Cywilizacja

Piłka nożna nie dla kobiet?

Futbolowe mistrzostwa świata kobiet we Francji cieszą się na świecie rekordową popularnością. Tymczasem nad Wisłą futbol to wciąż męska gra. Jeszcze niedawno Zbigniew Boniek tweetował, że w piłce „baby są niepotrzebne”.

TVP Sport w sobotę 6 lipca 2019 pokaże mecz o 3. miejsce mundialu kobiet Anglii ze Szwecją, a w niedzielę finał: USA kontra Holandia. Transmisje od godz. 16:50.

Gdy komputer piłkę kopie... O każdym szczególe meczu polskiej ligi najpierw dowiadują się Niemcy

Podczas każdego meczu Ekstraklasy pracuje trzech operatorów. Jeden ma specjalny „pad”, jak do konsoli Playstation i oznacza piłkę. Pilnuje jej posiadania i tego, czy piłka jest w grze, czy poza grą.

zobacz więcej
Obecny mundial to milowy krok w rozwoju kobiecej piłki nożnej na świecie. Liczby nie kłamią: we Francji mecz otwarcia z Koreą Południową obejrzało ponad 10,6 mln widzów. To widownia bliska tej, która rok temu oglądała, jak męska reprezentacja Trójkolorowych rozpoczynała mundial zakończony zdobyciem Pucharu Świata – panom kibicowało 12,6 mln osób. Dalej: w Wielkiej Brytanii w półfinale Angielek z USA został pobity telewizyjny rekord roku – aż 11,7 mln widzów, a w Brazylii dwa razy więcej – 24 mln – obejrzało wcześniejsze spotkanie z Włoszkami. To wyniki dotychczas niespotykane, zatem znaki na murawie wskazują, że futbol skazany jest na równouprawnienie.

Już dziś w USA czy Kanadzie piłkę nożną uprawia więcej dziewcząt i niż chłopców. W wielu krajach ta dziedzina traktowana jest jako normalny, ogólnorozwojowy element szkolnego wychowania fizycznego wszystkich uczniów, bez względu na płeć. W efekcie tej popularyzacji, gdy oglądamy transmisje z mistrzostw wrażenie robi tempo gry, technika i siła strzału Szwedek, Norweżek, Holenderek czy Francuzek.

Dziś kobiety w piłkarskich butach stają się wręcz idolkami. Choćby reprezentująca Stany Zjednoczone Alex Morgan, której profil na Instagramie śledzi ponad 6,5 mln osób. Ale… Nawet ona, mimo relatywnie wysokich dochodów, sięgających wraz z kotraktami reklamowymi 4 milionów dolarów rocznie, jest na liście „Forbesa” daleko poza setką najlepiej opłacanych gwiazd amerykańskiego sportu. Sportsmenki nie są więc ze swego statusu zadowolone i po tegorocznych mistrzostwach zaczynają walczyć o siebie.
Reprezentująca USA Alex Morgan dziś może być uznana za symbol dyskryminacji w sporcie ze względu na płeć. Na zdjęciu Morgan cieszy się ze swojego drugiego gola podczas meczu finałowego Mistrzostw Świata FIFA Kobiet w 2019 roku, między Anglią i USA, 2 lipca we Francji. Fot. Naomi Baker - FIFA / FIFA via Getty Images
Reprezentantki USA szykują pozew o dyskryminację płciową w zarobkach sportowców. Federacja przeznacza bowiem na gażę zawodniczki średnio 99 tys. dolarów rocznie, natomiast reprezentanci otrzymują prawie trzy razy tyle: po 260 tysięcy. Panie nawet premie za sukcesy mają wielokrotnie od nich niższe. I to pomimo tego, że Amerykanki są jedną z najlepszych reprezentacji kobiecych, trzykrotnymi mistrzyniami świata i czterokrotnymi olimpijskimi, a największym osiągnięciem kadry mężczyzn było, jak dotąd, trzecie miejsce na mundialu w roku 1930 i ćwierćfinał w 2002.

Posłali kadrę tanimi liniami na mecz do Szkocji

To, czy gratyfikacje kobiet i mężczyzn powinny być zrównane, jest oczywiście kwestią dyskusyjną, bo zależą od pieniędzy w danej dziedzinie sportu. A w futbolu zainteresowanie widzów i sponsorów grą mężczyzn jest – póki co – nieporównywalnie większe. Dlaczego jednak takich zmartwień nie mamy w Polsce? To proste: – U nas dziewczyna biegająca za piłką to nadal jakby „baba z brodą” – mówi ojciec trenującej 13-latki, której największym marzeniem jest zostanie profesjonalną piłkarką.

Chciałem wierzyć, że nie wszystko w polskiej piłce zostało zmanipulowane

Janusz Zaorski, reżyser „Piłkarskiego pokera” ujawnia: Dlaczego tak długo ukrywał o czym naprawdę jest jego film? Który słynny trener opowiedział mu o przekrętach w lidze? Jak poznał Pelego? Kto jest najlepszym polskim piłkarzem? I czemu Polonia nie miała prawa awansować?

zobacz więcej
Polska piłka kobieca – w sensie organizacyjnym, szkoleniowym i sportowym – jest wciąż w powijakach. A przez to nasze reprezentacje pań nie mają szans na awans do największych imprez. I skoro nie awansują, to jeśli w ogóle je oglądamy, to przez chwilę, z daleka, jakby zza szyby dzielącej nas od czegoś niedostępnego, nie przyciągającego, za drogiego. W polskim damskim futbolu więc nadal nie ma widza, kibica, ani pieniędzy.

– O takim zainteresowaniu naszą kobiecą piłką, jak w krajach uczestniczących w mundialu, możemy na razie tylko pomarzyć. Polski kibic jest dość konserwatywny, głównie emocjonuje się dyscyplinami, w których mamy wyniki: siatkówką, skokami narciarskimi, a jak futbolem, to tylko męskim, innego nie zna – przyznaje Michał Zawacki, komentator TVP Sport, którego małżonka jest trenerką piłki i byłą młodzieżową reprezentantką Polski. – Piłce nożnej kobiet może pomóc tylko jedno: znaczący sukces. O to jednak będzie trudno, jeżeli dyscyplina w Polsce nie będzie masowa. Dziewczynki nie będą garnęły się do piłki nożnej, jeżeli nie będzie sukcesów czy idolek. To zatem zaklęte koło – dodaje.

Sytuację kobiet w polskiej piłce nożnej ilustruje smutny, jeśli o to chodzi, raport Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego „Bariery równouprawnienia płci w sporcie”. Na ponad 279 tys. oficjalnie trenujących w sekcjach tej najpopularniejszej dyscypliny sportowej tylko 2 proc. stanowiły kobiety (dane z w 2012 roku), a przecież gdyby brać pod uwagę wszystkich grających amatorsko, ten odsetek wynosiłby promil. Tu udział płci żeńskiej jest jednym z najniższych wśród wszystkich dyscyplin, niższy nawet niż w zapasach (16 proc. kobiet), o piłce ręcznej (30 proc.) czy siatkówce (41 proc.) nie wspominając.

Gdy na świecie futbol kobiet się rozwijał, nad Wisłą kadrowiczki grały bez nazwisk na strojach, a koszulki prały w domu. Jeszcze rok temu Polski Związek Piłki Nożnej oszczędzał na piłkarkach, wysyłając kadrę narodową na mecz ze Szkocją lotem tanich linii. Sprawa może nie stałaby się głośna, gdyby nie fakt, że samolot spóźnił się kilka godzin, a reprezentantki spędziły cały wieczór na walizkach.
FIFA Women’s World Cup Francja 2019 pokazywane są w TVP Sport, ale ze względu na brak Polek w rozgrywkach cieszą się nieporównywalnie niższą popularnością niż futbol męski. Na zdjęciu mecz półfinałowy Mistrzostw Świata Kobiet pomiędzy Anglią a USA, 2 lipca 2019 w Lyonie. Reprezentantka Anglii Ellen White prosi sędziego Edinę Alves Batista, aby przed ukaraniem piłkarki użyła systemu VAR i zweryfikowała przebieg gry na wideo. Fot. Marc Atkins / Getty Images
Podróżowanie tanimi liniami to oczywiście nic złego, ale kadra mężczyzn lata czarterem, śpi w najdroższych hotelach, zaś zawodnicy od związku otrzymują premie sięgające setek tysięcy złotych. Piłkarki były przez lata traktowane jako dodatek do męskiej kadry, co miało swoje symboliczne zwieńczenie na kartach wydanego na 100-lecie PZPN okolicznościowego kalendarza: wśród zdjęć Zbigniewa Bońka, Kazimierza Deyny, Grzegorza Lato, Kazimierza Górskiego czy Roberta Lewandowskiego zabrakło miejsca na futbol kobiecy.

Za wyniki piłkarskie – voucher na kurs gotowania

Budżet PZPN na piłkarki w ostatnich latach zwiększył się jednak kilkukrotnie i wynosi już ponad 240 milionów złotych. Polska nie może przecież całkiem pomijać fakt, że dyscyplina w wydaniu pań staje się hitem. FIFA i UEFA zaczynają realizować programy wsparcia kobiet w federacjach narodowych, a sponsorzy chcą adresować przekaz reklamowy nie do połowy, a do wszystkich konsumentów. Dlatego też PZPN ogłosił program, w ramach którego w ciągu najbliższych 5 lat na piłkarki ma zostać przeznaczonych 30 milionów złotych.

Chciwość i korupcja. Milionowe transfery i sędziowskie przekręty. Cała prawda o futbolu

To nie pieniądze psują piłkę nożną. Psują ją ludzie, których zepsuły pieniądze, bo mieli do nich zbyt łatwy dostęp.

zobacz więcej
Na papierze to dużo, ale środowisko jest rozgoryczone. Okazuje się, że 6 milionów rocznie w ramach obecnego budżetu to procentowo znacznie mniej (2,5 proc.), niż na przykład w roku 2011, gdy budżet PZPN wynosił ok. 60 mln, a środki na piłkę kobiecą – 2,5 miliona (4,2 proc.).

– Piłkarska centrala ma w ostatnich latach nadwyżkę pieniędzy, ale nie do końca ma pomysł, jak je dobrze wydać – ocenia Maria Kajdan, jedyna w kraju kobieta zarządzająca okręgowym związkiem piłkarskim – prezes OZPN w Legnicy. – Futbol kobiecy zasługuje na znacznie większe środki, w tym na rozwój dziecięcych drużyn mieszanych, aby dziewczynki od początku mogły bawić się w sport. Bo dlaczego ma on być rozrywką chłopców? Ponadto kluby, od ekstraklasy aż do III ligi, powinny mieć obowiązek utrzymywania zespołów juniorek – dodaje, podkreślając, że działacze PZPN wciąż traktują kobiecą piłkę z lekceważeniem.

Niechlubny dowód tego dał jakiś czas temu sam prezes PZPN Zbigniew Boniek. Uchodzący za obytego we włoskich realiach światowca, wywołał burzę oświadczeniem na Twitterze, że w dyskusji o piłce „baby są niepotrzebne”. – Prezes Boniek jest przykładem klasycznego szowinisty, który najchętniej widziałby kobietę przy garach – mówi Maria Kajdan.


Kobiety do kuchni odsyłają też niektóre media sportowe: kilka lat temu Katarzyna Kiedrzynek, bramkarka reprezentacji Polski i Paris Saint Germain, w nagrodę dla najlepszej zawodniczki roku tygodnika „Piłka Nożna” otrzymała… voucher na kurs gotowania.

Piłka nożna to nie tylko reprezentacja narodowa, ale również – a może przede wszystkim – kluby. Tymczasem Polska jest wśród ostatnich pięciu państw w Europie – obok Mołdawii, Rumunii, Chorwacji i Słowenii – w których żaden klub piłkarskiej ekstraklasy nie ma jednocześnie drużyny w najważniejszych rozgrywkach kobiecych. Dlaczego to ważne? Choćby ze względu na budowanie zainteresowania tym sportem. Zaczyna się ono przecież od kibiców lokalnych, krajowych – kto nie zauważył wielkich emocji, jakie budzą mecze „wrogich” drużyn, choćby Legii Warszawa z Wisłą Kraków?
O tym, że kobiecą piłkę traktuje się w Polsce z lekceważeniem, przekonała się kilka lat temu Katarzyna Kiedrzynek. Branżowy tygodnik w nagrodę za dokonania sportowe chciał wysłać bramkarkę reprezentacji Polski i Paris Saint Germain na kurs gotowania. Na zdjęciu: piłkarka podczas sesji treningowej w Paryżu, 10 kwietnia 2019 roku. Fot. Aurelien Meunier - PSG / PSG via Getty Images
Światowy rekord frekwencji na meczach kobiecej piłki klubowej został ostatnio pobity przez ligę hiszpańską, podczas spotkania Atletico z Barceloną. Na stadion przyszło wtedy ponad 60 tys. widzów. Tymczasem najbogatszy polski klub – wspomniana Legia Warszawa – nie posiada nawet sekcji kobiet.

Polka gwiazdą światowej piłki?

– Największym problemem w rozwoju dyscypliny są... sukcesy. Wielokrotnie działo się tak, że kobiece zespoły były rozwiązywane po awansie do wyższej ligi, gdyż ich utrzymanie przerastało możliwości sponsorów – obserwuje Roman Jaszczak, najbardziej znany i zdeterminowany działacz kobiecej piłki nożnej w Polsce. Wcześniej – selekcjoner kadry młodzieżowej Polek i reprezentacji narodowej, a przede wszystkim trener i prezes Medyka Konin, wielokrotnych mistrzyń Polski i uczestniczek Ligi Mistrzyń UEFA.

Klątwa Bońka. Jak upadała polska piłka nożna

Polscy kibice jeszcze zatęsknią za awansami...

zobacz więcej
– W Koninie samorządowe pieniądze premiują futbol mężczyzn. Medyk, szkolący zaplecze dla całej kobiecej piłki i mający w składzie reprezentantki Polski, otrzymuje dotacje w wysokości około 500 tysięcy złotych. Czyli na takim samym poziomie, jak męski klub grający na czwartym poziomie rozgrywek. To absurd! – zaznacza Roman Jaszczak.

Jeszcze bardziej przykre jest to, że bez tej dotacji Medyk w ogóle by nie istniał. Roczny budżet klubu, łącznie ze szkoleniem 8 grup młodzieżowych, to około 800 tys. złotych. Czyli tyle, ile zarabia pierwszy lepszy zagraniczny piłkarz w klubie ekstraklasy.

Tymczasem przez klub z Konina przeszło najwięcej reprezentantek Polski, w tym Ewa Pajor czy Paulina Dudek. Pierwsza z zawodniczek ma wręcz szansę zostać wielką gwiazdą światowej piłki. W tym sezonie, grając w niemieckim Wolfsburgu, została królową strzelczyń Bundesligi, a podobno interesuje się nią Real Madryt, tworzący kobiecy dream team. Trudno więc nie przyznać racji trenerowi Medyka, że absurdalnie faworyzuje się kluby męskie.

Przy czym takie talenty, jak Ewa Pajor, powinny był wyławiane już podczas zajęć w szkole i stąd trafiać do klubów. Bez odpowiednich programów, bez popularyzacji dyscypliny wśród dziewczynek i choćby zapoznania ich z piłką na lekcjach wychowania fizycznego, „narybek” nie będzie się garnął do sekcji piłkarskich. I piłka młodzieżowa będzie zawsze zorientowana na wychowywanie chłopców.

– Rozwój piłki nożnej kobiet zaczyna się nie od reprezentacji czy klubów, a masowości dyscypliny i tysięcy uprawiających ją dzieci. Tak to robią Amerykanie, gdzie w piłkę po prostu gra się w szkole – tłumaczy Michał Zawacki, dodając, że w Polsce brakuje strategii nastawionej na przyszłe sukcesy. – Nawet największe inwestycje w futbol męski nie dadzą żadnej gwarancji wyniku w przyszłości. Konkurencja jest zbyt duża. Tymczasem nawet niewielkie, ale przemyślane projekty rozwoju piłki nożnej kobiet mogłyby przełożyć się na obecność Polek na najważniejszych imprezach, a za tym – na społeczną popularyzację dyscypliny – sądzi komentator TVP Sport.
Reprezentantka Polski Ewa Pajor walczy o dream team w światowej piłce – kobiecą drużynę Realu Madryt. W tym sezonie została królową strzelczyń Bundesligi. Na zdjęciu: jako piłkarka VfL Wolfsburg (pierwsza z lewej) bije się o piłkę z Virginią Kirchberger z SC Freiburg, podczas meczu finałowego Pucharu Kobiet DFB 1 maja 2019 r. w Kolonii. Fot. Maja Hitij / Bongarts / Getty Images
Niestety, jak pisaliśmy już w artykule „Miasta dotują patologie w polskim futbolu”, olbrzymim problemem rodzimego sportu jest fakt, że środki publiczne zamiast wspierać dodatkowe zajęcia na Orlikach czy Szkolne Kluby Sportowe, trafiają do profesjonalnych klubów piłkarskich. A one skupiają się na sporcie męskim.

Miasta dotują patologię w polskim futbolu. Tylko w ubiegłym roku wpompowały w kluby Ekstraklasy ponad 47 mln złotych

Ekstraklasa okazała się ekstraklapą.

zobacz więcej
Mistrz Polski Piast Gliwice nie prowadzi ani jednej sekcji kobiecej w żadnej kategorii wiekowej. Dotacje dla klubu od miasta w 2017 r. wyniosły aż 11,8 mln zł, zaś na sekcje młodzieżowe, w tym także innych dyscyplin, tylko 2 miliony złotych. Przy czym dotacja samorządowa na piłkę kobiecą stanowiła… 10 tys. złotych. Klub piłkarski Śląsk Wrocław w tymże roku otrzymał od miasta aż 13 mln zł, dodatkowo na młodzieżowe sekcje innych dyscyplin, z których większość uprawiana jest przez chłopców, 11,5 milionów. Tymczasem występująca w ekstraklasie piłkarek drużyna AZS dostała 50 tysięcy złotych, a sekcja dziewczęca Ślęzy 15 tys. zł rocznie!

Realizowany przez Ministerstwo Sportu program „Klub” dotuje działania upowszechniające aktywność fizyczną wśród dzieci i młodzieży. Przeznacza na to 40 milionów złotych rocznie. W tym roku wśród beneficjentów „Klubu” są jedynie cztery drużyny kobiecej piłki nożnej – tylko tyle złożyło prawidłowe wnioski. I łączna kwota dotacji dla nich to… 45 tys. zł (wszyscy beneficjenci otrzymują po 10-15 tys. zł). To zatem nie zmieni sytuacji w damskim futbolu.

Fakt, że mimo panującej nad Wisłą mody na aktywność fizyczną, amatorska piłka nożna wciąż jest domeną mężczyzn, zauważyła mieszkająca w Polsce aktywistka sportowa, Włoszka Suzi Andreis. Wzięła sprawy w swoje ręce i od kilku lat promuje sport kobiet. Założyła klub sportowy Chrząszczyki, a także Kobiecą Akademię Piłkarską, w której raz w tygodniu organizowane są bezpłatne treningi dla wszystkich chętnych. – Naszym celem jest przekonanie kobiet, że gra w piłkę jest najfajniejszym sposobem na aktywność fizyczną i przede wszystkim integrację w grupie. Sport drużynowy to przecież nie to samo, co zajęcia fitness na siłowni – mówi.

Czy tacy zapaleńcy, jak ona, Maria Kajdan czy Roman Jaszczak mają siłę sprawić, że kibice wypełnią stadiony krzycząc: „Polka, gola!”?

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Mecz półfinałowy Mistrzostw Świata FIFA Kobiet Francja 2019 pomiędzy Anglią a USA, 2 lipca 2019 w Lyonie. Reprezentantka Anglii Millie Bright zostaje odesłana na ławkę po swojej drugiej żółtej kartce, w efekcie faulu na Alex Morgan z USA. Fot. Marc Atkins / Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.