Kultura

Krzysztof Pieczyński: jak zdobyć rząd antyklerykalnych dusz?

Film „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich to dla Pieczyńskiego okazja znacznie lepsza niż „Kler”, z czego nie omieszkał skorzystać. Napisał na blogu, że po obejrzeniu dokumentu w nocy nie mógł spać, bo cały czas widział obraz ludzi gwałconych i poniżanych. Po czym opisując Kościół i katolickich księży, zaserwował zwyczajowy chlust: „ty watykańska k…”, „ohydni kłamcy” i „kościelna mafia”.

14 czerwca 2019 roku na ekrany kin wchodzi film Bartosza Konopki „Krew Boga”, w którym Krzysztof Pieczyński gra Willibrorda, Rycerza Chrystusa szukającego ukrytej w górach ostatniej osady pogan, by ją ochrzcić...

Poczet antyklerykałów III RP: od Urbana do Jażdżewskiego

Jest w Polsce grono ludzi, którzy za główny cel swojej działalności obrali atakowanie Kościoła.

zobacz więcej
Podobno Krzysztof Pieczyński to wielki aktor, antyklerykał z pewnością jeszcze większy. Tylko kto mu napisał tę rolę?

„W moim życiu kk nie zajmuje nawet jednego procenta czasu ani uwagi. Nie mam ochoty się nim zajmować” – credo witryny „Krzysztof Pieczyński – Polska laicka” brzmi jak żart, bo w rzeczywistości można odnieść zupełnie odmienne wrażenie: aktor notorycznie poniża Kościół katolicki, używając coraz bardziej wulgarnych środków. Ile można?

„Z powodu istniejącej sytuacji muszę to robić. Moje dotychczasowe wypowiedzi dotarły do kilku milionów odbiorców. Ale przed nami stoi wyzwanie dotarcia do wszystkich Polaków” – wyjaśnia.

Zamiast kpić, trzeba się przyzwyczaić, bo to nie jedyna inicjatywa Pieczyńskiego: projekt „Świeckie Państwo” promuje grafiką kalkulatora z symbolem plusa na ekranie, czyli… znakiem krzyża; zaś w najnowszym filmie Bartosza Konopki „Krew Boga” (premiera 14 czerwca) zagrał Willibrorda, Rycerza Chrystusa szukającego ukrytej w górach ostatniej osady pogan, by ją ochrzcić... Pomieszanie z poplątaniem.

Reżyser Andrzej Saramonowicz (zna się na rzeczy) poważnie: „Oglądam Krzysztofa Pieczyńskiego, który z błyskiem w oku, jaki znamy u bohaterów romantycznych lub pacjentów oddziałów zamkniętych, mówi o tym, że trzeba rozwiązać Watykan, a obecny papież powinien stanąć przed sądem. Boże, jeszcze raz się powtarza stara prawda, że aktor nie powinien mówić bez reżysera…”.
Krzysztof Pieczyński, kiedy jeszcze był tylko aktorem, na planie „Jeziora Bodeńskiego” w reżyserii Janusza Zaorskiego (1985 r.) grał razem z Gustawem Holoubkiem. Fot. TVP
Dziennikarz Krzysztof Stanowski (nie zna się na rzeczy) prześmiewczo: „Jestem pełen uznania dla Pieczyńskiego, naprawdę wybitny aktor. Wielu było normalnych, którzy w filmach grali świrów. Ale żeby w drugą stronę – duża sprawa”.

Od siebie dodam, że odloty Pieczyńskiego powinny budzić niepokój raczej medyków, bo światopoglądowo nie ma czego się obawiać, skoro każdy jego antykościelny wyskok stanowi antyreklamę sprawy… Można się tyko pomodlić: Panie, zlituj się, bo on nie wie, co czyni.

Antyreligijny chlust

Film „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich traktujący o przypadkach pedofilii w polskim Kościele, to dla Pieczyńskiego okazja znacznie lepsza niż „Kler” Wojciecha Smarzowskiego, z czego nie omieszkał skorzystać. Napisał na blogu, że po obejrzeniu dokumentu w nocy nie mógł spać, bo cały czas widział obraz ludzi gwałconych i poniżanych.

Po czym opisując Kościół i katolickich księży, zaserwował zwyczajowy chlust: „ty watykańska k… (w oryginale słowo w pełnym brzmieniu – przyp. red.) , znęcałeś się nad dzieckiem”, „watykański satanisto”, „pedofilscy sataniści z Watykanu”, „ta k… sekta” (w oryginale słowo w pełnym brzmieniu – przyp. red.), „patologiczny kościół”, czy zwyczajowi „ohydni kłamcy” i „kościelna mafia”.

Maja Ostaszewska na barykadach. Aktorka wszystkich protestów

We współczesnej Polsce widzi samo zło: ideologię nazistowską i ksenofobię, szczucie i podsycanie lęków, manipulację, oszczerstwa i cenzurę oraz ból, strach i stres karpia.

zobacz więcej
Rzekomo wyliczył i wykpił, że „w 80% homoseksualny kk atakuje homoseksualistów. W 6% wypełniony pedofilami będzie walczył z pedofilią, oczywiście na zewnątrz kościoła”. „I jeszcze jedno, za pedofilię w kościele należy sądzić papieża razem z tymi, którzy pedofilię kryli. Wtedy pedofilia zniknie z kościoła, gdyż szef sekty będzie tym osobiście zainteresowany” – zaproponował. Najwyraźniej nie ma bzdury, której by nie powiedział lub nie napisał.

Pieczyński uważa, że Ewangelie są robotą speców biegłych w pismach religijnych z czasów Konstantyna i nie mają żadnej historycznej wiarygodności. Ot, Kościół chciał podszyć się pod jednego z proroków i wybrał Chrystusa, bo ten miał „najlepszy PR”.

Na antenie Superstacji przekonywał, że „obraz Chrystusa jest tak kompletnie zafałszowany w naukach Kościoła, że ludzie nie mogą zrozumieć, że takiego mistrza duchowego nie ma, jakiego stworzył ten Kościół. Dlatego ten obraz Chrystusa, który od małego gnoja, że tak powiem, przemądrza się, jest najmądrzejszym człowiekiem na świecie i cały czas sadzi jakieś niesłychane mądrości, które przynależą właśnie do bóstwa, a nie do człowieka. To jest absolutnie zafałszowany człowiek-awatar”.
Na blogu pisał: „Chrystus jest tym Nowym Przymierzem wyrażonym symbolicznie za pomocą tęczy. Tak, Chrystus jest tęczowy więc i jego matka może być tęczowa. Odbieracie prawo do godności ludziom, którzy w taki sposób wyrażają swój związek z Bogiem. Każdy wasz atak na LGBT jest atakiem na Chrystusa i wyparciem się Go”.

„Pierwiastek nadprzyrodzony w człowieku musi być uwolniony od dogmatów religijnych. Innymi słowy musimy zacząć budować Nową Cywilizację, w której Bóg jest najpełniej wyrażony przez geniusz człowieka. Bóg jest uwolniony od religii. Bóg nie jest religią!!! W sprawie Boga nie potrzebujemy fałszywych pośredników ani polityków sprzedających Polskę Watykanowi. (…) Kościół wmówił ludziom, że jest pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem, a każda jego zbrodnia w imię Boga jest dozwolona. (…) Religia idzie ręka w rękę z korporacjami. Zlikwidują każdego człowieka, który im zagrozi” – pisał.

Dlatego jego zdaniem bank watykański to największa pralnia brudnych pieniędzy na świecie, „najgorszą nazistowską komórkę” stanowi zakon jezuitów, a ludobójstwo w Rwandzie dokonano „z powodu działalności kościoła”.


Ba, kler dopuszczał się czarnej magii i „pieczętował czakramy w celu zablokowania rozwoju duchowego człowieka”. A Benedykt XVI zrezygnował z papiestwa, ponieważ jego kamerdyner udostępnił 300-stronicowy dokument na temat siatki gejowskiej księży, która regularnie odbywa imprezy seksualne w kurii. I tak dalej na jedno – chyba diabelskie – kopyto.

Skąd te opowieści dziwnej treści? „Przecież fakty są ogólnie dostępne! To nie rzeczy trzymane w Watykanie, w bibliotekach, do których nie ma dostępu” – mówi Pieczyński.

„Sprowadzamy światło, aby podnieść wibracje”

Wniosek wysnuwa jeden – natychmiast wypowiedzieć konkordat! A „po uwolnieniu się od konkordatu zajmiemy się tym, co należy. Każdy człowiek – realizacją swoich marzeń. A naród – rozwojem Polski wolnej, prosperującej, godnej naszych najwyższych aspiracji i wysiłków. I nikt w tym nie będzie nam przeszkadzać” – pisał.
Habit jeszcze go nie palił. Brat Czeremcha z filmu „Jasminum” Jana Jakuba Kolskiego (2006 r.) miał twarz Krzysztofa Pieczyńskiego. Fot. TVP
„Widzę Polskę, w której żyje dużo przybyszy między innymi z Afryki. Witamy Żydów i cieszymy się, że wracają z powrotem do Polski, która tak długo była ich ojczyzną. Jesteśmy wszyscy dumni z tego, że żyjemy razem w pokoju i harmonii. Ludzie uwolnili się od totalitarnych ambicji, przejrzeli na wylot tych ukrywających się pod płaszczem miłości bliźniego” – marzyło się Pieczyńskiemu w noworocznych życzeniach.

„Dzisiaj już nie starczy mi sił żeby opisać nową Ziemię. Zaczniemy ją budować jak tylko dojrzejemy do prawdy i nie pozwolimy już nigdy więcej nikomu mordować dla zwycięstwa swojej religii. Najbliżej Boga jest Ziemia, najdalej są ludzie. Zrozumcie te słowa, bo jest w nich Duch Prawdy i nauka na najbliższe kilkadziesiąt lat” – pisał na blogu.

I zapraszał do wzmocnienia przez cykl medytacji nad sobą i światem: „O godzinie 23:00, każdy w swoim, cichym miejscu przez 15 minut łączy się ze światłem i całą grupą. Sprowadzamy światło do zbiornika, którym jest Polska, aby podnieść wibracje i świadomość własną, grupy i wszystkich Polaków. Dla jednych wizualizacja, dla innych modlitwa lub praca z wyobraźnią. Przynosimy też temat upadku wszystkich dyktatur na świecie, a w konsekwencji erę pokoju”.

Panie, zlituj się….

„Dom”, teatry Chicago, „Wiersze z aniołem”

Pieczyński deklaruje, że został ochrzczony i jest katolikiem, ale dokonał apostazji. Nie uważa się za ateistę, lecz osobę wierzącą, która po prostu nie potrzebuje nazwy dla swej wiary. On wierzył od zawsze, głównie w siebie.

Zachęcała wojsko do buntu. Nosi przy sobie szczoteczkę, bo boi się aresztowania. Szańce Marii Nurowskiej

W kukłę nielubianego polityka wbija szpileczki. Deklaruje: „Nie chce mi się żyć w takiej Polsce, bezmyślnej i okrutnej! Nie ma się gdzie przed nią schować”.

zobacz więcej
Podczas licealnych wakacji wyjechał z Prudnika i wstąpił do Ochotniczego Hufca Pracy, by budować osiedle Służew nad Dolinką w Warszawie (dziękujemy!). Sprawdzał, czy potrafi być i żyć na swoim. I zdecydował zdawać egzaminy w krakowskiej PWST.

Ojciec – zawodowy oficer – chyba ze zdziwienia tym razem mu nie przylał, mama powtarzała swoje: „Synku, co ty robisz?”. On wiedział, do tego miał dryg i fart: trafił do Teatru Powszechnego, debiutował w legendarnym serialu „Dom”, występował w filmach moralnego niepokoju.

Polityka też go dopadła. W 1982 roku, gdy po filmie „Krzyk” Barbary Sass-Zdort, aktorzy świętowali zakończenie zdjęć w domu reżyserki, wychodzący po imprezie (lekko zawiany) Pieczyński natknął się ZOMO rozbijające solidarnościową demonstrację przy Dworcu Centralnym i wyłapujące uczestniczących niej ludzi. Przez przypadek złapano i jego: mundurowi z pałami rzucili się na Pieczyńskiego i bez opamiętania tłukli po głowie, po czym zaciągnęli do najbliższej ciężarówki. Przez okno zobaczyła to Dorota Stalińska, która wybiegła z budynku i ruszyła na zomowców, by wyciągnąć z samochodu pobitego i bezwładnego Pieczyńskiego. Zaniosła go do mieszkania Sass-Zdort. Pieczyński leżał na dywanie w salonie, jęcząc i płacząc z bólu. Podobno wtedy zdecydował, że wyjedzie z tego kraju.

Poślubił piękną studentkę medycyny Barbarę i w 1985 roku państwo bardzo młodzi rzucili wszystko i wyjechali do Ameryki. Rozstali się miesiąc po wyjeździe.

Za wielką wodą wyrwać się z małej Polski na Jackowie, getta językowego i mentalnego, nie było łatwo. Krzysztof był zawzięty i trafił do teatrów w Chicago i Milwaukee, wystąpił też w hollywoodzkich produkcjach „Projekt Manhattan” z Johnem Cusackiem i Paulem Newmanem oraz „Reakcja łańcuchowa” z Keanu Reevesem i Morganem Freemanem!

Jednak nawet złoty medal ma dwie strony. „W Los Angeles dostałem mocno w kość. Zacząłem grać w filmach, więc wsadziłem nogę w przysłowiowe drzwi, ale doświadczyłem tam naprawdę kosmicznej samotności. To było miasto tak niezgodne z moją wewnętrzną strukturą, wrażliwością, energią, że czułem się tam bardzo źle i postanowiłem wrócić” – opowiadał. I po dekadzie wrócił.
Grał też w serialach: przede wszystkim w kultowym „Na dobre i na złe” w TVP. Na zdjęciu: Krzysztof Pieczyński, Małgorzata Foremniak i Artur Żmijewski. Fot. TVP
W Polsce występował u Polańskiego, Kolskiego, Komasy, Lankosza, Pasikowskiego. Zagrał Juliana Przybosia w „Powidokach”, ostatnim filmie Andrzeja Wajdy. Grał też w serialach: przede wszystkim w kultowym „Na dobre i na złe” w TVP. Zadebiutował jako autor sztuki „Lekcja angielskiego” dla Teatru Telewizji, wyreżyserował dwa dokumenty według własnych scenariuszy: „Spotkanie” (o wrażliwym chłopaku zakochanym w operze, który przełamuje nieśmiałość i jedzie na koncert do Warszawy) oraz „Brakujące słowo” (historia języka ochweśnickiego używanego przez kilkanaście osób koło Konina), gdzie wplótł komentarz o symbolach w życiu, których większość z nas nie dostrzega.

Artystycznego wyrazu szukał również, publikując prozę i poezję. „Jesteś dobry, a ja wciąż taki biedny / Ojcze mój w niebie”; „Gdy ja przed krzyżem klęczę / Ty zielone kwiaty sadzisz”; „A przecież moja wiara / To krzyża poczwara”; „Rodzę się nad globem, pospolity cham zapatrzony w krzyż i darń”; „Prawda pod krzyżem sobie leży” – pisał w tomie „Wierszy z aniołem” (2001) pełen religijnego uniesienia.

Narodziny antyklerykała

Nic jeszcze nie zapowiadało narodzin antyklerykała, który twierdzi: „Aby ukryć wojny i przestępstwa wymyślono krzyż jako symbol zbawienia i dla dobra kościoła załadowano go na ramiona wiernych”. Ciekawa to przemiana, bo bardzo szybko dokonana i bardzo sprawnie pokazana!

Powspominajmy... 4 lutego 2015 roku ogłoszono termin wyborów prezydenckich. 16 lutego Pieczyński występuje w programie „Tak Jest” Andrzeja Morozowskiego w TVN, gdzie znany i lubiany aktor pierwszy raz wykłada swoje credo, choć symptomy antykościelnej choroby dawały o sobie znać już wcześniej (w 2010 roku na propozycję zagrania księdza katolickiego w filmie zaczął krzyczeć, że nie zagra żadnego księdza, bo Kościół to jest największe zło na świecie).
Życiowa rola prezesa stowarzyszenia Polska Laicka. Krzysztof Pieczyński i Elżbieta Malka na spotkaniu z sympatykami. Fot. PAP/Marcin Obara
W marcu udziela wywiadu portalowi Onet.pl, pojawia się w racjonalista.tv i rozmawia z pismem „Fakty i Mity”. W kwietniu seria występów w Superstacji w audycji „Nie ma żartów” Elizy Michalik, w maju wywiad w „Przeglądzie” („Okres PRL to dla mnie czas wytchnienia, ponieważ Kościół był wtedy słaby i nie straszył”, lecz „po upadku komuny i podpisaniu konkordatu wróciliśmy do tysiącletniej niewoli”). I dalej w trasę – natemat.pl oraz „Tak czy Nie” w Polsacie. W trzy miesiące podbił wiodące media!

A to nie koniec! 17 maja, pomiędzy pierwszą i drugą turą wyborów prezydenckich, Pieczyński rozpoczyna promocję ruchu Polska Laicka od wpisu o swym debiucie na antenie TVN. Zapowiadał, że „głównym celem jest wspieranie inicjatyw społecznych dążących do funkcjonowania świeckiego i demokratycznego państwa oraz tworzenie warunków dla rozwoju otwartego, tolerancyjnego i nowoczesnego społeczeństwa bez wpływu kleru na życie obywateli”.

Aby wypowiedzieć konkordat trzeba mówić o „kłamstwach Kościoła, o których część Polaków nie chce słyszeć; promować filmy i artykuły o zupełnie innym pojmowaniu duchowości niż kościelna, by wreszcie kościół nie miał nic do powiedzenia”.

Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi rejestruje stowarzyszenie Polska Laicka, co uświetniły billboardy z hasłem „Dość Kościoła w życiu publicznym Polaków”. Pieczyński został prezesem, pomagają mu Agnieszka Banaszkiewicz i Elżbieta Malka, z którymi tworzy fundację „Triumf”.

Stowarzyszenie Polska Laicka siedzibę ma przy Hożej 51 w Warszawie. To pofabryczna przestrzeń kulturalna, która użycza adresu pocztowego. Stowarzyszenie aktywnie działa bowiem w internecie jako witryna zamieszczająca kilka postów dziennie, kierująca linkami do jedynie słusznych treści i tworząca kompendium wiedzy na temat. Poleca książki i filmy, artykuły i wywiady. Jest i dokładny przewodnik do przeprowadzenia apostazji wraz ze stosownymi dokumentami do wypełnienia. Perłę w koronie stanowią wyimki ze złotych myśli Pieczyńskiego w postaci memów (pisarka Manuela Gretkowska czy Adam Mazguła, pułkownik, działacz KOD też bywają docenieni).

Pieczyński zaangażował się także w akcję wyprowadzania religii ze szkół Świecka Szkoła, prowadzoną przez portal liberte.pl Leszka Jażdżewskiego. Wysiłek został zauważony przez ówczesną Marszałek Sejmu Wandę Nowicką – aktor otrzymał nominację do jej nagrody.

„Fakt, że za walkę o laickie państwo zostałem nominowany do nagrody Kryształowego Świecznika – pośród kilkunastu innych osób – można uznać za brzask” – ocenił Pieczyński.
Skarży się na szykany „katolicko-faszystowskiej bojówki”. Krzysztof Pieczyński jako Wulf w odcinku „Astrolog” serii „Sensacje XX wieku”. Fot. Ireneusz Sobieszczuk/TVP
Sukces miał być preludium do zdobycia rzędu milionów dusz, ale dusze miały inne zdanie i wybory parlamentarne w 2015 roku wygrał PiS.

„Katolicy na Podhalu znów zniszczyli mojego bilborda w Rdzawce na Zakopiance, nawołującego do odzyskania wolności duchowej. Zniknęły też z youtube moje wywiady dla TVN i Polsatu. Ocenzurowano wywiad ze mną dla Wyborczej i odwołano spotkanie w kanale Kultura. To w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Przyszła nowa władza” – żalił się Pieczyński (pisownia oryginalna), choć w lutym 2016 roku bez przeszkód zorganizował pierwsze spotkanie Polski Laickiej (gość specjalny przez Skype: Dariusz Stroczyk, autor „Tajnego Archiwum Watykańskiego”). I dalej wygłaszał herezje w mediach i na wiecach, za co władza ze średniowiecza rodem nie ukarała go dybami i chłostą…

Wprawienie ruchu w ruch i utrzymywanie w ruchu wymaga czasu, ludzi i pieniędzy. Jemu się powiodło! I szczerze trzeba przyznać, że całkiem nieźle to wszystko zostało wymyślone i wdrożone.

Trudno nie zadać więc pytań: Czy Pieczyński nie był przypadkiem przymierzany na przyszłego lidera buntu przeciw nowej władzy (ostatecznie zdecydowano się na Mateusza Kijowskiego)? Czy z jego pomocą nie kanalizowano nastrojów antykościelnych i nie sondowano ludzi? Czy nie aktywizowano elektoratu, żeby każdy chętny mógł skorzystać z antykościelnej inicjatywy? Tak jak niedawno Michał Boni, bijący się o miejsce w Europarlamencie z kartką: „Popieram świeckie państwo” i plusem z kalkulatora Laickiej Polski. Powinien być minus, bo Boni euromanadatu nie dostał.

Najwyraźniej antyklerykalizm nie popłaca. Panie, zlituj się!

Na scenach KOD

„KK zawsze będzie dążyć do tego, żeby ludzie żyli w ciemnocie, ponieważ ludźmi nieświadomymi można manipulować. Polski naród jest bardzo zmanipulowany i zniewolony. Na świecie są dwa miliardy katolików, ale nigdzie w Europie Kościół nie ma takiej władzy nad ludźmi, jak w Polsce” – pisał na blogu Pieczyński, bo sprawa polska leży mu na sercu.

Kinga Rusin tańcząca z zającami. Ekologiczny bzik czy próba wzmocnienia wizerunku?

Celebrytka, właścicielka agencji PR i własnej marki kosmetyków prowadzi krucjatę przeciwko myśliwym i Lasom Państwowym.

zobacz więcej
Dla dziennik.pl nazwał rząd „bojówką katolicko-faszystowską, która zaczyna agresywnie rządzić Polską, łamiąc prawo i konstytucję”. Wszystko to z winy Kościoła, który zdołał wniknąć w polską państwowość, zmuszając polityków do uległości pod groźbą ekskomuniki. Bez wypowiedzenia konkordatu, Polska będzie „chlewem Kościoła”. Ale „demokracja wciąż jest za słaba, by rozwiązać państwo kościelne za zbrodnie przeciwko ludzkości” – mówi.

Pieczyński bywał na manifestacjach KOD i wykrzykiwał swoje. Zapraszano go na spotkania aktywistów w całej Polsce.

„Przyjechałem dać wam coś, co niewielu może wam dać. Przyjechałem ratować wasze dusze, które zaanektował Kościół. (…) Pojechał tam poeta, który opowiedział zebranym o duszy, poezji i Bogu. Jednak ci, którym to nie pasowało, chcieli żeby przyjechał ktoś, kto poprowadzi na szańce, do walki z kościołem. Ktoś, kto będzie liderem ruchu antyklerykalnego. Ale moi drodzy, takich liderów wyłońcie sami spośród siebie. Przyjechałem dać wam coś, co niewielu może wam dać. Przyjechałem ratować wasze dusze, które zaanektował Kościół. To, co mówię, ma znaczenie. Jeśli nie dzisiaj to kiedyś będzie to zrozumiałe” – bajał dla KOD w Łomży.

I dalej: „Dla swojego dobra musicie uwierzyć, że chrześcijaństwo nie istnieje. Niechaj kk rozleci się w proch, niech nie pozostanie po nim kamień na kamieniu. Niech księża, biskupi i cała reszta tej sekty zostanie odarta z szat i dokona żywota, jak bezdomni żebrzący o kromkę chleba. Patrz Boże moimi oczami na to, co zrobili ze światem, patrz oczami skrzywdzonych. To nie może trwać w nieskończoność. Zważ ile miłosierdzia jest w nas, że nie chcemy ich odzierać ze skóry i palić żywcem na małym ogniu tak, jak oni to robili” – Pieczyński jak zwykle przemawia językiem miłości, do której nawołuje. I zarazem grozi nie tylko katolikom, że wszystko to dopiero początek krucjaty, bo „jeśli uda się nam rozwiązać sektę katolicką, uda się nam rozwiązać i inne religie”.

Panie, zlituj się!

Męczennik za świeckość

I znów można się zaśmiać, gdyby nie groza zeszłej zimy, gdy Polsat News nadał wiadomość, że Pieczyńskiego brutalnie napadnięto w związku z wyznawanymi poglądami, co on sam skwitował jako „konsekwencję nietolerancji panującej w Polsce, która jest wpisana w religię chrześcijańską”.
Czuje się ofiarą „nietolerancji panującej w Polsce, która jest wpisana w religię chrześcijańską”. Krzysztof Pieczyński w serialu „Komisja morderstw” (2016 r.). Fot. Krzysztof Wiktor/TVP
„Widziałem człowieka, który jest zdolny zabić. Powtarzał wszystkie slogany, które płyną z ust rządzących” – wspominał aktor.

„Może nazwą mnie wariatem, ale dla mnie ta sytuacja jest ewidentna. Moje umiejętności aktorskie przydały się, by zidentyfikować napastnika jako osobę, która nie działała spontanicznie. Był człowiekiem wyszkolonym, wysłanym po to, żeby prowokować” – mówił w rozmowie z Onet.pl, bo znów zaczęła się jego medialna odyseja.

Tymczasem okazało się, że według policji „brutalna napaść” wyglądała nieco inaczej: o 10:00 u zbiegu Marszałkowskiej i Żurawiej w Warszawie porywczemu przechodniowi nie spodobała się czerwona kurtka Pieczyńskiego i nazwał go „pedałem”. Ten zaoponował, posypały się dalsze wyzwiska („ubek”) i zaczęła szarpanina.

„Zacząłem się bronić, niestety nie mam wprawy. Nie uczestniczę w bójkach. Mam w końcu 60 lat” – tłumaczył aktor. Po ciosie pięścią w twarz walkę zakończono, obaj panowie zadzwonili po policję.

Pieczyńskiemu zostało limo i rozcięcie na policzku, lecz Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście umorzyła dochodzenie w sprawie naruszenia jego nietykalności cielesnej, bo „nie zaszły okoliczności uzasadniające kontynuowanie ścigania z urzędu”. Prokurator poradził Pieczyńskiemu, że jako dorosły człowiek, sam może wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia wobec ulicznego boksera.

Zostać świeckim męczennikiem nie jest wcale tak łatwo…

– Jakub Kowalski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Pycha modnego kaznodziei. Zakład z Panem Bogiem
Znany rekolekcjonista, teolog i autor błyskotliwych artykułów dotyczących wiary, pełniący rolę autorytetu dla „wykształconych z dużych miast”.
Kultura Najnowsze wydanie
Gwiazda antysystemowców
Zniszczyła swoje wczesne prace, bo uznała je za mało oryginalne. Wściekła się też, gdy Édouard Manet „poprawił” jeden z jej obrazów.
Kultura Poprzednie wydanie
Z lasu i z chóru. Z kościoła i z Koryntu. Ludzkim głosem
Na festiwalu zostanie zaprezentowana twórczość wybitnego polskiego kompozytora, o którym nie wiadomo… nic. Oprócz tego, że miał związki z Łowiczem.
Kultura Poprzednie wydanie
Zwęglone truchła, ludzkie wylinki, matka ucięta w połowie
Hitchcock byłby z artystki dumny: na początku jest trzęsienie ziemi, potem napięcie wciąż rośnie.
Kultura wydanie 16.08.2019 – 23.08.2019
Jak ukraińska „Zniewolona” budzi romantyczną duszę Polaków
Kopciuszek w wydaniu zza wschodniej granicy. Na czym polega fenomen serialu?