Historia

„Polska jest załatwiona”. Odsiecz, która nie nadeszła

Czy gdyby nie radziecka agresja, Francuzi wypełniliby zobowiązania dotyczące ofensywy lądowej? Wszystko wskazuje na to, że nie. Czy oni, a także i Brytyjczycy mogli więcej zrobić dla krwawiącego sojusznika? Z pewnością tak. Sęk w tym, że nawet gdyby ruszyła prawdziwa, a nie pozorowana francuska odsiecz lądowa, prawdopodobnie tylko przedłużyłaby ona agonię Wojska Polskiego.

„Czy widziano już flotę brytyjską pod Częstochową?” – taka miała być reakcja hrabiego Aleksandra Wielopolskiego na wyrażane przez powstańców styczniowych nadzieje na umiędzynarodowienie zrywu z 1863 roku. Blisko 80 lat później podobne wątpliwości targały ministrem spraw zagranicznych Józefem Beckiem, z tą różnicą, że dotyczyły wsparcia Francji w razie wybuchu wojny polsko-niemieckiej.

Oblicza konfliktu nie mogły zmienić ani brytyjskie okręty, ani samoloty –realny wpływ miała za to wywrzeć francuska ofensywa lądowa. Nie wywarła, ale odpowiedź, że kryje się za tym „zdrada sojuszników w Abbeville” z 12 września 1939 roku jest klasyczną półprawdą. Decyzje, które zaważyły na losach Offensive pour la Pologne zapadły bowiem ponad tydzień wcześniej.

Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do dyplomacji

Są takie momenty, gdy historia gwałtownie przyspiesza. Z pewnością należał do nich przełom marca i kwietnia 1939 roku. Polska ostatecznie odrzuciła wówczas ofertę III Rzeszy i przyjęła brytyjskie gwarancje „udzielenia pomocy wszelkimi środkami” w razie zagrożenia niepodległości.

W odpowiedzi Niemcy zainicjowali przygotowania do wojny z „wiarołomnym”, jak uważał Adolf Hitler, sąsiadem. Rozpoczęła się dyplomatyczna wojna nerwów, ale zanim przerodziła się ona w ogólnoświatowy konflikt zbrojny, otwarte pozostawało pytanie o skład koalicji antyniemieckiej.

Alianci zachodni wciąż liczyli na pozyskanie przeciw Hitlerowi Związku Radzieckiego – sojusznika, którego pomocy sanacyjni decydenci obawiali się nie mniej niż jego potencjalnej agresji. Słusznie, skoro późniejsze przykłady krajów nadbałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii – pokazały, że Armia Czerwona na obcym terytorium to istny koń trojański.
23 sierpnia 1939 roku Georges Bonnet, minister spraw zagranicznych (na zdjęciu z prawej, razem z premierem Eduardem Daladierem) zaproponował wycofanie się z zobowiązań wobec Polski. Fot. NAC
Niemniej, brytyjsko-francusko-sowieckie rozmowy trwały aż do sierpnia i stanowiły dowód na to, że nad Sekwaną i Tamizą w pierwszej kolejności myśli się o dyplomatycznym zaszachowaniu Führera, a dopiero w dalszej – o rozprawieniu się z nim w sposób zbrojny.

W kontraście z ofensywą podejmowaną przez zachodnich konsulów i ambasadorów pozostawało asekuranckie nastawienie wojskowych. Już na początku maja brytyjscy i francuscy sztabowcy ustalili, że ich wojska są zdolne do ataku na chroniącą Niemcy linię Zygfryda (w razie wojny Rzeczpospolitej z III Rzeszą), ale uderzenie muszą poprzedzić długie przygotowania i wyjaśnienie postawy Włoch. Teoretycznie kres tej ostrożności kładła, podpisana 19 maja 1939 roku, polsko-francuska umowa wojskowa, która przewidywała, że w razie niemieckiej agresji na Polskę:

Polska u boku Hitlera rusza na Sowietów. Co by było, gdyby…

Namiestnikiem Adolfa Hitlera w Polsce zostaje Władysław Studnicki, zwolennik sojuszu z Niemcami. Powołuje dwie dywizje Waffen-SS, aby na nich oprzeć obronę kraju...

zobacz więcej
1) siły francuskie rozpoczną natychmiastową akcję lotniczą,
2) trzeciego dnia po pierwszym dniu mobilizacji armia lądowa podejmie ofensywę o ograniczonych celach,
3) piętnastego dnia po zapoczątkowaniu mobilizacji Armée de Terre (pol. wojska lądowe) ruszy do boju „siłami głównymi”.

Teoretycznie, gdyż Francuzi nie zamierzali precyzować koncepcji ataku na Rzeszę – w swoich dyrektywach zakładali tylko, że akcja rozpocznie się z obszaru tzw. bramy Saary, a w przypadku jej powodzenia miało nastąpić uderzenie na pozycję ufortyfikowaną na wschód od Saarbrücken.

Ich asekuranctwo widać też w zapisach wspomnianej umowy – „siły główne” (franc. „les gros”) oznaczają ograniczoną część sił zbrojnych, a nie zdecydowaną większość. Czy podpisujący dokument generał Tadeusz Kasprzycki był tego świadom, nie wiadomo.

Polska może poczekać

W 1939 roku na czele francuskiej armii stał generał Maurice Gamelin – dziś symbol wojskowego o refleksie żółwia, który mentalnie pozostał w realiach wojny okopowej i któremu obce było słowo „manewr”. W polskiej pamięci i historiografii zapisał się negatywnie, ale rozwój wypadków, któremu patronował, nie był najgorszy z punktu widzenia Rzeczpospolitej.

Mało kto wie, że gdy do Paryża dotarła wieść o pakcie Ribbentrop-Mołotow, Georges Bonnet, francuski minister spraw zagranicznych zaproponował (na posiedzeniu Komitetu Stałego Obrony Narodowej) wycofanie się z zobowiązań wobec Polski i zyskanie tym samym kilku miesięcy (s)pokoju. Gdyby tak się stało, Francuzi nie musieliby gościć u siebie emigracyjnego rządu gen. Władysława Sikorskiego i godzić się na formowanie nad Sekwaną Polskich Sił Zbrojnych.

Wtedy przeciwko pomysłowi Bonneta wystąpił m.in. Gamelin, który w tym czasie zdawał się porzucać dotychczasowe kunktatorstwo – w lipcu uznał dostawy dla Polaków za zbrojeniowy priorytet. Co więcej, zdaniem francuskiego głównodowodzącego polski sojusznik był w stanie bronić się na tyle długo, aby uniemożliwić atak Rzeszy na Francję w 1939 roku. Gamelin mówił to 23 sierpnia, ale jego optymizm szybko wygasł – wraz z błyskawicznymi postępami Wehrmachtu na wschodnim froncie we wrześniu.
Euforia w Warszawie na wieść o wypowiedzeniu Niemcom wojny przez Wielką Brytanię. Fot. Wikimedia
1 września na Warszawę spadły pierwsze niemieckie bomby, zaś na zachodnich aliantów – konieczność określenia się wobec hitlerowskiej agresji. Późno, bo późno, ale 3 września polsko-niemiecki konflikt zyskał zasięg globalny i okręty Kriegsmarine znalazły się na celowniku bombowców RAF.

Niestety, Brytyjczycy na tym poprzestali i odpowiedzią na prośby generała Mieczysława Norwida-Neugebauera o bombardowanie linii komunikacyjnych i ośrodków przemysłowych wroga była..spychologia. Edmund Ironside, szef Sztabu Imperialnego skierował go bowiem do Gabinetu Wojennego i Gamelina.

Tymczasem ten ostatni 4 września przyjął w podparyskim zamku Vincennes właśnie Ironside’a i szefa Sztabu Lotnictwa, marszałka Cyrila Newalla. Francuski głównodowodzący był z brytyjskimi kolegami, wyjątkowo, wręcz brutalnie, szczery. Stwierdził m.in. że „nie ma złudzeń co do szans przedłużania się polskiego oporu; zostanie on wyeliminowany”. W związku z tym przyjął strategię oszczędzania sił lądowych, które bez nadmiernego pośpiechu miały posuwać się ku linii Zygfryda.

Niemcy napisali na mogile: „Tu leży polska mniejszość narodowa”. Zabili z zemsty pomorskich kolejarzy wraz z rodzinami

Sam Hitler decydował, jak opanować polskie mosty na Wiśle. Niemcy wysłali więc do Tczewa pociąg pancerny, piechotę i lotnictwo. Tu 1 września 1939 roku padły pierwsze strzały.

zobacz więcej
Finał w postaci ataku piechoty, wspartego ogniem artylerii, miał nastąpić około 20 września (dokładnej daty na życzenie Gamelina nie zapisano). Zresztą, gospodarz zamku był mocno sceptyczny wobec ofensywy, traktując ją jako „próbę” i nie żywiąc wielkich nadziei na przełamanie niemieckich fortyfikacji.

Pomoc niewielka albo żadna

Przyjęta przez alianckich wojskowych strategia skazywała Polskę na dalsze krwawienie, ale jak stwierdził Ironside, „Rydz-Śmigły w pełni zdaje sobie sprawę, że od nas może spodziewać się pomocy niewielkiej albo żadnej”.

Praktyczne konsekwencje spotkania w Vincennes były tym poważniejsze, że nazajutrz plan Gamelina zatwierdził brytyjski Gabinet Wojenny – kości zostały rzucone. Zamiast generalnej ofensywy francuskiej, Niemców miała czekać konfrontacja z „próbą”, ale i ta szybko stanęła pod znakiem zapytania.

Wprawdzie 6 września generał Alphonse Georges rozkazał 2. Grupie Armii rozpoczęcie „ograniczonych operacji ofensywnych”, dwa dni później, 7 września zginął na froncie pierwszy francuski żołnierz, ale już 9 września Gamelin uznał, że Wojsko Polskie w krótkim czasie utraci linię Narwi i Wisły. Wniosek? Generał patrzył na Rzeczpospolitą „jako na skończoną” i nie były w stanie tego zmienić optymistyczne raporty Louisa Foury’ego, szefa Francuskiej Misji Wojskowej nad Wisłą – „w sumie bój trwa wszędzie, walka jest zacięta i siły polskie reagują energicznie”.

W tym kontekście nie dziwi fakt, że 12 września rano Gamelin wydał „Instruction Personnelle et Secrète No 4”, w myśl której Armée de Terre miała wstrzymać wszelkie działania zaczepne i skoncentrować się na przygotowaniach do odparcia spodziewanego uderzenia Wehrmachtu.
Podczas konferencji w Abbeville gen. Gamelin przekonywał, że wojna polsko-niemiecka dobiega końca, a siły WP są rozbite. Zdjęcie Juliena Bryana z oblężonej Warszawy. Fot. Wikimedia
Wreszcie dochodzimy do owianej złą sławą konferencji w Abbeville. O jej zwołaniu zadecydował brytyjski premier Neville Chamberlain, który dopiero 11 września 1939 r. zaproponował Francuzom spotkanie. Konferencję zorganizowano więc ad hoc, nie ustalono porządku obrad, a szczupły skład brytyjskiej delegacji (brak szefów sztabu) wskazywał, że nie należy oczekiwać po niej przełomu.

W toku ożywionej, ale chaotycznej, dyskusji kwestia Polski nie mogła zostać pominięta i jako pierwszy poruszył ją stojący na czele francuskiego rządu Edward Daladier. Premier wykazał się dobrą wolą wobec marszałka Rydza-Śmigłego i jego armii przekonując, że działania na przedpolach linii Zygfryda „mogą się rozwinąć w operację na pełną skalę”.


Niestety, tylko on – reakcją brytyjskiego premiera Neville’a Chamberlaina było pochwalenie mądrości Francuzów, którzy nie spieszą się z rozstrzygnięciami na lądzie, a sprawę przesądził główny referent konferencji – Gamelin. Generał stał na stanowisku, że wojna polsko-niemiecka dobiega końca, siły WP są rozbite i liczy jedynie na przejście części polskich dywizji do działań partyzanckich. Co ciekawe, Gamelin wciąż nie rozesłał do podkomendnych „Instruction Personnelle et Secrète No 4”, licząc, że politycy zaakceptują jego bierną strategię. To się w zasadzie udało, a kolejne minuty spotkania poświęcono m.in. postawie aliantów wobec Włoch i Hiszpanii, sytuacji politycznej na Bałkanach i wojnie morskiej.

Nieunikniony upadek

Krytycy spotkania podkreślają, że w Abbeville sojusznicy definitywnie rzucili Polskę na pastwę Hitlera i Stalina. Słowo „zdrada” nie w pełni oddaje jednak charakter konferencji – choć odnośnie frontu zachodniego Brytyjczycy i Francuzi przyjęli koncepcję „wait and see”, nie zrezygnowali ze wsparcia sprzętowego dla Polaków.

13 września Newall zaproponował gen. Norwidowi-Neugebauerowi natychmiastowe przekazanie 20 rozpoznawczo-bombowych samolotów typu Fairey „Battle”, zaś dzień później, na posiedzeniu Podkomitetu Szefów Sztabów Komitetu Obrony Imperialnej ustalono przesłanie nad Wisłę 5000 cekaemów „Hotchkiss”.

A Francuzi? Choć po konferencji „Instruction Personnelle et Secrète No 4” trafiła do adresatów i armia francuska wstrzymała ofensywę (z wyjątkiem 3. Armii), 15 września Gamelin częściowo skorygował wytyczne. Wydana tego dnia „Instruction Personelle et Secrète No 5” zezwalała na marsz wspomnianej 3. Armii ku linii Zygfryda i ostrzał artyleryjski jej wybranego fragmentu.

Jednooki prorok historycznych ślepców

Romuald Szeremietiew: Współcześni zwolennicy sojuszu z Hitlerem bezrefleksyjnie zachwycają się Studnickim.

zobacz więcej
Czy ta mikroofensywa wywarłaby jakikolwiek wpływ na losy frontu wschodniego? Jeśli tak, to znikomy, tym bardziej, że w praktyce została zrealizowana tylko część „marszowa” instrukcji. Sam dokument stanowi jednak dowód, że zachodni alianci nie traktowali ustaleń z Abbeville jako ostatecznych.

W rozważaniach dotyczących wsparcia Polski przez sojuszników we wrześniu 1939 roku nie sposób pominąć czynnika radzieckiego. Choć do francuskich i brytyjskich decydentów dotarła wiadomość o tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow, ich wiedza na ten temat nie była ani pełna, ani pewna. Wydaje się, że wątpliwości rozwiała dopiero rozmowa między francuskim chargé d’affaires w Moskwie Jeanem Payard’em i Wiaczesławem Mołotowem, którą dyplomaci odbyli 11 września.

Ludowy komisarz spraw zagranicznych ZSRR poruszył w jej trakcie kwestię zachodniego sąsiada – „biedny rząd polski, o którym nie wiadomo, co się z nim dalej stanie”. Sformułowanie na pozór neutralne, w języku dyplomatycznym oznaczało tyle, że Sowieci nie zamierzają bezczynnie przyglądać się konfliktowi polsko-niemieckiemu i wkrótce dokonają agresji na Polskę. Takie wieści tylko utwierdzały elity nad Sekwaną i Tamizą w przekonaniu, że upadek Rzeczpospolitej jest nieunikniony, a polską niepodległość można przywrócić dzięki pokonaniu Rzeszy w długiej, minimum trzyletniej, wojnie.
Sytuacja polskiego wojska od pierwszych dni była zła - twierdzi autor. Na zdjęciu: rozbity polski sprzęt po bitwie nad Bzurą. Fot. NAC
17 września atak ZSRR stał się faktem – jak pisał Gamelin do Ironside’a, „interwencja rosyjska przekreśliła nadzieje, że Polacy […] stawią opór o jakiejś wartości”. W zaufanym, francuskim gronie nie musiał już bawić się w okrągłe formuły i wprost stwierdził, że „Polska jest załatwiona”…

Czy gdyby nie radziecka agresja, Francuzi wypełniliby zobowiązania dotyczące ofensywy lądowej? Wszystko wskazuje na to, że nie. Czy oni, a także i Brytyjczycy mogli więcej zrobić dla krwawiącego sojusznika? Z pewnością tak.

Adwokat diabła zwróciłby jednak uwagę na fakt, że decyzje podejmowane w Paryżu i Londynie nie mogły zapadać w oderwaniu od rozwoju sytuacji nad Wisłą. Ta zaś od pierwszych dni przedstawiała się dla Polaków źle – 3 września przegraliśmy z Wehrmachtem bitwę graniczną, 8 września niemiecka 4. Dywizja Pancerna dotarła do Ochoty, a 12 września miejscem przyfrontowym stał się Lwów.

Nawet gdyby w drugiej połowie miesiąca ruszyła prawdziwa, a nie pozorowana francuska odsiecz lądowa, prawdopodobnie tylko przedłużyłaby ona agonię Wojska Polskiego. Warto też pamiętać, że Hitler jesienią 1939 roku słał w kierunku zachodnich aliantów propozycje pokojowe, które wcale nie musiały zostać odrzucone.

Niestety, z polskiej perspektywy – 6 milionów ofiar wojny, zburzenia Warszawy i 45 lat komunizmu – konstatacja, że mogło być jeszcze gorzej, to marne pocieszenie.

– Tomasz Czapla

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Zdrajcy z Londynu”. Armia brytyjska, a koncepcje wojskowej pomocy dla Polski we wrześniu 1939 roku” i „Offensive pour la Pologne? Wojskowe aspekty polityki mocarstw zachodnich wobec Polski, a konferencja w Abbeville (wiosna–lato 1939 roku)” Wojciecha Mazura, „1939. Ostatni rok pokoju, pierwszy rok wojny” Janusza Osicy, Andrzeja Sowy i Pawła Wieczorkiewicza, „Pomocnik historyczny Polityki. 100 pytań na 100 lat historii Polski (1918-2018)”.
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
„We the People”. Człowiek, którego głosem przemówił Wałęsa
Zatrzymał się na środku Marienplatzu i zaczął się rozglądać z zadumą. – Wiesz, tylu ludzi się tu kręci, a nie spotkałem ani jednego Murzyna – rzucił.
Historia Poprzednie wydanie
Posełki w pierwszym Sejmie niepodległej Polski
50 parlamentarzystek II RP – nie stały się czarownicami i powychodziły za mąż.
Historia Poprzednie wydanie
Zapomniany gigant z Domu pod Gigantami
Był jednym z największych darczyńców w dziejach Polski, hojniejszym od najbogatszych magnatów. Jego dzieła zna niemal każdy Polak, choć prawie nikt nie wie, jak się nazywał.
Historia wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Jak zabić czerwonego cara. Stalin na celowniku
Ribbentrop zaproponował Hitlerowi, że zaaranżuje konferencję z udziałem sowieckiego satrapy, podczas której osobiście zastrzeli go ze specjalnego długopisu pistoletu.
Historia wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Seks w służbie proletariatu
Ulicami przejeżdżały parady miłości, ich uczestnicy poprzebierani byli za duchownych, jedni całowali się i obmacywali, inni wykonywali sprośne gesty. Po rewolucji bolszewickiej w Rosji wybuchła rewolucja seksualna.