Historia

Szykowali chemiczny atak na Polskę. Gazy bojowe testowali na własnych żołnierzach

To miała być recepta na zwycięstwo nawet nad najpotężniejszym wrogiem: trujące gazy – najlepiej zrzucane z dużej wysokości przez lotnictwo. Arsenał chemiczny Sowieci intensywnie rozbudowywali od dawna.

Związek Sowiecki miał tylko atakować. W doktrynie wojennej lat 30-tych trudno znaleźć ślady strategii obronnej. Jednak Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona, choć liczna, była jeszcze wtedy słaba, szczególnie jeśli chodzi o ciężkie uzbrojenie.

Stratedzy znaleźli na to radę. Na XVI zjeździe WKP(b) latem 1930 roku zapowiedziano, że w nadchodzącej wojnie zwycięstwo sowieckiej armii powinny zapewnić „nie stal, a produkcja chemiczna, nie bagnety i amunicja, a gazy trujące”.

Rosja nie miała tradycji produkcji i używania gazów bojowych na polu walki. Taką broń otrzymała dopiero w czasie pierwszej wojny światowej od swych zachodnich sojuszników. I to właśnie na bazie niezbyt licznych oddziałów wojsk chemicznych carskiej armii zaczęto budować taki rodzaj sił w Armii Czerwonej. 13 listopada 1918 roku Wojskowa Rada Rewolucyjna Republiki wydała postanowienie nr 220 o powołaniu Służby Chemicznej Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej.

Nowy rodzaj wojsk nadzorował Komitet Chemiczny przy Wojskowej Radzie Rewolucyjnej Republiki. Na jego czele bolszewicy postawili Władimira Ipatjewa. Ten były generał carskiej armii był niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie broni chemicznej. On i jego współpracownicy mieli doświadczenia frontowe z użyciem gazów bojowych. Chcieli skupić się na rozbudowie zdolności obronnych przed wrogim atakiem chemicznym.
Jakow Fiszman (z lewej) i Władimir Ipatjew kładli podwaliny pod sowiecki przemysł broni chemicznej. Fot. Wikimedia
Problem w tym, że sowieccy stratedzy mieli zupełnie inną koncepcję. Broń chemiczna miała być bronią ofensywną masowego rażenia, dzięki której Armia Czerwona miała być zdolna do przełamywania frontu na wielką skalę. Dlatego sowieckie kierownictwo postanowiło zastąpić Ipatjewa człowiekiem, który nie będzie miał żadnych moralno-etycznych wątpliwości. +

W sierpniu 1925 roku Wojskowa Rada Rewolucyjna (Rewwojensowiet, RWS) powołała na bazie dotychczasowego chemicznego wydziału Zarządu Artylerii samodzielny Zarząd Wojskowo-Chemiczny (później zmienił nazwę na Zarząd Chemiczny, ros. skrót: Chimupr). Na jego czele postawiono Jakowa Fiszmana, a nową strukturę miał nadzorować wiceprzewodniczący RWS i zastępca ludowego komisarza ds. wojskowych i morskich Józef Unszlicht.

Kieszonkowy chemiczny Napoleon

Kim był faktyczny twórca i pierwszy dowódca wojsk chemicznych Armii Czerwonej? Jakow Fiszman pochodził z rodziny odeskich Żydów. Już w gimnazjum zaangażował się w działalność rewolucyjną. Był eserem (członkiem demokratycznej Partii Socjalistów-Rewolucjonistów zdelegalizowanej po rewolucji październikowej), a w policyjnych kartotekach pojawia się od 1905 roku. Kilkakrotnie aresztowany i zsyłany.

Po kolejnej ucieczce z zesłania (wracał przez Chiny) osiadł we Włoszech i latem 1911 poszedł na studia, na wydział chemii Uniwersytetu w Neapolu. Ukończył je w 1915 roku, specjalizując się w substancjach wybuchowych i trujących.

W kwietniu 1917 wrócił do Rosji. Kiedy wybuchła rewolucja Fiszman był już znanym działaczem radykalnego lewego skrzydła partii eserów. Znalazł się w Piotrogrodzkim Komitecie Wojenno-Rewolucyjnym, brał udział w szturmie na Pałac Zimowy. Wtedy poznał Lwa Trockiego, Józefa Stalina, Wiaczesława Mołotowa i wielu innych czołowych bolszewików. Niedługo później porzucił szeregi eserów przechodząc do partii bolszewickiej.

Na początku 1921 roku wyjechał za granicę – przez kilka następnych lat miał działać w misjach dyplomatycznych i handlowych sowieckiej Rosji w Europie. Wiadomo, że był już w służbie Razwiedupru, czyli wywiadu Armii Czerwonej (później przeszedł do OGPU czyli policji politycznej).

Fiszman brał udział w przygotowaniach do nieudanej, jak się ostatecznie okazało, rewolucji w Niemczech w 1923 roku. W Berlinie zajmował stanowisko attache wojskowego i był ważną postacią w coraz intensywniejszej współpracy wojskowej i zbrojeniowej Republiki Weimarskiej i sowieckiej Rosji.

Kiedy w maju 1925 roku sowiecka tajna delegacja przyjechała do Niemiec na rozmowy o metodach produkcji gazów trujących, podczas wizyty na poligonie obecny był też Fiszman. Szefem delegacji był Ipatjew – nie wiedział, że już za kilka miesięcy Fiszman wróci do Moskwy i zostanie jego szefem.

Kreml gotów uderzyć atomem? Przeciw słabym sąsiadom, zanim zareaguje Ameryka …

Wojna nuklearna to nie apokalipsa, ale „obszar racjonalnego wyboru”, narzędzie uzyskania przewagi politycznej – przekonują rosyjscy eksperci.

zobacz więcej
Fiszman nie pasował do ówczesnej kadry dowódczej Armii Czerwonej. Żadnego wojskowego doświadczenia, ani z czasów armii carskiej, ani wojny domowej. Wyższe wykształcenie i znajomość czterech zachodnich języków. Bardziej szpieg i czekista, niż wojskowy.

Miał świetne koneksje w Moskwie. Był związany od dawna z bezpieką, dobrze znał Unszlichta od 1917 roku. Jego poprzednik Ipatjew wskazywał na brak praktycznego doświadczenia Fiszmana z chemią, nie mówiąc już o wojskowym doświadczeniu. Nowy dowódca wojsk chemicznych był za to chorobliwie ambitny i zarozumiały. „Kieszonkowy chemiczny Napoleon” – mówił o Fiszmanie Ipatjew

Ten ostatni, obawiając się aresztowania, w 1930 roku uciekł ze Związku Sowieckiego. Przekraczając granicę Polski powiedział żonie: – Kochanie, spójrz na matkę Rosję. Nigdy więcej jej nie zobaczysz.

Wyjechał do USA, gdzie zrobił karierę naukową i uniwersytecką w Chicago. W 1937 roku pozbawiono go sowieckiego obywatelstwa. Zmarł w 1952, uważany jest dziś za współtwórcę podwalin przemysłu petrochemicznego w Stanach Zjednoczonych i wynalazcę benzyny wysokooktanowej. W 1947 roku Amerykańskie Towarzystwo Chemiczne ufundowało nagrodę jego imienia (Ipatieff Prize), którą co trzy lata honoruje wybitnych młodych naukowców.

Tymczasem w Związku Sowieckim wojska chemiczne pod kierownictwem Fiszmana szybko się rozbudowywały. Już pod koniec lat 20-tych wyspecjalizowane pododdziały były już we wszystkich dywizjach i brygadach piechoty i kawalerii Armii Czerwonej. Równie szybko rosła produkcja bojowych środków chemicznych.

Armia Czerwona po carskiej poprzedniczce odziedziczyła co najmniej 420 tys. pocisków artyleryjskich z iperytem i fosgenem dostarczonych Rosji przez sojuszników z Ententy podczas pierwszej wojny światowej. Największy skład tej amunicji znajdował się w bazie w Czapajewsku – w 1932 roku było tam 320 tys. pocisków z trującymi gazami.

Sowieci zaczęli też produkować własną broń chemiczną. Wspólnie z Niemcami – oczywiście w tajemnicy – prowadzono doświadczenia na tajnym poligonie w obwodzie samarskim. Dzięki niemieckiej know-how ruszyła produkcja gazów bojowych. Centrum prac nad chemicznym arsenałem od lat 20-tych był region saratowski. Niemcy zainstalowali tutaj, w miejscowości Tomka, zamknięty ośrodek, gdzie testowano gazy bojowe.
Niemcy, którym Traktat Wersalski zakazywał rozwoju armii i posiadania broni chemicznej, w latach 20. XX wieku w porozumieniu z Sowietami wybudowali ośrodek rozwoju broni chemicznej Tomka nieopodal Saratowa. Na zdjęciu niemiecki personel Tomki. Fot. Wikimedia/By Bundesarchiv, MSg 2 Bild-00782-01
Ta owocna współpraca zakończyła się wraz z dojściem do władzy Adolfa Hitlera. Niemcy się wycofali, ale Sowieci mieli już własny program pozyskiwania broni chemicznej. Pod koniec 1935 roku Armia Czerwona miała już około 1 mln pocisków artyleryjskich, bomb lotniczych i min (granatów nie licząc). Zdecydowana większość arsenału chemicznego była skupiona w wojskowych okręgach Białoruskim, Kijowskim Leningradzkim i na Zabajkalu.

Teoria pierwszego uderzenia

Równolegle do rozbudowy arsenału intensywnie pracowano nad koncepcjami użycia broni chemicznej. W 1932 roku powołano do życia Akademię Wojskowo-Chemiczną, gdzie szkoliła się kadra dowódcza wojsk chemicznych.

Stratedzy Armii Czerwonej byli niewolnikami starej myśli wojennej. Zakładali, że przyszła wojna będzie wojną pozycyjną. Armia Czerwona była jednak za słabo uzbrojona i wyszkolona, by podołać takiemu konfliktowi na liczącym tysiące kilometrów froncie. Poszukiwano więc cudownej broni, która zmieni układ sił.

Jedyną bronią masowego rażenia w tamtych czasach była broń chemiczna. Nie zawracano sobie głowy przeciwdziałaniem potencjalnemu atakowi taką bronią przez wroga.

Podczas ćwiczeń kazano wprawdzie załogom czołgów przejeżdżać przez pokryte iperytem pasy ziemi lub wpuszczano je w chmury fosgenu, ale tylko po to, aby sprawdzić możliwości prowadzenia operacji ofensywnych w skażonym terenie. Stratedzy bowiem pracowali wyłącznie nad ofensywnymi planami użycia broni chemicznej.

Można mówić o koncepcji „pierwszego uderzenia chemicznego”.

Cel: rozerwanie frontu i wtargnięcie ogromnych mas sowieckiego wojska na tyły wroga.

Etap pierwszy: atak chemiczny na wybrany odcinek wrogich pozycji paraliżujący oddziały przeciwnika.

Etap drugi: natychmiastowe pancerne uderzenie na ten odcinek. Co oznaczało, że tysiące krasnoarmiejców będą musiały działać przez wiele godzin, jeśli nawet nie dni, w skażonym chemicznie terenie.

Co ciekawe, z dokumentów określających terminy, lokalizacje i cele ćwiczeń wynika, że Sowieci mieli już nawet dokładnie opisane rejony przyszłego użycia broni chemicznej. Na przykład w zatwierdzonym przez naczelnika sztabu Armii Czerwonej Aleksandra Jegorowa spisie zagadnień do operacyjnego przygotowania wojsk chemicznych na lata 1933-1934 pojawia się „terytorium Polski na północ od Polesia” – z czego wynika jasno, że Sowieci planowali masowe użycie broni chemicznej w potencjalnej wojnie z Polską.

„Czerwoni” z Moskwy przeciw „żółtym małpom” z Pekinu. Zapomniana wojna

Pół wieku temu po obu stronach granicy zmobilizowano ponad sto dywizji, pięć armii lotniczych, a w stan gotowości postawiono kilka okręgów wojskowych.

zobacz więcej
Oczywiście oficjalnie o broni chemicznej mówiono w Związku Sowieckim tylko w kontekście obronnym. Strategia „pierwszego chemicznego uderzenia” była tajemnicą. Nawet na posiedzeniach Wojennej Rady przy Ludowym Komisarzu Obrony, bardzo wąskiego i zamkniętego grona najważniejszych wojskowych, starano się mówić na ten temat bardzo ostrożnie.

Kluczową rolę w ofensywnym wykorzystaniu broni chemicznej miało odgrywać lotnictwo. Na posiedzeniu Wojennej Rady w grudniu 1934 roku Fiszman mówił: „Czego oczekuje się od Sił Powietrznych? Od Sił Powietrznych oczekuje się umiejętności operacyjnego i taktycznego stosowania gazów trujących”.

Sowieci ćwiczyli atak chemiczny z wysokości nawet 4500 m. „Załóżmy, że wrogi korpus zajmuje pozycje obronne na obszarze 200-350 km². Żołnierze okopali się, na całym ogromnym obszarze niczego nie widać. Jak lotnictwo może pokonać taki korpus? Oczywiście że ogniem z broni maszynowej nic nie zrobisz. Potężną bombą odłamkową również nie zaszkodzisz” – mówił Fiszman.

Ale wystarczy zrzucenie z dużej wysokości broni chemicznej, a korpus przeciwnika – ponosząc duże straty – będzie musiał się wycofać. W 1935 roku lotnictwo dysponowało 90 tys. bomb ze środkami chemicznymi. Pracowano też nad rozwojem strategicznej broni chemicznej.

Testowane na żołnierzach

Z roku na rok poszerzano skalę ćwiczeń z użyciem gazów bojowych. Były coraz bardziej skomplikowane i przewidujące udział różnych typów i rodzajów wojsk. W 1935 roku jeden z generałów proponował, żeby każdy pułk piechoty i dywizja w ciągu jednego roku ćwiczeń przeprowadzał co najmniej dziesięć trwających trzy doby manewrów z użyciem broni chemicznej.

Testowano też coraz to nowe chemiczne środki. W grudniu 1935 roku Fiszman wspominał o doświadczeniach Białoruskiego Okręgu Wojskowego, gdzie „duże manewry okrążania po raz pierwszy były prowadzone z wykorzystaniem środków chemicznych, przy czym przerabiano kwestie współdziałania wojsk inżynieryjnych i chemicznych”.

Fiszman zwrócił się też bezpośrednio do ludowego komisarza obrony Klimienta Woroszyłowa: „Wy, towarzyszu narkomie, wiecie o tym lepiej ode mnie, że chodzi nie tylko o iperyt, ale i o środek silniejszy od iperytu”.

W 1934 roku ćwiczenia przeprowadzono na Morzu Czarnym, na wyspie Bierezań niedaleko Oczakowa. Wzięły w nim udział dwie kanonierki, trzy samoloty, kompania wojska chemicznych i kompania piechoty. Najpierw dokonano ataku chemicznego, potem wysadzono desant na brzegu. Żołnierze mieli za zadanie przebić się przez skażone środkami chemicznymi pasy przybrzeżne.
W tym samym roku eksperymentowano na żołnierzach również w rejonie Kronsztadu, nad Bałtykiem. Samolot zrzucił ładunek gazu trującego na niszczyciel „Karol Marks”.

Można by się spodziewać, że sprawdzano gotowość marynarzy do reakcji na atak chemiczny iperytem. Nic podobnego – jako główne zadanie eksperymentu w meldunku dla najwyższego dowództwa wpisano: „Ustalenie działania oparów gazu trującego na powierzchnię skóry żołnierza”. W jaki sposób? W rękawach kombinezonów czterech wybranych marynarzy wycięto duże otwory…

W 1936 roku Armia Czerwona przeprowadziła siedem dużych manewrów z użyciem broni chemicznej. Uwagę zwraca, że były one zróżnicowane i angażowały różne rodzaje sił zbrojnych w różnych potencjalnych uwarunkowaniach. Na przykład lotnictwo uczyło się ataku chemicznego na zmotoryzowane jednostki wroga w trakcie marszu. Lub na wrogą piechotę w fazie natarcia lub obrony – rozpylając substancje chemiczne z pułapu 2000 m i wyższego.

Dwa razy skażono też w ramach ćwiczeń obszary 200-300 km² „przeciwko nacierającej piechocie” i ćwiczono przebijanie się przez te skażone tereny własnych oddziałów.

Jedno z takich ćwiczeń odbyło się na Centralnym Poligonie Wojskowo-Chemicznym w Szychanach. Testowano oddziaływanie oparów iperytu na skórę zwierząt i ludzi w okresach wiosennym i jesiennym.

Ustalono, że wojsko może przebywać w miarę bezpiecznie w strefie rozprzestrzenienia oparów iperytu maksymalnie do jednej godziny od momentu skażenia – oczywiście w pełnym umundurowaniu, gumowych rękawiczkach i maskach przeciwgazowych.

Szychany stały się jednym z głównych ośrodków testowania sowieckiej broni chemicznej. Leżą około 800 km na południowy wschód od Moskwy, w obwodzie saratowskim. Przez wiele dekad było miastem zamkniętym – ostatnio stało się sławne na całym świecie. Tutaj bowiem opracowano mordercze trucizny z rodziny nowiczok.

Broń chemiczną testowano jednak nie tylko w trakcie ćwiczeń wojskowych, na poligonach. W latach 1930-1935 w Naukowo-Badawczym Instytucie Chemicznym Armii Czerwonej przeprowadzono około 6 tys. testów działania różnych substancji trujących w minimalnych dozach na skórze ludzi. Łącznie w tym okresie przeprowadzono 12 tys. różnych prób broni chemicznej na ludziach – aż zabronił tego narkom Klimient Woroszyłow.

„Machiny piekielne” Putina: Kindżał, Awangard, Posejdon, Cyrkon…

Rosja tworzy „broń dnia ostatniego”. Taką, jak torpeda, która powoduje eksplozję ładunku nuklearnego o mocy 100 megaton, wywołując gigantyczne tsunami, zabijając setki tysięcy ludzi i na stulecia skażając ogromne połacie wybrzeża radioaktywnym promieniowaniem.

zobacz więcej
W czerwcu 1937 roku, zaledwie tydzień po tajnym posiedzeniu specjalnego kolegium Sądu Najwyższego ZSRS, na którym zapadły wyroki na wysokich rangą wojskowych (tzw. sprawa marszałka Tuchaczewskiego), Zarząd Chemiczny Armii Czerwonej zwrócił się do Woroszyłowa o zgodę na testowanie na większą skalę broni chemicznej na ludziach. Co ciekawe, pismo ze zgodą na testy chemiczne na krasnoarmiejcach nadesłał także szef Zarządu Sanitarnego Armii Czerwonej, czyli główny lekarz wojskowy…

Woroszyłow był na tyle sprytny, że nie dał oficjalnej zgody na testy. Ale też nie było decyzji odmownej, zabraniającej takich prób. Więc je wznowiono.

Rozkwit, czystki, upadek

W latach 30. pojawiła się koncepcja skoncentrowania rozproszonych pododdziałów chemicznych w ramach jednego korpusu złożonego z co najmniej trzech dywizji. W grudniu 1936 roku Sztab Generalny wydał dwie dyrektywy, zobowiązując Rady Wojskowe Okręgów Wojskowych Nadwołżańskiego i Moskiewskiego do sformowania dywizji chemicznych.

W Nadwołżańskim Okręgu z połączenia pododdziałów z różnych dywizji i brygad ogólnowojskowych powstała 2. Zmotoryzowana Dywizja Chemiczna w Wolsku. W Moskiewskim Okręgu na tej samej zasadzie powstała 1. Zmotoryzowana Dywizja Chemiczna. Stacjonowała w Jarosławiu.

Wiosną 1938 roku 2. Zmotoryzowana Dywizja Chemiczna została przeformowana w 31. Chemiczną Brygadę Pancerną, zaś 1. Zmotoryzowana Dywizja Chemiczna w 30. Chemiczną Brygadę Pancerną.

Trzecią dużą samodzielną jednostką wojsk chemicznych była 33. Chemiczna Brygada Pancerna – powstała z 25. Brygady Pancernej Zabajkalskiego Okręgu Wojskowego.

Dalszy rozwój wojsk chemicznych, podobnie zresztą jak i innych rodzajów wojsk Armii Czerwonej zahamowała wielka czystka w kadrze dowódczej. Fala aresztów i egzekucji nie ominęła i dowódców zajmujących się bronią chemiczną.

W przypadku Fiszmana szczególnie jedna pozycja w jego życiorysie brzmiała jak wyrok śmierci: „członek KC eserów”. NKWD regularnie wysyłało Stalinowi meldunki, w których Jakow Fiszman figurował jako członek konspiracji eserowskiej w armii i na dodatek „agent niemieckiego i włoskiego wywiadu od 1923 roku”.

W maju 1937 Fiszman roku stracił stanowisko i został aresztowany. Zastąpił go komdyw (dowódca dywizji) Maksym Stiepanow. Szybko dostał awans na komkora (dowódcę korpusu), ale w grudniu 1938 roku także on został aresztowany, oskarżony o udział w spisku wojskowym, skazany na 20 lat łagru (zmarł w kolonii karnej w 1945 r.).
Zarząd Chemiczny Armii Czerwonej zwrócił się do Klimienta Woroszyłowa o zgodę na testowanie na większą skalę broni chemicznej na ludziach. Woroszyłow nie dał oficjalnej zgody na testy. Ale też nie zakazał prób. Więc je wznowiono. Na zdjęciu Woroszyłow (z prawej) z prezydentem Edvardem Benešem na okładkce pisma "Svět Sovětů" ("Świat Sowietów") z 1938 roku ukazującego się w Czechosłowacji. Fot. NAC/IKC
Główny lekarz Armii Czerwonej Michaił Baranow, ten sam, który wnioskował do Woroszyłowa o zgodę na testowanie broni chemicznej na żołnierzach, został aresztowany wcześniej, w sierpniu 1937 roku, oskarżony o szpiegostwo i spisek, rozstrzelany w marcu 1938 r.

Ciekawe, że Fiszmana nie rozstrzelano. Doczekał w areszcie do początku 1939 roku, gdy Ławrentij Beria wziął go na szefa komórki odpowiadającej za broń chemiczną w Specjalnym Biurze Technicznym przy Komisarzu Ludowym Spraw Wewnętrznych ZSRS. Innych fachowców nie było – zostali rozstrzelani.

Jakow Fiszman oczywiście formalnie był wciąż więźniem. Także przez cały okres wojny z Niemcami. To wtedy okazało się, że całą koncepcję oparcia wojny o broń chemiczną można wyrzucić do kosza. W ciągu kilku czerwcowych dni 1941 roku Stalin i jego stratedzy zrozumieli, że mają do czynienia z wojną manewrową, szybkimi ruchami wielkich zmotoryzowanych mas wojska na ogromnych obszarach.

Zresztą skoro Armia Czerwona od początku musiała się bronić, a nie atakować, na nic zdały się wielkie ilości amunicji chemicznej i doświadczenia nabyte podczas licznych ćwiczeń. Oczywiście lokalnie gazów bojowych i innych substancji używano, a w 1944 roku w składzie wojsk chemicznych Armii Czerwonej było już 19 brygad.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Jednak po zakończeniu wojny większość z nich rozformowano. Broń chemiczna miała coraz mniejsze znaczenie, a już niebawem Sowieci pozyskali inną broń masowego rażenia: atomową.

W 1947 roku Jakow Fiszman został wypuszczony na wolność. Stanął na czele katedry chemii w Saratowskim Instytucie Mechanizacji Rolnictwa. A w 1949 roku znów go aresztowano. Spędził pół roku w więzieniu w Kijowie, po czym wysłano go do Norylska, gdzie kierował laboratorium chemicznym w miejscowym kombinacie.

Doczekał śmierci Stalina i swej rehabilitacji. W styczniu 1955 roku Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRS unieważniło wyrok, a niedługo później, na wniosek marszałka Gieorgija Żukowa, Jakowowi Fiszmanowi przyznano stopień generalski. Faktyczny twórca sowieckich wojsk chemicznych zmarł w 1961 roku w Moskwie, w wieku 75 lat.

– Antoni Rybczyński

Lasery bojowe, rakiety hipersoniczne, bezzałogowe łodzie podwodne. Rosja przyspiesza zbrojenia

Dotąd Moskwa zakładała użycie broni atomowej wyłącznie w charakterze odpowiedzi na atak. Teraz może powrócić do doktryny uderzenia wyprzedzającego, znanej jeszcze z czasów sowieckich.

zobacz więcej
Przy pisaniu tekstu korzystałem m.in. z artykułów:
1. Владимир Воронов, "Мурзилка" и облако отравляющих газов. Как Сталин искал сверхоружие, 17.04.2019, Radio Swoboda
2. Владимир Воронов, Стратег Сталина. Как террорист возглавил химические войска Красной Армии, 03.05.2019, Radio Swoboda
3. Надежда Андреева, Территория «Новичка»: вход свободный, 18.01.2019, Nowaja Gazeta
Zdjęcie główne: Podczas I wojny światowej w bitwie pod Loos 25-28 września 1915 roku wojska brytyjskie po raz pierwszy użyły przeciw oddziałom niemieckim gazów bojowych. Fot. Universal History Archive/UIG via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Pierwsi przyjęli natarcie Armii Czerwonej. NKWD ścigało ich z...
Wielu oficerów KOP zostało rozstrzelanych w Twerze i Miednoje.
Historia Najnowsze wydanie
Mord w Mokranach, czyli marynarski Katyń
Przed zakończeniem wojny obronnej Polski, Sowieci z zimną krwią zamordowali oficerów i podoficerów Flotylli Pińskiej.
Historia Najnowsze wydanie
Myśmy na powstanie czekali. Jego wybuch wywołał euforię
My, którzy braliśmy udział w walkach w 1944 roku, nie dalibyśmy sobie tego odebrać.
Historia Poprzednie wydanie
„Koniec pewnej epoki we wschodniej części Europy”
Misję Tadeusza Mazowieckiego bacznie obserwowała polska i zagraniczna prasa, a także – co nawet w PRL niezwykłe – Służba Bezpieczeństwa.
Historia Poprzednie wydanie
„Polska jest załatwiona”. Odsiecz, która nie nadeszła
W Abbeville sojusznicy definitywnie rzucili Polskę na pastwę Hitlera i Stalina.