Historia

Tomasz Kot w roli „Władcy piorunów”. Kim był geniusz, którego zagra polski aktor?

Nie miał żony ani dzieci, zmarł z opinią szaleńca, a jednak na pogrzebie w manhattańskiej katedrze św. Jana opłakiwał go kondukt złożony z 2 tys. ludzi. Zarejestrował 300 patentów chroniących 125 wynalazków. Miał wielu wrogów, wśród których najpotężniejszym był Thomas Edison.

Tomasza Kota kojarzy w Polsce zasadniczo każdy, a ma on się wcielić w postać, którą dokładnie zna niewielu z nas, a już pojąć osiągnięcia naukowe Nikoli Tesli jest udziałem garstki ludzi. Gdy powstają ekranizacje biografii naukowców, geniuszów, wydaje mi się największym problemem nie jest ciekawe ujęcie ich życia, bo to na ogół byli w ten czy inny sposób ekscentrycy, ludzie jakoś wyraziści. I tu Tomasz Kot ma na koncie choćby Zbigniewa Religę. Problemem jest pokazanie ich dzieła, no bo kto to zrozumie?

A to ważne, bo zadaniem aktora jest wcielić się w postać zwłaszcza w warstwie emocjonalnej. A jak pokazać zachwyt, prawdziwe szczęście wywołane faktem, że jakieś równanie się „dopięło”, jakiś eksperyment wyszedł po miesiącach prób i błędów, jakaś koncepcja przyszła do głowy i trzeba zająć całą tablicę, aby ją zapisać? Jak wyrazić euforię nad rysunkiem technicznym? Trzeba na ekranie pokazać meandry czyjejś wyobraźni, i nie jest to wyobraźnia artysty, tylko uczonego.
Wykład Nikoli Tesli wygłoszony w 1885 roku dla członków Francuskiego Towarzystwa Fizycznego oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Elektyków. Fot. Kean Collection/Getty Images
Pamiętamy ten – dla mnie najwspanialszy w całym filmie – moment w „Pięknym umyśle”, gdy Ron Howard bawi się w reżysera filmów popularyzujących naukę i powstaje piękna scena z dziewczyną, którą wszyscy w pubie chcą poderwać, aby stało się za godzinę jasne dla każdego widza, za co John Nash w ogóle dostał tego Nobla z ekonomii? Moim zdaniem, jako popularyzatora, to jest właśnie najtrudniejsze. Zagrać „Władcę piorunów”, jak Teslę ochrzciła amerykańska prasa, który włada nimi swym mózgiem, a nie pięścią.

Research and development

10 lipca 2019 będziemy obchodzić 163 rocznicę urodzin Nikoli Tesli. Uważany jest powszechnie za Serba, bo jego rodzice to serbski prawosławny pop i popadia. Urodzony jednak w chorwackiej wiosce, a wtedy w CK Austria, więc pewnie i Austriacy chcieliby go umieścić we własnym panteonie. Większość życia zawodowego, od 1884 roku, spędził w USA, gdzie industrializacja i pęd ku nowoczesności dawał mu szansę na pracę w wynalazczości. To by się dziś nazywało „R&D” – research and development.

Umarł w prawosławne Boże Narodzenie roku 1943, nie dorobiwszy się wielkiego majątku, wręcz jako bankrut. Żaden był z niego menadżer, a tym bardziej inwestor, w dodatku miał pecha do nieuczciwych pracodawców. Zakrzep tętnicy dopadł go w pokoju hotelu New Yorker, znalazła go pokojówka dwa dni po zgonie. Z pokoju poginęły jakieś bardzo ważne papiery, których nigdy nie odnaleziono.

Nie miał żony ani dzieci, zmarł w opinii szaleńca, a jednak na pogrzebie w manhattańskiej katedrze św. Jana opłakiwał go kondukt złożony z 2 tys. ludzi. Pomiędzy pierwszym a ostatnim zdaniem tego akapitu upływa 86 lat i 300 patentów chroniących 125 wynalazków, głównie z dziedziny elektryczności.

Diamentowy trybik w maszynie

Plus patent na radio, który „wyrwał”, jakże słusznie i sprawiedliwie, Guglielmo Marconiemu już po swej śmierci. Ale Nagrody Nobla w 1909 roku już Marconiemu wyrwać nie zdołał. Chociaż cały ten włoski telegraf bez drutu opierał się dokładnie na teoriach opracowanych przez Teslę (i stosował bez zgody Tesli wcześniej opatentowaną przez niego cewkę). Ta długa i zażarta walka przed sądami amerykańskimi o patent na radio, doprowadziła Teslę do bankructwa.

Można być tak genialnym, że to aż boli. Można umieć rozwiązać każdy naukowy i praktyczny problem z zakresu elektrotechniki, można nawet być dzięki swym niesamowitym talentom niezastąpionym, a jednak ciągle przegrywać z mniej genialnym, ale za to obrotnym. Żaden z niego był Janko Muzykant. Raczej dziecko, które zamiast iść do seminarium i zostać popem po tatusiu, staraniem lokalnego nauczyciela jest wysyłane, by się kształcić na politechnikę w Gratzu i zostać inżynierem, bo jest genialne.

Tomasz Kot jako Nikola Tesla

Historia skupi się na ostatnim wielkim eksperymencie konstruktora.

zobacz więcej
To nie system szkolny i akademicki sekował tego geniusza, ale machina przemysłowa, wielki kapitał, wielki kryzys... Był trybem w maszynie, choć wyjątkowym, diamentowym. Nie chciał czy nie umiał nim być, więc go, nazywając rzecz po imieniu, niszczono. Do tego stopnia, że dosłownie, od wiosny 1886 r. do wiosny 1887 r. Tesla musiał kopać rowy.

Wielu wrogów, niewielu przyjaciół

Mistrzem destrukcji, która doprowadziła geniusza do tak opłakanej sytuacji finansowej, okazał się Thomas Alva Edison, ale Tesla miał też wielu innych wrogów i nielicznych przyjaciół. Pracował sam. Umiał wycenić swoją pracę, nie umiał sprawić, by zapłacono mu tyle, ile się należało. Dziś byśmy powiedzieli, że nie umiał się sprzedać. Sukces wśród ludzi wymaga, żeby to umieć.

Charakterologicznie lub po prostu w kontaktach z ludźmi , jako introwertyk, chyba nie wyczuwał, że w życiu nie chodzi o to, żeby być twardym. Tylko żeby nie być miękkim.

Tak było w Paryżu, gdzie podjął pracę w Continental Edison Company, francuskiej firmie produkującej prądnice i oświetlenie w oparciu o patenty Edisona. Gdy naprawił instalację na stacji kolejowej w Strasburgu i tym samym uratował dobre imię firmy, a nie dostał za swą pracę należytej zapłaty, złożył wymówienie.

Ufał, że odzyska pieniądze, gdy pojedzie do USA i spotka się z samym Edisonem. Naiwny! Czego nie umiał, pozbawiony zupełnie sprytu, załatwić w Alzacji, wierzył że osiągnie na Dzikim Zachodzie.

Rozwiązanie na kartce

A najgorsze, że nie umiał być podwładnym, tzn. realizować wizji szefa. Edison oczywiście z marszu zatrudnił Teslę w swoim kombinacie wynalazców i wkrótce potem, przekonawszy się o jego talencie, awansował.

Zlecił Tesli podniesienie wydajności swych elektrowni prądu stałego o 50 proc. w zamian za obietnicę niebotycznego honorarium w wysokości 50 tys. USD (dziś to by było kilka milionów), ale nie liczył, że to zadanie uda się wykonać. Chodziło raczej o to, aby utrzymać pracownika na średnim menadżerskim stanowisku, bo tam jest potrzebny.

A tu po roku Nikola Tesla przyszedł z rozwiązaniem problemu na kartce. I w dodatku zaproponował jednocześnie, że w ogóle najlepiej by było przestawić się z prądu stałego na zmienny (dzięki wynalazkom jego samego), bo wtedy nastąpi kolejne 50 proc. ekonomizacji. To było dla Edisona kamieniem obrazy. Równie dobrze Tesla mógłby powiedzieć mu wprost: „wywal pan, panie Edison, swój genialny wynalazek do kosza razem z tą całą kasą, którą pan w niego wpompował, oraz potencjalnie jeszcze na nim zarobi, bo ja tu mam znacznie bardziej genialne pomysły.”
Thomas Alva Edison (na zdjęciu) należał do najpotężniejszych wrogów Nikoli Tesli. Fot. Hulton Archive/Getty Images
Cóż, Tesla nie rozumiał, że ludźmi kieruje nie tylko zdrowy rozsądek, ale też emocje. Był introwertykiem absurdalnie wierzącym w uczciwość partnera. Chciał zarobić tyle, aby mu wystarczyło na pracę nad kolejnym wynalazkiem. Po rozmowie z Edisonem oczywiście nie zobaczył obiecanego honorarium, tylko drzwi i wypowiedzenie.

Edison zabił słonia

Gdy spotkanie w 1886 roku z Alfredem S. Brownem, inspektorem Western Union i nowojorskim adwokatem Charlesem F. Peckiem, doświadczonymi w biznesie opartym o patenty, zaowocowało wreszcie stworzeniem firmy Tesla Electric Company, zaczął wcielać w życie i rozwijać swoje pomysły za 1/3 zysku z ich zastosowania.

Jakie to były wynalazki? Niektóre z nich, jak „turbina Tesli”, wykorzystująca zjawisko adhezji zamiast tarcia, znalazła zastosowanie dopiero na nuklearnych okrętach podwodnych i w nowoczesnych wiertłach dentystycznych.

Inne, z których najistotniejsze opisał na łamach portalu ciekawostkihistoryczne.pl Marek Więcek, to wspomniany tu już kilkukrotnie prąd przemienny, dostępny dziś we wszystkich gniazdkach elektrycznych. Batalia o to, czy korzystać ze stałego czy zmiennego prądu, została ostatecznie wygrana przez Teslę pośmiertnie, dopiero po II wojnie światowej. Wcześniej Edison, aby pogrążyć Teslę i jego ideę, usiłował udowodnić, że prąd zmienny jest śmiertelnie niebezpieczny, w tym celu publicznie zabił takim właśnie prądem słonia.

Rezystory, kondensatory i cewki

Z czasem okazało się, że i jeden i drugi prąd jest niebezpieczny, ale prąd stały nie tylko „kopie” (co powoduje skurcz mięśni i uszkodzenia neuronów), ale także powoduje elektrolizę krwi.

Natomiast przewagą prądu przemiennego jest możliwość przesyłania energii elektrycznej na duże odległości. Dzięki transformatorom można łatwo podnosić jego napięcie podczas przesyłu, a więc opór stwarzany przez sam przewodnik, czyli zaizolowany drut, przestaje być gigantycznym problemem i elektrownia nie musi się znajdować na każdej ulicy. Nawet współcześnie, aby podnieść napięcie prądu stałego, najczęściej zamienia się go na zmienny, podnosi napięcie transformatorem i ponownie zamienia na stały.

Tesla skonstruował też wielofazowy silnik elektryczny, wykorzystujący własności prądu przemiennego. Napęd taki był bardziej efektywny od silników prądu stałego i bezawaryjny.

Bękart spod Mościsk, którego car Mikołaj II prosił o posłuchanie

Wynalazca kamizelki kuloodpornej i barwnego filmu. Przystojny, genialny i szalony. Dla Twaina był polskim Edisonem, ale to raczej polski Tesla.

zobacz więcej
Bez badań prądu zmiennego nie byłoby elektroniki, bo elektronika (oprócz półprzewodników, które zawdzięczamy Janowi Czochralskiemu), to rezystory, kondensatory i cewki, a te dwa ostatnie urządzenia właściwie nie mają zastosowania przy prądzie stałym. I tu pojawia się już wspomniana przy okazji sporu z Marconim, cewka Tesli, czyli transformator rezonansowy. Jest to rodzaj powietrznego transformatora, w którym obydwa uzwojenia pracują na tej samej, wysokiej częstotliwości rezonansowej.

Filmowy piorun

Pozwala to na uzyskanie bardzo wysokich napięć elektrycznych, mierzonych nawet milionami woltów. W efekcie urządzenie może generować niezwykle widowiskowe wyładowania elektryczne. To dzięki temu wynalazkowi w amerykańskiej prasie zaczęto Teslę nazywać „Władcą piorunów”.

Urządzenie odebrało też swoją rolę w kinematografii, bo umożliwiało pokazanie widowiskowego pioruna w studio filmowym, poza tym tak prąd tak wysokiej częstotliwości nie „kopie”, ewentualnie może oparzyć. Napięcie jest tu bardzo wysokie, ale natężenie będzie niewielkie, niegroźne dla życia.

To owej cewce zawdzięczamy również bezprzewodowy przesył energii na krótkie dystanse, którym Tesla bawił publiczność zapalając żarówki nie podłączone do sieci, za to zbliżone do owej cewki. Popularne ładowarki bezprzewodowe, stosowane w nowoczesnych telefonach komórkowych, wykorzystują takie zmienne pole elektromagnetyczne do przesyłania energii.

W ten sposób zasilana jest także elektronika zainstalowana wewnątrz kart zbliżeniowych RFID, wykorzystywanych m.in. przy autoryzacji transakcji elektronicznych. Przepływ fali elektromagnetycznej przez cewkę generuje prąd wystarczający, aby odpowiedzieć kodem na pytanie czytnika.

Eksperymenty nad techniką prądów szybkozmiennych doprowadziły też, jako produkt uboczny przy poszukiwaniach rozwiązań do bezprzewodowego przesyłu prądu na duże odległości, co się nigdy nie udało, do opracowywania zdalnego sterowania radiem. Skonstruowaną łódeczką „na radio” oczywiście szybko zainteresowało się wojsko, widząc tu spory potencjał militarny – rozpoczęto eksperymenty nad zdalnie sterowanymi torpedami czy samolotami. No a dziś mamy z tego drony.

Pionier fotografii rentgenowskiej

Robiąc doświadczenia z tzw. rurkami Crookesa (rodzaj próżniowej szklanej bańki z zatopionymi dwiema elektrodami) podłączonymi do źródła wysokiego napięcia, Tesla zaobserwował emisję przenikliwego promieniowania, niewidzialnego dla ludzkiego oka. Podobne próby podejmował Wilhelm Roentgen, powszechnie dziś uznawany za odkrywcę promieni X. To jednak Tesla był pionierem fotografii rentgenowskiej.
Nikola Tesla w swoim laboratorium w Colorado Springs w 1899 roku. Fot. Mondadori Portfolio\Mondadori Portfolio via Getty Images
Tesla uważał, że należy mu się Nobel z fizyki jak psu miska, ale nie chciał – i ogłosił to publicznie - się nim dzielić z osobistym wrogiem, którego uważał za szalbierza i złodzieja, samym wielkim Edisonem. Zatem obaj nigdy nie dostali tej nagrody. Wg przecieków z Komitetu Noblowskiego, które opublikował Reuters, 1915 roku Edison miałby ją dostać za prąd stały, Tesla za zmienny. Ale ostateczny komunikat Szwedzkiej Akademii był inny.

Teslę ostatecznie uwieczniono w systemie SI, gdzie tak nazwano jednostkę indukcji magnetycznej. Jednak znacznie bardziej najbardziej nazwisko serbsko-amerykańskiego naukowca rozsławiła powołana w 2003 roku firma produkująca elektryczne samochody, na jego cześć nazwana „Tesla Motors”, dziś należąca do miliardera Elona Muska.

Jak chłopiec w krótkich spodenkach

Nikola Tesla, podobno jak każdy geniusz, był chyba w środku dzieckiem. Bawił się swymi wynalazkami i bawiło go pokazywanie ich publiczności, wzbudzanie zachwytu i niedowierzania. Np. pokazał łódkę sterowaną radiem w niewielkim basenie na Madison Square Garden w roku 1898, doprowadzając publiczność do przekonania, że jest hochsztaplerem.

Wspomnianym wyżej zapalaniem żarówek na odległość też się popisywał jak chłopiec w krótkich spodenkach. Podobnie jak swoja „wieczną świetlówką”. W liniowych świetlówkach niszczą się elektrody, on zaś zrobił torus (bańkę szklaną w kształcie pączka z dziurką), a elektrony napędzał swoją cewką z zewnątrz. Można ją zniszczyć tylko tłukąc, bo taka świetlówka nigdy się nie przepali.

Podobno zaprezentował kiedyś urządzenie pobierające energię z grawitacji lub elektrostatyki Ziemi. Opowiadano, że niczego nie zjadł, zanim tego nie policzył i nie poukładał systematycznie na talerzu. On sam twierdził, że jego matka zwana Dziuką i brat, który zmarł młodo w wyniku obrażeń po upadku z konia, byli znacznie genialniejsi.

Bez niego nie byłoby tranzystorów, komputerów, smartfonów... Przywrócona cześć Jana Czochralskiego

1 września 1939 roku okazuje się, że Czochralski nadal jest Niemcem. W dokumentach ma na imię Johann.

zobacz więcej
Armia światła przeciw siłom Mordoru

Tesla żyje głęboko w świadomości typów ludzkich zwanych z angielska „nerdami” czy „gikami”. Może to i frajerzy, przyspawani do kompa chłopcy w okularach, ale za to genialni, bywa wręcz nawiedzeni geniuszem. Uczestnicy rozpalonych do białości dysput internetowych, w których walczą w armii światła Nikoli Tesli przeciw siłom Mordoru reprezentującym Tomasza Edisona.

To oni są fanami i twórcami książek i filmów SF pokazujących alternatywny świat, gdzie Tesla jest częstym drugoplanowym bohaterem, jak „Lód” Jacka Dukaja, czy „Prestige” Christophera Nolana, gdzie w rolę Tesli wcielił się David Bowie. Takim dla mnie jest i Jim Jarmusch, który w swojej „Kawie i papierosach” dał Tesli niezwykłe epitafium, a w „Tylko kochankowie przeżyją” uczynił Teslę trzecim, niepokazanym z twarzy, ale nieustannie obecnym bohaterem.

Teraz przed Tomaszem Kotem zadanie stania się twarzą Tesli na bardzo poważnie. Jak to mówią fani krzyżyka zwanego hasztagiem: #noPreassure i #electrifyUs.

- Magdalena Kawalec-Segond

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autorka składa z głębi serca podziękowania Panu Piotrowi Wolterowi. Bez Ciebie nie byłoby tego tekstu.

Źródła:

• https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/10/17/szesc-najwiekszych-odkryc-i-wynalazkow-nikoli-tesli-czy-znales-je-wszystkie/?fbclid=IwAR078Y54LgrrpamqhTSI1yvnyMRsy9r-xBkqoVX0Xh7X1LTtkimfAXWQlbg#4
• https://www.livescience.com/46739-tesla-vs-edison-comparison.html

23.05.2018
Zdjęcie główne: Tomasz Kot wcieli się w rolę Nikoli Tesli. Na fotografii podczas próby spektaklu "Pan Jowialski" w 2017 roku w Teatrze Telewizji. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
SLD-PSL: koalicja z wrogiem
Postkomuniści i ludowcy po 1989 roku już razem tworzyli wspólne rządy. Ale nie było to współpraca łatwa.
Historia Najnowsze wydanie
Pół wieku na Woronicza. Kultowe miejsca, pamiętne programy
Jedna z pierwszych telewizyjnych emisji zakończyła się podtruciem artystów i ekipy. Dlaczego? Bo studia szykowane w pośpiechu na 25-lecie PRL miały podłogi z klejem nie przystosowanym do wysokiej temperatury lamp.
Historia Najnowsze wydanie
Telewizyjna kronika agonii
Trudno w najnowszej historii znaleźć przykład konfliktu lepiej udokumentowanego audiowizualnie niż rozpad Jugosławii.
Historia Najnowsze wydanie
Granice II RP podpaliły mniejszości narodowe. Dwie V kolumny
W przeciwieństwie do zachodnich rejonów kraju, na wschodzie trudniej mówić o wyszkolonych karnych oddziałach dywersantów.
Historia wydanie 28.06.2019 – 5.07.2019
Arabscy sojusznicy Hitlera i naziści, którzy przeszli na islam
Po wojnie funkcjonariusze III Rzeszy włączyli się w tworzenie muzułmańskich państw na Bliskim Wschodzie.