Cywilizacja

Można utopić miliony albo spełnić marzenia. Kosmiczny biznes

Inauguracja pierwszego turystycznego lotu w kosmos zapowiedziana została na lato tego roku. Lista chętnych liczy podobno 600 osób – bogaczy i celebrytów ze świata biznesu i rozrywki. Miejsce zarezerwowali już aktorzy Tom Hanks i Brad Pitt czy piosenkarka Katy Perry. Jeden ze śmiałków zapłacił podobno 1,5 miliona dolarów za miejsce obok Leonardo DiCaprio.

O „Kosmicznych podróżach” opowiada dokument BBC dostępny w serwisie VOD.TVP.PL.

Chcą budować kopalnie w kosmosie

Kamil Muzyka, ekspert ds. prawa kosmicznego: Kilka przedsiębiorstw planuje wydobywanie kopalin na planetach. To firmy amerykańskie, brytyjskie i japońskie. Powstało też konsorcjum polskie.

zobacz więcej
W styczniu Chińczycy pojawili się ze swoim łazikiem na nieodkrytej stronie Księżyca. W kwietniu na powierzchni satelity Ziemi rozbił się podobny pojazd, tyle że izraelski.

Latem prywatna firma SpaceX ma wysłać – na zlecenie NASA – amerykańskich astronautów na orbitę. Czy jej się to uda, zobaczymy, na razie jednak we wtorek 30 kwietnia ma dostarczyć ładunek dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kolejny test przed zapowiadanym lotem kosmonautów będzie zaliczony.

Do tego komercyjne loty w przestrzeń kosmiczną oferuje Virgin Galactic. Inauguracja pierwszego turystycznego lotu zapowiedziana została również na lato tego roku. Nieprzypadkowo. W lipcu minie 50. rocznica misji Apollo 11, podczas której Neil Armstrong postawił stopę na Księżycu.

Czy to ożywienie jest sygnałem, że zaczęła się nowa era podboju kosmosu? Wiele na to wskazuje.

Od wystrzelenia na orbitę okołoziemską psa Łajki 62 lata temu obszar międzyplanetarny był zarezerwowany dla ZSRR (potem Rosji) i USA. Na początku obecnego wieku w kosmiczną rywalizację włączyli się Chińczycy. Jednak monopol na badania, rozwój technologiczny i galaktyczne misje miały właściwie tylko instytucje państwowe tych krajów.

Dopiero tegoroczna ekspedycja izraelska pokazała, że da się inaczej – przedsięwzięcie było prywatne, w pełni finansowane przez amerykańskich darczyńców.
Pewnie dlatego coraz głośniej mówi się też o prywatnej misji na Marsa. Zanim jednak do niej dojdzie, przyjrzyjmy się orbitalnej turystyce, która pierwsza ma szanse na realizację.

Miejsce obok Leonarda DiCaprio

Pustynia Mojave, najbardziej suche miejsce Ameryki Północnej znajduje się dokładnie w połowie drogi pomiędzy stolicą hazardu Las Vegas a hollywoodzką fabryką snów. Trudno o lepszą analogię do perspektyw kosmicznego biznesu. Można utopić w nim miliony dolarów albo zapisać się w historii i spełnić marzenia o kosmicznej podróży.

Właśnie tu znajduje się baza firmy Virgin Galactic założonej przez brytyjskiego miliardera sir Richarda Bransona. Statek VSS Unity, który bardziej przypomina ponaddźwiękowy katamaran niż rakietę, w lutym wyniósł na orbitę pierwszą kosmiczną turystkę Beth Moses. Teraz to ona ma odpowiadać za trening potencjalnych klientów.

Największą atrakcją lotu będzie możliwość podziwiania widoków, gdyż ten statek, w odróżnieniu od wcześniejszych pojazdów, wyposażony jest w okrągłe okienka takie jak w zwykłych odrzutowcach.

Dlaczego naprawdę zginął Gagarin

Aleksander Bondariew: Przebieg śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy, w której śmierć poniósł pierwszy człowiek w kosmosie, pokazuje, że w ZSRR honor munduru był ważniejszy niż prawda.

zobacz więcej
Bilet uprawniający do znalezienia się w stanie nieważkości w okolicach tzw. linii kármána, na wysokości ok. 100 km, kosztuje 250 tys. dolarów (w przybliżeniu milion złotych). To w sumie tylko pięć razy więcej niż popularne komercyjne wycieczki na Mount Everest.

Opcja „first minute” pozwalająca na wczesną rezerwację została już otwarta, a lista chętnych liczy podobno 600 osób – bogaczy i celebrytów ze świata biznesu i rozrywki. Miejsce zarezerwowali już aktorzy Tom Hanks i Brad Pitt czy piosenkarka Katy Perry. Jeden ze śmiałków zapłacił podobno 1,5 miliona dolarów za miejsce obok Leonardo DiCaprio.

A skoro o tym aktorze mowa, to skojarzenia z filmem „Titanic”, w którym DiCaprio grał główną rolę, same się nasuwają. Katastrofa transatlantyku będącego największą zdobyczą ludzkiej myśli technicznej początku XX wieku pokazała, że człowiek bywa bezradny wobec sił natury. Orbitalne przejażdżki i igranie z kosmosem także mogą zakończyć się spektakularną katastrofą.
Katy Perry na ubiegłorocznym koncercie w Zurichu już wyglądała dość kosmicznie. Czy teraz wybierze się w lot dookoła Ziemi? Fot. Gonzales Photo/Tilman Jentzsch/PYMCA/Avalon/UIG via Getty Images
Ostrzeżenie zresztą już przyszło. W 2014 roku miała miejsce awaria VSS Enterprise, poprzedniej wersji statku Virgin, w której zginął pilot. A co będzie, jeżeli podobnie zakończy się lot z celebrytą?

Kolonie na Marsie

Sceptycy podważają bowiem kompetencje prywatnych firm w dziedzinie przemysłu kosmicznego.

Przez długie lata amerykańskich astronautów w kosmos wynosiły promy NASA. Od pewnego czasu Amerykanie korzystają z usług rosyjskiego Sojuza, płacąc ponad 80 milionów dolarów za lot jednego pasażera. Ale SpaceX, firma Elona Muska przedstawiła jeszcze korzystniejszą ofertę. Nowa promocyjna cena dla NASA wynosi 58 milionów za pasażera.

Inżynierowie Muska obniżyli bowiem koszty, opracowując rozwiązanie, którego nie wdrożyli ani twórcy amerykańskiego Saturna, ani rosyjscy naukowcy od Sojuza-FG. To rakiety wielokrotnego użytku, które bez uszkodzeń mają wracać na ziemię i być używane do kolejnych misji.

Testy szykowanej dla NASA kapsuły zakończyły się co prawda widowiskową eksplozją, ale prędzej czy później transport astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną dojdzie pewnie do skutku.
W 2023 roku SpaceX zamierza wysłać japońskiego miliardera Yusaku Maezawę w lot dookoła Księżyca na statku Starship. Wygląda to co prawda bardziej na kosmiczny bankiet celebrytów niż misję, gdyż Japończykowi mają towarzyszyć performerzy, muzycy i malarze. Na razie trudno oprzeć się wrażeniu, że to sprytna reklama mająca umiejętnie podsycać emocje akcjonariuszy firmy i podnosić wycenę jej aktywów.

Podobnie mało wiarygodnie brzmią buńczuczne deklaracje Muska o zorganizowaniu misji Argonautów XXI wieku – załogowej wyprawie na Marsa, a następnie założenia ludzkiej kolonii na Czerwonej Planecie. Czy retoryka biznesowego guru nie jest po prostu kolejnym zabiegiem z dziedziny PR? Tanim marketingiem bazującym na ludzkich złudzeniach, że człowiek jest w stanie funkcjonować w kosmosie jak załoga Star Treka?

Zwłaszcza że dotąd najgłośniejszym medialnie wydarzeniem z repertuaru przedsięwzięć SpaceX było wyniesienie na orbitę, w lutym 2018 roku, samochodu elektrycznego Tesli. Tylko to zakończyło się jako takim sukcesem. Czerwone auto znajduje się dziś jakieś kilkaset milionów kilometrów od Ziemi i wciąż krąży po orbicie Słońca.

Plan gospodarczy dla kosmosu

– Każdego, kto chce przenieść się na Marsa zachęcam, aby najpierw przez rok żył na Mount Everest. Warunki na tym szczycie w porównaniu z powierzchnią tej planety to prawdziwy rajski ogród – mówi Jeff Bezos, właściciel Amazona, odnosząc się do planów Muska.
Najbogatszy obecnie człowiek świata jest największym rywalem południowoafrykańskiego biznesmena w kosmicznym podboju i jego największym krytykiem. W tym, co mówi Bezos jest zresztą sporo racji. Wizja kolonizacji Marsa nie uwzględnia bowiem faktu, iż poza praktycznie brakiem atmosfery, ekstremalną temperaturą dochodzącą zimą do -130 C, człowiek byłby tam wystawiony na permanentne promieniowanie. Kilkuletnia podróż przekraczałyby fizyczne i psychiczne możliwości nawet wyselekcjonowanych astronautów, a co dopiero zwykłych śmiertelników.


Bezos, choć dyskredytuje mrzonki Muska, nie podważa samej idei podboju kosmosu. Sam zresztą wydaje niemałe środki, zbywając akcje Amazona o wartości miliarda dolarów rocznie na swoje „kosmiczne dziecko” – firmę Blue Origin.

Bezos też ma dalekosiężne plany, tyle że nie ma w nich miejsca na ekskluzywne loty dla zblazowanych milionerów ani obietnicę kolonizacji planet Układu Słonecznego. Bezos ma plan gospodarczy. Jego idée fixe jest wykorzystanie przestrzeni kosmicznej jako źródła zasobów energetycznych i surowców dla coraz bardziej eksploatowanej planety.
Trudno nam wyobrazić sobie ludzi przebywających w kosmosie, poszukujących tam minerałów czy paliw kopalnych. Ale jeżeli w tej roli wystąpią roboty, którym niestraszne promieniowanie, próżnia i ekstremalne temperatury?

Projekt Kuiper ogłoszony przez firmę Bezosa zakłada otoczenie Ziemi aż 3236 satelitami, które dostarczą połączeń internetowych dla każdego mieszkańca naszej planety.

Amazon jest obecnie największą firmą świata pod względem rynkowej wyceny, dominuje w dziedzinie dostaw towarów zamawianych przez internet, a także wśród dostawców usług internetowych. Biorąc to wszystko pod uwagę plany Bezosa przestają wydawać się bujaniem w obłokach.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



„Kosmiczne podróże” to dokument BBC, w którym profesor Brian Cox rozmawia z ekspertami o historii oraz przyszłości kosmicznej turystyki. Program jest dostępny w serwisie VOD.TVP.PL : „Kosmiczne podróże”
Zdjęcie główne: W lutym 2018 roku na orbitę wystrzelony został samochód elektryczny Tesli. Krąży po niej do dziś. Fot. SpaceX via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.