Rozmowy

Dlaczego akurat ja przeżyłem Auschwitz? – zastanawiał się Witold Pilecki

Polski bohater nalegał, żeby szturmować obóz śmierci. Ale jego przełożeni szykowali się na nadejście wojsk sowieckich – z brytyjskim pisarzem i dziennikarzem Jackiem Fairweatherem rozmawia dziennikarka telewizji Poland IN.

Łączył czułość ze ścisłym rygorem. Sześciolatka co rano musiała meldować: „Pacierz zmówiony, łóżko posłane, zęby umyte”

„Mój ojciec. Wspomnienia” Zofii Pileckiej-Optułowicz oraz „O granice niepodległości i cywilizację. Szkice o wojnie polsko-bolszewickiej”. Andrzej Dobosz opowiada o tych książkach w 13. odcinku programu „Spis treści”.

zobacz więcej
CELINE BERNATOWICZ: Rotmistrz Witold Pilecki dał się schwytać Niemcom, żeby trafić do Auschwitz i zebrać informacje o tym, co się tam działo. Napisał pan na jego temat pierwszą książkę w języku angielskim. Jak się pan o Pileckim dowiedział?

JACK FAIRWEATHER: Byłem reporterem wojennym w Iraku i Afganistanie. Wraz z przyjacielem, który ze mną pracował również jako reporter, próbowaliśmy zrozumieć sens naszych doświadczeń. I w tym celu mój przyjaciel wybrał się do Auschwitz. Był zaskoczony postawą polskiego podziemia. Żaden z nas nie mógł uwierzyć, że w obliczu tak ogromnego zła pojawił się taki opór. Ta myśl towarzyszyła mi przez długi czas. Kilka lat później najdłuższy raport Pileckiego został przetłumaczony na angielski. Przeczytałem ten dokument i zdałem sobie sprawę, że tę historię należy opowiedzieć.

Pilecki walczył w pierwszej wojnie światowej i w wojnie polsko-bolszewickiej. A kiedy przyszła druga wojna światowa i okupacja Polski przez Niemców, zgłosił się na ochotnika, żeby udać się do Auschwitz. Jak to jest w ogóle możliwe?

Moja książka nosi tytuł „Ochotnik”. Proszę sobie wyobrazić, że siedzi pani w pokoju pełnym ludzi i nagle pada pytanie: „Kto chce jechać do Auschwitz?”. I pani podnosi rękę. Ale naturalnie historia misji, której podjął się Pilecki, jest bardzo mocno osadzona w ówczesnej postawie Polaków uczestniczących w ruchu oporu. Pilecki był członkiem organizacji [Tajnej Armii Polskiej - red.], która miała swoją ideową misję. Ale uderzające jest to, że on sam był apolityczny. Mówiąc wprost: Pilecki nie lubił polityki. Spierał się ze współzałożycielem swojej komórki ruchu oporu, o kierunek działania tej grupy. Jego „przyjaciel” – jeśli można tak powiedzieć – postanowił się go pozbyć, organizując misję do Auschwitz. Pilecki musiał się zmierzyć z niewyobrażalnym dylematem: „Czy chcesz jechać do Auschwitz?”, „Czy podejmiesz się tej misji?”. Początkowo nie chciał, ale ostatecznie podjął decyzję, którą znamy.
Interview: I realised Witold Pilecki’s story had to be told
Ale czy miał pojęcie, co się dokładnie dzieje w Auschwitz? Dzisiaj wszyscy wiedzą o okrucieństwach, które się tam wydarzyły i nikt by się pewnie nie zgłosił się na ochotnika...

To świetne pytanie. Pamiętajmy, że kiedy Niemcy w 1940 roku utworzyli obóz, to przeznaczony był on dla polskich więźniów politycznych. Z czasem to się zmieniało. Auschwitz stał się bowiem również obozem zagłady dla europejskich Żydów. Niezwykłe w działalności Pileckiego w obozie było to, że musiał on rozpracowywać nazistowskie plany w miarę ich rozwoju. Naziści jeszcze nie wiedzieli, co zamierzają zrobić w obozie, a Pilecki musiał to ogarnąć, podczas gdy sam był ofiarą ich szczególnej brutalności.

Witold Pilecki przebywał w obozie przez prawie trzy lata. Czy udało mu się zorganizować tam jakąś formę oporu?

Pojechał do Auschwitz z myślą, że sporządzi raport, a następnie – z niektórymi kolegami, którzy trafili do obozu przed nim – wywoła bunt. Szybko jednak zdał sobie sprawę, że podstawowym zadaniem dla niego, i dla wszystkich innych więźniów, było po prostu przetrwanie. W obozie panował głód, żywność racjonowano. Dookoła siebie Pilecki ciągle widział przemoc i śmierć. Pierwszym jego zadaniem było więc pomóc innym więźniom przetrwać.


Jak uniknął śmierci?

Był naprawdę dobrym konspiratorem. Naziści, wysyłając go do obozu, nie wiedzieli o jego wcześniejszej działalności w podziemiu. SS rutynowo rozstrzeliwało wszystkich aresztowanych, którzy byli schwytani z bronią. Pileckiemu nie można było postawić takich zarzutów. Ale on sam także wykazał się wielką mądrością. Zorganizował w obozie siatkę konspiracyjną. Ludzie, którzy działali w jednej jej komórce nie znali ludzi działających w pozostałych, a równocześnie poszczególne komórki dzieliły się między sobą informacjami. Dzięki tej metodzie Pileckiemu udało się uniknąć dekonspiracji. No i oczywiście nie bez znaczenia było to, że miał szczęście... Jednym z najbardziej przejmujących epizodów jego historii jest to, że pod koniec pobytu w obozie zaczął odczuwać to, co dziś nazywamy „winą ocalałego”. Zaczął się zastanawiać, dlaczego to właśnie on przeżył.
Witold Pilecki na ławie oskarżonych. Jeden z pierwszych procesów pokazowych reżimu komunistycznego. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, 3 marca 1948 r. Fot. Wikimedia
Początkowo planował, że pojedzie do Auschwitz, a następnie wróci i napisze raport. Gdy był już w obozie, pewnie się zorientował, że ucieczka będzie trudniejsza, niż początkowo sobie wyobrażał...

Tak, niesamowicie trudno było uciec, ale też obóz z czasem się zmieniał. Początkowo było to miejsce, w którym zamykano i brutalnie traktowano polskich więźniów. Potem obóz stał się centrum Holokaustu i nazistowska przemoc skupiła się na europejskich Żydach. Pilecki w obozie pracował w biurze paczek. Miał czas na wymyślanie sposobów ucieczki. Rozdzielał je więźniom, a nocną zmianę wykorzystywał, by sprawdzać kanały ściekowe, jako jedną z możliwych dróg ucieczki. Choć to nie była ta, którą ostatecznie wybrał.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Uciekł z Auschwitz i napisał raport. Co możemy tam przeczytać? Czy to jest tylko suchy dokument? A może osobiste świadectwo więźnia?

Podczas lektury tego raportu byłem bardzo wzruszony. Kiedy czyta się o kilku pierwszych dniach po ucieczce Pileckiego z obozu, można by pomyśleć, że powinien był poświęcić choćby krótki czas na podreperowanie swojego zdrowia. Tym, bardziej, że ucieczka wymagała od niego wiele wysiłku. I trwała prawie dwa tygodnie...

Był też wyczerpany po trzech latach niewoli.

Po dwu i pół roku... Pierwsze słowa, które wypowiedział, gdy znalazł się wreszcie w bezpiecznym miejscu, brzmiały: „Zabierz mnie do dowódców podziemia, musimy zaatakować obóz”. Spędził kolejne dwa miesiące w okolicy, próbując desperacko zebrać grupę ludzi, która mogłaby uderzyć na Auschwitz. To był szalony pomysł, ale uważał, że powinien taką akcję zorganizować. Wysyłał do Warszawy relacje dość krótkie i pobieżne. Pisał: „Mamy organizację wojskową w obozie, teraz jest czas na atak”.

I dlaczego władze podziemia nie zareagowały na raport?

Uważały, że Auschwitz to tylko miejsce śmierci. Zresztą w tamtym czasie było już wiadomo, że niebawem na terenie Polski pojawią się wojska sowieckie i kierownictwo podziemia zastanawiało się, jak powinno się w tej sytuacji zachować. Nie miało takiej świadomości, jak Pilecki, że Auschwitz nie był po prostu obozem. To było centrum największego zła, jakiego ludzkość kiedykolwiek doświadczyła.

Nie włączyli się w system zbrodni. Pomogli Polakom przetrwać wojnę

Dyrektor Instytutu Pileckiego: Nasze społeczeństwo dojrzało do tego, aby dziękować.

zobacz więcej
Pilecki nie przestał walczyć, wziął potem udział w Powstaniu Warszawskim.

Pojechał do Warszawy by – znowu – spróbować zebrać siły i przekonać kierownictwo AK do ataku na obóz. Ale z czasem zaczął akceptować, a przynajmniej godzić się z tym, że nikt nie jest zainteresowany przeprowadzeniem takiego szturmu. Wiedział, że powinien walczyć o Polskę w powstaniu. Wziął zatem w nim udział, ale nadal był bardzo niezadowolony, że odrzucono jego plan.

Po tym wszystkim, czego dokonał Pilecki, jak by pan wyjaśnił, że po wojnie był zapomniany?

Gdy zakończyła się wojna, Pilecki udał się do Włoch, do generała Władysława Andersa. Zaproponował mu, że wypełni nową misję w Polsce. Tym razem chciał napisać raport o zbrodniach pod okupacją sowiecką. Wrócił do kraju pod koniec 1945 roku. Spędził rok na tworzeniu komórki konspiracyjnej w Warszawie. Potem został aresztowany, postawiony przed sądem i stracony. Był to jeden z pierwszych pokazowych procesów reżimu komunistycznego. Bohaterstwo Pileckiego z czasów wojny zostało zignorowane. Zaś członkowie jego rodziny i ci, którzy o coś o jego losach wiedzieli, w czasach PRL nie mieli możliwości opowiadania o jego dokonaniach.

Jak powinniśmy go dzisiaj pamiętać?

Jako osobę, której cechy, takie jak szlachetność, uczciwość oraz zaufanie do innych, pozwoliły wielu więźniom Auschwitz przetrwać pobyt w obozie.

– rozmawiała Celine Bernatowicz, dziennikarka i prezenterka anglojęzycznego kanału TVP, Poland IN
Jack Fairweather, "The Volunteer. The True Story of the Resistance Hero who Infiltrated Auschwitz"
Jack Fairweather jest brytyjskim pisarzem i dziennikarzem. Był między innymi szefem biura „Daily Telegraph” w Bagdadzie i fotoreporterem „Washington Post” w Afganistanie. Jest autorem książki „Ochotnik” – pierwszej napisanej po angielsku biografii Witolda Pileckiego. Oprócz tego ma na swoim koncie dwie pozycje poświęcone wojnom w Afganistanie i Iraku: „The Good War” i „The War of Choice”. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród dziennikarskich.
Zdjęcie główne: Więźniowie niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau i żołnierze sowieccy. Fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images Photo by Alexander Vorontsov/Galerie Bilderwelt/Getty Images
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Nadchodzi era człowieka 2.0. Nowe zmysły, protezy wzroku i...
Już dziś mogę „wskrzesić” Marilyn Monroe czy inną zmarłą osobę – mówi Piotr Psyllos, jeden 30 najlepszych europejskich innowatorów poniżej 30. roku życia.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Wstrzykiwali kobietom żrącą chemię. Potem kastrowali
Nie zostali za to skazani. Clauberg wręcz chwalił się po wojnie swoimi „badaniami”.
Rozmowy wydanie 2.08.2019 – 9.08.2019
Polakom żyje się w Anglii dobrze, ale czują się tu obco
Po decyzji o brexicie padały do nas ostre słowa: „My was nie chcemy”. Były pobicia, prześladowania w szkole. Emocje opadły, ale panuje niepewność – opowiada polski nauczyciel o życiu rodaków w Wielkiej Brytanii.
Rozmowy wydanie 26.07.2019 – 2.08.2019
Jestem Japonką i jestem dzika, jak górale w Gorcach
Akiko Miwa zamieszkała koło Nowego Targu, na polanie na wysokości 780 m n.p.m. i tu czuje się bardziej u siebie, niż kiedyś w Japonii.
Rozmowy wydanie 19.07.2019 – 26.07.2019
Czy „Harry Potter” i Halloween to satanizm?
Nie ma tak, że przychodzę do biura, do pracy, a tu coś mnie nagle opętało. Tak to nie działa. To zawsze kwestia naszego wyboru, bo nie jesteśmy marionetkami, którymi wedle własnego widzimisię posługuje się szatan.