 1920 roku podpisano układ polityczny zwany układem Piłsudski – Petlura. Układ, uzupełniony dwa dni później o tajną klauzulę wojskową, przewidywał ścisłe współdziałanie w walkach przeciwko bolszewikom, granicę pomiędzy stronami na Zbruczu z zachodnim Wołyniem i częścią Podola po stronie polskiej, a zajęte przez wojsko polskie tereny na wschód poza linią graniczną miały być oddane stronie ukraińskiej.

Ukraina zobowiązała się do wyżywienia armii polskiej na swoim terenie, a Polska – do wyposażenia armii ukraińskiej. Wojsko ukraińskie formowano zresztą już od stycznia 1919 roku, bez żadnych formalności.

Ukraina potwierdziła zrzeczenie się Galicji, a Polska rezygnację z granic przedrozbiorowych.

„Poprawiamy błędy naszych przodków”

Kijów odpadł od Polski w XVII wieku i odzyskanie go nie było ambicją Piłsudskiego. Marszałek wiedział również, że odzyskanie ziem należących do Rzeczypospolitej przed 1772 rokiem, datą pierwszego rozbioru, jest niemożliwe. Polska była na to za słaba – nie wobec Ukrainy, ale wobec Rosji.

Antypolski jad Zachodu

Nazywano Polaków „urodzonymi niewolnikami”, a walkę o granice II RP – „polskim imperializmem”, który grozi pogromami Żydów.

zobacz więcej
Poza tym, silna endecka opozycja w kraju na pewno uniemożliwiłaby takie wysiłki. Narodowa Demokracja widziała Polskę jednolitą etnicznie, a im dalej na wschód, tym żywioł polski był mnie liczny, ograniczał się właściwie tylko do właścicieli ziemskich i nielicznych mieszczan.

Marszałek chciał jednak oddzielić Polskę od Rosji kordonem zaprzyjaźnionych państw. W rozmowie z generałem Antonim Listowskim ujął to tak:

Idąc w głąb Ukrainy, ale tylko do granic [17]72 [roku], przez to samo nie uznajemy rozbiorów i głosząc samostijność na tych ziemiach, jakby poprawiamy błędy naszych przodków. Chcemy dać [Ukrainie] możliwość samookreślenia i rządzenia się przez własny naród [...].

Postawiłem na kartę, [...], żeby coś zrobić na przyszłość dla Polski, choć takim sposobem osłabić możliwości przyszłej, potężnej Rosji, i jeśli się uda, dopomóc [w] stworzeniu Ukrainy, która będzie zaporą między nami i Rosją, i na długie, długie lata nie będzie nam groźna ... Ale w tym sęk, czy ta Ukraina powstanie, czy ma dostatecznie sił i ludzi, żeby się stworzyć i zorganizować [...].

Granic [17]72 roku tworzyć nie mogę, jak kiedyś chciałem, Polska nie chce tych kresów, Polska nie chce ponosić ofiar, wszystkie partie wyraźnie się wypowiedziały – nie chcemy ponosić kosztów, ani nic dać... a bez wysiłków, ofiar nic stworzyć nie można! Zatem innego wyjścia nie ma – jak spróbować stworzyć samostijną Ukrainę.
Obroną Zamościa dowodził ukraiński oficer, gen. Marko Bezruczko (w środku). Fot. PAP
Zamiar był jasny – nie tylko oddzielić się od Rosji, ale także ją osłabić – Ukrainą, również Białorusią i Litwą, Łotwą i Estonią.

Obrona Zamościa

Lenin mówił dużo o pokoju i samostanowieniu narodów byłego cesarstwa rosyjskiego, pisał nawet o tym dekrety i zajmował w politbiurze bolszewików oficjalnie gołębią postawę, ale nie przeszkodziło mu już w połowie 1919 roku zgodzić się z oficjalnym jastrzębiem, Lwem Trockim, że trzeba iść „za Wisłę”, na długo zanim Michaił Tuchaczewski napisał w rozkazie: „Przez trupa Białej Polski prowadzi droga ku ogólnoświatowej pożodze.”

25 kwietnia 1920 roku rozpoczęła się wyprawa kijowska. Potwierdziła ona obawy Piłsudskiego, czy Ukraina zdoła wykorzystać daną jej szansę. Pochód wojsk polskich i ukraińskich nie wzbudził w mijanych wsiach wystarczającego entuzjazmu dla uzupełnienia wojska URL o tłumy ochotników.

Bardziej można było liczyć na antybolszewicką partyzantkę, ale lokalni atamani pomagali w usunięciu znienawidzonych bolszewików tylko z okolic swojego miejsca zamieszkania – myślenie w kategoriach państwowych było im obce.

Podczas odwrotu spod Kijowa wojsko ukraińskie wykazało dyscyplinę i przydatność bojową. W działaniach ważnych dla powodzenia Bitwy Warszawskiej sprawdziło się jako sojusznik, choć w samym Zamościu oblężenie Budionnego odpierali w większości Polacy, Ukraińców było tylko 400. Komendę nad miastem objął ukraiński oficer, gen. Marko Bezruczko jako najstarszy stopniem.

Zwarte oddziały czysto ukraińskie sprawdziły się za to na odcinku frontu opartym o granicę rumuńską.

Zdrada w Rydze

Po zwycięskiej i kończącej wojnę polsko-bolszewicką bitwie nad Niemnem (20-26 września 1920 r.) Polska i Rosja sowiecka podpisały rozejm, a później 18 marca 1921 roku pokój w Rydze.

Polska zachowała stan posiadania na Ukrainie sprzed wojny. To i wcześniejsze zajęcie, i utrzymanie drogiego sercu Marszałka, Wilna i „Litwy Środkowej” powodowało, że Polska mogła się czuć w pełni zwycięska. A nawet triumfująca – gdy się pomyśli, co sprawić by mógł inny wynik Bitwy Warszawskiej.
Semen Petlura u internowanych w Wadowicach ukraińskich żołnierzy. Rok 1921. Fot. PAP
Państwa buforowe, Ukraina i Białoruś jednak nie powstały. Polska graniczyła z ZSRS. Wielka polityczna koncepcja Marszałka nie została urzeczywistniona. Pewnie miał on rację mówiąc, że w Polsce nikt nie chce tych Kresów ani jako części Rzeczypospolitej, ani jako kordonu oddzielającego od Rosji.

Najbardziej aktywna Ukraińska Republika Ludowa sama nie mogła wybić się na niepodległość, a co dopiero Białoruś z nieistniejącym poczuciem narodowym.

Po pokoju ryskim URL pozostała sama wbrew traktatowi Piłsudski-Petlura. Bolszewicy nie dopuścili URL jako strony do rokowań, zaprosili Ukraińską Republikę Rad, komunistyczne niby-państwo z lewego brzegu Dniepru. Po traktacie sowiecka Ukraina rozszerzyła się na prawy, zachodni brzeg aż do granicy z Polską.

Tę granicę można by było przesunąć na wschód, gdyby delegacji polskiej w Rydze nie zdominowali narodowcy, wrodzy koncepcjom Marszałka. Zwycięski w 18. najważniejszej bitwie w dziejach świata i w całej wojnie polsko- bolszewickiej Józef Piłsudski został odsunięty od rokowań przez Radę Obrony Państwa.
Polska wzięła mniej, niż bolszewicy skłonni byli dać, ale z punktu widzenia Symona Petlury to było bez znaczenia. Przy twardszym prowadzeniu rokowań żadnej Ukrainy i tak by nie było.

Wojsko, urzędy i Główny Ataman przenieśli się do Polski. Żołnierze do obozów internowania. Petlura z rządem emigracyjnym osiadł w Tarnowie.

Część wojska URL, która nie przekroczyła granicy, próbowała walczyć dalej, licząc na połączenie się z siłami generała Wrangla na Krymie. Po przegranej Wrangla zniknęły ostatnie i tak kruche, ukraińskie nadzieje.

W 1923 roku pod naciskiem Związku Sowieckiego Symon Petlura, opuścił Polskę. Zamieszkał w Paryżu, gdzie w maju 1926 roku padł ofiarą zamachu, inspirowanego prawdopodobnie przez sowieckie OGPU. Złapany zamachowiec, Szolem Szwarcbard uniknął kary, tłumacząc w sądzie, że zrobił to z zemsty za wymordowanie swojej rodziny w pogromach Żydów na Ukrainie pod administracją URL.

Marszałek Piłsudski nie czuł się w porządku wobec ukraińskich sojuszników. Jakkolwiek przykro by to zabrzmiało, Polska ich zdradziła w Rydze. Inna sprawa, czy mogła nie zdradzić.

15 maja 1921 roku marszałek Piłsudski wizytując obóz dla internowanych wojskowych i urzędników ukraińskich w Kaliszu, powiedział: „Ja was przepraszam Panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być.”

Świadkowie pisali, że wszyscy byli wzruszeni i ta scena żegna w historiografii szansę na istnienie przyjaznej Polsce Ukrainy.

Brzemienne w skutki dziedzictwo pozostawiła za to krótkotrwała Zachodnioukraińska Republika Ludowa, ta z Galicji. To na nie powoływali się terroryści ukraińscy w II RP oraz Stepan Bandera i jego OUN.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Wyprawa kijowska 1920
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Od cebulek tulipanów po kredyty hipoteczne
Czy po 90 latach od Czarnego Czwartku świat czeka kolejny krach finansowy? Dziś wywołać go mogą kryptowaluty.
Historia Najnowsze wydanie
Jak Kuroń stał się dowódcą armii pacyfikującej społeczny bunt
Słyszałam, że wziął kartkę i rysował strzałki, kierunki natarcia policji, rozlokowanie sił, które miały rozpędzić strajkujących – wspominała Janina Paradowska.
Historia Poprzednie wydanie
Bardziej Polak niż komunista – Gomułka w październiku ‘56
Jedyna w PRL radziecka interwencja zbrojna rozpoczęła się ćwierć wieku przed grudniem 1981 r.
Historia wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Prezydent nie chce ustąpić. Mission impossible generała
Kolejne próby godzenia emigracyjnych polityków przypominały łączenie ognia z wodą.
Historia wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Tydzień solidarnego głodowania
Kiepskie przygotowanie, fatalny moment, słaby rezonans wśród Polaków – oceniano protest, jaki od 3 do 10 października 1979 roku prowadzili działacze opozycji.