Felietony

Na klęczkach przed aktorką

Mam czterdzieści dwa lata, swoje własne osiągnięcia, ale w tym wypadku czułem, że powinienem spuścić głowę.

Gościem kolejnego odcinka programu Łukasza Orbitowskiego „One: kobiety kultury” jest Anna Polony. Emisja – TVP Kultura, sobota 20 kwietnia godz. 16.40

Bardzo rzadko zapominam języka w gębie.

Mądrala ze mnie, do tego pyskaty twardziel. Lubię mieć ostatnie zdanie i nie pozwalam sobie deptać po odciskach. Te cechy, jakże przydatne w życiu przeszkadzają podczas prowadzenia programu telewizyjnego. Gdy zaczynałem tę dziwną i piękną przygodę obiecałem sobie, że będę mówił jak najmniej, rezerwując prawo do gadulstwa dla gości.

Wynikało to prostej obserwacji. Przytłaczająca większość gospodarzy tzw. talk shows stawia na siebie. To całkiem zrozumiałe. Warunkiem istnienia w mediach jest ciągłe promowanie siebie. Ale ja nigdy nie chciałem robić kariery w telewizji
Łukasz Orbitowski: - Przed knajpką wybełkotałem, że to spotkanie jest dla mnie zaszczytem. Anna Polony zapytała, czemu w takim razie nie witam jej na klęczkach... Fot. TVP
Jeszcze za czasów „Dezerterów” stoczyłem kilka pojedynków z gośćmi. Mam na myśli Darka Eckerta i nieżyjącego już Grzegorza Królikiewicza. Przyznam niechętnie, że teraz nie podskoczyłbym komuś takiemu jak Królikiewicz. Ale był jednym z pierwszych gości, nie czułem się pewnie i nadrabiałem butą. Z kolei Eckert, punkowy twardziel i prawdziwy poeta rozłożył mnie na punkty. Co z tego? Z takimi nie wstyd przegrywać.

W wypadku Anny Polony rzeczywiście zapomniałem języka w gębie. To znaczy zadawałem pytania, podbijałem tempo i pilnowałem, abyśmy trzymali się tematu, czyli robiłem te rzeczy, które zaliczają się do obowiązków prowadzącego. Przychodziło mi to z trudem. Może obawiałem się, że pani Anna Polony wścieknie się i wyjdzie ze studia?

Nie chodziło tylko o to. Uważam, że są ludzie, którym należy się bezwzględny szacunek: za wiek, dorobek, stosunek do pracy, do drugiego człowieka i sumę dokonań. Pani Polony należy właśnie do nich. Mam czterdzieści dwa lata, swoje własne osiągnięcia, ale w tym wypadku czułem, że powinienem spuścić głowę. Anna Polony chyba to wyczuła i igrała z tym moim przestraszonym szacunkiem. Kiedy witaliśmy się przed knajpką wybełkotałem, że to spotkanie jest dla mnie zaszczytem. Czy coś takiego. Nie pamiętam dokładnie. Polony zapytała, czemu w takim razie nie witam jej na klęczkach. No i natychmiast uklęknąłem, ku rozbawieniu drogiego gościa i filmującej nas ekipy.

Piszę o tym, bo przecież w szacunku, w obcowaniu z czyjąś wielkością zawsze można znaleźć miejsce na żart, zwłaszcza taki, który zbliża a nie dzieli.

Rozmawialiśmy o wielu rzeczach: o uczniach, o Swinarskim. Najbardziej interesowało mnie chyba źródło niezwykłej kondycji fizycznej aktorki. Przed programem widziałem kilka przedstawień. „Kreatura” albo „Lekcja” Ionesco wymagają ogromnej sprawności, a pani Polony, niestety, do najmłodszych już nie należy.

Dymna to równa dziewucha. Kopci szlugi i przeklina

Z panią Anną pogadaliśmy o dziecku w sobie i o tym, co ono nam daje bądź zabiera. W gruncie rzeczy boję się tego dziecka w sobie. To straszny potwór, rozrabiaka i zdarza mu się bywać okrutnym.

zobacz więcej
Rozmowa dobiegła końca, zaczęliśmy przestawiać sprzęt, a pani Polony zapytała, z rozczarowaniem w głosie: „to już? Nie powiedziałam o tylu rzeczach”. Zasady realizacji programu są dość jasne, nie możemy mieć przestojów i opóźnień. Zacząłem przepraszać panią Annę, a jednocześnie spróbowałem się dowiedzieć jakiego wątku jej zdaniem zabrakło. W końcu zabrzmiało: „chciałabym jeszcze opowiedzieć dlaczego mój teatr już nie istnieje”.

Skrzyknęliśmy z wydawcą ekipę i wróciliśmy do nagrywania.

Zrobiłem jakieś 110 rozmów telewizyjnych. Większość była całkiem w porządku. Z pięć to kompletne katastrofy. Dwadzieścia jest po prostu nieudanych. Tylko z kilku jestem naprawdę dumny. Rozmowa z Anną Polony należy właśnie do nich.

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: W styczniu Anna Polony świętowała 60-lecie pracy artystycznej oraz 80. urodziny. Uroczystość odbyła się po premierze sztuki "Spóźnieni kochankowie" Williama Whartona, w reżyserii Błażeja Peszka, na scenie Małopolskiego Ogrodu Sztuki w Krakowie. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Hodowanie posłusznych Europejczyków. Co na to Witkacy?
Propaganda mainstreamowych mediów jest jak pastylki chińskich najeźdźców.
Felietony Najnowsze wydanie
Uważał Marksa za wybitnego myśliciela, polemizował z PZPR
A ponieważ marksiści traktują teksty Marksa jak religijne, i on, i żona zostali odsunięci od nauczania.
Felietony Najnowsze wydanie
Więcej Prometeuszy!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zapadł na tajemniczą chorobę. Nie rozpoznali jej nawet we Francji
Dowieziony na uniwersytet, niemal leżąc w fotelu, przerywając zdania wygłosił swój ostatni wykład. Wskazał, jakie powinni zrobić badania.
Felietony Najnowsze wydanie
Zlikwidować
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.