Felietony

Już się nie boję Shazzy

Doskonale wyczuła o co mi chodzi i weszła w konwencję z lekkością godną lepszej sprawy. Poczułem się dziwnie. W końcu byłem na randce z Shazzą, którą widziałem w „Playboyu” i „Disco relaxie”. Gdyby ktoś w połowie lat 90. przepowiedział mi taką przygodę, kazałbym mu puknąć się w głowę płytą chodnikową.

Gościem kolejnego odcinka programu Łukasza Orbitowskiego „One: kobiety kultury” jest Magdalena Pańkowska. Emisja – TVP Kultura, sobota 8 czerwca 2019, godz. 15:00.

Jej głos znałem z trzeciego „Wiedźmina” i postapokaliptycznego horroru „Last of us”

Nasza fotografia wylądowała w moich mediach społecznościowych. Nie minął kwadrans, jak kumple zaczęli pisać i dzwonić: „Ej, skąd ty znasz Ankę?”.

zobacz więcej
Nasz program ma konwencję randki. Trochę dziwnie mi z tym, nie tylko dlatego, że moja dziewczyna ogląda potem w telewizji, jak umawiam się z różnymi kobietami. Właściwie, nie chodzę na randki. Nie pamiętam nawet, kiedy na jakiejś byłem, ale na pewno nie miałem wtedy ani jednego tatuażu. W gruncie rzeczy nie mam pojęcia, co robi się na randkach i bardzo cieszę się, że nie muszę na żadne chodzić. Poza tymi w telewizji, rzecz jasna.

Pomysł z randką przed kamerą rodzi rozliczne trudności. Bezradny prowadzący jest najmniejszą z nich. Poprzez randkę usiłuję budować atmosferę bliskości. Chciałbym, aby gość się trochę otworzył, więc i ja się odkrywam. Nie zależy mi na szukaniu sensacji, czy wywlekaniu intymnych spraw z cudzego życia. Tak naprawdę bardzo chciałbym uniknąć czegoś takiego. Chodzi po prostu o szczerą rozmowę, trochę o pierdołach, trochę o rzeczach ważnych. Od twórczości danej artystki bardziej interesuje mnie ona sama.

Dotychczasowe gościnie różnie odnosiły się do pomysłu z randką. Większość zwyczajnie go zignorowała, co nie przeszkodziło w przeprowadzeniu bardzo dobrej rozmowy. Parę kobiet nie bardzo wiedziało, co z tym zrobić. Parę bawiło się delikatnie tą konwencją, co okazało się bardzo pomocne. Jedna czuła się niekomfortowo.

Tylko Magdalena Pańkowska, znana lepiej jako Shazza, doskonale wyczuła o co mi chodzi i weszła w konwencję z lekkością godną lepszej sprawy. Na czym dokładnie polegała ta zabawa, tego już nie streszczę. Zobaczcie sobie, jeśli chcecie.
„Uważam się za silnego człowieka, a ktoś, kto przeszedł tyle co Shazza, przetrwał i dalej gra, musi być jeszcze silniejszy” – pisze Łukasz Orbitowski o Magdalenie Pańkowskiej. Fot. TVP
Mogę natomiast wyznać, że poczułem się dziwnie. W końcu byłem na randce z Shazzą, którą widziałem w „Playboyu” i „Disco relaxie”. Takie rzeczy nie dzieją się na co dzień. W gruncie rzeczy, gdyby ktoś w połowie lat dziewięćdziesiątych przepowiedział mi taką przygodę, kazałbym mu puknąć się w głowę płytą chodnikową, albo czymś jeszcze cięższym.

Porozmawialiśmy o malarstwie, polskim rynku muzycznym, o melodiach i fenomenie disco polo, którego twarzą była przez długie lata. A skoro już nie jest, o tym też wypadało pogadać. Shazza, jak wielu robiących w czystej rozrywce, okazała się artystką samoświadomą. Wie co potrafi, a co znajduje się poza jej zasięgiem.

„Majteczki w kropeczki”. 25 lat temu Polacy pokochali disco polo

– Nasze kasety sprzedawane były wtedy na łóżkach polowych – mówi lider zespołu Bayer Full.

zobacz więcej
Dużo rozmawialiśmy o tym, co dla nas w pracy jest najważniejsze: o rzetelności, profesjonalizmie, mrówczej pracy i ciągłym myśleniu o odbiorcy. Usłyszałem, jak z Tomkiem Samborskim (obecnym w studiu, lecz poza zasięgiem kamer) rzeźbili swoje kawałki. Kto powiedział, że skomponowanie piosenki discopolowej to prosta sprawa?

Muszę przyznać, że bałem się tej rozmowy. Powiedziałem to zresztą samej Shazzie. Coś takiego padło podczas nagrań: „Bałem się ciebie”. Zapytała dlaczego i wyglądała na szczerze zaskoczoną. Drobne brunetki nie należą do najbardziej przerażających stworzeń na ziemi.

Miałem zadawać pytania, a sam usłyszałem jedno i musiałem coś z nim zrobić. Właściwie dlaczego obawiałem się Shazzy? Czemu akurat jej? Nie boję się zbyt wielu rzeczy, ale czuję respekt przed siłą. Może to nieładne i odrzucające, tak jednak jest. Sam uważam się za silnego człowieka, a ktoś kto przeszedł tyle co Shazza, przetrwał i dalej gra, musi być jeszcze silniejszy. W każdym razie, na zadane pytanie odpowiedziałem coś takiego.

A potem pogadaliśmy jeszcze, napchaliśmy się pysznym żarciem, zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. I już się nie boję Shazzy. – Łukasz Orbitowski


Magdalena Pańkowska, piosenkarka disco polo, na początku XXI wieku – pop i dance, występująca pod pseudonimem Shazza. Znana z przebojów takich, jak „Baiao Bongo”, „Bierz co chcesz”, „Egipskie noce” i „Tak bardzo zakochani”. Zdobywczyni czterech złotych płyt i dwóch platynowych, do 2007 sprzedała w Polsce ponad 2,5 miliona albumów.

Zaczynała pod koniec lat 80. w zespole Toy Boys, w 1992 rozpoczęła karierę solową. Swój pseudonim tłumaczy jako „niesforna, kochliwa kochanka ze świątyni Abu Simbel w Egipcie”. Jdej pierwszy solowy album nosił tytuł „Sex Appeal”. Nazywana była „królową disco polo”. Nagrała też kilka coverów znanych piosenek, m.in. „Nie bądź taki szybki Bill” Kasi Sobczyk, „Gdy mi ciebie zabraknie” Ludmiły Jakubczak, czy „Hasta Mañana” zespołu ABBA.

W 1996 wystąpiła na XXVI Festiwalu Piosenki Żołnierskiej, zdobywając Złoty Pierścień za piosenkę „Nie żałujcie serca dziewczyny” z repertuaru Anny Jantar. W 1999 r. na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu wykonała wraz z Pawłem Kukizem piosenkę „Zośka”. W 2001 r. wywalczyła w Opolu drugie miejsce w konkursie premier piosenką „Może to samba” (pierwsze przypadło Ich Troje za piosenką „Powiedz”).

W 1996 roku Big Cyc poświęcił jej prześmiewczy utwór „Shazza, moja miłość”, w którym nawiązał do podobieństwa stylizacji piosenkarki i ówczesnej pierwszej damy – Jolanty Kwaśniewskiej.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Kołobrzeg, 5 lipca 1996 roku. Szazza na XXVII Festiwalu Piosenki Żołnierskiej zdobyła Złoty Pierścień za piosenkę „Nie żałujcie serca dziewczyny” z repertuaru Anny Jantar. Fot. PAP/Jerzy Undro
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Drożdżówki
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zabij!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Wyjmuje stal z brzucha potwora
Łukasz Orbitowski: Był to amstaff, pies rasy bojowej, obcy i zagubiony. Włożyła mu rękę. Do gardła.
Felietony Poprzednie wydanie
Myślozbrodnia transfobiczna. Orwell tu i teraz
Pranie mózgu to zjawisko znane również w zachodniej demokracji liberalnej. Nie musi ono przecież oznaczać tortur w sowieckim łagrze. Równie dobrze może to być subtelna reedukacja, którą prowadzą anonimowe autorytety poprzez kulturę masową i media.
Felietony Poprzednie wydanie
Wędrował pieszo po sowieckiej Azji, gdzie był komunizm i szamani
Jerzy Grotowski wymknął się ze studiów w Moskwie, drażniła go nomenklatura, za to wciągały obserwacje.