Cywilizacja

Czy homolobby kryło księży pedofilów?

Miejsca, gdzie polscy księża pedofile otrzymywali poręczenia, dziwnym trafem zbiegają się z miejscami, o których od dawna się mówi, że homolobby jest tam mocne. Ujawniane są też zachowania homoseksualne i pedofilskie wybitnych profesorów, którzy przez lata formowali wykładowców i wychowawców seminaryjnych.

Są tezy, których nie wolno wypowiadać głośno. A jeśli już ktoś o nich wspomni, to trzeba im zdecydowanie zaprzeczać. Tak jest z powiązaniem homoseksualizmu ze skandalami pedofilskimi. Podczas watykańskiego spotkania na temat przyczyn skandali seksualnych w Kościele w lutym 2019 r. jego uczestnicy jak mantrę powtarzali, że między tymi dwoma sprawami nie ma nic wspólnego, że kto wiąże te sprawy jest reprezentantem tradycjonalizmu i klerykalizmu, a może nawet niechrześcijańskiej homofobii, która jest sprzeczna z franciszkową linią w Kościele.

Tyle że dosłownie kilka tygodni później niezwykle ciężkie działa wytoczył emerytowany papież Benedykt XVI, który w fundamentalnym liście napisał, iż istnienie „klubów gejowskich” w seminariach przyczyniło się do umocnienia kultury homoseksualnej, a ta sprzyjała rozprzestrzenieniu się problemów ze skandalami. Identyczną opinię wyraził także polski biskup Mirosław Milewski. – Nie można rozwiązać problemu pedofilii w Kościele bez dotknięcia problemu lawendowej mafii – podkreślał hierarcha w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych.

Na podstawie urody sekretarzy

Ci, którzy uważają, że takie poglądy są wyrazem tradycyjnej kościelnej homofobii powinni przeczytać „Sodomę”, książkę znanego działacza gejowskiego Federica Martela. Formułuje on takie same wnioski, jak zacytowane powyżej. „Za większością spraw związanych z molestowaniem seksualnym kryją się księża i biskupi, którzy – z obawy, że w przypadku skandalu zostanie ujawniony ich homoseksualizm – chronili sprawców tych przestępstw” – wskazuje Martel.
Biskupi w Watykanie podczas spotkania z papieżem Francuszkiem poświęconego globalnemu kryzysowi związanemu z molestowaniem seksualnym w lutym 2019 r. Fot. Vatican media/Handout via REUTERS
Czy można opinie gejowskiego aktywisty na temat Kościoła traktować poważnie? Czy jego książka jest wiarygodna?

Na te pytania nie ma prostej odpowiedzi. Dane liczbowe dotyczące rzekomej liczby homoseksualistów w Kurii Rzymskiej są nieweryfikowalne, szczególnie że sam autor przyznaje, iż nie mówi tylko o „aktywnych homoseksualistach”, ale także o ludziach, którzy jego zdaniem mogą nimi być, ale nie podjęli nigdy współżycia, a nawet o takich, którzy według niego nie uświadamiają sobie, że są w istocie gejami, a jedynie funkcjonują w męskich strukturach.

Tak skonstruowana definicja homoseksualizmu ułatwia szafowanie wielkimi liczbami. A przy okazji zaciera różnicę między męską przyjaźnią, przecież istniejącą a rzeczywistymi relacjami o podtekście czy wręcz treści homoerotycznej.

Identycznie ma się sprawa z delikatnymi – albo wcale niedelikatnymi – sugestiami o możliwej „homofilności”. Tym terminem określa Martel duchownych, którzy nie są aktywnymi homoseksualistami, ale jego zdaniem należą do kultury gejowskiej. Hierarchów, których francuski działacz gejowski nie lubi, z łatwością oskarża o „homofilność” i to na przykład na podstawie analizy ich strojów (bo lubią staroświecki sznyt), obrazów, jakie wiszą w ich domach albo urody ich sekretarzy. Tego rodzaju analizy, choć mogą budzić emocje czytelnika, niewiele mają wspólnego z dowodami.

Analiza sieci gejowskiej

Uczciwie trzeba jednak przyznać, że Martel nigdy nie posuwa się w tych sugestiach za daleko i jeśli nie ma dowodów, szczerze to przyznaje. Co robi wtedy? Zazwyczaj oskarża duchownego o związki ze skrajną prawicą...

Zdarza się także, że Martel w książce polemizuje z plotkami o rzekomym homoseksualizmie znanych postaci Kościoła i zdecydowanie je odrzuca. To akurat dowodzi, że choć książka pisana jest pod tezę, to nie jest tylko ideologiczną propagandą.

Ideologiczne są natomiast rozważania na temat rzekomej homofobii Kościoła, uznawanie jej za walkę wewnątrz gejowskiej rodziny czy przekonywanie, że wszystkie elementy moralności seksualnej Kościoła wynikają ze stłumionej gejowskiej seksualności celibatariuszy. Tego rodzaju tez nie da się ani uzasadnić, ani tym bardziej przyjąć. To wyłącznie próba przypisania instytucji, której się nie rozumie, intencji i opinii własnego środowiska.

Zarzuty te nie powinny jednak przesłaniać tych elementów książki, z którymi trudno polemizować. A tych jest wiele. Analiza sieci gejowskiej (Martel nie lubi używać określenia „homolobby”), wskazanie na to, jak ona działa i zmienia Kościół, ukazanie skutków skrywanej homoseksualności dla jednostek są mocnymi stronami tej książki.

Problem Kościoła to homoseksualizm, nie pedofilia

Są diecezje, w których kapłaństwo zostało zdominowane przez gejów, a heteroseksualni klerycy są eliminowani już na poziomie seminarium.

zobacz więcej
Uświadamia ona także, dlaczego homolobby (czy ujmując rzecz inaczej skrywana prawda o problemach z homoseksualnością pewnej części księży i hierarchów) ma tak ogromne znaczenie dla rozwiązania problemu z pedofilią. I nie chodzi o to, że homoseksualiści częściej molestują (choć akurat ogromna większość przestępstw seksualnych księży dotyczy chłopców i młodych mężczyzn, co pozwala zaobserwować jakąś korelację).

Problemem jest to, że „kardynałowie i biskupi tuszują seksualne nadużycia nie po to, by wspierać pedofilów, lecz ze strachu. Obawiają się, że przy okazji jakiegoś skandalu czy procesu mogłyby wyjść na jaw ich homoseksualne skłonności”.

Takie właśnie, zdaniem Martela, miałyby być głębokie przyczyny wieloletniego krycia ojca Marciala Maciela, założyciela Legionistów Chrystusa; dlatego problemy waszyngtońskiego kardynała Theodore McCarricka nie ujrzały światła dziennego tak długo; dlatego tak trudno było, nie tylko w diecezjach, ale i w Rzymie wyjaśniać pewne kwestie. Każdy miał na każdego jakieś haki, a publiczne procesy mają to do siebie, że czasem w ich trakcie padają słowa, które obciążają także innych. I z nimi potem trzeba się mierzyć.

Dziedziczone powiązania

Ale to nie wszystko. Historyk i politolog prof. Antoni Dudek wskazuje, że z homolobby jest przynajmniej jeszcze jeden problem. „Jest teza księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, wskazująca na istnienie lobby homoseksualnego w Kościele. Lobby to faktycznie istnieje. Jest może grupą liczebnie niewielką, ale bardzo wpływową. Grupy tego typu – dotyczy to wszelkich mniejszości seksualnych, ale też etnicznych czy religijnych – trzymają się mocno razem, także dlatego, że są nieliczne, czują się niepewnie. Stąd raczej się nie ujawniają, ale członkowie tych grup wzajemnie się wspierają, zabezpieczają poprzez poszerzanie wpływów. Jak pokazała sprawa arcybiskupa poznańskiego Juliusza Paetza, wspierał on określonych kleryków, wysyłał na studia do Rzymu” – mówił Dudek. A jeśli dodać do tego fakt, że grupy te kryją się wzajemnie, to obraz stanie się pełny.

Czy w polskim Kościele mamy ten problem? Kilka lat temu w rozmowie z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim zwracaliśmy na to uwagę („Chodzi mi tylko o prawdę”, Tomasz P. Terlikowski rozmawia z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, wyd. Fronda 2012). Teraz zaś widać to coraz lepiej.

Miejsca, gdzie księża pedofile otrzymywali poręczenia, dziwnym trafem zbiegają się z miejscami, o których od dawna się mówi, że homolobby jest tam mocne. Ujawniane są zachowania homoseksualne i pedofilskie wybitnych profesorów, którzy przez lata formowali wykładowców i wychowawców seminaryjnych (by wymienić tylko ks. prof. Waleriana S., który musiał przeprosić za molestowanie seksualne chłopca).
Papież Benedykt XVI w czasie spotkania bożonarodzeniowego z rzymskimi kurialistami w apartamentach papieskich w grudniu 2012 roku. Fot. REUTERS/Alessandra Tarantino/Pool
O problemie piszą też coraz częściej historycy Kościoła. A historyczne relacje mają duże znaczenia, bo mamy do czynienia z instytucją o feudalnym charakterze, w której pewne powiązania są „dziedziczone”. Także dlatego tylko ujawnienie nieformalnych struktur i twarde przestrzeganie zakazu święcenia gejów, jaki wydał Benedykt XVI, może realnie oczyścić Kościół ze skandali seksualnych. Czy jest to możliwe? Odpowiedź brzmi: na pewno bardzo trudne.

Biskupi zniknęli

Nie sądzę, by Martel miał rację, pisząc, że w Kurii Rzymskiej 70-80 procent duchownych to geje. Jednak jest faktem, że takie lobby istnieje i należą do niego także biskupi i kardynałowie. Oni zaś zrobią wszystko, żeby nikt im nie zagroził.

Przykrym przypomnieniem o tym – i przestrogą dla polskiego Kościoła – jest historia z oczyszczeniem katolickiego duchowieństwa w Stanach Zjednoczonych. Na początku tego wieku zlecono tam przebadanie księży pod kątem seksualnych skandali. W pierwotnej wersji dokumentu zapisane było polecenie sprawdzenia wszystkich – diakonów, prezbiterów i biskupów. W wersji ostatecznej dziwnym trafem (nie bez wpływu kard. McCarricka) z dokumentu zniknęli biskupi. Ich problemy wylały się wiele lat później i ponownie zaciążyły na dobrym imieniu Kościoła.

– Tomasz P. Terlikowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

24.02.2019
Zdjęcie główne: Kardynał Theodore McCarrick w latach 1971-72 miał dopuścić się molestowania ministranta w Nowym Jorku. Sprawa wyszłana jaw w 2018 roku. Hierarcha nie przyznał się, do winy, ale na polecenie papieża zrzekł sie godności kardynalskiej. W lutym 2019 ostatecznie został wydalony ze stanu duchownego. Na fotografii (w środku) kard. McCarrick w 2003 roku podczas konferencji biskupów amerykańskich w St. Louis. Fot. Bill Greenblatt/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.