Felietony

Spin doktor Putina czy pisarz? Szydercze spojrzenie z Moskwy na Donbas i zachodnie elity

Autor opowieści potwierdza tezę, że Rosja XXI wieku to nie żadna arkadia konserwatyzmu i tradycjonalizmu, lecz „postmodernistyczna dyktatura”, której doktrynę stanowią cynizm i nihilizm.

Konflikt zbrojny w Donbasie, jak każda taka konfrontacja, prędzej czy później musiał znaleźć oddźwięk w literaturze. Przykładem może być nowa powieść znanego pisarza rosyjskiego Zachara Prilepina „Niekotoryje nie popadut w ad” („Niektórzy nie trafią do piekła”).

Autor jest czołowym działaczem Partii Narodowo-Bolszewickiej – ugrupowania, które z pozycji lewicowych i nacjonalistycznych kontestuje wewnętrzną politykę Władimira Putina, a zarazem popiera agresywne i ekspansywne plany Kremla wobec krajów dawnego Związku Sowieckiego. Prilepin bardzo mocno zaangażował się w propagandę na rzecz donbaskich separatystów i jego nowa książka jest tego świadectwem.

Prominent z Kremla

Jeśli jednak mowa o dramatycznych wydarzeniach na wschodzie Ukrainy – większe znaczenie ma inny utwór prozatorski. Chodzi o „Podrażanije Gomieru” („Naśladując Homera”) Natana Dubowickiego. To imię i nazwisko jest pseudonimem, pod którym najprawdopodobniej kryje się Władisław Surkow (informacja ta nigdy nie została potwierdzona na sto procent).
Żołnierze separatystycznej Ługańskiej Republiki Ludowej w grudniu 2016 roku. Fot. REUTERS/Alexander Ermochenko
O ile Prilepin jest aktywistą formacji opozycyjnej, w dodatku zwalczanej przez władze rosyjskie z takim uporem, że nie ma ona szans na wejście do parlamentu, o tyle w przypadku Surkowa mamy do czynienia z prominentnym politykiem kremlowskim. Od 2014 roku powierzane są mu bardzo odpowiedzialne zadania, w tym negocjacje między Rosją a państwami zachodnimi w sprawie uregulowania sytuacji na Ukrainie (obszerną sylwetkę tego dygnitarza zawiera opublikowany pół roku temu w Tygodniku TVP tekst „Czy Moskwa ingeruje w mózgi zachodnich polityków”).

Tak więc na pytanie, co naprawdę myślą przedstawiciele kremlowskiego establishmentu o separatystycznych „republikach ludowych” w obwodach donieckim i ługańskim, być może odpowiada w swojej opowieści Dubowicki. Na marginesie można nadmienić, że „Podrażanije Gomieru” jest od 11 lipca powszechnie dostępne – ukazało się nie w formie książkowej, lecz jako tekst w serwisie internetowym literackiego czasopisma „Russkij pionier”.

Opowieść z kluczem

Akcja opowieści Dubowickiego toczy się na froncie wojennym w Donbasie. Główne postaci to walczący z „ukrami” uczestnicy „pospolitego ruszenia”. Są wśród nich i tacy, co do których można domniemywać, że mają swoje prototypy w rzeczywistości. Tak jest w przypadku pisarza o ksywie Tancerz. Przywodzi on na myśl wspomnianego wyżej Prilepina oraz lidera Partii Narodowo-Bolszewickiej, także człowieka pióra, Eduarda Limonowa, który w latach 90. chwalił się swoim uczestnictwem w ostrzeliwaniu Sarajewa przez bośniackich Serbów (co uwiecznił Paweł Pawlikowski w zrealizowanym dla BBC filmie dokumentalnym „Serbski epos”).

Z kolei bojownik o ksywie Radiola kojarzy się z nieżyjącymi już dowódcami wojsk separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej – Motorolą (Arsenem Pawłowem) i Giwim (Michaiłem Tołstychem). Zasłynęli oni okrucieństwem w traktowaniu jeńców ukraińskich.

Można zatem „Podrażanije Gomieru” interpretować poniekąd jako opowieść z kluczem. I tym, co najbardziej istotne wydaje się w niej, to portret separatystów jako ludzi do cna zepsutych. Przypominają oni raczej organizację przestępczą niż powstańców, którzy gotowi są oddać życie dla dobra swojej małej ojczyzny i jej lokalnego ludu. Grabieże i rozboje są dla nich chlebem powszednim, choć komendant Freza nie chce, żeby były one zbyt ostentacyjne, ponieważ wtedy psują wizerunek „pospolitego ruszenia”.

Jednodniowa wojna jądrowa

Wypada przyznać, że opowieść Dubickiego to nie jest jakieś godne zachwytów dzieło. Niemniej zasługuje ona na miano dobrego czytadła z nieco zaskakującym wątkiem fantastyczno-futurologicznym.

Czy Moskwa ingeruje w mózgi zachodnich polityków?

Wywołaliśmy antyliberalny zwrot na świecie – twierdzi doradca Władimira Putina.

zobacz więcej
I tak autor w końcówce opowieści kreśli katastroficzną z zachodniego punktu widzenia wizję przyszłości: Niemcy, Francuzi, biali Amerykanie i inni przestają być gospodarzami we własnych domach. W Europie władza przechodzi w ręce imigrantów z Maghrebu i Lewantu, a USA zostają podzielone na dwa państwa – jednym rządzą czarni, a drugim – Latynosi. Znamienne, że w Rosji do żadnej podobnej zmiany nie dochodzi.

W wyniku nieporozumienia świat staje w ogniu jednodniowej wojny z użyciem broni jądrowej. Ginie „zaledwie” trzydzieści milionów ludzi – to mniej niż pochłonęła druga wojna światowa. Na szczęście udaje się ów koszmar szybko ugasić.

Potem władzę nad światem przejmuje Rada Globalna. Sięgając po zdobycze inżynierii genetycznej i biocybernetyki, „pacyfikuje” ona naturę ludzką. Produkowane są nowe hormony – „hormony pokory i pięknoduchostwa” zwane „tołstojewskimi” od nazwiska pisarza Lwa Tołstoja, który głosił ideę niesprzeciwiania się złu siłą. A na świecie toczą się już tylko „wojny memorialne” będące rekonstrukcjami historycznymi. Jedną z nich jest „wojna domowa na Ukrainie lat 2014-2024”...

Opowieść post-prawdziwa

Dubowicki nie zaskakuje – w opowieści nie ma nic o tym, że Rosja jest faktycznie stroną w konflikcie na wschodzie Ukrainy, prowadzi przeciw państwu ukraińskiemu wojnę hybrydową. To przemilczenie, które wpisuje się w propagandowe kłamstwo, które Moskwa powtarza od pięciu lat. Ale bądź co bądź, jeśli autorem utworu jest kremlowski spin doktor, to nie ma się czemu dziwić.

Ważniejszy jest sposób, w jaki Dubowicki potraktował separatystów. Nie są oni ludźmi, których można porównać do obecnych w rosyjskiej wyobraźni masowej bohaterów wielkiej wojny ojczyźnianej. „Podrażanije Gomieru” to nie jest obecna także w literaturze rosyjskiej epicka proza wychwalająca cnoty żołnierskie.

W opowieści Dubowickiego sporo jest postmodernistycznego tonu, który odnajdujemy choćby w utworach współczesnych pisarzy rosyjskich – Wiktora Pielewina czy Władimira Sorokina. Znamienny jest zamieszczony w nawiasie podtytuł po angielsku: „based on a post-true story”. A na samym końcu można przeczytać – przecież jak najbardziej ironiczną – dedykację: „nieświętym wojnom, nieidealnym bohaterom, nie dającym się pokonać Rzymianom Trzeciego Rzymu, braciom i siostrom żywym i poległym z miłością i bez nadziei na przebaczenie…”.

Mięso armatnie

Dubowicki tylko po raz kolejny potwierdza tezę brytyjskiego dziennikarza, Petera Pomerantseva, że Rosja XXI wieku to nie żadna arkadia konserwatyzmu i tradycjonalizmu, lecz „postmodernistyczna dyktatura”, której doktrynę stanowią cynizm i nihilizm. Kreml pogardza separatystami z Donbasu. Dla niego są oni tylko mięsem armatnim – frajerami, którzy dali się wkręcić w rywalizację Rosji z mocarstwami zachodnimi o wpływy w Europie Wschodniej.
Na Zachodzie są opiniotwórcze osoby, które nabierają się na pokojowe slogany Moskwy. Na zdjęciu: znany z lewicowych poglądów amerykański reżyser Olivier Stone reklamuje rosyjskie wydanie swojego wywiadu rzeki z Władimirem Putinem. Fot. Vyacheslav Prokofyev\TASS via Getty Images
Przede wszystkim jednak warto wyciągnąć wnioski z „post-prawdziwej historii”, czyli kreślonej przez Dubowickiego wizji przyszłości. Z jednej strony autor podkreśla, że Rosja kieruje się intencjami pokojowymi, z drugiej jednak – szydzi z utopijnego dążenia zachodnich liberalnych elit do tego, żeby wyplenić z ludzkiej natury wojowniczy pierwiastek. A przywołanie tołstojowskiego pacyfizmu jako rosyjskiego towaru eksportowego być może jest aluzją do przypisywanych Leninowi słów o sznurze, który Kraj Rad sprzeda kapitalistom, żeby ich potem na nim powiesić.

Z kremlowskiej perspektywy wygląda to tak, że są na Zachodzie opiniotwórcze osoby (politycy, publicyści, pisarze, reżyserzy, aktorzy), które nabierają się na pokojowe slogany Moskwy. Kimkolwiek byłby Natan Dubowicki, to przypuszczalnie Władisław Surkow ma tych ludzi za „użytecznych idiotów”.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Szalona miłość. Rosjanie i Putin
Zdjęcie główne: Władimir Putin i Władisław Surkow w lutym 2012 roku. Fot. REUTERS/Alexei Nikolsky/RIA Novosti/Pool
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Olga Tokarczuk zakładniczką polityki? Gratulacje od...
Autorka „Biegunów” wpisuje się w kanoniczny nurt kultury polskiej, którego źródła sięgają romantyzmu. Bliższe jej są „czucie i wiara” niż „mędrca szkiełko i oko”.
Felietony Najnowsze wydanie
Boks
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zwycięzcy
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zaśpiewała z Wojciechem Waglewskim, studiuje psychoseksuologię
Łukasz Orbitowski: Życie to pasmo cierpień, przy których nieudany koncert ma rangę pieszczoty
Felietony Poprzednie wydanie
Historia, wedle żydowskiej narracji, jest jak western. Są dobrzy...
Norman Davies został zakrzyczany, kiedy zaoponował przeciw tezie o tym, że Polacy biernie patrzyli na Holokaust. Czy lobby żydowskie zablokowało jego karierę naukową w USA?