Felietony

Istnieje dziwaczne przekleństwo pięknych kobiet. Zapominamy, że są ludźmi

Miała status najpopularniejszej polskiej aktorki. Dostrzega perspektywę fantastycznej przygody tam, gdzie inni widzą niebezpieczeństwo. Gościem kolejnego odcinka programu Łukasza Orbitowskiego „One: kobiety kultury” jest Renata Dancewicz. Emisja – TVP Kultura, sobota 11 maja, godz. 15.30.

Kruchość to potężna zbroja

Gdy była dzieckiem ratowała zwierzęta. Oddmuchiwała żaby nadmuchane przez złych kumpli.

zobacz więcej
Przed spotkaniem z Renatą Dancewicz dochodziły mnie głosy, że nie do końca warto – bo lata dziewięćdziesiąte się skończyły, bo niewiele grywa, bo nikt już nie pamięta o „Pułkowniku Kwiatkowskim”. Cóż, ja pamiętam i koledzy także.

Słuchałem tej, niechętnej Renacie gadaniny widząc w niej niską satysfakcję z przemijania. Niemniej, z faktami trudno się kłócić, myślałem sobie, status najpopularniejszej polskiej aktorki dwie dekady temu należał do Renaty Dancewicz. Dziś już nie należy.

Byłem bardzo ciekaw, jaki jest jej stosunek do ścieżki swojej kariery, a zwłaszcza – jakim Renata jest człowiekiem. Istnieje dziwaczne przekleństwo pięknych kobiet. Zapominamy, że są ludźmi. Nie zauważamy mądrości, poczucia humoru, a także zagubienia, smutku, niekiedy rozpaczy. Marylin Monroe, ze swoim ilorazem inteligencji i ciężką depresją, jest najlepszym przykładem.
Łukasz Orbitowski o Renacie Dancewicz podróżującej stopem: „W młodości zjechała tak całą Polskę, a potem, już jako sławna aktorka, zwiedziła w ten sposób Armenię czy też jakiś inny kraj w tym rejonie. Nie pojechałbym tam na stopa, choć jestem stukilogramowym chłopem”. Fot. TVP
Renata okazała się rozsądną, mądrą i bezpretensjonalną dziewczyną. W jej zwyczajności znalazłem coś ujmującego. Dała mi do zrozumienia, że aktorką została trochę z przekory. Wyrzucono ją ze szkoły teatralnej, jak sądzę za rozrabianie i brak zapału do nauki. Zawzięła się i stwierdziła, że skoro zabraniają jej zastania aktorką, to właśnie nią będzie i już. Niedługo potem zdarzył się zapłakany Marek Kondrat, „Ekstradycja” i sława z tym związana.

Tak przecież nie musiało być. W toku naszej rozmowy wyszło, że kariera tak naprawdę się zdarza i zawdzięczamy ją głównie okolicznościom losu. Gramy tymi kartami, które nam przychodzą, co nie może odbierać radości z całej tej zabawy. Bo to zabawa, nic więcej: te role, te zdjęcia na ściankach i okładki kolorowych czasopism. Nie należy przywiązywać do nich zbyt wielkiej wagi, bo prawdziwe życie jest gdzie indziej. Mieszka w miłości, w przyjaźniach, w cieszeniu się drobiazgami na co dzień, w podróżach i muzyce.

Na klęczkach przed aktorką

Anna Polony opowiedziała Łukaszowi Orbitowskiemu, dlaczego jej teatr już nie istnieje.

zobacz więcej
Zawsze próbuję wyciągnąć z rozmówczyni jakąś niecodzienną informację. Nie chodzi o poszukiwanie sensacji. Po prostu usiłuję pokazać człowieka trochę z innej, mniej oczywistej strony.

Tu dowiedziałem się, że Renata podróżuje stopem. Przynajmniej tak robiła. W młodości zjechała tak całą Polskę, a potem, już jako sławna aktorka, zwiedziła w ten sposób Armenię czy też jakiś inny kraj w tym rejonie. Nie pojechałbym tam na stopa, choć jestem stukilogramowym chłopem. Renata uważała, że nic jej się nie stanie. Widocznie ufa życiu. Dostrzega perspektywę fantastycznej przygody tam, gdzie inni widzą niebezpieczeństwo.

Po wszystkim wyszliśmy sobie na słoneczną Floriańską, przy której kręcimy nasz malutki program. Był jeden z pierwszych słonecznych dni. Nie pamiętam już, co właściwie nas tam wywiało. Zapewne ekipa chciała zrobić dodatkowe zdjęcia z udziałem naszej gościówy. Albo po prostu stanęliśmy sobie na papierosie. Możliwe. Nawet nie wiem czy Renata pali. W każdym razie, kręciliśmy się po tej Floriańskiej i nagle pozlatywali się ludzie. Każdy chciał mieć zdjęcie z Renatą Dancewicz. Większość fanów miała może dwadzieścia lat, więc raczej nie załapali się na premierę „Pułkownika Kwiatkowskiego”.

Renata pozowała do tych fotografii z naturalnością i luzem znanym już z naszej rozmowy. Przyglądałem się temu. Była i jest gwiazdą największej jasności. Nic się pod tym względem nie zmieniło.

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: W „Pułkowniku Kwiatowskim” (1995) Kazimierza Kutza Renata Dancewicz wystąpiła w pamiętnej roli Krysi. Fot. W. Nitkiewicz / archiwum TVP
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Ziemianka z miasta, która miała wiedzę przepastną
Wiedziała wszystko, dzień po dniu: gdzie poeta był, co jadł, co pił, co czytał, co napisał, kogo spotkał, co o nim mówiono, od kogo dostał listy…
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zakupy
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Fotografował wschodnią Europę, dając świadectwo ruin imperium
Był człowiekiem wielkich kontrastów. Wesołym, żartobliwym, trudno było przypuścić, że jest autorem własnych zdjęć.
Felietony Poprzednie wydanie
KINKEA™ przeciw uzurpacjom kleropatriarchatu
Nowy katalog znanej firmy meblarskiej: Szafa z podwójnymi przesuwanymi drzwiami z hartowanego szkła została wyposażona w urządzenie, które tnie na strzępy wszelkie powieszone w niej nieopatrznie spodnie, czytelny symbol męskiej dominacji….