Cywilizacja

Czy milioner oskarżony o pedofilię dożyje do procesu? W tle Trump, Clinton, brytyjski książę i były premier Izraela

Niebawem miały zostać ujawnione zeznania kobiety, która pełniła obowiązki „seksualnej niewolnicy” zaspokajającej możnych tego świata. Sugestie, że Jeffrey Epstein nie doczeka procesu pojawiały się wcześniej. Finansistę już raz znaleziono w celi półprzytomnego ze śladami na szyi. W sobotę 10 sierpnia, w więzieniu na Manhattanie, znaleziono go martwego.

W tej aferze jest wszystko. Bogacz wykorzystujący 13, 14-letnie dziewczęta. Doniesienia, że dzieli się swoją „pasją” z bogatymi przyjaciółmi, wśród których są politycy i miliarderzy. Dwóch prezydentów USA, brytyjski książę i były premier w tle. Jest oczywiście korupcja, próba skręcenia sprawy przez prokuratorów i sądy. A nawet Don Kichot, czy raczej dwoje – bloger i dziennikarka, którzy nigdy nie odpuścili. Afera wokół Jeffreya Epsteina, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie nieletnich dziewcząt, może wstrząsnąć amerykańską elitą.

„Lolita Express”

„Lolita, światło mego życia, płomieniu mych lędźwi. Mój grzechu, moja duszo…" pierwsze słowa powieści Vladimira Nabokowa dają romantyczną wizję „miłości” z nastolatką. Co ciekawe, odniesienie do powieści „Lolita” pojawia się także w sprawie Epsteina: „Lolita Express” nieoficjalnie ochrzczono prywatny odrzutowiec milionera, którym przemieszczał się sam lub z kompanami, co może sugerować także co działo się na jego pokładzie. Jednak rzeczywistość jest daleka od wyobrażeń starszych mężczyzn śliniących się na myśl o młodych ciałach. To brutalna rzeczywistość ofiar z ich zeznań.

Jennifer Araoz miała piętnaście lat i marzenia o byciu aktorką na Broadwayu, co było trudne do realizacji, zwłaszcza po tym jak trzy lata wcześniej na AIDS zmarł jej ojciec. Zwerbowano ją pod szkołą średnią i robiła w nowojorskiej rezydencji masaże Epsteinowi, który na koniec sam się zaspokajał aby wręczyć potem trzysta dolarów. Do czasu, gdy pewnego razu… – Zgwałcił mnie, brutalnie mnie zgwałcił. Dokładnie wiedział, co robił – mówiła łamiącym się głosem w wywiadzie dla telewizji ABC dzisiejsza 32-latka. – Byłam przerażona, mówiłam mu, żeby przestał: Proszę, przestań…
Mała Wyspa Św. Jakuba (Little St. James Island) należąca do grupy Wysp Dziewiczych była jedną z posiadłosci Jeffreya Epsteina. Finansista miał tu organizowac orgie z udziałem nastoletnich dziewcząt. Fot. REUTERS/Marco Bello
Michella Licata miał lat szesnaście, gdy jakaś kobieta zwabiła ją do mieszkania Epsteina w Palm Beach na płatny masaż. Miała masować mu plecy, ale potem on chciał coraz niżej… – Mówił do mnie: Boże, jesteś taka piękna, taka sexy, naprawdę czułam się bardzo niekomfortowo – próbowała odtwarzać w mediach wydarzenia.

Courtney Wild chodziła do szkoły średniej, gdy finansista wymuszał na niej akty seksualne… – Miałam czternaście lat, nosiłam jeszcze aparat na zęby… – mówiła. I tak dalej, zeznanie za zeznaniem.

„Nagie fotki dziewcząt” na CD

Jeffrey Epstein został zatrzymany 6 lipca na lotnisku pod Nowym Jorkiem po wyjściu z prywatnego samolotu wracającego z Paryża. 66-letniemu finansiście (jego majątek szacuje się na 500 mln dolarów)zostały postawione dwa zarzuty przemytu nieletnich w celach seksualnych, zagrożone łączną karą więzienia do 45 lat.

14-stronicowy akt oskarżenia mówi o co najmniej kilkunastu dziewczętach, które podróżowały pomiędzy posiadłościami na Manhattanie oraz we florydzkiej Palm Beach w latach 2002-05. Wszystkie miały poniżej 18 lat (najmłodsze po 14) i wszystkie traktowano podobnie: na początku propozycja masażu, a potem akty seksualne, także gwałty. Zapłata gotówką miała nie tylko zamknąć im usta, ale być zachętą do sprowadzania kolejnych dziewcząt. Część z nich pochodziła że środowisk tzw. trudnej młodzieży z ulicy.

Sprawa jest na pewno rozwojowa, gdyż po aresztowaniu Epsteina do prokuratorów zaczęły się zgłaszać kolejne ofiary. W czasie przeszukania w nowojorskiej rezydencji finansisty znaleziono setek zdjęć z kobietami wyglądającymi na nieletnie, w tym płyty CD z odręcznymi opisami w typie „nagie fotki dziewcząt”.

18 lipca sędzia federalny odmówił ustanowienia poręczenia majątkowego i zdecydował, że do procesu oskarżony musi pozostać w areszcie. Przychylił się do argumentów prokuratury, że Epstein może próbować ucieczki (w trakcie przeszukania znaleziono paszport Arabii Saudyjskiej ze zdjęciem oskarżonego), a jego bogactwo i wpływy polityczne mogą umożliwić mu mataczenie i zastraszanie świadków. Sędzia odrzucił ofertę obrońców: areszt domowy i poręczenie majątkowe w formie wartej 77 milionów dolarów rezydencji na Manhattanie.

Koszmar w Fabryce Snów. Seksafera obnaża Hollywood

Skandal z udziałem Harveya Weinsteina może być wierzchołkiem góry lodowej.

zobacz więcej
Od zatrzymania Jeffreya Epsteina minęły już trzy tygodnie, co we współczesnych mediach, działających niczym maszynka do mielenia wiadomości, oznacza kilka cykli informacyjnych, a więc wieczność. Odmówienie prawa do kaucji oznacza, że najbliższe miesiące do procesu (daty nie ustalono) oskarżony spędzi w areszcie. Mogą to być nawet lata albo – w przypadku wyroku skazującego (wysoce prawdopodobnego), przy wieku oskarżonego nawet możliwość, że nigdy nie wyjdzie na wolność.

Trump i Clinton, brytyjski książę i premier Izraela

Przez lata Epstein, bezdzietny kawaler, znany był ze swojego zamiłowania do luksusu, powiązań z celebrytami, przedstawicielami elity uniwersyteckiej, politykami i innymi ludźmi z grubymi portfelami. Zrobił miliony na obracaniu pieniędzmi bogatych klientów w firmie inwestycyjnej.

Przynajmniej tak to przedstawiał on sam, bo ostatnio pojawiły się wątpliwości, jak właściwie dorobił się fortuny. Oprócz kilkupiętrowej rezydencji w snobistycznej części Manhattanu ma także pięć innych domów (w tym rezydencję na Florydzie), prywatną wyspę należącą do grupy Wysp Dziewiczych, 15 pojazdów oraz prywatny odrzutowiec, wspomnianą „Lolitę Express”.

Dobrze wiedział, jak budować sobie pozycję wśród elit. Przez lata przeznaczył ze swojej fortuny 30 milionów dolarów na cele charytatywne (w tym 2 mln na Harvard University). Dodatkowo wspierał finansowo polityków Partii Demokratycznej i zbierał dotacje na ich kampanie.

W tle afery są nazwiska dwóch prezydentów USA: byłego – Billa Clintona, oraz obecnego – Donalda Trumpa. Nieukrywające niechęci do Trumpa media głównego nurtu od momentu zatrzymania Epsteina podkreślają jego powiązania z obecnym lokatorem Białego Domu.

Faktycznie, zanim na poważnie zajął się na poważnie polityką, Donald Trump uwielbiał afiszować się swoimi kontaktami z nowojorską śmietanką towarzyską i libertyńskim podejściem do życia. To właśnie z tamtych lat, a konkretnie z roku 2002 pochodzi wypowiedź Trumpa o Epsteinie: – To wspaniały facet. Przebywanie z nim to dla mnie zawsze świetna zabawa. Mówią nawet, że lubi piękne kobiety niemal tak samo, jak ja. Że wiele z tych pięknych kobiet jest raczej z tych młodszych.

Wypowiedź typowa dla ówczesnego bawidamka Trumpa, którą dziś usiłuje się interpretować jako przyzwolenie dla obcowania z nieletnimi. Po zatrzymaniu Epsteina, Trump kategorycznie odciął się od niego, oświadczając, że już dawno „oddalili się od siebie”, „nie rozmawiali z 15 lat”, a on sam „nigdy nie był jego fanem”.
Palm Beach na Florydzie, luty 2012. Od lewej biznesmen Donald Trump, jego narzeczona (obecna żona) Melania, finansista Jeffrey Epstein i jego przyjaciółka oraz współpracowniczka Ghislaine Maxwell. Fot. Davidoff Studios/Getty Images
Poza wypowiedziami z 2002 roku nie znaleziono innych dowodów na powiązania Trumpa z Epsteinem. Można podejrzewać, że – gdyby istniały – to media, nienawidzące obecnego prezydenta, na pewno już by do nich dotarły.

W przypadku Billa Clintona dowodów na przyjacielskie relacje jest nieco więcej. Dziennikarze dotarli do dokumentów lotu słynnego prywatnego odrzutowca Epsteina, z których wynika, że były prezydent odbył w latach 2001-03 aż 26 podróży na pokładzie „Lolita Express”. W tamtych latach zachwalał Epsteina jako filantropa, który pomagał mu w jego wysiłkach na rzecz walki z ubóstwem w Afryce, HIV/AIDS czy na rzecz demokracji.

Dziś rzeczniczka Clintona zapewnia, że były prezydent „nic nie wiedział o strasznych przestępstwach” Epsteina, „nie rozmawiał z nim od dekady” oraz nigdy nie przebywał w posiadłościach finansisty.

Oprócz Clintona i Trumpa najczęściej pojawiającym się nazwiskiem z kręgu znajomych Jeffreya Epsteina jest brytyjski książę Andrzej oraz były premier Izraela Ehud Barak. Nie ma żadnych dowodów, że którykolwiek z nich był zamieszany w przestępstwa, pojawia się jednak wiele plotek i domysłów.

Minister pracy musiał odejść

Jak na razie ofiarą afery Epsteina padł jeden polityk. To Alexander Costa, sekretarz departamentu pracy w gabinecie Trumpa, który postanowił zrezygnować ze stanowiska. W 2008 r. jako prokurator federalny w Miami zawarł prawną ugodę z Epsteinem. Ekstremalnie łagodną, bo na jej mocy finansista przyznał się do dwóch czynów seksualnych z nieletnią, za co musiał się zarejestrować jako „przestępca seksualny” (w wielu stanach osoby skazane za przestępstwa seksualne mają obowiązek powiadomić o tym w miejscu zamieszkania).

Otrzymał także wyrok więzienia, jednak zamiast w stanowym więzieniu – jak większość przestępców seksualnych – odbywał go lokalnym areszcie w Palm Beach w komfortowych prawie domowych warunkach. W w dodatku sześć razy w tygodniu zwalniano go na 12 godzin z aresztu do… pracy, we jego własnym biurze w centrum miasta.

Jeszcze bardziej szokujące jest to, że prokuratorzy poszli na ugodę mając zeznania 36 wykorzystanych dziewcząt, a aby uzyskać łagodny wymiar kary, przekwalifikowano oskarżenie z czynów seksualnych z nieletnimi na „nakłanianie do prostytucji i korzystanie z usług prostytutki”.

Trump vs. fake news 1:0

„To się więcej nie może przydarzyć żadnemu prezydentowi w przyszłości. To hańba. Jeśli ktoś za sto, pięćdziesiąt lat spróbuje tak zniszczyć przyszłego prezydenta, powinien wiedzieć, że kara będzie wielka" - uważa głowa państwa.

zobacz więcej
Acosta bronił się stwierdzając, że chciał uniknąć procesu, na którym obrońcy Epsteina zamierzali – jak zapowiadali – zniszczenie wiarygodności świadków, zaś dzięki ugodzie przynajmniej „świat usłyszał o nim jako o przestępcy seksualnym”. Już jako minister w rządzie Trumpa deklarował, że „przestępstwa popełnione przez Epsteina są straszne” i „cieszy się, iż nowojorscy prokuratorzy ruszyli ponownie ze sprawą w oparciu o nowe dowody”. Te deklaracje jednak nie wystarczyły i polityk po kilku dniach musiał się pożegnać ze stanowiskiem.

Zeznania „seksualnej niewolnicy”

Dlaczego sprawa Epsteina powróciła po latach właśnie teraz? Dzięki dwóm decyzjom sądowym. W lutym tego roku sędzia federalny orzekł, iż prokuratorzy federalni (pod wodzą Acosty) złamali prawo ukrywając przed ofiarami finansisty fakt sądowej ugody, która chroniła go przed zarzutami federalnymi. W 33-stronicowym werdykcie stwierdzono, że władze działały na szkodę dwóch nieletnich ofiar, które zgodnie z kodeksem federalnym miały „prawo do konsultacji z reprezentującymi państwo prokuratorami”.

Sprawa ciągnęła się jedenaście lat, rządowi prawnicy tłumaczyli, że skoro ostatecznie nie było aktu oskarżenie na podstawie prawa federalnego (na podstawie ugody Epstein odpowiadał za dwa przestępstwa z kodeksu stanu Floryda), to… nie było obowiązku konsultowania ofiar z prokuratorami, zapisanego w ustawodawstwie federalnym. Sędzia odrzucił ostatecznie tę argumentację.

W marcu tego roku inny federalny Sąd Apelacyjny po długotrwałej batalii prawnej zdecydował w końcu o odtajnieniu akt sprawy cywilnej wytoczonej przeciw Epsteinowi i Ghislaine Maxwell, która pomagała mu w stręczeniu nieletnich dziewcząt. Znajdują się tam ponoć opisy poczynań nie tylko Epsteina, ale także „licznych prominentnych amerykańskich polityków, wpływowych biznesmenów, zagranicznych prezydentów, dobrze znanego premiera i innych światowych liderów”. Od marca trwają przygotowania do upublicznienia dokumentów, które mogą mieć porażającą moc. Dobrze obeznany ze sprawą Gabriel Sherman z „Vanity Fair” twierdzi, że przekazanie dokumentów mediom nastąpi w ciągu dwóch tygodni, a sprawa Epsteina już teraz „jest większa niż skandal Weinsteina” (oskarżonego niedawno o liczne akty seksualnej przemocy producenta filmowego). Ma być naprawdę gorąco, bo wśród dokumentów są zaprzysiężone zeznania kobiety, która pełniła obowiązki „seksualnej niewolnicy” zaspokajającej możnych tego świata.

Najlepszy interes życia

Warto podkreślić, że ostatni postęp w sprawie nie byłby możliwy bez dwóch osób. Pierwsza to dziennikarka „Miami Herald” Julie K. Brown, która przez lata nie odpuszczała sprawy Epsteina z 2008 r. prowadząc własne, dziennikarskie śledztwo, stopniowo dotarła do 80 dziewcząt, które miały kontakt z finansistą-pedofilem.
Zdjęcie Jeffreya Epsteina z rejestru "przestępców seksualnych". Fot. New York State Division of Criminal Justice Services/Handout via REUTERS
Cykl jej trzech artykułów z listopada 2018 r., w których ugodę z prokuraturą nazwała „najlepszym interesem życia” Epsteina, przypomniała opinii publicznej całą sprawę. Drugim bohaterem jest bloger i dziennikarz obywatelski Mike Cernovich, który rozpoczął w sądach batalię o odtajnienie dokumentów związanych ze sprawą Epsteina. To dzięki jego staraniom sprawa ruszyła. Później do jego starań dołączył „Miami Herald”.

Co dalej? Prokuratorzy dalej pracują nad akrem oskarżenia, ale wcale nie jest pewnie, że dojdzie do procesu. Mógłby on zaszkodzić zbyt wielu wpływowym osobom. Są inne rozwiązania. Na przykład kolejna ugoda, która tym razem będzie się wiązała z długoletnim więzieniem (obecne zarzuty są zagrożone karą do 45 lat, ale prokuratura wciąż szuka nowych ofiar finansisty).

Pojawiają się też sugestie, że Jeffrey Epstein nie dożyje procesu. Tym bardziej, że przed paroma dniami finansistę znaleziono półprzytomnego, leżącego w celi w pozycji embrionalnej ze śladami na szyi. Media podały trzy hipotezy: albo była to próba uzyskania przeniesienia do innego aresztu, albo próba samobójcza, albo atak innego więźnia.

Dla wielu wpływowych i bogatych przyjaciół Epsteina, jego smierć byłaby najwygodniejszym rozwiązaniem.

– Jeremi Zaborowski z Chicago

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Pikieta 8 lipca 2019 przed sądem federalnym w Nowym Jorku domagająca się skazania Jeffreya Epsteina. Fot. Stephanie Keith/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę
Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Misterna gra Putina z Łukaszenką. Czy Rosja połknie Białoruś?
Moskwa chce wywołać w Mińsku wybuch niezadowolenia społecznego, trochę na wzór ukraińskiego Majdanu. W jakim celu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tu wcześniej wojny nie było. Teraz łopaty prędko latają w...
– To jest dla mnie Trump, zwierzę! – krzyczał Dilo, odcinając najpierw jedno, a potem drugie ucho martwego zwierzęcia. Reportaż Witolda Repetowicza z kurdyjskiej Rożawy w północno-wschodniej Syrii.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
To nie jest taka prosta gra… Sędzia przestaje być „powietrzem”
Cóż to za dziwny sport? Po golu zmiana stron boiska, rzut karny z dowolnego punktu położonego 11 metrów od linii bramkowej, a bramki nie mają poprzeczek.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Pełzająca germanizacja” Kaliningradu
Biznes poważnie cierpi na kremlowskiej polityce wobec obwodu: militaryzacji („lotniskowiec Kaliningrad”) zamiast komercjalizacji („bałtycki Hongkong”). Ta druga droga jest dziś uważana za herezję.