Felietony

Dziennikarstwo przekazywali sobie w spadku

Obaj dużo jeździli po Polsce prowincjonalnej. Ojciec pisywał recenzje teatralne, zajmował się problemami lokalnymi i jakby naprowadził syna na ślady jego późniejszych reportaży. A ten, mówiąc o pisaniu, powtarzał za Prusem: „Moim ideałem jest być jak szyba: przezroczysta”. On też podał misję dziennikarską dalej – swojemu synowi Tomaszowi. Andrzej Dobosz w 54. odcinku programu „Z pamięci” opowiada o Andrzeju i Andrzeju Krzysztofie Wróblewskich.

„Przed ich sądem nie było obrońcy”. Oskarżyciel Edward Wende, przyjaciel księdza Popiełuszki

Wraz z mecenasem Janem Olszewskim zadawał kłopotliwe pytania podsądnym – mordercom księdza. I to było jego największe doświadczenie życiowe.

zobacz więcej
W roku 1952 zostałem studentem warszawskiej polonistyki. Jednym z moich kolegów, mieszkających zarazem na Żoliborzu, był wyższy ode mnie Andrzej Krzysztof Wróblewski, który mieszkał także w domu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Krasińskiego 18. Parę razy dla uzupełnienia jakichś notatek złożyłem mu wizytę w domu i poznałem jego rodziców.

Andrzej Krzysztof i ja zaczęliśmy wkrótce drukować w „Sztandarze Młodych” – ja omawiałem nowości książkowe, natomiast Andrzej Krzysztof pisywał reportaże z Polski prowincjonalnej. Wkrótce zostałem też członkiem Koła Młodych Krytyków Teatralnych. To koło spotykało się w siedzibie redakcji dwutygodnika „Teatr”. Członkiem redakcji był ojciec Andrzeja Krzysztofa, Andrzej Wróblewski. To nie było biuro, tylko tam redaktorzy w różnych porach bywali, rozmawiali ze sobą i z nami.

Starszy Andrzej Wróblewski specjalizował się omawianiu przedstawień prowincjonalnych. Jeździł dużo po Polsce. Przy czym pisywał nie tylko recenzje czysto teatralne. Natomiast zajmował się także problemami lokalnymi, społecznymi teatru. Myślę, że był zarazem jakby człowiekiem, który naprowadzał swego syna na ślady przyszłych jego reportaży.

Andrzej Krzysztof Wróblewski: Ja jestem dziennikarzem od dwudziestu paru lat, ale przedtem byłem studentem polonistyki i przypominam sobie z moich lektur, co Bolesław Prus – nienajgorszy pisarz i nienajgorszy także kronikarz, czyli to, co się dzisiaj nazywa felietonista – co on mówił o tym, czym powinno być pisanie. Otóż on pisał tak: „Moim ideałem jest być jak szyba: przezroczysta”.

W 1956 roku Andrzej Krzysztof został reporterem stworzonej przez Stefana Żółkiewskiego „Polityki” i tu już nasze drogi się całkiem rozeszły. Natomiast pana Andrzeja spotykałem w autobusie żoliborskim. Od 1964 roku, gdy zamieszkałem na Sadach Żoliborskich okazało się, że pan Andrzej mieszka w sąsiednim domu. Często wracaliśmy razem. Pan Andrzej był człowiekiem niesłychanie przyjaznym i opiekuńczym.

W 1992 roku dostaliśmy od naszego sąsiada – już z żoną, która go poznała i też przyjaźniliśmy się – dostaliśmy jego książkę „Być Żydem”. Pan Andrzej nazywał się Fejgin, żył przed wojną w Wilnie, był członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej. W czasie wojny przedostał się z żoną z Wilna do Warszawy i tu ukrywał się pod przybranym nazwiskiem. Przeszli okupację bez kłopotów, także dzięki dobremu wyglądowi i językowej bezbłędności. Natomiast po wojnie Andrzej Fejgin zorientował się, że podobne nazwisko nosi jeden z katów UB-owskich, niebędący żadną jego rodziną, i dlatego już nazwisko Fejgin nie wydało mu się godziwe. Pozostał przy Wróblewskim.
Andrzej Dobosz w 54. odcinku programu „Z pamięci” o ojcu Andrzeju i synu Andrzeju Krzysztofie Wróblewskich

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek przedpremierowo można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20:
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 41.:
Zdjęcie główne: Turniej Reporterów w Studio 2 w 1980 roku. Program prowadzi Elżbieta Jaworowicz, obok reportażysta „Polityki” Andrzej Krzysztof Wróblewski. Fot. TVP
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Narciarz, taternik, przeciwnik ustroju. Okrutnie zamordowany
Był gotów rozmawiać ze wszystkimi – z lewa, z prawa, używać argumentów. Jako łagodny polemista łatwo uzyskiwał przewagę.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Mecenas do spraw politycznych
Aresztowany w roku 1984 pod fałszywym zarzutem, był przetrzymywany z więźniami kryminalnymi w ciężkim więzieniu.
Felietony Najnowsze wydanie
Okupanci
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
„To ja decyduję, kto jest faszystą”
Hasło „faszyzm nie przejdzie” to okrutna drwina z pamięci ofiar formacji tak odrażającej, jak prawdziwy faszyzm. W ten sposób eliminowała przedwojenne elity, nauczycieli i urzędników, a włączała do definicji bohatera członków UB.