Cywilizacja

Niemcy skłócone i podzielone. Hulajnoga niezgody

Nie chcą jej piesi, bo boją się o swoje zdrowie. Nie chcą rowerzyści, bo ścieżki będą jeszcze bardziej zatłoczone. Nie chcą wreszcie kierowcy, bo mają dość uważania na rowerzystów i pieszych. Hulajnoga elektryczna dzieli Niemców i nakręca spiralę coraz większych emocji. Również w polityce.

Gdyby wszystko szło po myśli Andreasa Scheuera (CSU), niemieckiego ministra transportu, to jeszcze przed wakacjami Niemcy mogliby śmigać na elektrycznych hulajnogach. Po ulicach, ścieżkach rowerowych, a nawet chodnikach. Rząd przyjął na początku kwietnia odpowiednie rozporządzenie dopuszczające je do ruchu. Teraz potrzebna jest „tylko” zgoda Bundesratu – drugiej izby niemieckiego parlamentu, w której zasiadają przedstawiciele krajów związkowych.
Niemiecki automobilklub ADAC stwierdził że należy uatrakcyjniać alternatywne wobec samochodów środki komunikacji, ale dodał, że „rozgrywanie uczestników ruchu przeciwko sobie jest bezsensowne”. Na zdjęciu berlińska ulica 15 kwietnia 2019 roku. Fot. Thomas Trutschel/Photothek via Getty Images
50-stronicowe (!) rozporządzenie drobiazgowo reguluje wysokość, długość, masę hulajnóg, szerokość kierownicy i dopuszczalną prędkość. Dzieli je na kategorie. Z przynależności do tych kategorii wynikają prawa lub zakazy. Na przykład pojazdy, które mogą rozwinąć większą prędkość niż 12 km/h – w przypadku braku ścieżki rowerowej - mogą korzystać z pasa jezdni. Te wolniejsze – muszą zjechać na chodnik.

Scheuer, który jest wielkim zwolennikiem e-hulajnogi, najwyraźniej chciał przewidzieć i stworzyć paragraf na każdą sytuację. Nie przewidział jednego: ściany sprzeciwu i krytyki z jaką się spotka. I tym bardziej skali dyskusji, jaką wywoła. Jakby chodziło o kwestie co najmniej fundamentalną dla istnienia planety. Lub chociażby Niemiec. – Nie ma dla nich miejsca na chodnikach” – oświadczył bezwzględnie minister transportu z Hesji Tarek Al-Wazir z partii Zielonych. – Możemy być pewni konfliktów z pieszymi – wtóruje mu Joachim Lohne, członek tej samej partii odpowiedzialny za analogiczny resort w Bremie.

Helmut Dedy, przedstawiciel Związku Miast Niemieckich wystąpił w obronie najsłabszych: – Dzieci, ludzie starsi i niepełnosprawni muszą być bezpieczni w strefach dla pieszych.

Biegactwo, czyli jak zrobić z hobby pseudoreligijny fanatyzm

Polskimi miastami rządzą ludzie, którzy organizowaniem imprez sportowych leczą swoje kompleksy i uważają, że wystarczy maraton, żeby być jak Niu Jork – pisze Łukasz Warzecha.

zobacz więcej
Bulwarówka „Bild” podgrzewa atmosferę i pyta retorycznie, czy niedługo rozpocznie się wojna o chodniki: „Przecież już teraz są pozastawiane źle zaparkowanymi autami, tablicami reklamowymi, stolikami bud z jedzeniem. Gdzie mają się jeszcze pomieścić piesi i wózki dla dzieci?”

Sami piesi nie potrzebują rzecznika w postaci „Bilda”, bo mają swoje własne stowarzyszenie (w RFN swoje stowarzyszenie mają nawet kolekcjonerzy saszetek z cukrem z kawiarni. Nie, to nie żart). – Co prawda, użytkownicy hulajnóg, zgodnie z przepisami, powinni się na chodnikach poruszać powoli, ale mało kto wierzy, że tak będzie. W rzeczywistości piraci na hulajnogach będą urządzać sobie slalomy między pieszymi – obawia się rzecznik stowarzyszenia FUSS Roland Stimpel. – Jeśli raz się na to pozwoli, to będą to robić wszyscy. Policja nie ma ani chęci, ani możliwości tego powstrzymać. Tak jak skapitulowała przed rowerzystami na chodnikach – narzeka.

Automobilklub ADAC w wydanym oświadczeniu z rezygnacją rytualnie stwierdził tylko, że z jednej strony należy uatrakcyjniać alternatywne wobec samochodów środki komunikacji, ale „rozgrywanie uczestników ruchu przeciwko sobie jest bezsensowne”.

Tymczasem rowerzyści zrzeszeni w stowarzyszeniu ADFC wieszczą „brzydkie sytuacje na ulicach i dużo wypadków.” – Niemieckie ścieżki rowerowe nie są w stanie bezpiecznie pomieścić obecnych użytkowników. Jeśli minister Scheuer dopuszcza e-hulajnogi, to powinien zadbać o budowę setek tysięcy kilometrów nowych tras najwyższej jakości, szerokich na tyle, by dało się na nich wyprzedzać – postuluje jeden z przedstawicieli ADFC Burkhard Stork.
Swoją markę elektrycznych hulajnóg zaprezentował 12 marca 2019 r. Usain Bolt. Wprawdzie pojazdy tego typu nie są legalne w Nowym Jorku, gdzie sprinter zorganizował prezentację, ale liczni aktywiści i lobbyści zabiegają w magistracie o zniesienie zakazu. Fot. Drew Angerer/Getty Images
Jedyne, co w takiej sytuacji mógł zrobić Scheuer to rozłożyć ręce i próbować przekonywać: – Chcemy stworzyć nowe możliwości poruszania się - bardziej nowoczesne, czyste i przyjazne dla środowiska. E-hulajnogi są znakomitą alternatywą dla samochodu, jeśli chcemy pokonać ostatnie odcinki drogi z metra, autobusu czy pociągu do pracy i domu". A potem dodał: – Nie da się w stu procentach zadowolić wszystkich.

Kto ma w tym wszystkim rację? Odpowiedź leży na ulicy. A właściwie ulicach. Berlina, Monachium, Hanoweru itd. Wystarczy krótki spacer, żeby zauważyć ile niezdrowych emocji może wiązać się z jazdą na rowerze, prowadzeniem auta, czy po prostu spacerem. Jeśli ktoś uważa, że „road rage” to zjawisko zarezerwowane dla społeczeństw zautomobilizowanych, to jest w głębokim błędzie.

Samochody Tesli to zabawki dla znudzonych kalifornijskich bogaczy

Łukasz Warzecha: Produkcja akumulatorów do jednego auta produkowanego przez firmę Elona Muska wytwarza tyle dwutlenku węgla, co jazda na benzynie przez osiem lat.

zobacz więcej
Oprócz tego, wszyscy po części korzystają z okazji, żeby załatwić swoje polityczne i branżowe interesy: politycy Zielonych nigdy nie przepuszczą nadarzającej się szansy, żeby skrytykować ministra z bawarskiej CSU. Kierowcy zawsze będą się kreować na największe ofiary zmian, które dotykają ruch drogowy. A rowerzyści będą się z nimi licytować i domagać się więcej tras przeznaczonych tylko dla nich.

Nie da się jednak ukryć faktu, że cała dyskusja, jak to ujął Heiner Monheim, specjalista w zakresie w planowania przestrzennego jest „groteskowa”: – To typowe dla nas. Takie są Niemcy. Robimy z tego fundamentalne zagadnienia. A nasi sąsiedzi po prostu wprowadzają rzeczy do użytku.

Zupełnie inną kwestią jest to, czy w kraju takim jak Niemcy, gdzie większość ludzi wyznaje ekologizm da się takich dyskusji uniknąć. Przecież każdy rowerzysta, kierowca elektrycznego auta i pieszy oprócz tego, że jedzie, prowadzi i idzie, uważa że przyczynia się do ratowania klimatu.

– Artur Ciechanowicz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Elektryczne hulajnogi wjechały na drogi i chodniki na całym swiecie (na zdjęciu - Madryt), ale najwięcej kontrowersji wywołują w Niemczech. Fot. REUTERS/Susana Vera
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Państwa, które utraciły władzę
Kto nami rządzi? Facebook i Google. MKOl. i FIFA, VISA i Mastercard. Standard & Poor’s i Moody’s.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Krychowiak na warzywach. Czy można być idolem, nie jedząc mięsa?
Władysław Komar zdobył złoty medal olimpijski w 1972 roku. Wcześniej codziennie na obiad dostawał dwukilogramowy połeć pieczonej polędwicy wołowej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jądra motorem ewolucji
W mosznie ukrywa się wiele niedocenianej dotąd mocy. A wszystko za sprawą mutacji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żołnierze siłą trzymani w wojsku, czyli „maskirowka”
Rosyjscy wojskowi i politycy ukształtowali się w sowieckiej tradycji oszukiwania wroga.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy James zostanie Luną? Jak zmienić 7-latkowi płeć
Jeffrey Younger alarmował, że w „przemianę” jego syna w dziewczynkę zaangażowani są wszyscy, łącznie z instytucjami.