Felietony

Lekkość tancerki i radość z demolowania kuchni

Życie to nie film, chciałoby się rzec. Ale jej udało się uchwycić tę unikalną energię zaczynania od nowa, gdy strach miesza się w człowieku z nadzieją, z pragnieniem wyruszenia ku nieznanej przygodzie. Gościem kolejnego odcinka programu Łukasza Orbitowskiego „One: kobiety kultury” jest Kinga Dębska. Emisja – TVP Kultura, sobota 18 maja, godz. 14.45.

Istnieje dziwaczne przekleństwo pięknych kobiet. Zapominamy, że są ludźmi

Miała status najpopularniejszej polskiej aktorki. Dostrzega perspektywę fantastycznej przygody tam, gdzie inni widzą niebezpieczeństwo.

zobacz więcej
Kinga Dębska wydawała mi się bliska i daleka jednocześnie. Jej filmy – które, skądinąd, zdążyłem polubić – opowiadają o ważnych dla mnie tematach.

„Moje córki krowy” dotykają problemu śmierci, uporania się z nieodwracalną utratą bliskich. Oglądałem film i myślałem o moim, zmarłym półtora roku temu tacie, a także o tym, czy zdołałbym poświęcić mu książkę. Albo scenariusz, wiersz, czy jakiekolwiek dzieło sztuki, do którego stworzenia jestem zdolny. Chyba nie. Nie znajduję w sobie tego rodzaju zdolności, pozostaję kompletnie bezradny wobec śmierci i trochę, tak po ludzku, zazdroszczę Kindze Dębskiej.

„Plan B” podejmuje temat zaczynania od nowa. Bohaterom wali się życie, w ciągu kwadransa znajdują się na dnie i bynajmniej nie słychać pukania od spodu. Inaczej niż w życiu pojawia się nieoczywista szansa na nowe otwarcie, tytułowy plan. Film tchnie optymizmem i choćby z tego powodu nie jest skierowany do mnie. Przypuszczam jednak, że publiczność w kinach bawiła się świetnie. Sam temat jednak pozostaje mi bliski. Wielokrotnie doświadczałem życiowej katastrofy (w odróżnieniu od filmowych bohaterów sam ściągałem ją sobie na głowę) i wiem jak wiele czasu schodzi na wędrówkę do światła. Życie to nie film, chciałoby się rzec. Ale Dębskiej udało się uchwycić tę unikalną energię zaczynania od nowa, gdy strach miesza się w człowieku z nadzieją, z pragnieniem wyruszenia ku nieznanej przygodzie.

Jest wreszcie najnowsza „Zabawa zabawa”, dotycząca mnie w sposób szczególny, gdyż cenię sobie alkohol i boję się uzależnienia. Znam alkoholików trzeźwych i pijących. Napisałem książkę o jednym z nich. Mam świadomość, że żyję w kraju małpek i sklepów całodobowych, widziałem życia połamane przez wódkę, niemniej mi, osobiście alkohol kojarzy się wyłącznie ze świętem, radością i tytułową zabawą. Od lat wznoszę kielichy bez żadnych strat i przykrych konsekwencji. Kiedy to się skończy? Jak wysoką cenę przyjdzie mi zapłacić?
„Spotkałem w życiu wiele silnych kobiet, lecz ona niewątpliwie należy do tych najsilniejszych. W dodatku jej siła jest uśmiechnięta i lekka” – pisze o Kindze Dębskiej Łukasz Orbitowski. Fot. TVP
Patentowy cymbał ze mnie, lecz przecież nie będę sam siebie diagnozował. Film Dębskiej poświęcony jest nie tyle samemu piciu, co mechanizmowi iluzji i zaprzeczeń, w jakim żyją alkoholicy. Kto wie, może i ja jestem już jego ofiarą?

Uznałem, że z Kingą Dębską widzimy świat w ten sam sposób, dochodząc przy tym do skrajnie odmiennych wniosków. O tym właśnie chciałem porozmawiać. Przygotowałem też kilka dziwnych pytań, które miały za zadanie przynajmniej trochę zaskoczyć Dębską. Pytałem o „bajki na śmierć”, opowiadane babci reżyserki przez bardziej żywotnych członków jej rodziny. Interesowały mnie ustawienia hellingerowskie, którymi się zajmowała (przerażająca i fascynująca forma terapii), radość płynąca z demolowania kuchni i tym podobne tematy.

Gadaliśmy o tym, a wychodząc z nagrania poniosłem ze sobą nie odpowiedzi, lecz wyraźną postać samej Kingi Dębskiej. Sam człowiek okazał się ważniejszy od tego, o czym rozmawiamy.

Spotkałem w życiu wiele silnych kobiet, lecz ona niewątpliwie należy do tych najsilniejszych. W dodatku jej siła jest uśmiechnięta i lekka. Sam lubię myśleć o sobie jako o twardym, mocnym psychicznie mężczyźnie. Jestem jednak nosorożcem, potężnym, ciężkim i dość niezgrabnym.

Kinga Dębska w swojej sile przejawia lekkość tancerki. W tym także – w naszej sile – jesteśmy jednocześnie bliscy i dalecy.

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Janusz Chabior w filmie Kingi Dębskiej „Hel” (2009). Fot. Małgorzata Mikołajczyk TVP
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Drożdżówki
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zabij!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Wyjmuje stal z brzucha potwora
Łukasz Orbitowski: Był to amstaff, pies rasy bojowej, obcy i zagubiony. Włożyła mu rękę. Do gardła.
Felietony Poprzednie wydanie
Myślozbrodnia transfobiczna. Orwell tu i teraz
Pranie mózgu to zjawisko znane również w zachodniej demokracji liberalnej. Nie musi ono przecież oznaczać tortur w sowieckim łagrze. Równie dobrze może to być subtelna reedukacja, którą prowadzą anonimowe autorytety poprzez kulturę masową i media.
Felietony Poprzednie wydanie
Już się nie boję Shazzy
Łukasz Orbitowski: Gwiazda disco polo i pictorialu „Playboya” okazała się artystką samoświadomą.