Kultura

Przez dziurkę od klucza. Metafizyka samurajów

Europejski artysta inspirując się odległymi kulturami nie powinien silić się na całkowite podporządkowywanie się ich kanonom. Nigdy nie dorówna tamtejszym mistrzom, bo ma odmienną od nich matrycę umysłu. Należy raczej od niego oczekiwać zachowania własnej tożsamości.

Zainteresowania Europejczyków Dalekim Wschodem skutkują rozmaitymi nieporozumieniami. Wynika to choćby z tego, że gdy cokolwiek się dzieje, jest jakieś wydarzenie – to na gruncie zachodniego sposobu myślenia liczy się głównie podmiot, czyli osoba: istotne jest to, jak ta sytuacja wygląda z perspektywy „ja”. Tymczasem dla Chińczyka, Koreańczyka, Japończyka najważniejszy jest sam proces. Ujmując rzecz lapidarnie i nieco ją upraszczając, Europejczyk patrzy na świat z zewnątrz, Azjata – z wewnątrz.

Dlatego człowiek Zachodu odrzucając chrześcijaństwo na rzecz buddyzmu zen – zjawisko modne wśród bohemy artystycznej w drugiej połowie XX wieku – zderza się ze ścianą. Odruchowo bowiem rozgranicza podmiot i przedmiot, Stwórcę i stworzenie, podczas gdy dalekowschodni umysł takiego rozgraniczenia nie czyni. W duchowości zen wszystko – „ja” i „nie-ja” – stanowi jedność, zaś istota ludzka nie jest – jak w chrześcijaństwie – koroną stworzenia, bo i samego pojęcia Stwórcy brak.
Stanisław Grochowiak, zdjęcie z lipca 1973 roku. Fot. PAP/Marian Sokołowski
Dużym wyzwaniem zatem musiało być dla Stanisława Grochowiaka zmierzenie się z japońską formą poetycką, jaką jest haiku. Ów przedwcześnie zmarły w roku 1976 – w wieku 42 lat – poeta pod koniec swojego życia zaczął uprawiać ten właśnie rodzaj twórczości.

Wcześniej Grochowiak zapisał się w historii polskiej literatury XX stulecia jako nowator języka poetyckiego. Uchodzi – obok choćby Andrzeja Bursy – za turpistę, jego wiersze eksponują brzydotę i brutalność świata. Jednocześnie artysta sięgał po barokowe środki wyrazu.

O fascynacji Grochowiaka haiku przypomina wydany niedawno nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego tomik zatytułowany „Perłopław na piasku”. Wyboru wierszy dokonał Dariusz Brzóska Brzóskiewicz – poeta, performer, barwna czy wręcz legendarna postać polskiej kultury niezależnej – który znany jest z tego, że sam tworzy ten rodzaj japońskiej poezji. Podczas odbywającego się dwa tygodnie temu w warszawskich Łazienkach Królewskich festiwalu literackiego PIW/onalia, recytował on haiku Grochowiaka i swoje – przebrany za szoguna.

Czym jest haiku w swojej klasycznej wersji? Brzóska we wstępie do tomiku Grochowiaka tak tę formę poetycką charakteryzuje: „to zaledwie 17 sylab rozpisanych na wersy 5-7-5 w języku japońskim. Tylko i wyłącznie. Takie jest zdanie wielu osób, również moje. Zbliżenie się do owego ideału jest możliwe tylko do pewnego stopnia. Ponadto problemem są nieusuwalne klisze kulturowe, a także idiomy, na których zasadza się dany język”.

Jeśli więc chodzi o sztukę tworzenia haiku, to w sensie formalnym nie można od polskiego poety oczekiwać doskonałości. Można natomiast zadać pytanie, w jakim stopniu Grochowiak w swoim opisie rzeczywistości zbliżył się do wzorców.
Dariusz Brzóska-Brzóskiewicz
A chodzi o poezję, która ma ścisły związek z duchowością zen, która przejawia się w rozmaitych dziedzinach japońskiego życia. Można tu wymienić choćby mającą cechy medytacji ceremonię parzenia herbaty.

Japonistka profesor Agnieszka Żuławska-Umeda – we wstępie do wyboru haiku autorstwa mistrzów gatunku z XVII i XVIII wieku – pisze: „Każdy wiersz jest obrazkiem – szkicem, który notuje aktualny stan jakiegoś wycinka świata w sposób najpełniejszy, ponieważ oddaje jego barwę, muzykę, nawet zapach i całą otaczającą go atmosferę, działającą na uczucia poety i czytelnika”.

Przypomina to obrazy zen (tak zwane zenga), na których – zdaniem profesor Żuławskiej-Umedy – „poszczególne cząsteczki wszechświata: drzewo albo kwiat czy nawet tylko liść, istnieją samotnie w białej i pustej przestrzeni, opisując ten świat w sposób najkrótszy i najbardziej wyczerpujący. Porównanie z malarstwem nie jest tutaj przypadkowe, albowiem oba przejawy sztuki stworzone zostały przez tę samą myśl: chęć świadomego przeżycia momentu teraźniejszego”.

Z kolei Brzóska we wstępie do tomiku Grochowiaka charakteryzuje haiku następująco: „Poeta tutaj to bardziej filozof zen, jest jedynie obserwatorem, nie angażuje się emocjonalnie w przeżywanie opisywanego obrazu, postrzega świat jakby przez dziurkę od klucza. Rejestruje moment, chwilę, która jest jednocześnie wiecznością: w tym właśnie wyraża się metafizyka haiku”.

Czy zatem Grochowiakowi udało się taki efekt osiągnąć? Odpowiedzią może być tylko osobista lektura jego haiku.
W kulturach wschodnich parzenie herbaty ma cechy medytacji. Na zdjęciu 18-letnia uczennica przygotowująca się do zawodu gejszy prezentuje ceremonię parzenia herbaty podczas Święta Japonii w angielskim hrabstwie Yorkshire w maju 2006 rooku. Fot. REUTERS/Nigel Roddis
Weźmy choćby „Odpoczynek”:

Świerszcz usiadł za kominem
Starzec na niestruganej ławie
Czuję się psem u jego wielkich łagodnie
zreumatyzowanych palców


Ale może nie należy od europejskiego poety wymagać, żeby oglądał świat oczami Japończyka? Grochowiak zresztą zdawał sobie sprawę z tej nieprzezwyciężalnej różnicy, która mentalnie dzieli go z Azjatami. Takie przeświadczenie chyba zresztą zawarł w haiku „Zwątpienie”:

Rączego konia Europy na cuglach Orientu jak wieść
Mowa jest gruboskórna
Milczenie – kolano na kolanie – tak się kolebią
nogi głupców
„Od pleców” Stanisław Grochowiak
I chyba rację ma poeta Marcin Świetlicki, który we wstępie do wydanego niegdyś dwutomowego zbioru haiku Brzóski stwierdził bez ogródek: „Byle matoł umiałby napisać trzy linijki, stosując reguły tej starej wschodniej sztuki poetyckiej. I różne matoły próbowały, najczęściej z mizernymi skutkami. Bo to żadna sztuka trzymać się reguł. Sztuką jest trzymać się reguł i stworzyć na tej bazie coś nowego, swoistego”.

Dlatego europejski artysta inspirując się odległymi kulturami nie powinien silić się na całkowite podporządkowywanie się ich kanonom. Nigdy bowiem nie dorówna mistrzom haiku, bo ma odmienną od nich matrycę umysłu. Należy raczej od niego oczekiwać zachowania własnej tożsamości. Grochowiak ją zachował. I tym samym pokazał, że to poniekąd warunek twórczego spotkania europejskiego poety z Japonią.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Wiersze Stanisława Grochowiaka publikujemy za zgodą wydawnictwa PIW.
Zdjęcie główne: Mężczyźni przebrani za samurajów w mieście Obihiro na wyspie Hokkaido, październik 2007. Fot . REUTERS/Issei Kato
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Nagroda imienia „Kobusza” – od Piotra Zaremby dla…
Nie opowiadajcie bajek, że wszystko co po Janie Kobuszewskim, to podróbki. Zdarzają się bowiem brylanty.
Kultura Poprzednie wydanie
Nobel dla Tokarczuk i Handkego – królewski figlik Gustawa XVI
Nad Wisłą spora część populacji nie lubi noblistki nie za splątanie losów Markiza w „Podróży ludzi Księgi”, lecz za dredy.
Kultura wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
A mógł pozostać Szalonym Kapelusznikiem z posiwiałą plerezą...
Z hipisowskich lat zachował otwarte podejście do ludzi. Potem wessała go polityka, choć sam woli określać to jako obywatelską powinność.
Kultura wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Przerysowywał, robił małpy. I był cudowny. Zmarnowany Chaplin...
W pamięci zapisał się jako wyśmienity aktor komediowy, choć nigdy nie doczekał się wielkiej roli w filmie. Stał się natomiast mistrzem epizodu i legendą telewizyjnego dowcipu.
Kultura wydanie 27.09.2019 – 4.10.2019
Skazani na historyczne kino grające na emocjach?
„Legiony” i „Piłsudskiego” oglądałem z przyjemnością, choć oba filmy zatrzymały się przed bardziej dogłębnym roztrząsaniem polskiej historii.