Cywilizacja

Kapitan europejskiej prawicy. Metoda polityczna Mattea Salviniego

Sugerują, że jest szatanem, nazywają faszystą, „ministrem strachu” albo „ministrem nienawiści”, porównują do Hitlera i Mussoliniego, życzą śmierci. Piszą na murach: „Strzelaj do Salviniego”, „Salvini, zdychaj”, „Salvini zawiśniesz”.

– Wasza obecność daje mi taką siłę, której nie da mi żaden sondaż. To wy jesteście sondażem! – mówi do ludzi szczelnie wypełniających plac w Settimo Torinese. W swetrze, spodniach typu casual i sportowych butach wygląda raczej na wyluzowanego nauczyciela niż wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Włoch.

Jest niedziela, dwa tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które Matteo Salvini, szef współrządzącej Ligi (d. Północna) bardzo chce wygrać. I ma na to duże szanse. Podobnie jak na to, żeby kończący kampanię sobotni więc w Mediolanie okazał się sukcesem. To będzie wielki show, przynajmniej sądząc po zapowiedziach.

Telewizja nie pokaże

Salvini przeprasza za spóźnienie. Tego dnia był już w San Remo, Fossano i Bra. Wieczorem będzie w Tortonie. Żadne z miast nie przekracza 30 tysięcy mieszkańców, z wyjątkiem San Remo, które liczy nieco ponad 50 tys. W międzyczasie zdążył jeszcze udzielić wywiadu stacji telewizyjnej Rai Tre.
Matteo Salvini ma przeciwników w kraju i za granicą. Na zdjęciu figura wicepremiera Włoch prezentowana podczas parady "Rosenmontag" (w ostatni poniedziałek karnawału) w Dusseldorfie w marcu 2019. Fot. REUTERS/Wolfgang Rattay
Na skraju placu dostrzega kilkunastu lewicowych aktywistów, którzy przyszli zaprotestować przeciwko jego polityce imigracyjnej określanej hasłem: „zamknięte drzwi” (dosłownie „zamknięte porty”). Kiedy demonstranci podnoszą do góry białe kartki, Salvini natychmiast reaguje: – Wciąż szukacie faszystów. Chcę wam powiedzieć: jedynymi faszystami jesteście wy. Jesteście wrogami demokracji. Zakłócacie to spotkanie. Jak wam się nie podoba to, co mówi polityk, to po prostu go nie słuchajcie!

Większości zgromadzonych na placu słowa „Kapitana” (tak nazywają go fani) bardzo się podobają. Salvini ma naturalny talent trybuna ludowego. Nie przynudza, nie dzieli włosa na czworo. Mówi krótkimi zdaniami, które nadają się na Twittera. Jego przekaz jest prosty, chwilami nawet prostacki: włoskie porty pozostają zamknięte; jak chcecie przyjmować imigrantów (znów zwraca się do przeciwników), to zaproście ich do siebie. Płaćcie za nich, dawajcie pieniądze: dilerom, bandytom, gwałcicielom! (tłum wiwatuje).

W niedzielę przed północą na jego twitterowym koncie pojawia się 18-sekundowy filmik z wpisem: „Oczywiście gazety i telewizja nie pokażą wam tych obrazów. Emocjonujące. Tysiące ludzi czekających na mnie w Settimo Torinese (rządzonym od zawsze przez lewicę) potwierdzają, że idziemy właściwą drogą!”.

Odkąd przed rokiem Salvini pojawił się w wielkiej polityce, stał się najważniejszym medialnym punktem odniesienia. Każdy jego ruch jest analizowany, każda najmniej istotna wypowiedź rozbierana na czynniki pierwsze, najgłupsze zdjęcie wrzucone na media społecznościowe może wywołać kilkugodzinną (albo kilkudniową, w zależności od kalibru) gorączkę z żądaniem dymisji współpracowników włącznie.

– To najbardziej wyrazisty polityk od czasów wczesnego Berlusconiego – ocenia Piotr Kowalczuk, korespondent Polskiego Radia w Rzymie, który włoską scenę polityczną obserwuje od blisko 20 lat.

Analogii z Berlusconim znalazłoby się pewnie więcej. Podobnie jak ekscentryczny dawny premier, Salvini ma przeciwko sobie lewicową opozycję, co naturalne, ale także intelektualistów, artystów, celebrytów, mainstreamowe – jakbyśmy powiedzieli w Polsce – media, a nawet biskupów, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że bezpardonowo rozprawia się z imigrantami.

Księgarze protestują

Mówią o nim faszysta, nazywają „ministrem strachu” albo „ministrem nienawiści”, porównują do Hitlera i Mussoliniego, życzą śmierci. Co chwila na murze w jakimś mieście pojawia się napis: „Strzelaj do Salviniego”, „Salvini, zdychaj”, „Salvini zawiśniesz”. – Dziennik włoskiego episkopatu „Avvenire” sugerował, że jest szatanem – przypomina sobie Piotr Kowalczuk.

Odważyli się zamknąć drzwi przed imigrantami. Zamierzają też zrobić spis Cyganów

Czy organizacje humanitarne finansowane przez George’a Sorosa współpracują z przemytnikami ludzi?

zobacz więcej
W lecie ubiegłego roku włoska edycja magazynu muzycznego „Rolling Stones” opublikowała histeryczny apel „Nie jesteśmy z Salvinim”. „Nie chcemy, aby nasz Kraj musiał szukać sobie wroga, żeby poczuć się silny i zjednoczony (…) Sprzeciwiamy się tym, którzy cofają nas w rozwoju” – pisali dziennikarze, apelując o „społeczeństwo otwarte, nowoczesne, wolne i solidarne”. Pod listem podpisy złożyło wielu ludzi z włoskiego show biznesu.

Protestują nawet księgarze. Dziennik „La Stampa” ujawnił kilka dni temu list, jaki 120 pracowników sieci księgarń Feltrinelli wysłało do dyrekcji. Prosili, by nie sprzedawać u nich najnowszej książki Salviniego – wywiadu rzeki. Nie chcą przykładać ręki do tego, by ktoś zarabiał na „rasizmie, seksizmie, nienawiści do przeciwników politycznych”.

Z wrogością lewicy Salvini radzi sobie tak jak większość pozasystemowych polityków. Stawia na bezpośredni kontakt z wyborcami. Wszystkie jego spotkania można też na żywo oglądać na jego facebookowym fanpege'u (śledzi go 3,5 miliona ludzi). Inni dostają na Twitterze (ponad milion obserwujących) najważniejsze tezy w pigułce.

„Im bardziej mnie obrażają i grożą mi, tym bardziej idę do przodu jak czołg” – napisał Salvini w jednym z twittów.

Umęczeni imigracją

Na czele Ligi Północnej stanął w 2013 roku i w ciągu pięciu lat wyprowadził dołującą w sondażach, pogrążoną w skandalach korupcyjnych partię na prostą. Stworzył zupełnie nowy brand.

W tamtym czasie Liga miała opinię ugrupowania separatystycznego, dążącego do oderwania bogatej, północnej części Włoch od reszty kraju – a zatem z natury była to partia regionalna, poza Lombardią w zasadzie niewybieralna. Salvini zmienił jej taktykę, nazwę, logo, a nawet kolory partyjnych flag. A kiedy przeprosił się z południem, Liga stała się ugrupowaniem ogólnokrajowym.

Jak mówił w jednym z wywiadów politolog Giovanni Diamanti, zmienił się nawet język polityków Ligi. Diamanti wraz z Lorenzo Pregliasco w wydanej niedawno książce „Fenomen Salviniego”, przeanalizowali źródło sukcesu wicepremiera.

Według nich Salvini odrzucił rasistowskie akcenty obecne w retoryce Ligi Północnej. Woli odwoływać się do rozsądku i normalności. W jego przekazie Włochy są normalnym narodem, któremu zagrażają dwa niebezpieczeństwa: nielegalna imigracja i drobna przestępczość.
W Polsce nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo umęczeni byli Włosi niekontrolowaną falą imigrantów. Dość przypomnieć, że od roku 2014 do portów na Lampedusie czy Sycylii niemal codziennie przybijały kutry z imigrantami z Afryki. UNHCR szacował liczbę przybyszy z okresu pięciu lat na 640 tys. Nawet jeśli większość z nich chciała dotrzeć do Niemiec czy Skandynawii, to przecież nie wszystkim udało się zrealizować marzenia. Wielu, bez szans na azyl, zapadło się pod ziemię, w większości zapewne pod włoską.

Nowa twarz Europy

Nawet jeśli analitycy twierdzą, że już w 2017 roku, a więc rok przed wyborami, imigracyjna fala opadła, do ludzi i tak bardziej przemawiały proste słowa Salviniego: We Włoszech nie ma pracy dla Włochów, a co dopiero dla połowy Afryki. Z hasłem „Przede wszystkim Włochy” szef Ligi idealnie trafił w nastroje.

W marcu 2018 roku w wyborach parlamentarnych Liga zdobyła ponad 17 procent głosów i ku zaskoczeniu wielu stała się najważniejszą partią włoskiej prawicy, w tyle zostawiając nawet Forza Italia Silvio Berlusconiego (14 proc. głosów), która przez ostatnich 25 lat była potęgą.

Po kilku miesiącach bezskutecznych prób utworzenia rządu bardziej prawicowego lub bardziej lewicowego, Liga doszła do porozumienia z lewicowo-liberalnym Ruchem Pięciu Gwiazd (ponad 32 proc. i pierwsze miejsce w wyborach). Powstał gabinet złożony z dwu partii antyestblishmentowych, powszechnie określanych jako populistyczne. Na czele rządu stanął nieznany szerzej profesor prawa, adwokat Giuseppe Conte.

Salvini dostał tekę wicepremiera oraz ministra spraw wewnętrznych i błyskawicznie stał się najbardziej rozpoznawalnym politykiem, nie tylko w kraju. W lecie mówiło o nim pół świata, gdy zamknął porty przed statkami z imigrantami z Afryki. Jesienią trafił na okładkę amerykańskiego tygodnika „Time” jako „Nowa twarz Europy”. Przed miesiącem „Time” umieścił go w setce najbardziej wpływowych ludzi na świecie. A z ostatnich sondaży wynika, że Liga cieszy się poparciem średnio 32 (w porywach nawet 36) procent wyborców. Nikt nie ma większego.

Chrześcijanin kulturowy

Według Giovanniego Diamantiego do sukcesu Ligi przyczyniło się to, że Salvini podjął tematy typowe dla europejskiej prawicy – tej zwyczajnej, nie skrajnej. Głośno mówi, że konieczny jest powrót do tradycyjnych wartości. W rozmowie z tygodnikiem „Time”, precyzował, że chodzi o judeo-chrześcijańskie korzenie, prawo do pracy i prawo do życia.

Włochy zawiodły Kreml. Sankcje przeciw Rosji będą trwały długo

W Europie nawet formacje występujące przeciw Brukseli wolą Biały Dom niż Kreml.

zobacz więcej
Przed wyborami parlamentarnymi w 2018 roku wielu obserwatorów wprawił w osłupienie, gdy na głównym placu w Mediolanie, piazza Duomo, złożył przysięgę wierności narodowi włoskiemu. Przysięgał na Ewangelię.

Mimo tego spektakularnego gestu trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że jego wierność chrześcijaństwu to bardziej szacunek dla tradycyjnego porządku, niż głębia doznań metafizycznych czy posłuszeństwo dogmatom. Przyciśnięty w czasie któregoś z wywiadów, przyznał, że nie modli się zbyt często. – Robię znak krzyża, kiedy wstaję i kiedy się kładę – powiedział.

Jego życie osobiste też nie należy do uporządkowanych. Ma dwoje dzieci – 15-letniego syna i 7-letnią córkę – z dwu związków (tylko matka syna była jego żoną), a niedawno rozpadł się jego kolejny związek – z prezenterką telewizyjną.

Ale to dzięki niemu do włoskich dowodów osobistych wróciły określenia „matka” i „ojciec” zamiast „rodzic 1” i „rodzic 2”, wprowadzone przez poprzedni rząd jako realizacja genderowych zaleceń. Salvini polityczną poprawnością się nie przejmuje. Nie akceptuje ani małżeństw gejowskich, ani in vitro i matek surogatek dla homoseksualnych par. Nie zgadza się z lewicowym fetyszem wielokulturowości – masową obecność wyznawców islamu uważa za zagrożenie dla kultury i tradycji Włoch.

Ale w czasie spotkań wyborczych jest właściwie monotematyczny. A nawet jeśli porusza inne tematy (w Settimo Torinese wspominał m.in. o prawie do obrony we własnym domu, planach zaostrzenia kar za maltretowanie zwierząt, walce z bezrobociem oraz o szczególnej ochronie dzieci, ludzi starych i niepełnosprawnych), to i tak nic nie wzbudza takiego entuzjazmu, jak zapowiedź rozprawienia się z nielegalną imigracją i przestępczością.

Zwłaszcza, że efekty twardej polityki są widoczne. Według UNHCR w 2018 roku do Włoch dotarło zaledwie 23 tys. imigrantów, prawie 100 tys. mniej niż w 2017 roku. Teraz Salvini chce jeszcze pozamykać wszystkie obozowiska Cyganów, które uważa za siedlisko przestępczości.

Przyjaciel Putina

Ale choć to kampania do Parlamentu Europejskiego, zarówno w Settimo Torinese, jak i w innych miejscach nawet się nie zająknął na temat spraw międzynarodowych.

Piotr Kowalczuk nie jest zdziwiony. – Salvini mówi i czuje jak przeciętny Włoch. Sprawy międzynarodowe kompletnie Włochów nie obchodzą. Kłania się słynne włoskie „campanile”: interesuje ich wieża w miasteczku i to, co wokół niej. Z sondaży wynika, że ponad 60 proc. Włochów chce powstrzymania nielegalnej imigracji, to Salvini na każdym kroku mówi o imigrantach. Ponieważ wie, że Unia Europejska się Włochom nie podoba, więc nie porusza tematu – wyjaśnia dziennikarz.
Większość Włochów uważa, że nieszczęścia finansowe, jakie na nich spadły, wiążą się z przyjęciem euro i narzuconą przez Brukselę polityką zaciskania pasa (według Kowalczuka nie do końca jest to prawda). Salvini jest tego samego zdania. Twierdzi, że Włochy nigdy nie powinny przyjmować euro, bo to „bardzo niedobra waluta, która prędzej czy później musi zniknąć”.

Tracą na niej włoscy przedsiębiorcy. Podobnie jak na sankcjach nałożonych na Rosję po aneksji Krymu. W tej sprawie Salvini też stanowczo protestuje. – Sankcje uważałem, uważam i będę zawsze uważać za absurd społeczny, kulturowy i ekonomiczny – mówił nie raz.

Jego fascynacja putinowską Rosją jest powszechnie krytykowana, najbardziej przez lewicę. Na okrągło wypomina mu się słynne zdjęcie, które zrobił sobie w Moskwie w koszulce z wizerunkiem rosyjskiego prezydenta. Niektórzy twierdzą nawet, że Liga jest współfinansowana przez Władimira Putina. Nikomu nie udało się jednak tego dowieść, a Salvini zaprzecza.

– Rzeczywiście jest prorosyjski – zgadza się Kowalczuk. – Ale trzeba pamiętać, że dla Włochów Rosja nigdy nie była zagrożeniem. Berlusconi też przyjaźnił się z Putinem. Salvini Rosję traktuje jako przeciwwagę dla Niemiec i Francji, które dominują w Europie. Poza tym, jak przychodzi do konkretów, we włoskiej polityce zwykle zwycięża opcja atlantycka. Publicysta francuskiego dziennika „L'Opinion”, Jean-Dominique Merchet dostrzegł już u Salviniego korektę kursu. „Salvini zrozumiał, że związek ze Stanami Zjednoczonymi jest częścią kodu genetycznego włoskiej prawicy” – pisze komentator i wylicza: w marcu szef Ligii zbojkotował wizytę chińskiego prezydenta Xi Jinpinga, wysłał emisariuszy do Donalda Trumpa i tak jak Stany poparł tymczasowego prezydenta Wenezueli Juana Guaido.

Zbliżenie ze Stanami miałoby Salviniemu pozwolić w jakiejś nieodległej perspektywie stanąć na czele nowej prawicowej koalicji. I zostać premierem. Czy tego chce? Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Premier czy kapitan

Podczas wywiadów telewizyjnych, jeśli nie występuje w studio, siedzi zwykle – ubrany w błękitną, dresową bluzę z napisem „Italia” – na tle baneru z hasłami: „Premier Salvini”, „Przede wszystkim Włochy” i „Włochy podnoszą głowę”.

„La Repubblica” obliczyła, że w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2019 roku Salvini jedynie 12 dni spędził w swoim gabinecie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Pozostałe 95 poświęcił na kampanię. „Lansował się jak gwiazda rocka” – pisał kąśliwie lewicowy dziennik i wyliczał, że wicepremier wziął udział w 211 imprezach wyborczych w całych Włoszech.

Rekonkwista. Czyli Hiszpania na progu prawicowej kontrrewolucji

Działacze lewicy ogłosili już „antyfaszystowski alert”, a feministki przed parlamentem krzyczą do nowych posłów: „No pasarán!” (Nie przejdą). Na słowach się nie skończyło.

zobacz więcej
– Salvini to doświadczony i niezwykle bystry polityk, który dba o własne interesy. Wykorzystał tę kampanię, żeby zdobyć głosy. A Włochom szalenie się podoba to, że jeździ do małych miejscowości i pokazuje, że się przejmuje problemami zwykłych ludzi – komentuje Piotr Kowalczuk.

Na wielki finisz Salvini zostawił sobie rodzinny Mediolan. Codziennie na Twitterze zaprasza na spotkanie 18 maja na 15.00. „Europa na nas patrzy, pokażmy, ilu nas jest! – zachęca.

Liczy, że przyjdzie ponad sto tysięcy ludzi. Na scenie obok niego pojawią się przedstawiciele wszystkich najważniejszych partii antyestablishmentowych z Unii Europejskiej. Ma być nawet Marine Le Pen, szefowa francuskiego Zjednoczenia Narodowego (dawnego Frontu Narodowego), która od udziału w poprzednim spotkaniu wymówiła się obowiązkami.

Równie często Salvini przypomina, żeby 26 maja w wyborach do Parlamentu Europejskiego głosować na Ligę. To będzie „ostatnia okazja, żeby uratować Europę”. „Zatrzymamy biurokratów, banksterów, pięknoduchów i kutry [przewożące imigrantów – przyp. bz]. 26 maja przyniesiemy zdrowy rozsądek Europie” – powtarza.

A dziennikarze, nie tylko włoscy, snują rozważania, czy po wyborach 46-letni Salvini stanie „kapitanem całej europejskiej prawicy”.

– Beata Zubowicz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

10.06.2018
Zdjęcie główne: Matteo Salvini, październik 2018 r. Fot. Stefano Montesi - Corbis/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Państwa, które utraciły władzę
Kto nami rządzi? Facebook i Google. MKOl. i FIFA, VISA i Mastercard. Standard & Poor’s i Moody’s.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Krychowiak na warzywach. Czy można być idolem, nie jedząc mięsa?
Władysław Komar zdobył złoty medal olimpijski w 1972 roku. Wcześniej codziennie na obiad dostawał dwukilogramowy połeć pieczonej polędwicy wołowej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jądra motorem ewolucji
W mosznie ukrywa się wiele niedocenianej dotąd mocy. A wszystko za sprawą mutacji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żołnierze siłą trzymani w wojsku, czyli „maskirowka”
Rosyjscy wojskowi i politycy ukształtowali się w sowieckiej tradycji oszukiwania wroga.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy James zostanie Luną? Jak zmienić 7-latkowi płeć
Jeffrey Younger alarmował, że w „przemianę” jego syna w dziewczynkę zaangażowani są wszyscy, łącznie z instytucjami.