Kultura

Postawmy mu pomnik naprzeciw Mickiewicza. Ale nie na cokole, tylko na chodniku

Podkradał kolegom tematy i zakłamywał historię. Ale był wieszczem naszych czasów.

Konserwator zabytków może znajdzie trochę miejsca na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie na pomnik dla Andrzeja Wajdy. Stanąłby przy siedzibie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, naprzeciw pomnika Adama Mickiewicza.

Zachowajmy proporcje. Niech z poziomu chodnika postać reżysera naturalnych rozmiarów patrzy obiektywem kamery na wyniosłą postać wieszcza na cokole, a ten niech odwzajemnia spojrzenie na filmowca. Niech niemy ich dialog przebiega w wyobraźni pokoleń przechodniów.

Wajda był Mickiewiczem naszych czasów, wieszczem polskiej kultury po drugiej wojnie światowej. Zapomnieliśmy o tym w zajadłych polemikach politycznych, kiedy reżyser stanął po jednej stronie sporu.

Jego najbardziej kontrowersyjny czyn z tego okresu, to zapalenie zniczy na grobach żołnierzy radzieckich miesiąc po katastrofie smoleńskiej. Ma to wzór u Mickiewicza, który antyrosyjskie „Dziady część III” kończy wierszem. „Do przyjaciół Moskali”.
Rzeźba upamiętniająca Andrzeja Wajdę w Alei Gwiazd w Międzyzdrojach. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Poeta nie miał nienawiści do Rosjan, ale do caratu. „Pókim był w okuciach – pisze - pełzając milczkiem jak wąż, łudziłem despotę, lecz wam odkryłem tajnie zamknięte w uczuciach”. Natomiast Wajda wyraził nad zniczami, że nie ma i nie należy mieć urazy do poległych żołnierzy, w tym ujęciu symbolicznych przedstawicieli ludu rosyjskiego. A dopóki sam był „w okuciach” PRL, łudził komunistów, lecz między swoimi nie taił, co o nich myśli.

Imponujący dorobek życia Andrzeja Wajdy ukazuje wystawa twórczości w krakowskim Muzeum Narodowym. Rzuca na kolana, jest apologetyczna. Przemilcza wątpliwe strony reżysera.

Przecież zabierał kolegom przygotowane do produkcji tematy. Jego „Wesele” jest świetne. Jednak dramat Wyspiańskiego chciał ekranizować również Wojciech Has, artysta co najmniej równego talentu. Niestety, wpływowy kolega zablokował dla siebie projekt. „Katyń” jest zbyt nieśmiały i raczej nie na temat, poza wstrząsającym finałem egzekucji. Mocny film o tej zbrodni miał kręcić Robert Gliński. Wszystko było gotowe, kiedy producent Lew Rywin wycofał się z realizacji na żądanie Wajdy. Po sukcesie „Pana Tadeusza” postanowił też zekranizować „Zemstę” Aleksandra Fredry, chociaż projekt przygotował sobie ktoś inny.

Porażką artysty okazał się „Wałęsa, człowiek z nadziei”. Wielki temat został wykonany tak słabo, że nie dostał nominacji polskich nagród Orły w kluczowych kategoriach filmu, reżyserii i scenariusza Janusza Głowackiego. Nie dostał też nominacji do Oskara. Wadą filmu jest zakłamanie powstania Solidarności i roli Wałęsy. Reżyser chciał utrzymać mit założycielski III Rzeczpospolitej, że Wałęsa „coś podpisał” pod terrorem esbeków, lecz potem nie był sterowany przez Służbę Bezpieczeństwa.

Zarzucano mu konformizm i peerelowskie uwikłanie. Czy jeszcze za nim zatęsknimy?

„Pokolenie”, „Kanał” i „Popiół i diament” miały dla Wajdy znaczenie formatywne i naznaczyły jego dalszą drogę artystyczną.

zobacz więcej
O wiele ciekawsza byłaby rewizja tego mitu, jednak Wajda bronił układu stworzonego przy Okrągłym Stole i atakował obóz prawicowy PiS, który układ podważał. Zapewne bał się zawalenia naszego słabego państwa na skutek walk wewnętrznych przy próbie obalenia kompromisu Okrągłego Stołu.

Andrzej Wajda był bardzo krytyczny wobec polskiego patriotyzmu powstańczego. Czy to zdrada, jak mu zarzucano, czy jednak troska o Polskę? Kiedy miał 13 lat i więcej, widział upadek rzekomo mocarstwowej II Rzeczypospolitej, hitlerowską okupację i stalinizm. A o pokolenie młodsi politycy patriotyczni nie ujrzeli na własne oczy tragicznego załamania się polskich ambicji mocarstwowych i prowadzili życie w łagodniejszym reżimie polskiej komuny, aniżeli nazizm i stalinizm. Cóż, różnica doświadczeń pokoleniowych dramatycznie wpływa na poglądy.

Pamiętajmy, że konserwator zabytków sprzeciwił się budowie w tym miejscu pomnika katastrofy smoleńskiej. Więc może nie stawiajmy pomnika Andrzejowi Wajdzie, natomiast wmurujmy jego popiersie na frontowej ścianie PISF. A między oknami parteru jest dwadzieścia miejsc. Wystarczy dla kolejnych kilku reżyserów wielkiego talentu, którzy już odeszli i tych, którzy przyjdą. Ale zacznijmy od filmowego wieszcza.

- Krzysztof Kłopotowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Wajda wielki i wątpliwy
Zdjęcie główne: Andrzej Wajda podczas uroczystości wręczenia mu tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gdańska w marcu 2016 r. Fot. PAP/Adam Warżawa
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Nagroda imienia „Kobusza” – od Piotra Zaremby dla…
Nie opowiadajcie bajek, że wszystko co po Janie Kobuszewskim, to podróbki. Zdarzają się bowiem brylanty.
Kultura Poprzednie wydanie
Nobel dla Tokarczuk i Handkego – królewski figlik Gustawa XVI
Nad Wisłą spora część populacji nie lubi noblistki nie za splątanie losów Markiza w „Podróży ludzi Księgi”, lecz za dredy.
Kultura wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
A mógł pozostać Szalonym Kapelusznikiem z posiwiałą plerezą...
Z hipisowskich lat zachował otwarte podejście do ludzi. Potem wessała go polityka, choć sam woli określać to jako obywatelską powinność.
Kultura wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Przerysowywał, robił małpy. I był cudowny. Zmarnowany Chaplin...
W pamięci zapisał się jako wyśmienity aktor komediowy, choć nigdy nie doczekał się wielkiej roli w filmie. Stał się natomiast mistrzem epizodu i legendą telewizyjnego dowcipu.
Kultura wydanie 27.09.2019 – 4.10.2019
Skazani na historyczne kino grające na emocjach?
„Legiony” i „Piłsudskiego” oglądałem z przyjemnością, choć oba filmy zatrzymały się przed bardziej dogłębnym roztrząsaniem polskiej historii.