Kultura

Wyjęta spod czerwonej kurateli. Raz była rozrywką, a raz elementem politycznej propagandy

W najtrudniejszych latach 50. i 60. teatr lalkowy dawał schronienie i pozwalał realizować się (a także zarabiać) wielu wybitnym twórcom. Było oczywiste, że wyobraźnia dziecięca łaknie bajek o pięknej królewnie, której serce podbija mądry szewczyk. I choć ustrój feudalny oraz jego beneficjanci zasługiwali na potępienie, równoważył to spektakularny sukces człowieka z ludu.

Był w Polsce czas, kiedy cenzura pilnowała politycznej poprawności większości artystycznych dyscyplin. Wśród nich zdarzały się jednak takie, na które „ulica Mysia” (ulica w Warszawie, na której w PRL znajdował się Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk – przyp. red.) nie zwracała specjalnej uwagi. Należała do nich twórczość dla dzieci. Dzięki temu, że sztuka adresowana do najmłodszych wydawała się socsystemowi niegroźna, zachowała autonomię oraz formalny luz.

Owszem, było parcie na pewną dawkę komunistycznej indoktrynacji, lecz było też oczywiste, że wyobraźnia dziecięca łaknie bajek o pięknej królewnie, której serce podbija mądry szewczyk. I choć ustrój feudalny oraz jego beneficjanci zasługiwali na potępienie, równoważył to spektakularny sukces człowieka z ludu.

Teatrzyki lalkowe i ich twórcy byli zatem wyjęci (no, prawie) spod czerwonej kurateli. W najtrudniejszych latach 50. i 60. teatr lalkowy dawał schronienie i pozwalał realizować się (a także zarabiać) wielu wybitnym twórcom, którym w innych dziedzinach groziły większe rygory.

Te czasy przypomniała wystawa, czynna w Zachęcie do 23 czerwca 2019 roku, a zatytułowana „Lalka: teatr, film, polityka”.
Choć skoncentrowana na kilku PRL-owskich dekadach: od powojnia do epoki gierkowskiej, ekspozycja każe się zastanowić nad fenomenem kukiełki.

Tysiąc wcieleń

Lalka w dawnym teatrze (najczęściej wędrownym) odgrywała niezbyt wyrafinowane role. Na wyżyny intelektualne i znaczeniowe wspięła się wraz z awangardowymi nurtami XX wieku. Najbardziej wpływowa okazała się teoria i koncepcja „nadmarionety” Edwarda Gordona Craiga.

Lalka w tysięcznych wcieleniach pojawiła się nie tylko w przedstawieniach dla najmłodszych odbiorców, także w najbardziej ambitnych spektaklach. Nade wszystko zaś, nabrała znaczenia politycznego.

W moim dzieciństwie kukiełki władały wyobraźnią – za sprawą spektakli w teatrach: Guliwer, Lalka, Groteska i w telewizyjnych Dobranockach. Co więcej, każdy seans filmowy poprzedzała Polska Kronika Filmowa oraz tzw. dodatki, czyli krótkie etiudy dokumentalne bądź filmowe animacje. Tu znów spotykałam lalki, tym razem ożywiane trickami montażowymi.

Bez nadęcia, moralizowania, rozdzierania szat. W świecie pomyłek

Najbardziej zachwyca mnie jej kunszt w tworzeniu napięć poprzez nieoczekiwaną zmianę skali. Proszę sobie wyobrazić lilipucią ogrodniczkę wygrabiającą spirale z czerwonego piasku.

zobacz więcej
Z czasem dowiedziałam się o dokonania teatru Bread and Pupppet, oglądałam polityczne szopki i spektakle Wierszalina. Uderzył mnie kontrast w pojmowaniu i wykorzystywaniu roli lalki: raz była rozrywką dla dzieci, to znów jawiła się jako element politycznej propagandy; innym razem stawała się upostaciowieniem poezji.

Profetyczna marionetka

Czy ktoś z państwa pamięta „Podwójne życie Weroniki” Krzysztofa Kieślowskiego (1990) i jednego z głównych bohaterów filmu, wędrownego lalkarza, który zadecydował o wyborach życiowych tej drugiej, francuskiej Weroniki?

Dziewczyna zobaczyła swój los (czy też los swojego polskiego sobowtóra) w przygodach marionetki. Poruszona profetyczną wymową spektaklu, postanowiła rzucić wyzwanie fatum i na przekór wcześniejszym planom inaczej pokierować przyszłością.

Rzecz znamienna: Weronika dostrzegła w lalce nie tyle fizyczne podobieństwo do siebie, ile zrozumiała uniwersalne przesłanie kukiełki.
Właśnie tę cechę „reprezentantów”, występujących w imieniu grup czy konkretnych person posiadają papety, marionety, a nawet same maski. Bo teatr lalkowy to metafora egzystencji człowieka w świecie sterowanym przez siły nadrzędne: Boga, pana, pracodawcę.

Kukiełki poruszają się pomiędzy sztuką a życiem. Wykrzesanie z nich wielości znaczeń zależy tak od talentu twórcy, jak wrażliwości odbiorcy. Lalki mogą nie udawać nikogo konkretnego, lecz uczą rozpoznawania pewnych cech, zachowań, emocji. Bywają wizualnie odstraszającymi (choć mogą być jednocześnie plastycznie wspaniałe) personifikacjami najgorszych ludzkich cech – i niewiele trzeba, żeby przy użyciu podobnych środków stawały się uosobieniem dobra, niewinności, uduchowienia.


Często są wykonane z byle czego i byle jak. Drwią sobie z rzeźbiarskiej doskonałości, anatomicznej poprawności, wierności fizjonomiom. Co ciekawe – im dalej pacynce do człowieka, tym szerszy zakres jej możliwości. Im bardziej abstrakcyjna, tym znaczeniowo elastyczniejsza.

Wystawa w Zachęcie pozostawia widza z pytaniem: do jakiej dziedziny lalka należy? Do teatru, filmu, sztuk wizualnych? A może to narzędzie propagandy politycznej i społecznej? Lub – jeszcze inaczej – to zobrazowana psychologia?

Wydaje mi się że kukła może być tym wszystkim naraz. To odzwierciedlenie naszego świata, ale bez kamuflażu poprawności narzuconej wychowaniem, udawaniem, konformizmem. Plus rewelacyjne (niekiedy) plastyczne pomysły i rozwiązania. Lalka naprawdę dużo może.

– Monika Małkowska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Wystawę „Lalki: teatr, film, polityka” można oglądać w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki (Warszawa, pl. Małachowskiego 3) do 30 czerwca 2019 roku.
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Jak ukraińska „Zniewolona” budzi romantyczną duszę Polaków
Kopciuszek w wydaniu zza wschodniej granicy. Na czym polega fenomen serialu?
Kultura Poprzednie wydanie
Nie walczyli o Polskę tęczową
Zmarłemu przed 75 laty Tadeuszowi Gajcemu i jego towarzyszom marzyło się wielkie chrześcijańskie imperium.
Kultura wydanie 2.08.2019 – 9.08.2019
Jedna „przepowiedziała” śmierć Pollocka, druga wynalazła mini
Miały porządne wykształcenie, temperament i dobrze ustawionych mężów, ale sukces zawdzięczają sobie.
Kultura wydanie 2.08.2019 – 9.08.2019
Przez dziurkę od klucza. Metafizyka samurajów
Polski twórca zdawał sobie sprawę z nieprzezwyciężalnej różnicy, która mentalnie dzieli go z Azjatami.
Kultura wydanie 26.07.2019 – 2.08.2019
Krzykliwa „Mowa ptaków”. Ten film mógł wywrócić festiwal w Gdyni
Krzysztof Kłopotowski: Próbę usunięcia go z konkursu przez urzędników uważam za małostkową i niemądrą.