Cywilizacja

Wszystkie grzechy obrońców życia

Zapiekłość w dyskusji i przestarzałe metody. Brak dbałości o swój własny wizerunek, przekaz i jego formę. To wszystko prowadzi polskie ruchy pro life na manowce. Doniosłość celu nie może bowiem usprawiedliwiać każdej formy działania, zwłaszcza gdy jest nieroztropna.

Czy zmiany w Sądzie Najwyższym doprowadzą do zakazu aborcji?

Opozycja wprowadza dyscyplinę partyjną i zapowiada użycie „wszelkich, możliwych środków”, aby decyzja nie została zatwierdzona.

zobacz więcej
Do rabina przychodzą dwaj zwaśnieni mężczyźni w towarzystwie mediatora, który nie jest w stanie ich pojednać. Proszą o rozstrzygnięcie sporu. Rabin słucha cierpliwie racji pierwszego i rzecze: „Masz rację”. Drugi przedstawia swoje stanowisko, na co rabin również stwierdza: „Masz rację”. Zaskoczony mediator mówi: „Ależ rabi, oni nie mogą mieć jednocześnie racji”. Na co rabin odpowiada: „I ty masz rację”.

Ta anegdota dobrze oddaje charakter debaty na temat aborcji, w której udział biorą zwolennicy takiego rozwiązania, jego przeciwnicy i ci, którzy twierdzą, że problem ich nie dotyczy. Tutaj każdy ma trochę racji.

Nie będę marnować czasu na polemiki ze zwolennikami aborcji. To grupa zideologizowana i zamknięta na dialog, głucha na wszelką argumentację. Tylko prawda jest ciekawa, a trudno jej oczekiwać od płatnych popleczników lobby aborcyjnego, klinik aborcyjnych, producentów ich wyposażenia i środków wczesnoporonnych. Życie ludzkie jest ważniejsze niż czyjeś małe interesy, nawet jeśli te osiągają ponad 1 mld dol. dochodu rocznie, tak jak w przypadku Planned Parenthood Federation of America.

Przyjrzyjmy się chwilę trzeciej grupie osób, które twierdzą, że aborcja to nie jest ich wojna, nie dotyczy ich bezpośrednio, jest tematem zastępczym, a prawda leży gdzieś pośrodku. Dramat życia moralnego polega jednak na tym, że trzeba podejmować decyzje, a zaniechanie tego również jest decyzją.

Kwestia wartości i ochrony życia dotyczy każdego, kto je kiedyś otrzymał. Czy jest wartością najwyższą? Są wartości wyższe, czego dowodzą św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Joanna Beretta Molla czy rodzina Ulmów. Życie jest na pewno wartością podstawową, która pozwala realizować inne: wolność, sprawiedliwość, solidarność… Musi więc stać u podstaw funkcjonowania całego społeczeństwa i znajdować się pod szczególną ochroną państwa.

Rola państwa jest niezastąpiona, bo to ono reguluje różne obszary funkcjonowania wspólnoty narodowej. Nie ma powodów, by odpowiedzialność państwową i społeczną eliminować argumentem, że jedynym dysponentem życia lub śmierci dziecka poczętego jest matka. Jasno trzeba powiedzieć, że prawo odbierania życia, zwłaszcza osobom bezbronnym, nie przysługuje nikomu, zwłaszcza matce.

Kręgi odpowiedzialności

Zwolenników prawa do życia powinna cechować odpowiedzialność. Jej istotę dobrze wyraża punkowy zespół Against All Odds (choć estetyka tego nurtu nie musi wszystkich urzekać) w słowach: „Chodzi o odpowiedzialność za wszystkich. Chodzi o serce, które kocha”.
Polskie ruchy pro life odwołują się do argumentów religijnych (na zdjęciu: modlitwa Krucjaty Różańcowej). Zbyt rzadko jednak powołują się na autorytet nauki. A przecież biologia i medycyna są po ich stronie. Fot. PAP / Paweł Supernak
Odpowiedzialność za podejmowane decyzje i działania jest właściwością dojrzałych ludzi. Możemy wyróżnić kilka kręgów odpowiedzialności. Krąg podstawowy to rodzice dziecka, krąg drugi – najbliżsi (rodzina, przyjaciele), krąg trzeci – społeczeństwo i osoby odpowiedzialne za politykę państwa. Jeżeli na tych poziomach występują troska i wsparcie, wówczas maleją dylematy, których ofiarą mogłoby paść dziecko. Rzeczywistość bywa jednak okrutna i zdarza się, że zawodzą nawet ci najbliżsi ludzie. Ważne, by w obliczu kłopotów kobieta znalazła pomoc i wsparcie na którymś z tych poziomów.

Kompas moralny

Szacunek dla życia jest fundamentem naszej kultury i cywilizacji. Kiedy brakuje tego azymutu, budzą się demony. George Bernard Shaw na łamach gazet postulował: „Apeluję do chemików, aby odkryli ludzki gaz, który zabije natychmiast i bezboleśnie. W skrócie – dżentelmeński gaz śmiercionośny, ale humanitarny, a nie okrutny”.

Dziesięć lat później taki gaz został wynaleziony – to cyklon B. Pojawiają się koncepcje, że życie ludzkie ma wartość, gdy jego właściciel należy do odpowiedniej rasy lub odpowiedniej klasy społecznej. Tak powstaje eugenika, wyklucza się osoby niepełnosprawne, pojawiają się kontrola urodzeń i teorie neomaltuzjańskie, komunizm intergatunkowy, w którym wartość życia człowieka jest taka sama co „pszczółek i robaczków” (Peter Singer). Społecznie naturalne wydają się: pozytywne nastawienie do posiadania dzieci, wrażliwość na potrzeby innych, troska o najsłabszych. Te postawy powinny mieć swoje odzwierciedlenie w stanowionym prawie. Oczywiście, nie nakażemy ustawami wzajemnego szacunku ani miłości, ale możemy w nich wyznaczyć pożądany kierunek i model docelowy, wzmacniać pozytywne postawy czy niwelować negatywne oddziaływanie. Sankcje karne za kradzież nie wyeliminują zjawiska całkowicie, ale mogą je ograniczyć, a także działać wychowawczo i prewencyjnie. W związku z tym wskazywanie na całkowitą delegalizację aborcji jako przyczynę rozwijania się tzw. podziemia aborcyjnego jest chybione.

Swoją drogą, sformułowanie „podziemie aborcyjne” w kontekście polskiej historii, w której powstania mają konotację pozytywną, jest niewłaściwe. Należy mówić wprost o przestępczości aborcyjnej, którą trzeba ścigać tak jak wszystkie inne formy łamania prawa.

Odpowiedzialność polityczna

Od wielu lat politycy nie potrafią stanąć na wysokości zadania i zmienić złego prawa, które obecnie obowiązuje. Dzisiejsza ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dopuszcza odstąpienie od karalności w trzech przypadkach: ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.
Środowiska domagające się prawa do aborcji przedstawiają ochronę życia nienarodzonych jako „piekło kobiet”. Fot. PAP / Abaca
Liczba aborcji dokonywanych w majestacie prawa z roku na rok rośnie, przekraczając tysiąc ofiar rocznie. Większość aborcji dokonywana jest z przesłanki eugenicznej, którą stanowi głównie podejrzenie zespołu Downa u nienarodzonego dziecka. Aborcje przeprowadzone z dwóch pozostałych przesłanek stanowią ułamek wszystkich zabiegów. Ich ofiarami padają dzieci, które ponoszą najwyższą karę za swoją niepełnosprawność i czyny ojca-przestępcy. Ofiarami są też kobiety doświadczające traumatycznych emocji objawiających się jako syndrom postaborcyjny.

Niestety, od 1993 r. klasa polityczna nie miała woli, aby zmienić ten stan rzeczy, choć przeprowadzono wiele innych trudnych reform. Ten temat może wygenerować chyba największą liczbę usprawiedliwień dla zaniechań. Kluczowy argument? Utrzymanie spokoju społecznego zagwarantowanego aktualnym kompromisem.

Brakuje także woli politycznej i odwagi w wyrażeniu zdecydowanego stanowiska w kwestii zmian. Polityka w pewnych sprawach nie lubi bowiem wyrazistości, która może utrudniać migracje elektoratu.

Dużą nadzieję budziło dojście do władzy obozu Zjednoczonej Prawicy. Jej politycy w poprzedniej kadencji Sejmu gremialnie głosowali za prawem do życia, jednak po zdobyciu większości sejmowej w 2015 r. nie byli w stanie w tak zdecydowany sposób ustosunkować się do kolejnych ustawodawczych inicjatyw obywatelskich. Niestety, ich liderzy zrobili wiele, by tej władzy nie ułatwiać zadania.

Odpowiedzialność społeczna

Co zatem poszło nie tak, skoro między innymi głosami tzw. proliferów do władzy doszli politycy wyraźnie deklarujący swoje poglądy „za życiem”? Parafrazując zespół Dezerter: wszyscy walczą o życie nienarodzonych, a się leje krew. Z rządowego sprawozdania z wykonania ustawy za 2016 r. wynika, że życie straciło 1042 dzieci.

W 2016 r. przetoczył się przez Polskę huragan, po którym zapamiętaliśmy nieuchwalony projekt ustawy z zapisem o karalności kobiet, „czarne marsze” oraz przyjęty program „Za życiem”. Ustawa się nie zmieniła, a jej kolejna wersja, po zebraniu pod nią blisko miliona podpisów, trafiła do tzw. zamrażarki. Program „Za życiem” natomiast w powszechnym odbiorze nie istnieje. Na pewno nie o to chodziło stronie społecznej.
Rocznie w „oknach życia” pozostawianych jest 10 dzieci, natomiast w szpitalach blisko tysiąc. To pokazuje, że akcenty w nagłaśnianiu form pomocy dla kobiet, które nie akceptują swojej ciąży, są zachwiane. Fot. PAP / Jacek Bednarczyk
Liderzy społeczni zrobili wszystko, by ta inicjatywa się nie powiodła. Zamiast narracji pozytywnej przyjęli narrację negatywną („Stop aborcji”). Nie zbudowali szerokiego frontu ani porozumienia. Środowiska, które przestrzegały i przedstawiały możliwość negatywnych skutków takiej kampanii, zostały zignorowane.

Palmę pierwszeństwa dzierżyły te same osoby, których wcześniejsze inicjatywy nie przyniosły efektu. Nie przekonały sojuszników o słuszności wybranego czasu i przyjętej metody działania. W efekcie ulicę oddano zmanipulowanym i manipulującym zwolennikom „czarnych protestów” (jaskrawym przykładem kłamstwa było przekonywanie, że jest to projekt PiS zawierający zakaz badań prenatalnych). Stało się to pod nosem istniejącego ruchu marszowego, który od wielu lat organizuje na ulicach ponad 150 miast Marsze dla Życia i Rodziny, a w tym czasie był całkowicie nieobecny.

Pomimo obiekcji wielu środowisk, w tym Kościoła katolickiego, forsowano niezrozumiały społecznie (choć poprawny pod względem prawnym) zapis o karalności kobiet, tracąc z przekazu ich wrażliwość. Tworzenie kolejnych inicjatyw opartych na negacji i zakazie, groźby wycofania poparcia i zrzekanie się odpowiedzialności na rzecz polityków zdecydowanie nie przybliżają do celu.

Znamienne jest również to, że posłowie, którzy deklarują się jako obrońcy życia, nie wykorzystują swojej pozycji do budowania koalicji na rzecz danej inicjatywy wśród posłów nieprzekonanych lub wahających się. Podają z mównicy sejmowej argumenty wynikające z nauczania Kościoła i znanych świętych, zamiast korzystać z zaplecza naukowego, biologii i psychologii.

Syndrom postaborcyjny to przecież nie kwestia wynikająca z wiary czy nakazów danej religii, ale zjawisko psychologiczne występujące pod wszystkimi szerokościami geograficznymi. Takie wnioski płynęły chociażby z międzynarodowej konferencji naukowej „Aborcja – przyczyny, następstwa, terapia” zorganizowanej w Warszawie w 2004 r.

Inne grzechy? Parcie do celu nieustannie tą samą metodą, bez refleksji nad jej skutecznością. Zapiekłość w dyskusji i przestarzałe metody. Brak dbałości o swój własny wizerunek, przekaz i jego formę. Doniosłość celu nie może usprawiedliwiać każdej formy działania, zwłaszcza gdy jest nieroztropna. A nieroztropne było przyznanie Jarosławowi Kaczyńskiemu tytułu Heroda Roku 2016 w plebiscycie Fundacji PRO Prawo do Życia.

Wszystko to wpływa na ogólny wizerunek proliferów jako osób roszczeniowych, nieskutecznych, niepotrafiących budować koalicji. Ta nonszalancja w podejściu do własnego wizerunku powoduje, że z narracji znikają podstawowe atuty, takie jak troska, wrażliwość, a przede wszystkim konkretne działania mające na celu pomoc kobietom.
19.03.2018
Powstało błędne koło. Forsuje się drobiazgowe regulacje, a „kto nie z nami, ten przeciw nam”. Aktywność proliferów ogranicza się głównie do zbierania podpisów. Odpowiedzialność przerzucają oni na polityków. Politycy dla odmiany zamiast przekonywać nieprzekonanych, szermują nauką Kościoła. Kościół zaś, widząc brak roztropności w tych działaniach, niechętnie, ale wspiera zachowawczo organizatorów tych inicjatyw ze względu na ich materię.

Rola Kościoła w kwestii ochrony życia jest olbrzymia, to on kształtuje postawy i wrażliwość. Prowadzi wiele cennych inicjatyw, ale w kwestii promocji ma duże braki i często skupia się na nagłaśnianiu otwieranych kolejnych „okien życia”, które są ostateczną formą pomocy. Rocznie w „oknach życia” pozostawianych jest 10 dzieci, natomiast w szpitalach blisko tysiąc. To pokazuje, że akcenty w nagłaśnianiu form pomocy są zachwiane.

Dobra zmiana dla kobiet

Rozhisteryzowanym uczestnikom „czarnych protestów” udało się wytworzyć presję na utrzymanie krwawego kompromisu. Feministki, które próbują przedstawiać się jako osoby dyskryminowane, są agresywne i dyskryminują dzieci nienarodzone. Nie oferują realnej pomocy kobietom, które faktycznie znajdują się w trudnej sytuacji życiowej.

Skoro przekonanie, że życie ludzkie jest wartością samą w sobie, a człowiekowi przysługuje godność od poczęcia, bez względu na jego okoliczności czy stopień niepełnosprawności, jest niewystarczające dla zwolenników aborcji, to stworzenie systemu informacji pomocowej dla ciężarnych kobiet w trudnym położeniu jest działaniem, które całkowicie odbiera osobom opowiadającym się za aborcją jakiekolwiek argumenty.

Kościół katolicki i osoby z nim związane prowadzą wiele form takiej pomocy, przy czym nawet nie przychodzi im na myśl, by się określać mianem prolifera. Dostrzegają za to, że kiedy najbliższe kręgi odpowiedzialności zawodzą, społeczną powinnością staje się wsparcie mamy, przedstawienie jej alternatywnych rozwiązań i zarysowanie nowej perspektywy macierzyństwa.

Kobieta w obliczu choroby swojego nienarodzonego dziecka, mama w ciąży, u której zdiagnozowano raka, albo dziewczyna, która szuka dachu nad głową dla siebie i dziecka, nigdy nie powinny czuć się osamotnione. To poczucie bezradności, strach i niepewność jutra mogą pchnąć je w kierunku decyzji, której będą żałowały do końca życia. Sytuacje kryzysowe nigdy nie są dobrym momentem na podejmowanie życiowych decyzji.

Chcą legalizacji aborcji, poparli „homomałżeństwa”. Irlandczycy na rewolucyjnej ścieżce

Kościół, jeżeli nadal będzie tak bojaźliwy, nie będzie w stanie przeciwstawić się laicyzacji.

zobacz więcej
W Polsce istnieje wiele ośrodków pomocowych oraz różnych form wsparcia dla kobiet w ciąży lub tuż po rozwiązaniu. Można wspomnieć o hospicjach perinatalnych, takich jak to prowadzone w Łodzi przez fundację Gajusz. To również domy samotnej matki, pomoc niepełnoletnim mamom, której udziela fundacja Javani, psycholodzy i terapeuci specjalizujący się w stratach okołoporodowych, ośrodki adopcyjne i preadopcyjne, stowarzyszenia dzieci niepełnosprawnych, fundacja Rak’n’Roll obalająca mity na temat raka podczas ciąży.

Te i wiele innych form wsparcia pokazują, że aborcja może być ostatnią rzeczą, której będzie oczekiwała kobieta. To zaplecze stanowi solidny fundament do dalszego rozwijania form pomocy (np. istnieje tylko dziewięć hospicjów perinatalnych, co nie stanowi pokrycia nawet na poziomie wojewódzkim; wyzwaniem może być również znalezienie dla nich finansowania w systemie opieki zdrowotnej). Szansę dla tego rozwoju mógłby stanowić program rządowy „Za życiem”, który wymaga rozbudowy i popularyzacji.

Brakuje jednak powszechnie dostępnego źródła informacji dla zainteresowanych pomocą. Informacja o pomocy świadczonej kobietom jest rozproszona, pozyskiwana przypadkiem, a przez to często zbyt późno. Dlatego potrzebny jest kompleksowy system informacji pomocowej dla matek w trudnej sytuacji życiowej spowodowanej np.: chorobą dziecka w okresie prenatalnym, trudną sytuacją ekonomiczną, brakiem mieszkania czy chorobą mamy w ciąży.

Konieczne jest usystematyzowanie tej wiedzy, prowadzenie kampanii informacyjnych (w miejscach pierwszego kontaktu, gdzie kobiety mogą poszukiwać najczęściej pomocy, takich jak poradnie ginekologiczno-położnicze, OPS różnego szczebla, policja, parafie) i promocyjnych dla ogółu społeczeństwa. Uwypuklenie tej przestrzeni pokazuje, że zapisy ustawy dopuszczającej aborcję są anachroniczne i istnieją faktyczne możliwości rozwiązywania problemów inaczej niż poprzez aborcję, której życzą sobie feministki.

– Jarosław Kniołek

Autor jest koordynatorem projektów Fundacji Republikańskiej. Przez wiele lat współorganizował i koordynował Marsze dla Życia i Rodziny. Jest członkiem zarządu Fundacji Narodowy Dzień Życia. W przeszłości związany z Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny oraz Fundacją Rzecznik Praw Rodziców. Studiował w Instytucie Studiów nad Rodziną na UKSW.

Tekst publikowany za zgodą redakcji kwartalnika „Rzeczy Wspólne” (nr 29, 1/2019), gdzie pierwotnie się ukazał. Tytuł, lead i nagłówek pochodzą od redakcji Tygodnika TVP


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Inicjatywie ustawodawczej „Stop Aborcji” nie udało się rozszerzyć prawnej ochrony życia nienarodzonych. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.