Cywilizacja

Były szef Facebooka: Tylko Bóg jeden wie, co robimy z mózgami naszych dzieci

Nadużywanie nowych technologii przez najmłodszych aktywizuje w ich mózgach ten sam neuroprzekaźnik, który odpowiada za uzależnienie od hazardu czy narkotyków. Czy smartfomania stanie się chorobą cywilizacyjną XXI wieku?

Tu nie ma mowy o wynegocjowaniu z rodzicami godzinki na zabawę ze smartfonem, grę mobilną, czy oglądanie bajeczki na tablecie. O posiadaniu najnowszego Iphone’a dzieci mogą zapomnieć. Co więcej, zakaz używania urządzeń dotyczy także niani – agencja nakazuje opiekunkom przestrzegania ważnej zasady: nie wyjmować przy nieletnich smartfona, żeby nie uczyli się, że jest on nieodzownym akcesorium osoby dorosłej. Czy to dom amerykańskich amiszów, odrzucających zdobycze techniki w ramach dogmatów? Nie, to nowa moda w rodzinach menedżerów i wysoko wykwalifikowanych specjalistów z Doliny Krzemowej.

Ubiegłoroczny cykl artykułów na ten temat dziennikarki „The New York Times” Nellie Bowles – rozpoczęty właśnie tekstem „Nianie w Dolinie Krzemowej to policja telefoniczna dla dzieci” i wskazującym, że „umowy o opiekę nad dziećmi wymagają, aby ukrywały telefony, tablety, komputery i telewizory” przed podopiecznymi – wywołał w Stanach Zjednoczonych falę dyskusji, w których brali udział i rodzice, i specjaliści od parentingu wraz z psychologami społecznymi.
Ponad połowa, bo 56% badanych uczniów przyznało, że powinno mniej korzystać z telefonu komórkowego, a 42%, że ten czas jest na ogół dłuższy, niż planowali. Wypowiedzi blisko jednej trzeciej wskazują na ryzyko silnego uzależnienia od smartfonów, co – jak zauważa NASK w raporcie „Nastolatki 3.0” – w zestawieniu z rosnącym czasem korzystania z internetu może prognozować pogłębianie się problemu. Na zdjęciu dziewczynka robi sobie selfie, Berlinn, 14 sierpnia 2018. Fot. Janine Schmitz/Photothek via Getty Image
Okazuje się, że sami wynalazcy aplikacji i nowych modeli smartfonów odrzucają używanie ich przez własne córki i synów. Jak wypomniała Bowles – już wcześniej autor rewolucji cyfrowej naszych czasów Steve Jobs zdradził, że zakazywał swoim dzieciom używania Ipada. Nie inaczej było w rodzinie Billa Gatesa: dzieci szefa Microsoftu do 14. roku życia nie miały telefonów komórkowych! Ostro na temat nowych technologii wypowiedział się również były członek ścisłego kierownictwa Facebooka Chamath Palihapitiya, który w trakcie wykładu na Uniwersytecie Stanforda nie tylko opisał negatywny wpływ, jaki media społecznościowe wywierają na odbiorców, ale zdradził, iż ani on, ani tym bardziej jego dzieci „nie używają już tego gówna”.

Sen złapany w sieć

Ogłupia, wywołuje smutek, agresję i bezsenność. Smartfon jak narkotyk

Nie każdy nastolatek w depresji korzysta nadmiernie z mediów, natomiast u tych korzystających odsetek depresji jest wyższy.

zobacz więcej
Współcześni polscy rodzice są mniej stanowczy. Zerknijmy na plac zabaw, gdzie 10-latki wspinają się na drabinki z oczami wpatrzonymi w ekran, dzieląc się w międzyczasie tym, co nowego wrzucili ich ulubieni youtuberzy. Dziewczynki co chwilę publikują selfie, a nawet wideo z sobą w roli głównej. Chłopiec wchodzi na przejście dla pieszych na czerwonym świetle, nieobecny, bo akurat sprawdza swojego facebookowego „walla”. A nastolatka na modnym rowerze jedzie po ruchliwej ulicy, przeglądając Instagram.

Zaledwie dekadę od ich upowszechnienia smartfony i inne „zabawki” łączące się on-line z sieciami społecznościowymi stały się dla najmłodszego pokolenia podstawowym narzędziem budowania relacji z rówieśnikami i całym otoczeniem. Substytutem trzepaka i osiedlowego boiska, na których czas spędzali ich dziadkowie i jeszcze rodzice. Instytut badawczy NASK, nadzorowany przez Ministerstwo Cyfryzacji, w najnowszym, kwietniowym raporcie „Nastolatki 3.0” podaje, że średni czas korzystania przez najmłodszych Polaków z internetu wynosi już 4 godziny 12 minut na dobę. Raport obejmował badanie prowadzone w latach 2018 -2019 roku, według poprzedniej edycji – z 2016 r. – małoletni spędzali online średnio 3 godziny 40 minut. Przez nieco ponad dwa lata wartość ta wzrosła zatem aż o 32 minuty.

Prof. Mariusz Jędrzejko, dyrektor naukowy Centrum Profilaktyki Społecznej, obawia się, że to trend negatywny. – W ostatnich latach byliśmy świadkami ogromnego skoku technologicznego, a urządzenia mobilne stały się prezentem powszechnie wręczanym dzieciom już w wieku 9-10 lat. Psychospołecznie i kulturowo nie do końca jesteśmy przygotowani na tak szybką i gwałtowną zmianę. Mózg młodego człowieka po prostu nie jest w stanie przetwarzać ogromnej ilości bodźców, jakie otrzymuje, gdy spędza czas z telefonem – ocenia.
Aż 77% uczniów uważa, że administratorzy portali i aplikacji internetowych nie powinni udostępniać danych użytkowników innym firmom bądź instytucjom. Prawie 60% chciałoby móc usunąć z sieci wszystkie prywatne informacje na swój temat – podaje w raporcie NASK. Na zdjęciu chłopcy robią selfie ze skrzydłowym Washington Capitals Aleksandrem Owieczkinem, po meczu finałowym Pucharu Władisława Trietjaka – turnieju hokejowego dla drużyn młodzieżowych. Fot. Sergei Savostyanov/TASS via Getty Images
Negatywnym efektem nadużywania nowych technologii przez młodych odbiorców – wskazuje prof. Jędrzejko – są zaburzenia snu, który gra kluczową rolę w utrwalaniu nabytych informacji, czyli zapamiętywaniu wiedzy szkolnej. Nocny wypoczynek zaburzają: światło ekranu oraz nadmierna liczba bodźców, zmuszających mózg do intensywnej pracy. Powoduje to rozchwianie zegara biologicznego i trudności w zasypianiu.

Like zamiast wina

Masz dobry humor? Dopadła Cię chandra? To Facebook może manipulować Twoimi nastrojami

Cambridge Analytica nie wpłynęła istotnie na zwycięstwo Donalda Trumpa lub zwolenników Brexitu – mówi socjolog Krzysztof Pietrowicz

zobacz więcej
Co gorsza, raport NASK podkreśla, że wypowiedzi prawie ⅓ uczniów (w badaniu wzięło udział 1173 nieletnich z 55 szkół – podstawowych, gimnazjów, lieców i techników – z całej Polski) wskazują ryzyko bardzo silnego uzależnienia od smartfonów, a precyzyjnie – bycia online. Choć używanie terminu „uzależnienie” to na obecnym etapie sprawa wciąż dyskusyjna. Według światowej klasyfikacji chorób, syndrom nadużywania smartfonów nie ma takiego statusu jak hazard czy narkotyki, a badania nad wpływem technologii komunikacyjnych na naszą fizjologię wciąż trwają.

— Zbadanie, jak amfetamina czy marihuana wpływają na nasz mózg zajęło naukowcom kilkadziesiąt lat. Szacuję, że kolejnych kilkanaście zajmie nam określenie dokładnego wpływu używania technologii cyfrowych. W języku nauki mamy trzy wyrażenia: abuse (nadużywanie), disorder (zaburzenie) i addiction (uzależnienie). U dzieci widzimy coraz częściej właśnie syndromy disorder, czyli cyfrowego zaburzenia, ze względów czysto naukowych na razie nie możemy nazywać ich addiction — tłumaczy prof. Jędrzejko.

Podkreśla, że mamy do czynienia dopiero z pierwszym pokoleniem będącym od wczesnego dzieciństwa pod wpływem nowych technologii. Nie można zatem zbadać, czy podatność na zaburzenia ma uwarunkowanie genetyczne, tak jak skłonność do uzależnień od alkoholu lub narkotyków.

Skoro mowa o tych tradycyjnych używkach, to przez dziesiątki lat sięganie po nie było ostentacją wchodzenia w dorosłość. Aspiracją do pełnoletniości. Okazuje się, że dziś z roku na rok maleje popularność nikotyny i alkoholu wśród młodzieży z krajów rozwiniętych. Czy to moda na zdrowy tryb życia? Niekoniecznie!


Psycholog społeczny z New York University Adam Alter twierdzi, że owe zmiany upodobań młodych ludzi do takich używek to po prostu efekt zastąpienia ich innymi — psychologicznymi. Znalezienie ich substytutu w postaci emocji, uruchamianych w trakcie przewijania na ekranie stron w mediach społecznościowych, otrzymywania like’ów, udostępniania treści i oczekiwania na reakcję znajomych, jest na wyciągnięcie smartfona. Nie trzeba – jak w przypadku wina i papierosów – chodzić, szukać, za każdym razem płacić, czasem ukrywać się z używką i czekać na efekt bodźca. Online mamy w kieszeni, całkiem legalnie i otwarcie, wszyscy o tym wiedzą. A sieć daje malutkie, lecz systematyczne dawki przyjemności.

„W 2004 roku Facebook bawił. W 2016 roku uzależnia” — uznał Alter.

Algorytmy dozują przyjemność

Trzeba przy tym zaznaczyć, że dostępne statystyki platform internetowych nie podają danych o użytkownikach do 13. roku życia. Formalnie to granica wieku, od jakiej można założyć konto na Facebooku czy Instagramie. A przecież faktem jest, że 10-, 11- i 12-latki stanowią znaczącą grupę, napędzającą działanie tych serwisów. NASK w swym raporcie podkreśla, że polskie nastolatki korzystają z internetu samodzielnie już od siódmego roku życia i im młodsze pokolenie, tym ten kontakt następuje wcześniej. Jaka magiczna siła sprawia, iż z roku na rok czas spędzany w sieci przez nieletnich jest dłuższy?
Uzależnienie od social mediów może wywołać i agresję, i depresje. Według NASK, prawie połowa uczniów doświadczyła też przemocy w sieci. Padali głównie ofiarami wyzywania, ośmieszania i poniżania. Czują lęk przed przestępstwami w internecie (ataki hakerskie, włamania, kradzieże), cenzurą i ograniczeniem dostępu do zasobów oraz nakładaniem dodatkowych opłat za usługi online. Na zdjęciu selfie podczas zamieszek w Hamburgu w 2017 r. z powodu szczytu G20. Fot. Maciej Luczniewski/NurPhoto via Getty Images
Tu nie chodzi tylko o to, że umieszczane w social mediach treści – posty, śmieszne materiały wideo i memy – są atrakcyjne, bardziej lub mniej. To algorytm steruje strumieniem informacji, jaki otrzymują odbiorcy Facebooka, Instagramu czy Twittera i z wyrachowaniem dozuje nam reakcje odbiorców. W taki sposób, abyśmy nie mogli wydedukować, jaki będzie efekt posta. Opublikowane zdjęcie, komentarz czy udostępniony link raz otrzymują 10, innym razem 100, a jeszcze innym... 0 komentarzy czy like’ów. W dużym uproszczeniu: zabawa w pozyskiwanie społecznej atencji przypomina rzucanie kostki do gry. A każda ta nieprzewidywalna reakcja znajomych jest dla naszego mózgu bodźcem, uruchamiającym mechanizm nagrody.

Neurotyczni idole już się zdezaktualizowali. Pokolenie „Z” lubi...

Czy wiesz, co robi twoja 13-letnia córka? Transmituje filmik ze swojego pokoju na musical.ly. Kto ją tam ogląda? Co dziecko samo tam znajdzie?

zobacz więcej
„Nagrody są kluczem do zrozumienia zachowań użytkowników mediów społecznościowych, którzy kompulsywnie i wielokrotnie w ciągu dnia sprawdzają ekrany swoich smartfonów. Serwisy te celowo sterują pojawianiem się owych nagród. W ten sposób utrzymują uwagę użytkowników, sprawiając, że rutynowo i ciągle kontrolują, czy coś pojawia się na ich wyświetlaczu” – tłumaczy na łamach „The Independent” Mark Griffiths, profesor uzależnień behawioralnych Nottingham Trent University.

Nieregularne obdarzanie użytkowników nagrodami przez platformy społecznościowe to technika przypominająca mechanizm gier hazardowych. Chodzi o nieprzewidywalność czasu i rodzaju reakcji. Przyznał to kolejny „skruszony” z Doliny Krzemowej, były prezes Facebooka Sean Parker, wyznając w jednym z wywiadów: „Tylko Bóg jeden wie, co robimy z mózgami naszych dzieci”. Jak mówił, algorytmy zarządzające systemem powiadomień są specjalnie zaprojektowane tak, aby mózg użytkownika wydzielił jak najwięcej „neuroprzekaźnika przyjemności” – dopaminy.

Ryzyko popełnienia samobójstwa

Znajdujemy więc głównego winowajcę, przez którego social media kradną czas i uwagę swych użytkowników, niezależnie od ich wieku. Odkrycie tego neuroprzekaźnika w 1957 roku było kluczowe dla zrozumienia mechanizmów uzależnień. To substancja chemiczna wytwarzana w mózgu, która uwalnia się, gdy doświadczamy przyjemności. Wtedy, gdy jemy coś pysznego (to scheda po czasach łowców-zbieraczy) i kiedy odnosimy choćby najmniejsze sukcesy, także w kontaktach społecznych. W kontekście ewolucyjnym to mechanizm, dzięki któremu jesteśmy nagradzani za korzystne zachowania i motywowani do ich powtarzania. Narkotyki takie, jak kokaina, powodują eksplozję dopaminy w mózgu człowieka, co silnie uzależnia. Po nagłym odczuciu euforii, ustaniu niepokojów i zwiększeniu pewności siebie, zwłaszcza w kontaktach międzyludzkich, przychodzi złe samopoczucia i skłania do zażycia kolejnej dawki.
W większości polskich domów nie ma zasad ograniczających czas korzystania z internetu ani dotyczących treści, do których nastolatki mogą mieć dostęp (zwłaszcza wśród uczniów szkół ponadgimnazjalnych) – podkreśla NASK. Nadużywanie nowych technologii zaczęło się zresztą od rodziców, którzy często wlepieni są w smartfony i to z nimi, nie z dziećmi, spędzają weekendy. Młodzi zostają sami w „rzeczywistości ekranowej”. Na zdjęciu rodzina na lotnisku w Nowym Jorku. Fot. Robert Alexander / Getty Images
Dopamina sama w sobie nie jest dobra ani zła. Gdy jednak wydziela się w organizmie zbyt często, albo w nadmiarze, lub też mózg i organizm — tak jak w przypadku dzieci i młodzieży — nie jest do końca wykształcony, pod jej wpływem zaczyna się fizjologiczna ruletka. Zbytnie pobudzenie mózgu i nadmierne wyrzuty dopaminy blokują wydzielanie innego neuroprzekaźnika — serotoniny, a stąd już niedaleka droga do zaburzeń psychiki. Serotonina bowiem, wśród licznych swoich działań, wpływa na zachowania impulsywne i jej niski poziom może powodować: agresywność, zmęczenie, większą wrażliwość na ból, zaburzenia depresyjne, a pewne mutacje w genie kodującym białko człowieka mogą nawet dwukrotnie zwiększać ryzyko popełnienia samobójstwa.

Nawet najbardziej nowoczesne smartfony będą bezużyteczne. Koszty rewolucji 5G

Używanie „komórki” przez 30 minut dziennie przez 10 lat zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na glejaka od 40 aż do 170 procent.

zobacz więcej
Wydaje się to tłumaczyć, dlaczego słyszymy o fali depresji, która coraz częściej dotyka nastolatków. Ale związek owych „melancholii” z faktem, że dzieciaki coraz częściej zastępują świat realny wirtualnym, zaburzając w ten sposób równowagę neuroprzekaźników w niedojrzałym ośrodkowym układzie nerwowym, też jest na razie jedynie hipotezą. — Nie możemy za wszystko obwiniać smartfonów — zaznacza Dorota Minta z ośrodka psychoterapii „Psycholodzy Lwowska”.

— Nadużywanie urządzeń technologicznych jest bardziej efektem problemów, jakie nastolatki mają we współczesnym świecie, niż ich przyczyną. Młodzież szuka więzi społecznych i relacji, których im brakuje także w rodzinie. Nadużywanie technologii, internetu zaczęło się od rodziców, którzy sami oddalają się od dzieci: często w czasie wieczornej kolacji mają wzrok wlepiony w smartfony, to z nimi spędzają weekendy. Część dorosłych zostawiła jednocześnie dzieci same w rzeczywistości „ekranowej”. Dlatego namawiam rodziców, aby poznawali aplikacje, w których czas spędzają najmłodsi, komunikowali się tam z nimi, rozumieli świat, w którym są zanurzone – poskreśla Minta.

Czy zatem rewolucja technologiczna i idący za nią przewrót w komunikacji społecznej zdegradują obecny system społeczny i negatywnie wpłyną na procesy fizjologiczne człowieka? A w związku z tym, czy świadomy rodzic powinien całkowicie zakazać dzieciom używania smartfonów, jak robią to menedżerowie z Doliny Krzemowej, czy tylko reglamentować potomkom ich używanie?

Prof. Jędrzejko proponuje odpowiednią strategię: dzieci do trzeciego roku życia nie powinny mieć kontaktu z ekranem smartfona, komputera i telewizora w żadnej formie. Te do czwartej klasy szkoły podstawowej mogą używać smartfonów, ale tylko co drugi dzień i maksymalnie przez 1-1,5 godziny dziennie. Natomiast młodzież do 15 lat może używać urządzeń sześć dni w tygodniu, z obowiązkowym dniem przerwy, przez maksymalnie 2-3 godziny na dobę. Jednak najważniejszą zasadą, jaką dyrektor Centrum Profilaktyki Społecznej rekomenduje wszystkim, niezależnie od wieku, jest wyłączanie smartfona przed godziną 21 i nierozpoczynanie dnia od sprawdzania na Facebooku, czy świat jeszcze istnieje.

— Cezary Korycki

Przy pisaniu artykułu korzystałem z książki „Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz” Daniela Z. Liebermana i Michaela E. Longa.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Nastolatki korzystają z internetu samodzielnie już od siódmego roku życia. Im młodsze pokolenie, tym ten kontakt następuje wcześniej – podkreśla NAS w tegorocznym raporcie „Nastolatki 3.0”. Fot. BSIP/UIG via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
O polskim szpiegu w Rosji to jest historia
39-letni Aleksandr Worobiow został aresztowany pod zarzutem zdrady i szpiegostwa. I jest to pierwsze w historii Federacji Rosyjskiej aresztowanie z takiego paragrafu urzędnika tak wysoko umiejscowionego w hierarchii władzy.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eutanazja wprowadzana tylnymi drzwiami. Powodują śmierć z głodu...
Dlaczego szpital nie zgodził się na przeniesienie mężczyzny do ośrodka opieki, gdzie byłby on karmiony i poddawany fizjoterapii? Dlaczego lekarze usiłowali wymusić na rodzinie zgodę na jego odwodnienie?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Za 10 ziaren można było kupić usługi prostytutki, a za 100 –...
Było kluczową walutą Majów i jego braki mogły przyczynić się do ich upadku – odkryli archeolodzy. Znaleźli też najstarsze ślady picia czekolady: w Ekwadorze, sprzed ponad 5000 lat.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Łoszarik”, czyli kosmiczna katastrofa w głębinach
Z jakiego powodu elitę dowódczą rosyjskiej floty wsadzono do podwodnej, supertajnej jednostki i dlaczego zginęła?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Piłka nożna nie dla kobiet?
Polskie kadrowiczki grały bez nazwisk na strojach i koszulki prały w domu, a najlepszą zawodniczkę roku nagrodzono… voucherem na kurs gotowania. W tym czasie na świecie damski futbol się rozwijał.