Felietony

Rosyjski myśliciel: katolicyzm w Polsce trzeba rozkładać od środka

„Wciągajcie ich do hańbiących występków, potem zaś odsłaniajcie ich przestępstwa. Nawiązujcie kontakty z najbardziej upadłymi ludźmi. Wprowadzajcie muzykę rozmiękczającą obyczaje, posyłajcie im rozpustnice”.

Cała Polska zbulwersowana jest ujawnionymi w filmie „Tylko nie mów nikomu” makabrycznymi przestępstwami seksualnymi, których wobec dzieci dopuszczali się niektórzy katoliccy kapłani. Dokument rodzi bardzo poważne pytania o kondycję Kościoła katolickiego w Polsce. Tymczasem być może sprawa ma również aspekt międzynarodowy.

Znamienne, że co najmniej trzech duchownych, o których traktuje film, było w okresie PRL zarejestrowanymi tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. To oczywiste, że SB prowadziła werbunek wśród księży mających na swoim koncie kompromitujące zachowania (skądinąd pedofilia jest czymś dużo więcej niż kompromitacją): takich ludzi można było mieć na smyczy i za ich pośrednictwem podejmować próbę kontroli Kościoła w Polsce.

Poczet antyklerykałów III RP: od Urbana do Jażdżewskiego

Jest w Polsce grono ludzi, którzy za główny cel swojej działalności obrali atakowanie Kościoła.

zobacz więcej
Trzeba zarazem przypomnieć, że PRL nie była suwerennym państwem. Zależała od ZSRR. Można więc się zastanawiać, w jakim stopniu polityka Polski Ludowej wobec Kościoła była skoordynowana z sowieckim nadzorem nad blokiem wschodnim.

Tak czy inaczej nic tak nie niszczy Kościoła jak grzechy wiernych. I jego wrogowie świetnie sobie z tego zdają sprawę. Dlatego niezależnie od konieczności wytłumaczenia się hierarchów kościelnych znad Wisły z tego, co zrobili, żeby przeciwdziałać zbrodniom niektórych kapłanów wobec dzieci, trzeba zadać proste pytanie: cui bono? Komu zależy na niszczeniu katolicyzmu w Polsce – a więc wyznania, które na przestrzeni dziejów pomogło Polakom zachować swoją tożsamość i stanowiło dla nich moralną ostoję?

Oczywiście w polskich kręgach prawicowych rozpowszechnione jest jak najbardziej uzasadnione przekonanie, że mamy do czynienia z ekspansją lewicowo-liberalnych trendów antychrześcijańskich z Zachodu. Warto jednak zerknąć również w kierunku wschodnim.

W roku 1998 na łamach periodyku „Fronda” ukazała się rozmowa Grzegorza Górnego z Aleksandrem Duginem. Wbrew obiegowym opiniom, ów rosyjski myśliciel nigdy nie był wyrazicielem oficjalnego kursu Kremla. Ale zdarza mu się powiedzieć coś, czego ludzie z moskiewskiego establishmentu głośno artykułować nie mogą.

Pod koniec lat 90., kiedy prezydentem Rosji był uchodzący za zwolennika opcji prozachodniej Borys Jelcyn, Dugin występował w roli atakującego liberalne wartości antysystemowego opozycjonisty. W rezultacie stał się doradcą komunisty Giennadija Sielezniowa, ówczesnego przewodniczącego Dumy Państwowej (komuniści byli głównymi antagonistami Jelcyna). Potem zaś, gdy głową państwa rosyjskiego został Władimir Putin, zaczął popierać jego politykę odbudowy imperium.
Aleksander Dugin. Fot. Wikimedia/ Tasnim News Agency, CC BY 4.0
We wspomnianym wywiadzie rozmówca Górnego zapytany o to, jakie działania wobec Polski ma podejmować Rosja, gdy już odrzuci opcję prozachodnią, oznajmił: „Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim”.

Kiedy pada przymiotnik „antypapieski” warto pamiętać, że ma on odniesienie do Watykanu za pontyfikatu świętego Jana Pawła II. Papież Polak był postrzegany w Rosji jako człowiek, który dążył do rozszerzenia wpływów Kościoła na ten kraj. W słowach Dugina pojawia się trafne przekonanie, że warunkiem podporządkowania Polski przez jakikolwiek obcy podmiot, jest zwycięstwo w niej sił wojujących z katolicyzmem. Rzecz jasna z polskiego punktu widzenia nie należałoby się ich obawiać, gdyby chodziło wyłącznie o politycznie marginalne byty: od antyzachodnich nacjonalistów (wśród nich jest garstka i takich, którzy wprost odwołują się do neopogaństwa) oraz antyamerykańskiej radykalnej lewicy po subkultury w rodzaju nazi-skinów i satanistów.

Tyle że z katolicyzmem w Polsce walczy też wiele środowisk głównego nurtu. Teraz mamy do czynienia z kampanią ugrupowań lewicowo-liberalnych, której celem jest maksymalne ograniczenie obecności Kościoła w polskim życiu publicznym oraz wymuszenie na hierarchach kościelnych „otwartości” wobec trendów antychrześcijańskiej rewolucji kulturowej. W rezultacie w umysłach Polaków ma się zmienić znaczenie takich pojęć, jak „małżeństwo”, „rodzina”, „płeć”, „wolność”, „miłość”, „odpowiedzialność”.
17.11.2016
W roku 1938 na łamach kwartalnika „Wschód-Orient” ukazał się tekst „Uwagi o istocie siły rosyjskiej” Włodzimierza Bączkowskiego. Autor – klasyk polskiej sowietologii (od drugiej wojny światowej przebywał na emigracji, zmarł w roku 2000) – postawił w nim tezę, że głównym czynnikiem, który ukształtował rosyjski dyskurs polityczny, było jarzmo Złotej Ordy. To właśnie – zdaniem Bączkowskiego – od ludów Dalekiego Wschodu (Chińczyków, Mongołów) przejęli Rosjanie metody podboju cudzych terytoriów.

W tekście czytamy: „Głównym rodzajem broni rosyjskiej, decydującym o dotychczasowej trwałości Rosji, jej sile i ewentualnych przyszłych zwycięstwach, nie jest normalny w warunkach europejskich czynnik siły militarnej, lecz głęboka akcja polityczna, nacechowana treścią dywersyjną, rozkładową i propagandową”.

W innym miejscu sowietolog cytuje zalecenia „jednego z pisarzy chińskich”: „dezorganizujcie wszystko, cokolwiek jest dobrego u nieprzyjaciela, wciągajcie przedstawicieli warstw najwyższych do hańbiących występków, niegodnych ich stanowisk, potem zaś, w miarę potrzeby, odsłaniajcie ich przestępstwa. Nawiązujcie kontakty z najbardziej upadłymi ludźmi u waszych wrogów, przeszkadzajcie rządowi wroga, siejcie niezgodę, niezadowolenie wśród poddanych, młodszych rzućcie na starszych, dążcie aby armia wrogów waszych zawsze miała braki w aprowizacji i umundurowaniu, wprowadzajcie muzykę rozmiękczającą obyczaje, dla ostatecznego rozkładu wroga posyłajcie rozpustnice”.

Cytat ten Bączkowski zaczerpnął z książki XIX-wiecznego rosyjskiego oficera, generała Michaiła Iwanina, poświęconej sztuce wojennej ludów Azji Środkowej w czasach Czyngis-chana. Zamiarem polskiego sowietologa było wykazanie, że metody stosowane przez sowieckie służby specjalne stanowią dziedzictwo tatarsko-mongolskiego panowania na ziemiach ruskich.

Węgrzy, obcy w Europie. Czy Viktor Orbán jest uczniem rosyjskiego „faszysty”?

Polacy, którzy zachwycają się premierem Węgier, powinni pamiętać, że rechrystianizacja Europy nie wiedzie przez afirmację kulturowego dziedzictwa Wielkiego Stepu.

zobacz więcej
Warto podkreślić, że wiedza Bączkowskiego nie była bynajmniej teoretyczna. Był on bowiem nie tylko naukowcem. W okresie międzywojennym pracował w Instytucie Wschodnim w Warszawie – placówce, która stanowiła zaplecze badawcze struktury wywiadowczej, jaką była słynna „Dwójka”, czyli Oddział II Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Tym samym Bączkowski rozpracowywał na rzecz państwa polskiego między innymi sowiecką agenturę wpływu.

Rzeczą znamienną jest to, że w okresie „zimnej wojny” ZSRR po cichu udzielał pomocy zachodnim ruchom nowej lewicy, zwłaszcza rozmaitym inicjatywom pacyfistycznym. Kraj Rad się bowiem zbroił i dlatego potrzebował, żeby państwa antysowieckiej koalicji, jaką stanowiło NATO, się rozbrajały. A – jak zauważył Władimir Bukowski w wydanej w roku 1982 książce „Pacyfiści kontra pokój” – zachodnie antywojenne protesty wymierzone były w USA, nie zaś w Związek Sowiecki.

Ludzie, którzy w czasach „zimnej wojny”, służyli w KGB, są dziś na Kremlu. O ile nastąpiło odrzucenie komunistycznej ideologii, o tyle pod wieloma względami zachowana została ciągłość łącząca dzisiejszą Rosję z ZSRR. A to oznacza, że takie metody, jak moralne osłabianie społeczeństw desygnowanych na wroga, pozostają aktualne.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Listy z Rosji ku przestrodze
Zdjęcie główne: Trzeba w Polsce promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie – twierdził Aleksander Dugin. Na zdjęciu Władimir Putin z Janem Pawłem II w listopadzie 2003 roku. Fot. REUTERS/Pool new
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Narciarz, taternik, przeciwnik ustroju. Okrutnie zamordowany
Był gotów rozmawiać ze wszystkimi – z lewa, z prawa, używać argumentów. Jako łagodny polemista łatwo uzyskiwał przewagę.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Mecenas do spraw politycznych
Aresztowany w roku 1984 pod fałszywym zarzutem, był przetrzymywany z więźniami kryminalnymi w ciężkim więzieniu.
Felietony Najnowsze wydanie
Okupanci
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
„To ja decyduję, kto jest faszystą”
Hasło „faszyzm nie przejdzie” to okrutna drwina z pamięci ofiar formacji tak odrażającej, jak prawdziwy faszyzm. W ten sposób eliminowała przedwojenne elity, nauczycieli i urzędników, a włączała do definicji bohatera członków UB.