Kultura

Kwadraty i kółka jako „użyteczni idioci”

Czy sowiecką awangardę artystyczną lat 20. należy postrzegać jako ofiarę komunistycznego reżimu? Bynajmniej. W sztuce bywa tak, jak w polityce. Rewoltę rozpoczynają radykałowie, ale w końcu muszą ustąpić miejsca twardo stąpającym po ziemi, pozbawionym wzniosłych ideałów, prozaicznym zamordystom.

Bob Dylan Leningradu, Jim Morrison Eurazji i narodowy bolszewizm. Kontrkultura w ZSRR

„Oczywiście byli wśród nas brutale, jacyś nerwowi goście, byli też skini z wilczurami, którzy straszyli porządnych ludzi, wykonując hitlerowskie pozdrowienia”.

zobacz więcej
Sztuka awangardowa nigdy nie miała łatwo. Przecieranie nowych artystycznych szlaków z założenia musi kosztować. Tworzenie dzieł, które przekraczają obowiązujący kanon estetyki, obliczone jest na to, żeby wywoływać u ich odbiorców konsternację bądź oburzenie. I jeśli takim obrazoburczym działaniom przyświeca jakaś idea, to jest nią indywidualistycznie pojęta wolność.

W tym kontekście na paradoks zakrawa fakt, że w XX wieku państwami, które uczyniły awangardę artystyczną narzędziem wykuwania nowej rzeczywistości politycznej i społecznej były: Związek Sowiecki, rządzone przez Benita Mussoliniego Włochy oraz III Rzesza. Bądź co bądź nie sposób traktować reżimy totalitarne jako strażników wolności jednostki.

W ostatnim numerze (4/2018) kwartalnika „Kronos” ukazał się fragment książki „Art Power” współczesnego niemieckiego filozofa (imigranta z ZSRR) Borisa Groysa. W tekście „Kształcenie mas: sztuka realizmu socjalistycznego” (w tłumaczeniu Rafała Kuczyńskiego) autor przypomina, że kultura sowiecka lat 20. pozostawała pod dominującym wpływem awangardy artystycznej.
Istotną rolę na tym polu odgrywał jeden z nurtów abstrakcjonizmu – suprematyzm. Odrzucał on figuratywne przedstawianie świata. Z obrazów miały zniknąć narracje i przedmioty.

Twórcą suprematyzmu był rosyjski malarz polskiego pochodzenia Kazimierz Malewicz. Zasłynął on kompozycjami składającymi się z prostych, podstawowych form geometrycznych. Najbardziej znane jego prace to „Czarny kwadrat”, „Czarny kwadrat na białym tle”, „Biały kwadrat na białym tle”.

Groys cytuje słowa Malewicza z napisanego w roku 1919 manifestu „O muzieje” („O muzeum”): „Życie wie, co robi i jeśli dąży do zniszczenia, to nie należy go powstrzymywać, jako że powstrzymując je, zamykamy przed sobą drogę do nowego pojęcia życia, które może się w nas zrodzić. Paląc zwłoki, otrzymujemy gram pyłu, dlatego tysiące cmentarzy da się zmieścić na jednej półce laboratorium chemika. Możemy pójść na rękę konserwatystom i zaproponować puszczenie z dymem wszystkich minionych epok, gdyż są one martwe, oraz stworzenie jednej apteki”.

Jaką taka „apteka” miałaby artystyczną wartość? Zdaniem Malewicza, „(…) gdy ludzie analizować będą choćby prochy Rubensa i jego sztuki, powstanie w nich cała masa idei, które często będą żywsze niż sam obrazek (i zajmować będą mniej miejsca)”.
Sowieckiej awangardzie nie udało się jednak unicestwić tego, co było przed rewolucją bolszewicką. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie pada w głośnej książce Groysa „Stalin jako totalne dzieło sztuki” (polski przekład – Piotr Kozak). Według niemieckiego filozofa, negowanie przeszłości „miało sens jedynie tak dalece, jak długo żywa była tradycja, która stanowiła jej tło (...). Nie mogąc wyjść poza role opozycyjne, awangarda stała się więźniem tradycji, którą chciała zniszczyć".

Kozacy z syryjskiej stanicy piszą list do nieprzyjaciół Rosji

Kto mógł być jego adresatem: buńczuczni Jankesi? Operetkowi Polacy? Estońscy imperialiści, a może ukraińscy agresorzy? Bohaterowie w pasiastych bluzkach nie pożałują im ani sarkazmu, ani granatów.

zobacz więcej
I tak – konstatuje Groys – w sowieckiej kulturze szykował się zwrot. Na początku lat 30. awangarda zaczęła ustępować nowemu zjawisku – socrealizmowi. Ów kierunek demonstrował brak estetycznych uprzedzeń wobec przeszłości, ponieważ uznał, że w rezultacie rewolucji… i tak została ona uśmiercona. „W ramach tego stanu doskonale apokaliptycznej świadomości pytanie o oryginalność artystycznej formy jawiło się jako przestarzałe” – stwierdza filozof.

A zatem Groys w swojej książce doszedł do następujących wniosków: awangarda tkwiła jeszcze w procesie dziejowym – w doświadczeniu walki. Czasy przewrotu bolszewickiego i władzy Lenina były okresem konfrontacji nowego ładu ze starym porządkiem. Potem jednak dyktatorem czerwonego imperium został Stalin. Kontrrewolucja została pokonana i tym samym państwo komunistyczne wykroczyło poza historię, a więc również poza schemat starcia awangardy z tradycją.

Tak więc ostatecznie bolszewicy postanowili z przedrewolucyjnego dziedzictwa kulturowego uczynić propagandowy użytek. Zdawali bowiem sobie sprawę, że chcąc indoktrynować masy, nie mogą tego robić za pośrednictwem artystycznej ekscentryczności. Dlatego Malewicz przegrał, a do łask wróciły tradycyjne formy malarstwa, które następnie zaprzęgnięto w produkcję kiczu. Bez nich nie dało się pokazywać robotniczo-chłopskiego znoju i wielkich osiągnięć socjalizmu.

Czy zatem sowiecką awangardę artystyczną lat 20. należy postrzegać jako ofiarę komunistycznego reżimu? Bynajmniej. W sztuce bywa tak, jak w polityce. Rewoltę rozpoczynają radykałowie, którym się wydaje, że mogą zrealizować swoje utopijne widzimisię zaprzeczając prawom przyrody. Ale prędzej czy później muszą oni zejść z areny dziejów, a ich miejsce zajmują twardo stąpający po ziemi, pozbawieni wzniosłych ideałów, prozaiczni zamordyści.

Przedstawiciele suprematyzmu czy futuryzmu okazali się zwyczajnie „użytecznymi idiotami”. Swoją twórczością wyrażali przekonanie, że warunkiem szczęścia ludzkości jest zniszczenie starego świata. Kiedy przestali być reżimowi potrzebni, musieli odejść. Rewolucja pożera własne dzieci…

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Plakat nieznanego artysty socrealistycznego. Napisy wzywają: „Do wyborów! Do kolektywizacji! Na żniwa!”. Praca w kolekcji Rosyjskiej Biblioteki Państwowej w Moskwie. Fot. Fine Art Images / Heritage Images / Getty Images
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Kronikarz epok Gomułki i Gierka. Jerzy Gruza i jego telewizja
Wydawał mi się wieczny. A powinienem mieć świadomość, że w tych fantazyjnych szalikach, kapeluszach, nonszalanckich strojach, wiecznym być nie może.
Kultura Poprzednie wydanie
„Parasite”: dyskomfort dla liberalnych elit
Korea Południowa jawi się jako kraj Trzeciego Świata. Możliwości awansu społecznego są zablokowane.
Kultura wydanie 7.02.2020 – 14.02.2020
Policjantka z „Blondynki”, żona policjanta w „Ojcu Mateuszu”,...
Opowieść o kobiecie porzuconej przy ołtarzu, a potem bujającej się pomiędzy nadzieją, wyznaniami spóźnionych miłości, buntem przeciw miałkości facetów, pogodzeniem się z własnym losem.
Kultura wydanie 7.02.2020 – 14.02.2020
Żył w zmysłowym oczadzeniu. Nienasycony
W jego obrazach odnajduję nieustającą potrzebę krzesania twórczego ognia – pisze Monika Małkowska.
Kultura wydanie 31.01.2020 – 7.02.2020
Szybki Łukasz z miasta trucizny i sztyletu
W tej okrutnej epoce Kain zabijający Abla był tematem jak najbardziej naturalnym, podobnie jak Tarkwiniusz gwałcący Lukrecję.