Felietony

Myślozbrodnia transfobiczna. Orwell tu i teraz

Pranie mózgu to zjawisko znane również w zachodniej demokracji liberalnej. Nie musi ono przecież oznaczać tortur w sowieckim łagrze. Równie dobrze może to być subtelna reedukacja, którą prowadzą anonimowe autorytety poprzez kulturę masową i media.

Wiek XX obrodził w literaturę, która w czarnych barwach przedstawia przyszłość ludzkości. To świadectwo pewnego zwrotu. Rewolucje polityczne XX stulecia przyniosły srogi zawód. Ich ideolodzy bowiem obiecywali naprawę świata. Tymczasem zamiast niej pojawiły się systemy totalitarne, które stały się źródłem nieznanych dotąd nieszczęść. Tym samym XIX-wieczny, wywodzący się z oświecenia optymizm ustąpił nastrojom katastroficznym, a utopie zostały wyparte przez dystopie.

W zjawisko rozczarowania lewicowymi projektami wpisuje się twórczość George’a Orwella. Chodzi zwłaszcza o jego najgłośniejszą powieść „Rok 1984” (8 czerwca mija 70 lat od dnia jej premiery).

Autor wziął udział w wojnie domowej w Hiszpanii przeciw siłom frankistowskim. Walczył w szeregach anarchistów, których 10 miesięcy od wybuchu konfliktu zaczęli likwidować ich lewicowi sojusznicy - wspierani przez NKWD komuniści (sam Orwell ledwo uszedł z życiem). Tak się zakończyła przygoda pisarza z wdrażaniem lewicowych mrzonek.
Wojna w Hiszpanii pozbawiła George'a Orwella złudzeń do komunizmu. Na zdjęciu sowieckie czołgi T-126 w służbie armii antyfrankistowskiej w 1936 roku. Fot. Hulton Archive/Getty Images
Wedle obiegowej opinii „Rok 1984” stanowi pamflet na stalinizm i jest poniekąd owocem przemyśleń Orwella dotyczących bolesnych doświadczeń, wyniesionych przez niego z Półwyspu Iberyjskiego. Choć akcja powieści dzieje się w Anglii w tytułowym roku 1984, to owa fikcja przywodzi na myśl realne państwa bloku wschodniego, zwłaszcza okresu stalinowskiego.

I tak w Oceanii – mocarstwie obejmującym między innymi Wielką Brytanię, obie Ameryki i Australię – panuje angsoc (skrót od „angielski socjalizm”). To doktryna, która przypomina sowiecki komunizm, choć z pewnymi różnicami. O ile w Kraju Rad kult jednostki odnosił do konkretnej osoby – Józefa Stalina, o tyle w Oceanii jest on związany z nieśmiertelnym Wielkim Bratem – wirtualnym przywódcą, postacią, która tak naprawdę istnieje wyłącznie w świadomości społeczeństwa. W państwie angsocu są trzy warstwy społeczne: wyżsi funkcjonariusze rządzącego ugrupowania (Partia Wewnętrzna), jego szeregowi członkowie (Partia Zewnętrzna) oraz prole, czyli pozbawiona politycznych ambicji i z tego powodu nie stwarzająca kłopotów systemowi klasa pracująca. Reżim kontrolując język i pamięć inwigiluje więc przede wszystkim te dwie pierwsze warstwy. To z nich bowiem rekrutują się takie jednostki, jak główny bohater, Winston Smith. Popełniają one „myślozbrodnie” i – co stanowi poważne przestępstwo – mają czelność kochać kogokolwiek innego niż Wielkiego Brata.

Dziś można przyjąć, że „Rok 1984” stanowił akt oskarżenia pod adresem sowieckiego totalitaryzmu. Co zatem może mieć do powiedzenia Orwell czytelnikowi, który nie żywi już żadnych złudzeń względem komunistycznej ideologii i jej praktycznych zastosowań? Czy nie mamy do czynienia z powieścią cokolwiek anachroniczną?

Odpowiedź na te pytania stanowi mocarstwo, które jest reliktem komunistycznego zamordyzmu i zarazem pionierem coraz bardziej zaawansowanych – dzięki rozwiązaniom technologicznym – inżynierii społecznych. Chodzi o Chińską Republikę Ludową.

Cyfrowa inwigilacja jest wszędzie tam, gdzie internet

Nadchodzi system oceny obywateli. Ten, kto znajdzie się na czarnej liście, nie będzie mógł kupić biletu na pociąg i samolot.

zobacz więcej
W ubiegłym roku świat obiegły informacje, że w kilkunastu miastach ChRL działają pilotażowe programy „kredytu społecznego”, czyli scoringu obywatelskiego (temat ten poruszaliśmy w styczniu bieżącego roku w rozmowie Tygodnika TVP ze ekspertką do spraw polityki chińskiej, Alicją Bachulską.

Chińczycy są śledzeni w swoich codziennych czynnościach przy pomocy 200 mln kamer w całym kraju. Za swoje zachowania otrzymują punkty lub je tracą. Punktacja ta może później decydować na przykład o tym, czy komuś przysługuje bilet na szybką kolej.

Znamiennie brzmią słowa chińskiej specjalistki od marketingu Dandan Fan, które blisko rok temu przytoczył australijski portal ABC (cytat za www.tvp.info): „Potrzebujemy tego systemu. Chcemy się nawzajem wspierać, wzajemnie kochać i pracować na rzecz pomyślności wszystkich Chińczyków. Tak jak powiedział przewodniczący Xi [Jinping]: będziemy państwem bogatym, demokratycznym, o wysokiej kulturze, harmonijnym i pięknym”.

Oczywiście uproszczeniem byłoby twierdzić, że każdy Chińczyk podpisałby się pod tą „nowomową”. Niemniej powyższa wypowiedź świadczy o rozpowszechnionym w ChRL paradygmacie kulturowym, który zakłada, że wolność indywidualna nie jest wartością.

A jednak doszukiwanie się urzeczywistnienia ponurej wizji Orwella wyłącznie we współczesnych komunistycznych Chinach, to chadzanie na intelektualną łatwiznę. „Rok 1984” należy bowiem potraktować jako powieść , która porusza problemy wykraczające poza czerwony totalitaryzm.

Pranie mózgu to zjawisko znane również w zachodniej demokracji liberalnej. Nie musi ono przecież oznaczać tylko tortur w sowieckim łagrze. Równie dobrze może to być subtelna reedukacja, którą prowadzą anonimowe autorytety poprzez kulturę masową i media.

Za przykład niech posłuży propaganda nowej lewicy dążąca do radykalnego zredefiniowania norm społecznych. Oto Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) tydzień temu wykreśliła transpłciowość z listy zaburzeń psychicznych. W tym przypadku można śmiało postawić hipotezę, że za tą decyzją nie stały racje medyczne, lecz ideologiczne.
George Orwell (właśc. Eric Arthur Blair). Fot. Wikimedia/De Cassowary Colorizations - George Orwell, c. 1940, CC BY 2.0
Chodzi o to, że samo pojęcie zaburzenia psychicznego jest powszechnie wśród przeciętnych ludzi odbierane jako pejoratywne. Dlatego WHO uznała, że zdejmując z transpłciowości odium anomalii sprawi, że osoby transpłciowe poczują się znacznie bardziej komfortowo. Przedstawicielka tej instytucji, Lale Say oznajmiła wprost: „Dotychczasowy zapis mógł powodować stygmatyzację, której chcemy zapobiec. Stąd zmiana zapisów”.

W takim przypadku naukowe dążenie do rozpoznania, czym jest dane zjawisko, po prostu nie występuje. Liczy się wyłącznie operacja na świadomości społecznej – również za pośrednictwem popkultury, która poprzez lansowanie określonych wzorców ma moc oswajania szerokich mas z rozmaitymi ekscentryzmami (można tu choćby przywołać występy Dany International i Conchity Wurst na konkursach piosenki Eurowizji).

W efekcie ktoś, kto nie zgadza się z wykreśleniem przez WHO transpłciowości z listy zaburzeń psychicznych, popełnia „myślozbrodnię” o podłożu „transfobicznym”. Miałby zatem dziś Orwell o czym pisać – także jeśli chodzi o ideologiczne aberracje zachodniej liberalnej demokracji.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Conchita Wurst podczas festiwalu Eurowizji w 2014 roku. Fot. REUTERS/Tobias Schwarz
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy...
Czy byli tu kiedyś specjaliści od eye trackingu i czy potem modyfikowali swoje algorytmy displeyowania itemów na shelfach?
Felietony Najnowsze wydanie
Kościół dał Europie wolność sumienia
Środki przymusu – państwowego czy niepaństwowego – nie zastąpią modlitwy, postu, jałmużny i sakramentów.
Felietony Najnowsze wydanie
Potężny chłop po misce jajecznicy wypijał pół litra wódki
I to nie robiło na Rosjaninie wrażenia. Dopiero przy następnej butelce zaczynał się ruszać niepewnie.
Felietony Najnowsze wydanie
W moje urodziny, 31 sierpnia 1939 ojciec został zmobilizowany
W czasie wojny ustawiałem ołowianych żołnierzy jakby w paradzie przed fotografią jego w mundurze z podchorążówki.
Felietony Najnowsze wydanie
Autobus
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.