Kultura

Wyrywali kotom zęby obcęgami, katowali ludzi na ulicach. Sprzeciw wobec zła. O Marku Nowakowskim pięć lat po jego śmierci

Wszystko sprowadzało się do egoistycznego serwilizmu. Był to proces pokoleniowy. Ojcowie tak wychowywali swoje dzieci. Te dzieci stawały się rodzicami i swemu potomstwu przekazywały to samo – tak pisał o komunistycznej formacji.

Marek Nowakowski nigdy nie drapował się w szaty literackiego prawodawcy wskazującego – niczym nasi poeci romantyczni – drogi do wybicia się na niepodległość. Nie pisał też „ku pokrzepieniu serc”, skupiając się na pełnych chwały momentach w życiu narodu, choć bardzo cenił pisarstwo Henryka Sienkiewicza. Nowakowski nie moralizował, nie przynudzał. Zajmowały go raczej sprawy człowieka zwyczajnego, szarego, przeciętnego. Dostrzegał to, co większość starała się przemilczeć i rysował przed nami zadziwiający w swej odmienności i kipiący od zdarzeń świat, podniesiony do literackiej, najwyższej jakości rangi.

Kim był Marek Nowakowski? Mieszkańcem Warszawy, tu urodzonym w 1935 roku, choć dzieciństwo i młodość spędził w podwarszawskich jeszcze wtedy Włochach. Był pisarzem przez całe życie związanym z Warszawą. Na tablicy odsłoniętej rok temu na domu przy ulicy Śniadeckich, w którym mieszkał w latach 1988–2014, czytamy: „Żyj po swojemu, własnym życiem, właśnie dlatego, że ono jest twoje. Można je połączyć z cudzym, ale nie rezygnując z siebie. Bo wtedy, gdy przestaje się być sobą, najłatwiej jest przegrać”.
Warszawa 1953. Plac Konstytucji. Fot. PAP
Może te właśnie słowa pozostają najważniejszym przesłaniem pisarstwa zmarłego 16 maja przed pięciu laty Nowakowskiego? Na szczęście pozostawił bogatą twórczość, więc każdy zainteresowany literaturą piękną będzie potrafił dostrzec w niej osobiste przesłanie, albo po prostu znaleźć coś dla siebie.

Dzięki kampanii „Licz się ze słowami” mogliśmy ostatnio przeczytać słowa Marka Nowakowskiego na przystankach autobusowych, na stacjach metra, w tramwajach, tak jakby ta proza chciała do nas powrócić w realiach codzienności, kazała się zatrzymać, popatrzeć na otaczający świat przez chwilę, która jest jedyna i zaraz minie, ale można ją zatrzymać słowem. A w tym Marek Nowakowski był mistrzem nad mistrzami. Dlatego był pisarzem czytanym. Przez starych i młodych, rzemieślników, robotników, fryzjerów i profesorów. Miał swoich wiernych czytelników, którzy zawsze czekali na nową książkę i kupowali ją, kiedy tylko na okładce przeczytali nazwisko autora „Benka Kwiaciarza”. Kim był Marek Nowakowski? Na warszawskiej ulicy mógł go spotkać każdy mieszkaniec naszego miasta. Po poranku i przedpołudniu spędzonym na pisaniu wychodził na ulicę. To był jego świat, jego żywioł. Szedł właściwym sobie szlakiem: od placu Konstytucji kierował się na północ, Piękna, Wiejska, potem może Nowy Świat i dalej.

Zimą spacerował w Łazienkach, lubił Powiśle – opisywał wielokrotnie przestępczy świat tzw. dołu z lat 50. minionego wieku, pełen ludzi brutalnych i sponiewieranych, upadłych kobiet i przestępców, którzy w panującym powszechnie bezhołowiu próbowali kierować się jednak jakimś kodeksem postępowania, wykluczającym na przykład kapowanie czy bezmyślne okrucieństwo.

Księgarnia na Tłomackiem

Panna ma jasnorude, kręcone włosy, jest młoda i silna, tylko takie kobiety przetrwają i urodzą zdrowych synów. Przetrwają, ale co? Może zagładę nuklearną, epidemię, wybuch wulkanu.

zobacz więcej
Jeśli ktokolwiek chciałby dowiedzieć się o busoli moralnej, wskazaniami której starał się kierować w życiu i pisaniu Nowakowski, powinien przeczytać opowiadanie „Rudy kot” z tomu „Chłopak z gołębiem na głowie”. Opór wobec zadawanych zwierzęciu tortur staje się tu w naturalny sposób sprzeciwem wobec dziejącego się wokół zła, nawet jeśli jest ono powszechne i nieuniknione.

Sprzeciw wobec zła to również odmowa akceptacji kierunku, w jakim potoczyło się nasze życie polityczne i kulturalne po przełomie roku 1989. Brak zdecydowanego odcięcia się od ludzi, którzy za komuny nie zajmowali się co prawda wyrywaniem kotom zębów obcęgami, jak we wspomnianym opowiadaniu, ale za to katowali ludzi na komisariatach i ulicach, mordowali katolickich księży i kneblowali wolność słowa, był dla pisarza nie do przyjęcia.

Ci ludzie nadal w aktywny sposób tworzyli nową polityczną rzeczywistość, a Marek Nowakowski pisał o nich, o ich komunistycznej formacji, następująco: „(…) kształcił się najgorszy z możliwych pragmatyzm, który da się streścić w kilku słowach: nie ma co podskakiwać i trzeba w tym bagnie starać się o zdobycie jak najlepszych szans bez względu na środki prowadzące do celu. Już mało co znaczyło dobro i zło, prawda i kłamstwo, przyzwoitość, wierność zasadom. Wszystko sprowadzało się do egoistycznego serwilizmu. Był to proces pokoleniowy. Ojcowie tak wychowywali swoje dzieci. Te dzieci stawały się rodzicami i swemu potomstwu przekazywały to samo.”
Warszawa 1963. Dworzec Powiśle w budowie. Fot. PAP/ Jan Tymiński
Kim był Marek Nowakowski? Był przede wszystkim wolnym człowiekiem. Jego twardy sprzeciw wobec braku dekomunizacji i lustracji w Polsce wrogo nastroił doń wpływowe kręgi tzw. elit intelektualnych, które z braku niezależnego myślenia, oportunizmu i tchórzostwa uczyniły rękojmię trwania „pokojowych demokratycznych przemian”, i dla których każdy, kto myślał inaczej, stawał się podejrzany, obcy, a wreszcie – wykluczany.

Nowakowski jednak przypatrywał się temu zjawisku z ciekawością przyrodnika śledzącego walkę na kopcu termitów. To był światek, który w żaden sposób nie mógł go dosięgnąć. Dobrze o tym wiedział, dlatego w wolnej Polsce nie zmienił swoich przyzwyczajeń, poglądów, ani trybu życia. Pisał i drukował. Spotykał się z przyjaciółmi. Żył. Wielka szkoda, że nie można go już spotkać pod arkadami na placu Konstytucji czy w „Piotrusiu” na Nowym Świecie, medytującego nad kieliszkiem wódki i szklanką wody. Bo bardzo go brakuje.

– Wojciech Chmielewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autor jest krytykiem literackim i prozaikiem, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego, wydał zbiory opowiadań „Biały bokser” (2006), „Brzytwa” (2008), „Najlepsza dentystka w Londynie” (2014) oraz powieść „Kawa u Doroty” (2010). Publikował m.in. w „Tygodniku TVP”, „Rzeczpospolitej”, „Odrze”, „Borussii”, „Wyspie”, „Dialogu”, „Arcanach”, „Nowych Książkach”, „W drodze” i „Czterdzieści i Cztery”.
Jolanta Nowakowska w programie Mariusza Cieślika. Fot. TVP/printscreen
O Marku Nowakowskim z wdową po pisarzu Jolantą Nowakowską w czwartek 16 maja 2019 o godz. 22.25 w TVP Kultura w programie "Koło pióra" będzie rozmawiał Mariusz Cieślik.
Marek Nowakowski – Roman Bratny
Zdjęcie główne: Marek Nowakowski (z prawej) ze Zbigniewem Bujakiem podczas inauguracyjnej konferencji prasowej w ramach Dni otwartych Ośrodka KARTA. Fot. PAP/Piotr Rybarczyk
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Maja Ostaszewska na barykadach. Aktorka wszystkich protestów
We współczesnej Polsce widzi samo zło: ideologię nazistowską i ksenofobię, szczucie i podsycanie lęków, manipulację, oszczerstwa i cenzurę oraz ból, strach i stres karpia.
Kultura Najnowsze wydanie
Houellebecq dla wielbicieli erotyki i kryminałów
Autor „Serotoniny”, niestety, Nobla chyba nigdy nie dostanie. Z tych samych powodów, z których nie dostali go inni: Nabokov, Borges czy Herbert. Jest zbyt prawicowy i tego nie ukrywa.
Kultura Najnowsze wydanie
Nie traćcie czasu na pościg za Europą
Krzysztof Kłopotowski: Zdemaskujmy umysłową niedojrzałość liberalnej lewicy.
Kultura Najnowsze wydanie
Ogłosił strajk głodowy w łagrze, wygrał z cenzorami
W PRL jego nazwisko nie mogło się pojawić w druku. A co dopiero teksty.
Kultura Poprzednie wydanie
Kwadraty i kółka jako „użyteczni idioci”
Związek Sowiecki, Włochy Benita Mussoliniego i III Rzesza uczyniły awangardę artystyczną narzędziem wykuwania nowej rzeczywistości.