Kultura

Krzykliwa „Mowa ptaków”. Film, który omal nie wywrócił festiwalu w Gdyni

Andrzej i Xawery Żuławscy są cennymi artystami naszego kina jako KosmoPolacy. Obaj wychowani częściowo we Francji mają dystans do naszej problematyki. Choć obu przydałaby się dyscyplina intelektualna.

Film Xawerego Żuławskiego bez wątpienia powinien się znaleźć w konkursie festiwalu w Gdyni. To kino właśnie festiwalowe, dla znawców, którzy lubią analizować formę, by ją usprawiedliwiać poszukiwaniem artystycznym. I ostatni scenariusz wybitnego filmowca nakręcony przez syna, dodatkowa zachęta dla uczonych analiz.

Owszem, jest przeciwny obecnemu rządowi oskarżając go, że sprzyja nacjonalizmowi i faszyzmowi. Tego nie ukryją zaprzeczenia twórców. A czy jest dojrzały artystycznie i intelektualnie?

Ocena należy do jury, środowiska filmowego, krytyków i widzów. Próbę usunięcia filmu z konkursu przez urzędników uważam za małostkową i niemądrą. Po co potwierdzać oskarżenia artystów, że władza ogranicza wolność twórczą? [ostatecznie po interwencji środowiska filmowego film będzie walczył o nagrody w Gdyni – red.]

Andrzej i Xawery

„Mowa ptaków” to po części opowieść autobiograficzna. Główny bohater Pisarz (Marian Fabiański) jest tyle podobny do Xawerego Żuławskiego, ile Daniel Olbrychski wyglądem przypomina Andrzeja Żuławskiego występując jako „Gustaw”. Anachroniczne imię podkreśla, że nie chce być „Konradem”. Wyraża tak odmowę przemiany indywidualistycznego artysty w tutejszego wieszcza z „Dziadów część III”. Wrogość wobec tradycji narodowej ukazuje inscenizacją tańca na grobach podczas pogrzebu jednej z postaci.
Andrzej Żuławski i Xawery Żuławski. Fot. TVP/J. Bogacz
Makabryczny rewiowy finał fabuły to są anty-Dziady. Okazuje się, że oglądamy scenę filmu realizowanego przez Gustawa. Ujawnienie planu filmowego użył wcześniej Federico Fellini w zakończeniu „A statek płynie”. Narrator ocala się z I wojny światowej na łodzi z cuchnącym nosorożcem. To symbol faszyzmu wyrosłego z rozczarowania powojenną Europą. Według Żuławskich nam również zagraża faszyzm.

Osobisty porachunek

Wrogość realizatorów wobec braci Kaczyńskich objawia się w epizodzie o tragicznej śmierci prezydenta Lecha. Historyk cytuje jego przemowę na wiecu w Tibilisi, wspomina także katastrofę smoleńską i twierdzi, że Kaczyński pobrzękiwał drewnianą szabelką.

No nie! Ściągając do Tibilisi w 2008 roku prezydentów kilku państw Europy Środkowej odniósł sukces zatrzymując ofensywę Rosji. Uważam za niegodne aluzje do charakterystycznych gestów Hitlera na wiecach nazistowskich, w domowej inscenizacji przemowy polskiego prezydenta. Sfilmowanie sceny z podłogi nadało jej ironię monumentalizacją tej postaci. Dostało się także „Kulturze” paryskiej złośliwie pokazanej na straganie ze starzyzną. Czy to zarzut, że inteligencja III RP odrzuciła dziedzictwo Jerzego Giedroycia, bo do niego nie dorosła? Czy może wyniesiony z Paryża porachunek osobisty z czcigodną redakcją?

Marzenie o ucieczce z Polski

Obaj Żuławscy nienawidzą nacjonalizmu. Pierwsza sekwencja w szkole średniej burzy widzowi krew w żyłach. Ukazuje upokorzenie nauczyciela historii przez faszyzujących uczniów z powodu różnicy opinii o chrzcie Polski. To okazja pokazania, jak panoszy się w oświacie Kościół reprezentowany przez katechetę wymoczka.

W obronie kolegi przed uczniami występuje polonista Marian (Sebastian Fabiański) wyciągając nóż. Zostaje za to wyrzucony z pracy, ale ma co robić. Pisze powieść „Arkadia” o miejscu szczęśliwym dla twórczych uchodźców, dokąd podąża on, jako obdarty chłopiec. Widać marzenie o ucieczce z Polski i naiwną zachętę polubienia imigrantów islamskich. A przecież Polacy nie obawiają się artystów, lecz terrorystów i założenia w kraju przyczółków szariatu.

Nie traćcie czasu na pościg za Europą. Wtórność „Słodkiego końca dnia”

Krzysztof Kłopotowski: Zdemaskujmy umysłową niedojrzałość liberalnej lewicy.

zobacz więcej
Przemiana głównego bohatera jest regułą kina, lecz Marian nie zmienia się. Natomiast zmienia się bohater poboczny, Historyk, przystępując do narodowców. Przemiana staje się wątpliwa na Marszu Niepodległości. Występuje za to – powtórzona też w innej sytuacji – zachęta strzelania do polskich faszystów na tle tablicy upamiętniającej Polaków zamordowanych przez nazistów w II wojnie światowej. „Mało wam było?” – pytają nas Żuławscy.

Szkicownik natłoku idei

Sekwencję Marszu poprzedza atak konwulsji jednej z dziewczyn, jak szaleństwo Isabelle Adjani w metrze w „Opętaniu” Andrzeja Żuławskiego. Posiadł ją demon seksualny. Jednak Andrzej wmawia nam w pewnym wywiadzie, że przedmiot jej fiksacji, ogromny krwawy penis, stanowi metaforę komunizmu. Komunizm jako krwawy kutas? To śmieszne.

Natomiast u Xawerego mógł opętać Annę wiszący w powietrzu nacjonalizm – więc aż prosi się o waginę, jako metaforę ojczyzny-matczyzny. Nic z tego!

W dialogu syna z ojcem, ojciec okazuje się lepszy; próbował wyjaśnienia obsesji seksualnej, chociaż naciągał. Wszakże syn nie chce być gorszy i też pokazuje penisa jednego z bohaterów, niestety obciętego bez wyjaśnień. To przypis filmu „Imperium zmysłów” Nagisha Oshimy, a po co? Jeśli był w scenariuszu, to Xawery decyduje, co bierze z tekstu i odpowiada za film.

„Mowa ptaków” jest gęsta od znaczeń. Niemal o każdej scenie można napisać rozprawkę. Scenariusz to łabędzi śpiew intelektualisty-artysty o zbyt żywym umyśle dla własnego dobra. Robi wrażenie szkicownika natłoku idei. Nieciągłości usprawiedliwia podziałem fabuły na 13 rozdziałów opatrzonych tytułami. Łącznikiem między nimi jest nastolatka, która stale się pojawia nagrywając własny film na smartfonie.

Pokusa popisów formalnych

Obserwujemy tu podróż marnotrawnego syna Mariana do domu ojca Gustawa położonego w lesie. Tak Xawery zmaga się z cieniem Andrzeja. Zgorzkniały, stary, milczący Olbrychski jak majestatyczna góra panuje nad otoczeniem. A rozedrgany Fabiański reaguje niczym żywe srebro pełną skalą emocji. To znakomita rola.
Bardzo dobre zdjęcia Andrzeja J. Jaroszewicza oddają niepokój umysłowy scenariusza przez ruchliwe i ekstrawaganckie punkty widzenia kamery. Niestety, realizatorzy mają pokusę popisów formalnych skazując widza na domysły. Nagle wprowadzają negatywy zdjęć; czy to są przebłyski tamtego świata, gdzie przebywa ojciec reżysera?

Albo czemu służą powtórki scen w innej kompozycji przestrzennej? Czy to kubizm przeniesiony do kina? A kiedy kamera kręci się dookoła postaci robi wrażenie, że oglądamy film szkolny, taki to tani chwyt.

Xawery Żuławski woli młodzieńczy chaos i efektowne gesty od wnikliwej ale żmudnej psychologii postaci. Nie wiadomo, czy kiedyś dojrzeje, skoro– moim zdaniem – do końca życia nie dojrzał jego ojciec, jeśli można sądzić po ostatnim scenariuszu.

Kwestia gustu

Jednak są cennymi artystami naszego kina jako KosmoPolacy. Obaj wychowani częściowo we Francji mają dystans do naszej problematyki. Dlatego Andrzej odważył się na rzeczy niesłychane nad Wisłą. A Xawery właśnie poszedł w jego ślady. Co prawda obu przydałaby się dyscyplina intelektualna, lecz to kwestia gustu.

– Krzysztof Kłopotowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Andrzej Żuławski i Jolanta Janiczak, cz. 1
Zdjęcie główne: "Mowa ptaków", reż. Xawery Żuławski, scen. Andrzej Żuławski. Fot. materiały prasowe
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Jak ukraińska „Zniewolona” budzi romantyczną duszę Polaków
Kopciuszek w wydaniu zza wschodniej granicy. Na czym polega fenomen serialu?
Kultura Poprzednie wydanie
Nie walczyli o Polskę tęczową
Zmarłemu przed 75 laty Tadeuszowi Gajcemu i jego towarzyszom marzyło się wielkie chrześcijańskie imperium.
Kultura wydanie 2.08.2019 – 9.08.2019
Jedna „przepowiedziała” śmierć Pollocka, druga wynalazła mini
Miały porządne wykształcenie, temperament i dobrze ustawionych mężów, ale sukces zawdzięczają sobie.
Kultura wydanie 2.08.2019 – 9.08.2019
Przez dziurkę od klucza. Metafizyka samurajów
Polski twórca zdawał sobie sprawę z nieprzezwyciężalnej różnicy, która mentalnie dzieli go z Azjatami.
Kultura wydanie 26.07.2019 – 2.08.2019
Damsko-męska golizna w Wenecji
Ten obraz przez trzy stulecia znajdował się w Polsce! Był własnością Jana III Sobieskiego i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ostatecznie kupili go Amerykanie za 70 milionów dolarów.