Kultura

Nie traćcie czasu na pościg za Europą. Wtórność „Słodkiego końca dnia”

„Uderzcie raczej w sztukę europejską, bądźcie tymi, którzy demaskują, zamiast podciągać się do cudzej dojrzałości, spróbujcie raczej ujawnić niedojrzałość Europy” – pisał Gombrowicz. To byłaby dobra rada dla Szczepana Twardocha i Jacka Borcucha.

O filmie „Słodki koniec dnia” 18 maja godz. 17.25 w programie „Dranie w Kinie” w TVP Kultura będą rozmawiać Krzysztof Kłopotowski i Jakub Moroz.

Film „Słodki koniec dnia” zbiera w Polsce pochwały. Jak ma nie zbierać, skoro został przyjęty do konkursu na festiwalu w Sundance, a Krystyna Janda otrzymała nagrodę aktorską. Kino polskie trafia do ligi światowej. Radujmy się, że nas proszą na salony!

Mam zdanie odrębne.

Jacek Borcuch reżyser i współscenarzysta ze Szczepanem Twardochem snują opowieść o zmierzchu Europy. Jest zagrożona z jednej strony przez masową imigrację islamską i terroryzm a z drugiej przez faszyzm. Rozleniwiona dostatkiem, przekarmiona kulturą, poszukuje ostatnich uciech życia w romansie z żywotnym a przystojnym Arabem.

Krystyna Janda gra polską poetkę lat 60, której rodzina zginęła w Zagładzie. Mieszka na emigracji w Toskanii, gdzie zastał ją stan wojenny w 1981 roku. Jest celebrytką lokalną i światową. Ma nagrodę Nobla. Przy okazji nadania tytułu honorowej obywatelki miasta wygłasza przemówienie, gdzie powiada, że słowa straciły już swą siłę, a dziełem sztuki stała się dzisiaj przemoc. Zaś odpowiedzią Europy są obozy dla uchodźców prowadzone przez mafię.
Deklaracja wypada w samą porę; w Rzymie doszło do islamskiego zamachu terrorystycznego. Jednak poetka z celebrytki przemienia się w wyklętą, a zasymilowany arabski kochanek pada ofiarą ślepej nienawiści.

Recenzent branżowego pisma Variety pochwalił film, że przypomina mu francuskie. Co w tym złego? Wtórność. Zajęcie cudzego punktu widzenia na najważniejszy dziś temat.

Skrojony pod gusta zagranicznych krytyków i tak samo sformatowanych polskich – film Borcucha przemknie przez ekrany ledwo zauważony przez publiczność. A mógłby nami wstrząsnąć. Przypomnijmy, co radził Gombrowicz:

„Nie traćcie czasu na pościg za Europą – nigdy jej nie dogonicie. (...) Uderzcie raczej w sztukę europejską, bądźcie tymi, którzy demaskują, zamiast podciągać się do cudzej dojrzałości, spróbujcie raczej ujawnić niedojrzałość Europy. Postarajcie się zorganizować wasze prawdziwe odczuwanie, aby uzyskało byt obiektywny w świecie, znajdźcie teorię zgodną z waszą praktyką, stwórzcie krytykę sztuki z waszego punktu widzenia, stwórzcie obraz świata, człowieka, kultury, który by był zgodny z wami".

Szczepan Twardoch: Polska nie jest cywilizowanym państwem

„Polacy przywykli do całkowicie jednorodnej etnicznie, gomułkowskiej wizji Polski”.

zobacz więcej
Stwórzmy więc kino polskie, które byłoby zgodne z nami. Uprawiajmy krytykę sztuki z naszego punku widzenia. Jak wtedy wyglądałby podobny film o zmierzchu zachodniej Europy?

W filmie poetka jest żydowskiego pochodzenia. Uważam to za koniunkturalne podpięcie pod religię Holokaustu. Przecież Polacy byli następni w kolejce do zagłady, również więc zapewniamy tragiczne tło postaci. Czy to bez znaczenia dla polskiego reżysera?

Postać poetki jest inspirowana Wisławą Szymborską. Jej nagroda Nobla wywołała protesty w Polsce. Zdaniem wielu Zbigniew Herbert bardziej się zasłużył. Jego poezja miała wielką moc. O ileż ciekawiej brzmiałoby w ustach takiej postaci wyznanie, że słowa straciły dzisiaj siłę. Herbert jako znawca i miłośnik kultury europejskiej miałby poważniejszy powód, żeby wszelkimi środkami stawiać opór imigracji islamskiej. Ciekawe, czy na to by się zdobył. Ale na pewno miłośnik Herberta prędzej, niż wielbiciel Szymborskiej, poszedłby bronić Europy. „Bądź wierny. Idź” – pamiętacie?

A jak można w takim filmie „zorganizować nasze prawdziwe odczuwanie” i „zamiast podciągać się do cudzej dojrzałości raczej ujawnić niedojrzałość Europy”?
10.05.2019
Jacek Borcuch był gościem Tygodnika Kulturalnego w TVP Kultura 10 maja 2019.
Ukazując walkę umiłowania dziedzictwa swej kultury z miłosierdziem dla imigrantów w duszy bohatera skrojonego na wzór Herberta. Byłoby to nawiązanie do sporu w Polsce o imigrację i ambicje prawicy uczynienia naszego kraju „bastionem Europy”. Bo czyż ta zachodnia dojrzała do obecnego wyzwania dziejowego? Zdemaskujmy więc – za radą Gombrowicza – umysłową niedojrzałość liberalnej lewicy, która tam panuje.

Ba! Łatwo powiedzieć. Przecież w wypadku demaskowania liberalnej lewicy nie należy liczyć na żadne nagrody na festiwalach filmowych Zachodu, ani na poklask tamtejszej publiczności. Pościg polskich reżyserów za Europą będzie więc dalej trwał. I mniejsza o publiczność polską.

– Krzysztof Kłopotowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Kasia Smutniak, Antonio Catania i Krystyna Janda w filmie "Słodki koniec dnia". Fot. Next film
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Od Górniak do Harrelsona. Fake newsy celebrytów
Wymyślony koronawirus, niebezpieczne szczepionki, groźna sieć 5G…
Kultura Najnowsze wydanie
Inspirowała Kantora. Miała talent i pecha żyć, kiedy ton sztuce...
Została dostrzeżona już na studiach, ale dokonania Marii Stangret-Kantor nie były tak popularne, jak jej męża.
Kultura Poprzednie wydanie
Ostatnia rewolucja w świecie dobrobytu
Krytyka rządów sprzed 1979 roku, która utorowała Margaret Thatcher drogę do władzy, współbrzmiała z głosami muzyków punkowych.
Kultura wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Hollywood próbuje zrozumieć wroga
Lewicowe aktywistki grzmiały, że zdradziła swoją płeć, bo broniła praw gospodyń domowych.
Kultura wydanie 1.05.2020 – 8.05.2020
Celebryci płaczą, a studia filmowe szykują się na wojnę
„Nie czas umierać” miał być najważniejszą premierą wiosny 2020. Przez pandemię została ona przeniesiona na listopad i o sukces będzie trudno.