Felietony

Z potwornej, stalinowskiej propagandy przeszedł na stronę opozycji

Marian Brandys potrafił zawikłaną historię swojego bohatera opowiedzieć w sposób przejrzysty i zajmujący – opowiada Andrzej Dobosz w 37. odcinku programu „Z pamięci”.

Znał ludzi prostych. Wstępował do szynków, żeby wysłuchać, co sobie opowiadają

Kłopoty Marka Hłaski ze snem skłoniły go do używania środków nasennych, które przedawkował.

zobacz więcej
Marian Brandys urodził się w roku 1912 w Wiesbadenie, będąc synem polskiego bankowca. Miał młodszego o cztery lata brata – Kazimierza. Młodość spędził w Łodzi, tam zrobił maturę. Potem zaczął studiować prawo i ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim. W 1935 roku zrobił magisterium.

Zaraz po wojnie został członkiem Polskiej Partii Robotniczej. Pisywał w prasie wojskowej, potem redagował „Dziennik Bałtycki” na Wybrzeżu. W 1948 roku został korespondentem we Włoszech.

Zacząłem czytać w latach 60. jego liczne książki: „Koniec świata szwoleżerów”, czy o Kozietulskim. To parę tysięcy stron – drobiazgowych, zajmujących, nieprzesadnie pasjonujących. Natomiast dopiero teraz wziąłem do ręki „Spotkania włoskie” z 1949 roku i zostałem wstrząśnięty tak potworną, agresywną, stalinowską propagandą. Włochy w 1948 roku były w niej krajem policyjnym, z tysiącami uzbrojonej w karabiny maszynowe policji na wszystkich ulicach. Marian Brandys miał poczucie, że cały czas chodzą za nim agenci włoskiej policji. Wrażenie tej książki – przygnębiające.

Potem wydał jeszcze tom „Początek opowieści” o budowie Nowej Huty i w latach 60. zaczął pisywać powieści historyczne. Między innymi biografię generała Józefa Zajączka, postaci skomplikowanej: uczestnika Konfederacji Barskiej, przyjaciela Kazimierza Pułaskiego, potem radykała w okresie powstania kościuszkowskiego. Marian Brandys potrafił zawikłaną historię swojego bohatera opowiedzieć w sposób przejrzysty i zajmujący. Wszystkie te jego teksty – pod warunkiem, że kogoś interesuje epoka napoleońska – są godne uwagi.

Był mężem dobrej aktorki Haliny Mikołajskiej, człowiekiem niesłychanie miłym w obejściu, dobrze wychowanym. W latach 70., nie tak bardzo, jak jego żona, która należała do Komitetu Obrony Robotników, ale zaczął przechodzić na stronę opozycyjną. Podpisywał listy przeciwko zmianom w konstytucji, zaczął wydawać w londyńskim „Pulsie”.

Nie należałem do jego bliskich znajomych, ale oczywiście spotykałem go na zebraniach literatów i obdarzał nie tylko mnie, ale wszystkich rozmówców, jakby zaciekawieniem, pytaniem, co się czyta, co zamierzam napisać. Obcowanie z nim należało do przyjemności.
„Z pamięci”, odcinek 37. Andrzej Dobosz o Marianie Brandysie

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek przedpremierowo można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20:
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 41. do 60.:
Zdjęcie główne: Warszawa, kwiecień 1980. „Puls” – jeden z najważniejszych podziemnych pism społeczno-kulturalnych, wydawanych w PRL w tzw. drugim obiegu, czyli poza zasięgiem cenzury. Przyznawało nagrodę literacką, której pierwszym laureatem był Marian Brandys. Na zdjęciu pisarz wraz z poetą, taternikiem, opozycjonistą i współzałożycielem „Pulsu” Jackiem Bierezinem (po lewej), podczas wręczenia nagrody Puls’80 w mieszkaniu Brandysa i jego żony aktorki Haliny Mikołajskiej przy ul. Marszałkowskiej. Fot. PAP/Tomasz Michalak
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Olga Tokarczuk zakładniczką polityki? Gratulacje od...
Autorka „Biegunów” wpisuje się w kanoniczny nurt kultury polskiej, którego źródła sięgają romantyzmu. Bliższe jej są „czucie i wiara” niż „mędrca szkiełko i oko”.
Felietony Najnowsze wydanie
Boks
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zwycięzcy
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zaśpiewała z Wojciechem Waglewskim, studiuje psychoseksuologię
Łukasz Orbitowski: Życie to pasmo cierpień, przy których nieudany koncert ma rangę pieszczoty
Felietony Poprzednie wydanie
Historia, wedle żydowskiej narracji, jest jak western. Są dobrzy...
Norman Davies został zakrzyczany, kiedy zaoponował przeciw tezie o tym, że Polacy biernie patrzyli na Holokaust. Czy lobby żydowskie zablokowało jego karierę naukową w USA?