Felietony

Jej głos znałem z trzeciego „Wiedźmina” i postapokaliptycznego horroru „Last of us”

Nasza fotografia wylądowała w moich mediach społecznościowych. Nie minął kwadrans, jak kumple zaczęli pisać i dzwonić: „Ej, skąd ty znasz Ankę?”.

Gościem kolejnego odcinka programu Łukasza Orbitowskiego „One: kobiety kultury” jest Anna Cieślak. Emisja – TVP Kultura, sobota 1 czerwca 2019, godz. 16:00.

Annę Cieślak poznałem na jakiś tydzień przed nagraniem. Cała zabawa z programem „One” polega także na tym, że spotykam się z kobietami, o których często niewiele mi wiadomo. Annę znałem z jej poruszającego debiutu „Your name is Justine”, mignęła mi u Pasikowskiego, w kilku serialach i właściwie tyle. Wiedziałem, że sercem jej pracy jest teatr, do którego stanowczo zbyt mało chodzę.

W każdym razie wylądowaliśmy na wspólnym panelu na temat pracy przy słuchowiskach audio. Ja coś kiedyś napisałem, Anna nagrywa głosy, no i siedzieliśmy sobie razem, opowiadając ludziom o aspektach naszej pracy, które w mojej opinii są zdolne zanudzić każdego. Słuchałem jednak tej Anny, myślałem sobie, jaka to fajna dziewczyna, a jej status gwiazdy pozostawał mi znany.
Anna Cieślak w filmie „Your name is Justine”, reż,. Franco de Peña. Fot. TVP
Przyszło mi do głowy, że podejdę i powiem coś w tym stylu: „Hej, Orbitowski jestem, mam taki jeden program i może chciałabyś…”. Tylko nie umiem postępować w ten sposób. Anna musi być osobą, której każdy zawraca głowę w jakichś obojętnych jej sprawach. Nie nadaję się do takich rzeczy, więc zawinąłem się do siebie. Potem plułem sobie w brodę, zwłaszcza, że Anna wyciągała mnie na piwo.

Dwa dni później otrzymałem wiadomość, że Anna przyjdzie, ściągnięta przy użyciu naszych oficjalnych kanałów. Zaraz usiadłem do zbierania materiałów i wyszło, że doskonale znam jej głos, mało tego, spędziłem wiele dziesiątków godzin w jego towarzystwie. Tylko nie wiedziałem do kogo należy. Anna Cieślak stworzyła kreacje w polskich wersjach gier wideo (zwanych przez nas, praszczurów, grami komputerowymi). Największą popularność przyniosła jej postać Ciri z trzeciego „Wiedźmina”, ale ja zapamiętałem ją jako odważną nastolatkę z „Last of us”, postapokaliptycznego horroru o zombie, jednej z moich ukochanych gier. Cieślak znakomicie wywiązała się z tego zadania. Aż do teraz, głupi ja, wierzyłem, że głos podkłada prawdziwa nastolatka.

Sam gram jak wariat, swojego czasu na TVP Kultura chciałem nawet robić program o grach (ośrodki decyzyjne rozumnie zignorowały ten mój pomysł), więc wreszcie poczułem się w siodle i naszykowałem dla Anny mnóstwo pytań o robieniu gier i graniu.

Piotr Zaremba w obronie polskich aktorów

Lubię polskich aktorów. Uważam, że są przez moich znajomych o prawicowych poglądach demonizowani albo przesadnie lekceważeni. Ale odpowiadają na to przewrażliwieniem i stereotypami.

zobacz więcej
Wydawczyni odcinka, skądinąd dziewczyna łącząca wysokiej klasy profesjonalizm z życzliwością do mnie, popukała się w głowę. – Toż Anna walczy o prawa kobiet, grywa w filmach, w teatrze, a ty ją męczysz o jakieś gry – usłyszałem.

W efekcie część interesujących mnie pytań wypadła ze scenariusza. Zadałem inne, mam nadzieję, że równie ciekawe. Chyba dobrze nam się siedziało w tej naszej restauracji. Nie mam ambicji dziennikarskich i nie chcę przeprowadzać wywiadów. Chodzi o rozmowę, jak najbardziej naturalną, luźną, która równie dobrze mogłaby wydarzyć się bez kamer, świateł i kabli, którymi oboje byliśmy pooplatani. Tutaj, gaworząc sobie z Anną Cieślak, znalazłem się blisko tego ideału.

Gwiazda jednak zostaje gwiazdą. Po nagraniu pożegnaliśmy się miło, dostałem zaproszenie do teatru na przedstawienia z Anną i w końcu poprosiłem ją o zdjęcie. Znów, nie często tak robię. Na początku mojej tzw. kariery telewizyjnej obiecywałem sobie, że sfotografuję każdego gościa. Jakoś zabrakło mi śmiałości. Tym razem się przemogłem, z Anią rozjechaliśmy się do domów, a fotografia wylądowała w moich mediach społecznościowych.

Nie minął kwadrans, jak moi kumple zaczęli pisać i dzwonić: „Ej, skąd ty znasz Ankę Cieślak?”; „Te, jaka ona jest?”; „No, chłopie, toś teraz grubo pojechał”. I tak dalej, w ten deseń. Tak właśnie błyszczą gwiazdy.

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Anna Cieślak to aktorka Teatru Polskiego w Warszawie, znana także z filmów i seriali. Rozgłos przyniosła jej dramatyczna rola w filmie „Your name is Justine”. Łukaszowi Orbitowskiemu w programie „One: kobiety kultury” — w sobotę 1 czerwca 2019 o godz. 16:00 w TVP Kultura — aktorka będzie opowiadać o początkach swojej aktorskiej pasji, o tym, jaki rodzaj rodziny stanowi dla niej teatralny zespół, a także o kulisach użyczania głosu bohaterom gier komputerowych i filmów animowanych.
Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Anna Cieślak w grze wideo "The Last of US" użyczyła głosu nastolatce Ellie (z prawej). Fot. printscreen
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Olga Tokarczuk zakładniczką polityki? Gratulacje od...
Autorka „Biegunów” wpisuje się w kanoniczny nurt kultury polskiej, którego źródła sięgają romantyzmu. Bliższe jej są „czucie i wiara” niż „mędrca szkiełko i oko”.
Felietony Najnowsze wydanie
Boks
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zwycięzcy
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zaśpiewała z Wojciechem Waglewskim, studiuje psychoseksuologię
Łukasz Orbitowski: Życie to pasmo cierpień, przy których nieudany koncert ma rangę pieszczoty
Felietony Poprzednie wydanie
Historia, wedle żydowskiej narracji, jest jak western. Są dobrzy...
Norman Davies został zakrzyczany, kiedy zaoponował przeciw tezie o tym, że Polacy biernie patrzyli na Holokaust. Czy lobby żydowskie zablokowało jego karierę naukową w USA?