Historia

Ostatnia kanikuła przed burzą. Wakacje 1939

Gdyby Hitler zaatakował w sierpniu, zgodnie z planem, klęska Polski byłaby bardziej spektakularna, zaś na poboczach dróg i nasypach kolejowych leżałyby trupy urlopowiczów.

Wakacje 1939 roku zaczęły się od ogólnopolskich obchodów Dni Morza. Rząd zadbał, aby były one jeszcze bardziej hucznie niż zwykle. „Nie damy się odepchnąć od Bałtyku!” – deklarowano jak Polska długa i szeroka.

Wypoczywanie w miejscach odległych od zachodniej granicy: na Wileńszczyźnie, Wołyniu czy nad Prutem uchodzi za objaw defetyzmu. Patrioci demonstracyjnie wybierają nadmorskie kurorty: Jastrzębią Górę, Jastarnię i Juratę lub nowiutki port we Władysławowie. Pustkami świeci jedynie obwieszony flagami ze swastyką Sopot, należący do Wolnego Miasta Gdańska.

Część urlopowiczów dociera nad Bałtyk Wisłą, na pokładach statków wycieczkowych. Niespełna 17-letni syn Zofii Stryjeńskiej urządza sobie z kolegą spływ z Warszawy do Gdańska. Na największym polskim jeziorze – Narocz – roi się od żaglówek. Artyści dają koncerty, z których dochód jest przeznaczony na Fundusz Obrony Narodowej. Jan Kiepura na koniec zawsze śpiewa Rotę, a wtóruje mu wielotysięczny chór wzruszonych widzów.
Jan Kiepura i jego żona Marta Eggerth na scenie podczas koncertu rzecz Funduszu Obrony Narodowej na rynku warszawskiego Starego Miasta. Fot. NAC/IKC
Lato jest wyjątkowo upalne. „W domu zamykam okno, rozbieram się do naga i siedzę tylko w niebieskim fartuchu” – melduje z Ciechocinka Maria Dąbrowska. W sierpniu temperatura wody w morzu sięgnie 27 stopni.

Fajka, krowy i racuchy

Dzięki książkom Marcina Wilka („Pokój z widokiem”) i Anny Lisieckiej („Wakacje 1939”) możemy pokusić się o rekonstrukcję tamtej epoki. Wypada jednak zacząć od przypomnienia, że przed wojną wczasy były przywilejem, którym mogli cieszyć się tylko wybrani, zaś turystyka nie nabrała jeszcze charakteru masowego.

Wieś żyła żniwami, a większość mieszczuchów z przyczyn finansowych poprzestawała na niedzielnych wypadach do pobliskiego lasu, nad rzekę lub gliniankę. Siłą rzeczy, na ostatnią kanikułę II Rzeczpospolitej patrzymy głównie oczami elity.

Równie pracowicie jak rolnicy wakacje spędzali aktorzy. Już w czasach zaborów trupy teatralne wyruszały w letnie tournée, teraz można było zarobić dodatkowo na planach filmowych. W Zegrzynku nad Narwią Konrad Tom kręci komedię na podstawie powieści „Szatan z siódmej klasy”. Pod Gdynią materializuje się nowy projekt Eugeniusza Bodo – „Uwaga, szpieg!”. Ulubienica widzów, Elżbieta Barszczewska, gra w ekranizacji „Nad Niemnem”. Miał to być wielki przebój jesieni, lecz taśma z filmem zostanie ukryta tak dobrze, że po wojnie nikt jej nie znajdzie.
Elżbieta Barszczewska jako Justyna w w ekranizacji „Nad Niemnem”. Fot. NAC/IKC/Stephot - Warszawa
Tempa nie zwalnia również, mimo złamanej nogi, nestor polskich malarzy, Wojciech Kossak. W ogrodzie domu w Juracie, w tropikalnym hełmie i z fajką w zębach, na siedząco produkuje kolejne „piłsudy”, by jego córki marnotrawne miały za co szaleć w paryskim „Lido” .

14-letni Zbyszek Herbert spędza cały lipiec z rodziną w trochę tańszej Jastarni. Dwa lata starszy Henio Chmielewski jedzie na obóz harcerski nad Bug. „Wszystkie klamoty przewieźliśmy pociągiem na stację w Terespolu. Sami musieliśmy je przeładować na chłopskie wozy. Potem maszerowaliśmy osiem kilometrów przy wozach, aż do obozowiska. Na wsi kupiliśmy furę słomy do napchania sienników. Rozbicie namiotów, które w tych czasach nie miały gumowej podłogi, okopanie, nacięcie gałązek sosny pod sienniki, zbudowanie kuchni z darniny, wykopanie ziemianki na prowiant, latryny, dołu na śmieci zabrało nam cały dzień. Wieczorem legliśmy na siennikach bez sił” – przyzna po latach.

Niedaleko biwakuje obóz żeński, więc przyszły Papcio Chmiel wraz z kolegami nagoni nań krowy z pastwiska i korzystając z zamieszania ukradnie flagę. Druhny dostaną ją z powrotem za miskę racuchów.

Kwiaty dla dobiegacza

Kurorty II RP umieją zadbać o swoją reputację. Regulamin uzdrowiska w Truskawcu (obecnie: na Ukrainie) zakazuje wstępu pijakom, wariatom, brudasom, obszarpańcom i osobom z pustym portfelem. Niektóre pensjonaty uprzedzają, że wynajmują pokoje tylko chrześcijanom.

Od czerwca sił do kolejnych politycznych batalii nabiera tu Wincenty Witos, który wrócił do kraju po sześcioletniej emigracji. Były premier ma tyluż wrogów, co przyjaciół. Za to Mieczysławę Ćwiklińską, która przyjechała kurować się Naftusią w lipcu, lubią wszyscy.

Kondycją imponuje Prezes Polskiej Akademii Literatury, 80-letni Wacław Sieroszewski. Oprócz Truskawca dziarski staruszek zaliczył Czorsztyn i Zakopane. Deptaki go nudzą, woli długie, górskie spacery.
Wincenty Witos (w centrum w kapeluszu) w Truskawcu w lipcu 1939 r., obok (z prawej) Stanisław Mikołajczyk. Fot. NAC/IKC/Henryk Springer, Drohobycz
Maria Dąbrowska pierwszą część wakacji spędza jak zwykle w Jaworze na Śląsku Cieszyńskim ze swoim kochankiem Stanisławem Stempowskim. Przy okazji składa kwiaty na grobie innego dobiegacza, który niespodziewanie umarł na początku roku i zwiedza – polskie od roku – Zaolzie. Żar jest taki, że muszą jechać otwartym autem.

Zwykłym zjadaczom chleba wakacje kojarzą się raczej z pociągami. W tym sezonie Polskie Koleje Państwowe, oprócz kultowej lukstorpedy kursującej do Augustowa, Zakopanego oraz Worochty (obecnie na Ukrainie), wabią letników wagonami campingowymi „Turystycznym hotelem na kółkach” można dotrzeć wszędzie, gdzie położono szyny kolejowe.

Karol Zbyszewski woli podróżować na motocyklu, choć na poleskich bagnach nawet ten środek transportu czasem zawodzi. Korespondencje z eskapady publicysty po wschodnich województwach trafią na łamy endeckiego tygodnika „Prosto z Mostu”.

Kresy przyciągają przede wszystkim myśliwych i etnografów, lecz w przyszłości ma się to zmienić. W 1939 roku gotowość współpracy z biurami turystyki zgłasza aż 350 dworów. W siedzibach wielkich rodów, niedostępnych dla przypadkowych gości, jak każdego lata odbywają się familijne spędy.

15 sierpnia zaczyna się sezon polowań na kaczki. Sześć dni później w podkarpackich Pełkiniach dobrze urodzeni świętują złote gody księcia Witolda Czartoryskiego i jego żony Jadwigi z Dzieduszyckich.

Bo radio było za głośno

„Do zobaczenia w Berlinie!” – takimi okrzykami dodają sobie otuchy młodzieńcy, o których pod koniec sierpnia upomniała się armia. Katastrofy nikt nie przeczuwa. Stefan Ossowiecki zapewnia, że kryzys, wywołany żądaniami Hitlera wobec Polski, rozejdzie się po „dyplomatycznych kościach”.

Swój optymizm jasnowidz najpewniej czerpie z rozmów z dobrze poinformowanymi pracownikami resortu spraw zagranicznych. „Istnieje wojna nerwów, wojna psychiczna” – mówi w wywiadzie dla PAT. „Trwa i przeciągnie się jakiś czas. Ale i w tej nasi przeciwnicy ustąpią. Zwyciężymy na całej linii”.
Ciechocinek, rok 1939. Kuracjusze podczas kąpieli w basenie solankowo-termalnym. Fot. NAC/IKC
Jeśli tak myśleli starzy wyjadacze, to czegóż wymagać od żółtodziobów? W literaturze i filmie utrwalił się obraz beztroskiej młodzieży, która w przededniu apokalipsy w głowie miała tylko amory. Bohaterowie „Kroniki wypadków miłosnych” czy „Jutro idziemy do kina” głęboko wierzą, że polskie wojsko jest niepokonane, a oni sami nieśmiertelni.

Swoją drogą, stan erotycznej ekscytacji, w jaką popadła część społeczeństwa, znajduje pewne potwierdzenie w faktach. Wiosną i latem 1939 roku w kościołach, cerkwiach, synagogach i urzędach stanu cywilnego zawarto rekordową liczbę małżeństw.

Czy nikt nie przeczuwał, co czeka Polskę i świat? Hrabina Klementyna Mańkowska co prawda widziała krwawą łunę na niebie, zwiastującą wojnę, lecz opisała ten incydent dopiero po wojnie (współcześni astronomowie podejrzewają, że wystraszyła się zorzy polarnej). A może przyszłość odgadł Stanisław Mackiewicz? „Byliśmy nad morzem, w Wielkopolsce, w Toruniu, w Bydgoszczy, Warszawie i okolicach. Po przerwie z Wilna wyruszaliśmy na szlak Mickiewicza, do Nowogródka, Zaosia, nad Świteź” – wspominała córka redaktora. Wpadli też na słynny jarmark poleski na rzece w Pińsku. Aleksandra miała wrażenie, że dla ojca wakacje są pretekstem, by pożegnać się z ulubionymi miejscami.

Podobną pielgrzymkę śladami wieszcza, zakończoną złożeniem kwiatów na mogile jego ukochanej Maryli, odbył Kazimierz Wierzyński. Później plątał się w zeznaniach i nie wiadomo, czy gorączkowa Tour de Pologne, którą zafundował świeżo poślubionej małżonce, wynikła ze złych przeczuć poety.

Winne dożynki w Zaleszczykach

W czasach II RP na Kresach kwitło polskie winiarstwo.

zobacz więcej
Inny skamandryta – Antoni Słonimski popadł w skrajny optymizm. Jak sam przyznał, otrzeźwiał dopiero wtedy, gdy pierwsze bomby spadły na Warszawę. Z felietonu opublikowanego w „Wiadomościach literackich” 3 września wynikało, że poważniejszym od wojny problemem jest hałas, który powodują w Zakopanem fani motocykli i głośnego słuchania radia.

Nikt nam nie zrobi nic

Ambasador Jerzy Potocki, który w lipca wrócił z Waszyngtonu, jest zdumiony spokojem rodaków. „W porównaniu z psychozą, jaka owładnęła Zachód, ma się wrażenie, że Polska to sanatorium” – zwierza się szefowi.

Wiceminister spraw zagranicznych, hrabia Jan Szembek ze swej strony sądzi, że czas gra na niekorzyść Niemców: „Każdy dzień ich sytuację utrudnia. Wchodzą w okres politycznej defensywy”. Rozmowy ze znajomymi arystokratami, spotkanymi na krynickim deptaku, tylko umacniają go w tym przekonaniu.

6 sierpnia Marszałek Edward Rydz-Śmigły, najważniejszy gość zjazdu legionistów w Krakowie, stoi na trybunie na Błoniach i odbiera defiladę. Dzieci wręczają mu makietę łodzi podwodnej. Prezydent Warszawy Stefan Starzyński daje się namówić przyjaciołom na rejs „Piłsudskim” do norweskich fiordów. W każdym porcie na cześć Polaków gospodarze urządzają bal.
Zjazd legionistów w Krakowie, 6 sierpnia 1939 r. Uroczystości na Błoniach. Przemawia generalny inspektor sił zbrojnych marszałek Edward Rydz-Śmigły. Fot. NAC/IKC
Starzyński, w odróżnieniu od Moniki Żeromskiej, dancingi bojkotuje, gdyż jest w żałobie po śmierci żony. Przed wyjazdem na ostatnie w swoim życiu wakacje sporządził testament. Podobnie jak Rydz, z okazji 25 rocznicy wymarszu Pierwszej Kadrowej wygłasza bojową mowę, bardziej z obowiązku niż z przekonania. Pasażerów nie przekonał, część z nich chyłkiem opuszcza pokład w Skandynawii.

W Zakopanem odpoczywają skandaliści: Irena Krzywicka i Tadeusz Boy-Żeleński oraz Michał Choromański ze swoją przyszłą żoną – tancerką Ruth Sorel. 15 sierpnia na Świnicy od uderzenia pioruna ginie sześć osób. Trzech śmiałków wjeżdża na szczyt Kasprowego Wierchu na motorach. Większość letników woli jednak grać w brydża lub spacerować po Krupówkach i Równi Krupowej.

Fryderyk Jarosy i spółka łączą przyjemne z pożytecznym: wczasy z cyzelowaniem nowego spektaklu „Żyć nie umierać”. Warszawską premierę zaplanowano na 2 września. W drodze powrotnej z Zakopanego do stolicy kabareciarz namawia towarzystwo, by wpaść jeszcze do Zaleszczyk: „drewniany dom, piękne pokoje, świetne jedzenie, towarzystwo nie niżej hrabiego”.
Plaża nad Dniestrem w Zaleszczykach, lato 1939 r. Fot. NAC/IKC/Fot-Pol Zaleszczyki
Z okien widać most, którym za kilka tygodni nasze elity wiać będą przed Armią Czerwoną. Tymczasem na słynnej Plaży Słonecznej nad Dniestrem temperatura dochodzi do 50 stopni.

Winobrania nie będzie

Dąbrowska ucieka z Ciechocinka. „Wezwano do wojska dużo ludzi, tak spośród kuracjuszy, jak służby zakładowej i pensjonatowej. Do naszej willi też dwa razy dzwoniono z telegramem. To wywołało taką panikę, że jechałam do domu w niesłychanym tłoku, ludzie oknami wdzierali się do wagonów” – notuje.

Trwa cicha mobilizacja. Z urlopów ściągani są nie tylko wojskowi, ale i urzędnicy. Gdyby Hitler zaatakowali zgodnie z pierwotnym planem 26 sierpnia, letnicy znaleźli by się w nie lada opałach. A tak zdążą, prawie wszyscy, wrócić do siebie. Jarosław Iwaszkiewicz wzorem sąsiadów zaczął gromadzić zapasy chleba i opału. Okna zaklejono na krzyż, by w razie bombardowania nie pękły.

W niedzielę 27 sierpnia w Stawiskach zbiera się większe towarzystwo. „Po obiedzie poszliśmy nad staw, na mostek, ukochane miejsce posiedzeń. Tu pod mostkiem pływał wypróżniony z ziaren słonecznik. Ktoś, chyba Miłosz, rzucił pomysł, by strzelać do niego z mojej wiatrówki. «Strzelajmy do Niemca, kto trafi». Wydało mi się to wtedy zabawne” – wspominała córka gospodarza, Maria.
Ćwiczenia przeciwgazowe i sanitarne Przysposobienia Wojskowego Kobiet, 18 sierpnia 1939 r. Fot. NAC/IKC
Iwaszkiewicz zapamiętał ten wieczór inaczej. „Po obiedzie zebraliśmy się w dużym salonie i Staś (Baliński) siadł do fortepianu. Brzdąkał z początku tak sobie, a potem zagrał po kolei wszystkie szlagiery dwudziestolecia. I „Ja się boję sama spać” i „Co pani ma tam pod sukienką”. I tak przegrywał jedno shimmy po drugim, jedno tango po drugim, a myśmy słuchali tak, jakbyśmy wiedzieli, że to minęło na zawsze”.

W większych miastach zaczęto przygotować schrony i kopać rowy przeciwlotnicze. 31 sierpnia na ulicach stolicy pojawiają się ludzie w maskach przeciwgazowych. Nowa moda nie podoba się Monice Żeromskiej. „Straszliwy zielonkawy ryj z plątaniną pasków i sznurków” – komentuje wygląd maski.

W stolicy obowiązuje zaciemnienie. Następnego dnia polski Titanic zderzy się z górą lodową. Wrześniowe winobranie w Zaleszczykach, zamykające sezon urlopowy, już się nie odbędzie.

– Wiesław Chełminiak

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Żeglarskie Mistrzostwa Europy w Orłowie, sierpień 1939 r. Fot. NAC/IKC
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Od cebulek tulipanów po kredyty hipoteczne
Czy po 90 latach od Czarnego Czwartku świat czeka kolejny krach finansowy? Dziś wywołać go mogą kryptowaluty.
Historia Najnowsze wydanie
Jak Kuroń stał się dowódcą armii pacyfikującej społeczny bunt
Słyszałam, że wziął kartkę i rysował strzałki, kierunki natarcia policji, rozlokowanie sił, które miały rozpędzić strajkujących – wspominała Janina Paradowska.
Historia Poprzednie wydanie
Bardziej Polak niż komunista – Gomułka w październiku ‘56
Jedyna w PRL radziecka interwencja zbrojna rozpoczęła się ćwierć wieku przed grudniem 1981 r.
Historia wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Prezydent nie chce ustąpić. Mission impossible generała
Kolejne próby godzenia emigracyjnych polityków przypominały łączenie ognia z wodą.
Historia wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Tydzień solidarnego głodowania
Kiepskie przygotowanie, fatalny moment, słaby rezonans wśród Polaków – oceniano protest, jaki od 3 do 10 października 1979 roku prowadzili działacze opozycji.